Wznowienie bestsellera na 30. rocznicę wielkiego triumfu

0

8 sierpnia 1992 roku koszykarska reprezentacja Stanów Zjednoczonych zdobyła na parkiecie hali Palau Municipal d’Esports de Badalona w Barcelonie złoty medal letnich igrzysk olimpijskich. Drużyna Marzeń zaprezentowała wtedy styl gry z innej planety, zmieniając oblicze koszykówki raz na zawsze. Świadkiem tamtych wydarzeń był Jack McCallum. Trzy dekady później drugie wydanie jego książki pt. „Dream Team”, wzbogacone przedmową Włodzimierza Szaranowicza miało swoją premierę na polskim rynku wydawniczym. Poznajcie historię zespołu złożonego z największych gwiazd NBA, który rozsławił basket na całym świecie.

Książka z serii #SQNOriginals jest dostępna TUTAJ


Fragment 📖

– Masz kasetę z tym meczem? – zapytał Michael Jordan.

– Mam – odparłem, a on powiedział:

– Stary, wszyscy pytają o ten mecz. To było najfajniejsze ze wszystkiego, co mi się kiedykolwiek przytrafiło na parkiecie.

To znamienne dla legendy Dream Teamu, najbardziej dominującej ekipy, jaką kiedykolwiek udało się zgromadzić w jakiejkolwiek dyscyplinie sportu, że Michael nie odnosi się do prawdziwego meczu, ale do wewnętrznego sparingu, który Dream Team rozegrał w Monte Carlo przed igrzyskami w 1992 roku. Ponad dwadzieścia lat temu Amerykanie rozegrali latem czternaście meczów  – sześć w eliminacjach przedolimpijskich i osiem podczas samego turnieju w Barcelonie, gdzie w drodze po złoto miażdżyli kolejnych rywali. Największy opór stawiła niezła drużyna Chorwacji, która w finale igrzysk przegrała tylko 32 punktami. Standardowe zestawienia statystyczne nie mają w przypadku Dream Teamu żadnego sensu, a jego członków można było porównać tylko wtedy, kiedy rozgrywali bezpośredni pojedynek między sobą.

Zapis tamtego meczu to koszykarski Święty Graal, a jego opis znajdziecie w rozdziale 28.

Tamtego lata wraz z Dream Teamem przez Barcelonę przetoczył się sztorm idealny. Wszystko do siebie pasowało. Członkami drużyny byli niemal wyłącznie weterani NBA u szczytu lub prawie u szczytu swoich możliwości. Czekał na nich świat, który wcześniej mógł się cieszyć co najwyżej namiastką koszykówki NBA – igrzyska w Barcelonie były pierwszymi, do których dopuszczono zawodowców. Byli idealnym towarem eksportowym z kraju, który zajmował w świecie dominującą pozycję.

Scenariusz był wręcz doskonały, a kiedy gwiazdy Dream Teamu połączyły siły, przedstawienie okazało się jeszcze lepsze, niż ktokolwiek mógł przypuszczać… A przecież wszyscy i tak byli przekonani, że będzie fantastyczne. Byli jak Johnny Cash w więzieniu Folsom, jak Allman Brothers w klubie Fillmore East, jak Santana na Woodstocku. Larry Bird uważa: „Gdyby to się działo dzisiaj, ktoś zrobiłby z tego reality show”.

Dzięki wyczynom 12 zawodników na katalońskich parkietach NBA stała się globalną marką, a jej przedstawiciele superbohaterami, których popularność w latach 90. sięgnęła zenitu. Koszykarką ekipę Avengersów stanowili wtedy: Michael Jordan, Magic Johnson, Larry Bird, Charles Barkley, Karl Malone, John Stockton, Patrick Ewing, David Robinson, Clyde Drexler, Scottie Pippen, Chris Mullin i Christian Laettner.

Drugiego Dream Teamu nigdy nie będzie.

Poprzedni artykułWake-Up: Numer 6 zastrzeżony w całej NBA. KD i Harden razem trenują. Irving nie chciał grać więcej niż 60 meczów?
Następny artykułFlesz: Lofton, Roddy, LaRavia i Konchar, czyli offseason MEM (3.6)