Dniówka: Harden pomaga Sixers

9
fot. twitter.com/dmorey

James Harden był jednym z największych antybohaterów dwóch ostatnich sezonów.

Dwukrotnie postawił swoje drużyny w bardzo trudnym położeniu, nie tylko domagając się transferu, ale też wymuszając taki ruch swoim zachowaniem. Wprowadzał dużo zamieszania i psuł atmosferę w zespole, żeby tylko postawić na swoim. Najpierw nie chciał zostać w Houston, gdzie przez lata wyrósł na jednego z najlepszych zawodników w historii klubu, a potem już po roku znudziło mu się na Brooklynie, kiedy mistrzowskie perspektywy zaczęły się oddalać.

Opuszczał swoje drużyny, zostawiając je niemal w ruinie. Oczywiście Houston Rockets dostali w zamian mnóstwo picków, ale musieli rozpaczać gruntowną przebudowę. Brooklyn Nets natomiast przejęli All-Stara Bena Simmonsa, ale on nie zagrał ani minuty, sezon skończyli sweepem, a teraz handlują swoimi pozostałymi gwiazdorami.

Harden zmieniał kluby, szukając najlepszych dla siebie warunków do zdobycia mistrzostwa, ale na razie nic z tego nie wyszło i przez te dwa sezony spędzone Wschodzie nie dotarł nawet do finałów konferencji. Teraz jednak nie myśli już o kolejnej przeprowadzce, tylko o tym jak poprawić sytuację swojej aktualnej drużyny, poprawić szanse na tytuł i nagle stał się gwiazdorem, który zdecydował się najbardziej pomóc kosztem swoich zarobków.

Zrezygnował z ogromnej opcji za $47mln w kolejnym sezonie, zamiast tego biorąc pensję o $15mln niższą, co zapewniło Darylowi Moreyowi dużo większe pole manewru przy uzupełnianiu składu. Dzięki decyzji Hardena przede wszystkim mieli do dyspozycji non-taxpayer mid-level exception. To pozwoliło im zaproponować PJowi Tuckerowi lepsze warunki finansowe i zabrać go z Miami. Mogli także wykorzystać bi-annual exception, żeby zatrudnić Danuela House’a. Tym samym dodali do drużyny dwóch 3-and-D zadaniowców, których brakowało w Philly i poprawili głębię, którą osłabili przy okazji transferu z Nets. Równocześnie to dwaj zawodnicy, którzy dobrze znajdą się z Hardenem, bo grali razem w Houston, co powinno ułatwić wkomponowanie ich do zespołu. Ponadto, Tuckera bardzo chciał obok siebie Joel Embiid.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (1115): Kyle Guy musi grać
Następny artykułDeandre Ayton coraz bliżej Indiana Pacers

9 KOMENTARZE

  1. Nie lubie typa, ale jak słabo wygląda teraz wydrenowanie kasy prze Lillarda w Portland? I te pierdoły o lojalności – lojalności w trwaniu w maraźmie? W braku perspektyw na choćby finał konferencji? Jak dla mnie ciekawa przewrotność losu.

    Lubię to: 24
    • Marazm, nie marazm. Mało kto wygrywa mistrzostwo, a lepiej wspominać kilka lat playoffów i franchise playera pełną gębą, który całą karierę gra w jednej koszulce, niż kilka lat tankowania i przebudowy do nikąd.
      Wolę ten marazm lilardowy w Portland, niż to, co ma z 70-80% pozostałych zespołów. Z drugiej strony, absurdalne pieniędze dla dobrego, ale jednak przereklamowanego gracza o irytującej osobowości.

      Lubię to: 13
  2. Przepraszam ale co zniszczył Harden w Nets? To Irving był niszczycielem w Nets nie Harden, który w poprzednie playoffy grał z kontuzja. W tym sezonie Irvingowi odjebalo do cna wiec nie wiem kto mógłby się dziwić Hardenowi. Z Houston tez są w tym arcie tylko ładnie sprzedające się słowa. Harden zostawił Rockets, OK, ale przez kilka sezonów ciągnął ich sam bez marudzenia, jak mało kto w lidze. Chwalicie LBJ który w każdym klubie zostawia syf i spaloną ziemie.

    Lubię to: 8
    • Tylko że Lebron pewnie nigdy nie stawił się na obozie w złej formie. A Harden swoją złą formą wymuszał wymiany. Druga sprawa to to, że LeBrona prawie za każdym razem daje ci szansę na mistrzostwo. A Harden?

      Lubię to: 6
    • To tylko standardowa krucjata Adama przeciwko Hardenowi. Harden ciagnal x lat team z ludzmi typu washout Howard i RW, grajac jedne z najwiekszych minut w lidze. A jak stuknela mu 30-tka uznal, ze ma dosc – zrobil w HOU ile mogl i mistrzostwa z tego nie bedzie… odszedl. Poki jeszcze byl w prime, zeby wygrac cos jako 1/2 opcja a nie role player, jak David West.

      Kazdy inny zawodnik, gdyby chcial odejsc, zeby wygrywac i zostawil na stole przedluzenie za 50 baniek rocznie bylby bohaterem narodowym… ale nie Harden, bo ten to, cytuje – „jeden z największych antybohaterów dwóch ostatnich sezonów”, który „wprowadzał dużo zamieszania i psuł atmosferę w zespole, żeby tylko postawić na swoim”.

      W BKN tez mial zreszta pecha, bo zaraz sie KD z KI polamali i musial znowu ciagnac solo zespol. I zrobil to. A gdy w koncu cialo nie wytrzymalo… i tak wrocil w PO grajac na 1 nodze byle tylko pomoc zespolowi i byli o za duze buty KD od przejscia dalej.

      Teraz zostawil na stole 15 baniek… i dalej zbiera hejty. Czekam jeszcze az Adam zacznie wyciagac mu jak kiedys zniknal w finalach wchodzac z lawki w OKC.

      Jedyne co mozna zarzucic Hardenowi to, ze ostatnio sie zapuscil i zwyczajnie ssie, ale rozciaganie tego na kilka lat wstecz jest co najmniej niepowazne.

      Lubię to: 13
      • Kolego a gdzie ja napisałem w ich porównaniu o wymuszaniu transferu? Ale pozostając w konwencji dodam, ze różnica jest faktycznie ekstremalna, bo Harden nigdy nie próbował być jednocześnie graczem, trenerem, GM-em i współwłaścicielem klubu, nie mając ostatnich 3 funkcjach pojęcia. Kim notorycznie jest LeBron, nawet teraz gdy już się wydawało, ze Dervin będzie miał wolna rękę LeBron i tak wie lepiej (KI). Harden nie zbierał swoich ziomków, będących przeciętniakami lub beztalenciami typu JR, Tristan, Delonte, etc. Obsypując ich tłustymi kontraktami. Nie wymieniał No 1 draftu jeszcze przed ich pojawieniem się w klubie. Etc, etc, etc. No i plus nie sciągał Westbrooka z myślą …… nikt nie wie z jaka myślą. Etc.
        A i Harden mimo wszystko nigdzie nie przeniósł swoich talentów :-)

        Lubię to: 1
        • Pozwolę się jednak nie zgodzić. Grając w pierwszym CLE , nie pełnił tych wszystkich funkcji o których piszesz i co z tego wyszło? NIC! Następnie MIA i dwa miśki, powrót do CLE – wymiana na maksa przereklamowanego Wigginsa i znowu misiek – pierwszy w historii dodajmy. Przenosiny do LAL i kolejny misiek i za każdym razem bez wymuszania transferu – jak dla Ciebie to jest „nie mając o tym pojęcia” to już tylko o Tobie świadczy. Przypomnisz mi może sukcesy Hardena?

          Lubię to: 0