Dniówka: Dwie wymiany, dwie zdesperowane drużyny i dwie w przebudowie

10
fot. ESPN

Cztery drużyny znajdujące się w dolnej dziesiątce ligi. Dwie wciskające reset i dwie desperacko szukające wzmocnień. To uczestnicy dwóch wczorajszych wymian.

W przypadku Portland Trail Blazers i Indiany Pacers stało się wreszcie to, na co zanosiło się od dłuższego czasu. Przecież już w poprzednich sezonach dużo dyskutowało się o konieczności rozbicia backcourtu w Portland i oddania jednego z centrów Pacers, ale bardzo długo obie drużyny się przed tym wzbraniały. Obecny sezon zmusił jednak obie ekipy do przebudowy i obie zdecydowały się na bardzo poważne przemeblowanie swoich składów.

W Portland po dziewięciu sezonach pożegnali się z CJ’em McCollumem, który był najważniejszym parterem Damiana Lillarda i kluczową postacią największych sukcesów drużyny ostatniego 20-lecia. W Indianie oddali Domantasa Sabonisa, czyli swojego drugiego All-Stara, którego zdobyli za Paula George’a.

Kiedy Pacers musieli przehandlować PG, woleli młodych zawodników zamiast pakietu picków. Nie interesuje ich długie tankowanie, dlatego wolą mieć kogo wystawić na parkiet. Początkowo byli za to mocno krytykowani, ale okazało się, że zrobili zaskakująco dobry deal. Teraz podobnie podeszli do sprawy, ale tym razem już od początku zostali ogłoszeni wielkimi wygranymi transferu, bo… tak to już jest, jak handlujesz z Sacramento Kings. Przejęli Tyrese’a Haliburtona. Niespełna 22-letniego guarda, który rok temu był jednym z najlepszych debiutantów ligi, a w tym sezonie potwierdza swoją wartość, pokazując przebłyski potencjału występami na 38 punktów czy 17 asyst. Po Victorze Oladipo i Sabonisie mało kto oczekiwał, że mogą wyrosnąć na gwiazdy. Haliburton to materiał na All-Stara, a już teraz niezwykle inteligenty zawodnik, który dobrze czuje grę i gra dla drużyny.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą: Nie dajmy się zwariować (1059)
Następny artykułSpowiedź Pippena. Wystartowała przedsprzedaż wyczekiwanej autobiografii!

10 KOMENTARZE

  1. Adam, wyrazy współczucia. Sabonis nie odmieni Kings. Wiem co czujesz, bo kibicowałem i oglądałem Sixers przez cały proces, na dobre i na złe. Teraz dzięki Embiidowi mam trochę radości i nadziei na sukces. Ciebie managment Kings tego nieustannie pozbawia.
    Skoro podjąłeś decyzje o rozstaniu, życzę szybkiego znalezienia nowej miłości. Może właśnie Indiana?

    Lubię to: 8
      • Ja zacząłem od 2001 r. Całe moje kibicowanie to w zasadzie fala opadająca. Pojawiła się nadzieja jak w 2010 był drugi pick w drafcie – Turner okazał się bustem. Jak był Jimmy liczyłem, że w końcu coś się zmieni, ale wtedy trzeba było trenera wywalić zamiast się cackać. Wydaje mi się, że po zwolnieniu Hinkiego wszystko dzieje się tam za wolno – pozbycie się Colangelo, Browna, Simmonsa. Te wszyskich ruchy sprawiają, że Joel w Philly nawet do finałów nie dojdzie. Wybór Okafora przy zdrowiu Embiida się jakoś bronił, teraz wyglada fatalnie, wybór Fultza – przecież to miał być mix Lillarda i CP3 – w dniu draftu wszyscy byli zadowoleni. Co się stało potem wszyscy wiemy, a tak naprawdę nie wie nikt.

        Lubię to: 3
  2. To niesamowite jak źle zarządzana jest ta organizacja. Tam nawet James Jones ani Doncic by nie pomogli. Jakby wybrali Lukę w drafcie to teraz pewnie ważyłby teraz więcej niż Zion i szedł w paczce za jakieś drugorundowe picki.

    Lubię to: 11
    • Zapewne napisałeś to głównie jako hiperbolę, ale i tak się nie zgodzę. Jeśli ktoś jest „naprawdę dobry” to i tak by sobie tam poradził – patrz – Halliburton. Doncić to nie był late bloomer, którego Dallas wynalazło w końcówce 1 rundy i oszlifowało tylko gotowy produkt. Inna organizacja najwyżej sprawiłaby, że Bagley byłby teraz stałym elementem rotacji.
      Złe decyzje w NBA można podzielić na takie, które okazują się złe w perspektywie czasu oraz na takie, które krzyczą, że są złe od razu w momencie ich podejmowania. Kings niestety zbierają głównie te drugie.

      Lubię to: 1