Wake-Up: Dwie dogrywki w pojedynku Luki z LeBronem. 50 Lillarda, kolejna porażka Blazers

4
fot. NBA League Pass

Za nami szalony poranek z NBA, ponieważ dwa ostatnie mecze kończyły się dopiero w crunch time. Ten w Los Angeles przeciągnął się aż o dwie dogrywki, przez co przyćmił 50-punktowy występ Damiana Lillarda, w którym zabrakło jednak Dame Time.

Oklahoma City @ Philadelphia 133:114 (S.Gilgeous-Alexander 37 – J.Embiid 30)
Boston @ Brooklyn 109:98 (J.Tatum 20/11 – K.Irving 24)
Milwaukee @ Miami 102:108 (J.Holiday 24/11a – G.Vincent 28)
Charlotte @ Toronto 114:124 (L.Ball 32 – P.Siakam 35)
Cleveland @ Portland 119:113 (D.Mitchell 26 – D.Lillard 50)
Dallas @ LA Lakers 119:115 2OT (L.Doncić 35/14/13 – R.Westbrook 28)

1) Luka Doncić przez całą czwartą kwartę pozostawał bez celnego rzutu (blitzowany przez rywali, zajmował się kreowaniem kolegów), aż na 6 sekund przed końcem step-back trójką ze szczytu doprowadził do remisu. Później w takim samym rzutem doprowadził również do drugiej dogrywki. LeBron James próbował odpowiedzieć, ale jego trójka wykręciła się z obręczy, a tuż przed syreną został zablokowany pod koszem przez Christiana Wooda. W drugiej dogrywce Wood miał dwa kolejne ważne bloki, natomiast decydujące rzuty należały do Spencera Dinwiddie’go, który dwoma kolejnymi trafieniami dał Dallas Mavericks 5-punktową przewagę na niespełna minutę przed końcem.

Luka po raz drugi z rzędu pokonał LeBrona. Grał przez całą drugą połowę i ostatecznie spędził na parkiecie 53 minuty. Na swoim koncie miał 35 punktów (4/9 za trzy), 14 zbiórek i 13 asyst. Wood zaliczył 24-14 i 5 bloków. Dinwiddie w dogrywce zdobył 8 ze swoich 17 punktów, a zanim przypieczętował zwycięstwo, wcześniej popisał się dwoma ładnymi wsadami.

Los Angeles Lakers bardzo słabo zaczęli spotkanie, już w pierwszej kwarcie pozwalając gościom uciec na 19-punktowe prowadzenie i dopiero na początku czwartej dogonili Mavs. Ich najlepszym strzelcem był Russell Westbrook, który zdobył season-high 28 punktów. LeBron był o krok od triple-double z 16 zbiórkami i 9 asystami, ale potrzebował 28 rzutów, żeby uzbierać 24 punkty. Spudłował wszystkie 7 prób zza łuku i wszystkie 6 z gry w doliczonym czasie.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDrugie wyniki głosowania do Meczu Gwiazd
Następny artykułDniówka: Mecz w San Antonio przy rekordowej publiczności. Weekendowe wieczory z NBA

4 KOMENTARZE

  1. Dwa absolutnie wielki rzuty Luki, ten drugi to już totalna poezja. Niestety, Lakers kolejny raz frajersko oddali mecz – szkoda szczególnie wysiłku włożonego w odrabianie strat, podobno mecz do tego z Celtics.
    Dobry Westbrook, LeBron trochę nie dojechał, ale nawet Królowi może zdarzyć się słabszy dzień. Za dużo próbowania trójek (inna sprawa, że w tej drużynie ciężko znaleźć kogoś kto go w tym wyręczy), za mało prób dostania się na linię czy pod kosz, szczególnie w końcówkach. Gdy już raz wydawało się, że zrobił wszystko jak należy mijając Doncicia, ładny blok Wooda.

    0
  2. GOAT i gracz z największą ilością triple-double w historii to za mało żeby pokonać Grubcia z Texasu!
    :))

    A teraz serio: jak bym był fanem Lakers to bym się zastanowił dlaczego absolutnie kluczowy, najlepszy gracz drużyny przeciwnej który kończy mecz w regularnym czasie z 5 faulami, nie jest wogóle atakowany w czasie zarówno pierwszej jak i drugiej dogrywki (no, może jeden raz)??
    Bardzo zły coaching Lakers!

    0