Flesz: ALL-DEFENSIVE TEAMS (i wszystkie nagrody za 2021/22)

3
fot. youtube

Good things come to those who wait?

Czy faktycznie od kilku lat trwa kryzys obrony w NBA, czy też po prostu ofensywa jest tym, co się sprzedaje i jesteśmy od kilku lat na etapie sprzedaży i już nigdy się nie obrócimy?

Od sezonu 2014/15 aż do sezonu 2020/21 efektywność ofensywna NBA urosła z poziomu 105.6 na 112.3 punktów na 100 posiadań, i dopiero w mijającym sezonie ten wzrost zatrzymał się, a nawet nastąpił delikatny spadek do poziomu 112.0 (covidowy grudzień?). Ten wzrost, który przez sześć lat miał miejsce, w 43-letniej erze rzutów za trzy był unikatowy. Od ich wprowadzenia w 1979 roku, gdy efektywność ofensywna była na podobnym poziomie (105.3) co na początku ostatniego wzrostu, nic podobnego nigdy nie miało miejsca. Cztery ostatnie sezony to pierwszy raz w historii ligi, gdy jesteśmy na poziomie +110.

Dużo rzeczy złożyło się przez dwadzieścia ostatnich lat na to, że bronić dziś w lidze jest trudniej niż kiedyś. Niby schematycznie można robić więcej i MJ nie mógłby tak łatwo uciekać od podwojeń, jak w latach 90-tych, ale z drugiej strony kontakt został nam sfeminizowany; teoria, że znaczną część winy za to ponosi w najpopularniejszych sportach – w piłce, koszu, futbolu – powtórka slo-mo.

Ile razy ktoś idzie w górę do rzutu za trzy i w NBA Jam byłby zgładzany blokiem, zrównywany z ziemią, zdejmowany siatkarsko pod nogi jak Bieniek przez włoskich studentów, kompletnie bez litości dla ludzkiego życia zakopywany. Tymczasem dziś shooter w NBA ma bezpieczny, pełen troski arbitrów, kwadrat, żeby spaść. Shooter – mimo tego, że nie może wyrzucić ich mocno do przodu – i tak wyrzuca lekko nogi na przód, przez co po prostu obrońcy muszą się obchodzić z rzucającymi jak z jajkiem, co by nie powiedzieć, z królową Anglii.

Bam Adebayo w playoffach trzymał shooterów za trzy 13.4 punktów procentowych niżej (22.2%) niż ich typowa skuteczność, Matisse Thybulle w 66 meczach sezonu regularnego kontestował ich aż o 11.6 punktów procentowych mniej (24.4%). To też nie przypadek. Pierwszy jest królem zmian krycia na kozłujących, a drugi Michaelem Jordanem czytania passing-lanes i jedynym dziś obrońcą, którego oglądam tunelowo.

Wg Second Spectrum od sezonu 2013/14 potroiła się liczba switchowanych zasłon – z poziomu 8 do 24%. Przez to większego znaczenia nabrali obrońcy, którzy mogą kryć cztery, a nawet pięć pozycji, a centrzy broniący w „dropie” i grający po 30 minut w meczu stają się dziś już wyjątkami.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: Polska w ćwierćfinale, Jokić poza Eurobasketem, 43 punkty Markkanena. Steph chętnie zagrałby znowu z KD
Następny artykułDniówka: Powroty dawno niewidzianych graczy

3 KOMENTARZE