Między Rondem a Palmą (1089): Kabel do kabla

11
fot. Oskar Pilch po przeróbce

Dziś w Palmie rozmawiamy o sweepie Bostonu na faworyzowanych przed sezonem Nets, o tym czy KD is Done i o pozostałych seriach w tych playoffach.

Sprawdzamy czy mamy może pierwszą serię-serię, czy za dwa mecze Sixers wykolegują się z pięcioletniego maxa dla Hardena i co wydarzyło się w 1089 roku.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułLuka Doncić rozjechał Jazz. Mitchell kontuzjowany
Następny artykułKoniec rozczarowującego sezonu Nets, a przyszłość to mnóstwo znaków zapytania

11 KOMENTARZE

  1. 1)KD w tym meczu akurat przyszedl do gry, robil co mogl na ten moment. Obrona byla w 100% skupiona na nim

    2) Kyrie poza 1wszym meczem przeszedl obok meczow

    3) bruce brown byl zostawiany i czasem nawet bedac wolny na dystansie nie decydowal sie od razu na rzut

    4) brooklyn przegral bo boston jest bardziej kompletnym zespolem, lepiej bronil i ma wiecej ofensywnych opcji (brown gral czesto na currego lub griffina). W brooklynie byl tylko kd i ponadto w tej serii lepszym grazem byl tatum.

    5) gdyby zamienic miejscami tatuma z durantem wynik bylby nadal 4-0 dla bostonu, just saying..

    Lubię to: 13
  2. Oglądałem mecz 4 Denver. Ale nie skomentowałem artykułu, bo go nie przeczytałem. Bardzo fajne spotkanie. Jokic orientujący się w momencie co będzie grać GSW na koniec i machający wściekle do kolegów żeby bronili loba pod kosz super. W ogóle Jokic jest po prostu zajebisty.

    A Durant, no szkoda Duranta, sponiewierali go ten Boston strasznie. Zakopał się chłop na ostatnie lata życia z Irvingiem, coś jakby zaszyć c się z trupem w worku. Jeden z moich ulubionych graczy ever, ten Durant, ale nigdy nic do końca mu nie wyszło, jak w Nic śmiesznego, wiecznie drugi. Genialny na boisku, poza nim niestety buc i trochę jednak głupek. Nigdy nie będzie Jokicem.

    Lubię to: 13
    • Faktycznie Jokic super. MVP, który w kluczowej akcji musi zejść z boiska, żeby jego drużyna mogła wygrać. Szkoda, że mu tak w obronie nie idzie, jak jest na parkiecie. Już ja widzę te zachwyty, jakby w ostatniej akcji w crunchtime zszedł Jordan, Kobe albo LeBron, żeby palcem zza linii pokazywać co będzie grane ,zamiast grać.

      Lubię to: 0
        • Trener bardzo dobry, bo miał jaja, by podjąć taką decyzję. Zresztą Jokić też w tej sytuacji nie zachowuje się jak twój typowy superstar i grzecznie siada na dupie. Rzecz w tym, że pianie nad tym z zachwytu przez wszystkie media jest jakimś dziwnym podwójnym standardem. Jokić za moment dołączy jako 15. do zaledwie 14 graczy w historii, którzy zdobyli nagrodę MVP przynajmniej dwa razy. Zastanów się, czy: „Gruby, siadaj na ławę, bo przez ciebie wtopimy w końcówce”, licuje z tego rodzaju wyróżnieniem? Jakbyśmy mówili w tej sytuacji o Janisie, LeBronie czy Stephie (by pozostać tylko w gronie aktywnych graczy)?

          Lubię to: 3