Wake-Up: Gabinet cieni w Nowym Orleanie, Morey chce Hardena (please)

14
fot. NBA League Pass

Ostatecznie Indiana-Nowy Orlean to też był mecz NBA w głębokim styczniu sezonu regularnego 2021/22, i w Nowym Orleanie przyszli na niego nawet kibice, choć skład ludzi, którzy nie grali prawdopodobnie zniszczyłby Jose Alvarado, Gogę Bitadzę i pozostałych.

Wybralibyśmy na pewno do takiego składu – spokojnie, to cały czas jest „Wake-Up” – Ziona Williamsona i Brandona Ingrama, Malcolm Brogdon byłby rozgrywającym, musielibyśmy wsadzić do piątki Domantasa Sabonisa, choć Myles Turner pasowałby lepiej. Moglibyśmy mieć problem z wingmanami, na szczęście jednak Josh Hart w trzeciej kwarcie w poniedziałek skręcił kostkę. Świetnie.

Cztery mecze rozegrano w poniedziałkową noc i choć brakowało w nich mnóstwo kontuzjowanych graczy, to skończyły się one łączną różnicą tylko 13 punktów.

Chociaż jednak było to tylko 13 punktów, to skończyły się, bo musiały się skończyć, bez buzzer-beaterów i wielkich rzutów.

Donovan Mitchell i Rudy Gobert nie zagrali w porażce w Phoenix, za to powrót i występ Anthony’ego Davisa we wtorek na Brooklynie ma już optymistyczny status „probable”. Najpierw jednak oczywiście Davis musiał będzie wyjść z pokoju hotelowego i zejść schodami na dół, bo jest problem z windą.

Do gier:

New York @ Cleveland 93:95 RJ Barrett 24 – K.Love 20/11z
Indiana @ New Orleans 113:117 C.LeVert 19/8a – J.Valanciunas 16/12/6
Chicago @ Oklahoma City 111:110 N.Vucević 26/15z – S.Gilgeous-Alexander 31/10a
Utah @ Phoenix 109:115 J.Clarkson 22 – C.Paul 27/9/14

1) Nikola Vucević w niedzielę nie mógł znaleźć obręczy przeciwko już nieważne komu, ale od czego jest frontcourt Oklahomy?

Vucević rzucił 26 punktów, Ayo Dosunmu rzucił career-high 24 punkty i już mniej rozbici kontuzjami Chicago Bulls prowadzili +16 na początku trzeciej kwarty, zanim uciekli ze 111:110 w trudnym meczu w Oklahoma City.

Wrócił Zach LaVine i dobrze wyglądał, z kolei Dosunmu trafił buzzerbeater w trzeciej kwarcie z połowy i sprawił, że już nie pamiętasz po tym meczu o Lu Dorcie.

Shai Gilgeous-Alexander – 31 punktów, 10 asyst, 3 przechwyty – w niektórych tych meczach Thunder wygląda, jakby powinien być graczem Phoenix Suns. Jakby powinien grać w klubie, w którym regularność i wysoki poziom są wymagane co mecz przez Chrisa Paula. Wtedy byłby All-Starem już teraz. Czasem gra jakby mógł grać lepiej, ale nie gra. To nie był ten mecz.

2) Jest cienka linia między tym kiedy można się śmiać, a kiedy lepiej nie, choć wtedy i tak się śmiejemy. Czasem po prostu nie wiemy. Czasem lepiej nie znać przyczyn. Michael Beasley:

„My mom died when I was playing for the Lakers. My cousin died the game I forgot my shorts in Oklahoma.

I was battling that day. I wanted to go to the funeral but I was already gone when my mom died. I wanted to be there for the team & the whole world just laughed at me.”

3) New York Knicks mieli szansę ukraść to zmęczonym Cavaliers w Cleveland, ale nieprzypadkowo napisałem wczoraj w tytule, że „Cleveland to ma”, bo Cavs grają nagle jakby rok temu wygrali jedną rundę playoffów i wiedzą o co chodzi. W dodatku Kevin Love potrafi nagle znów zająć 24 minuty gry 20 punktami.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułUtah Jazz zainteresowani Robertem Covingtonem
Następny artykułFlesz: Stanley, gdybyśmy my tylko wiedzieli

14 KOMENTARZE

    • Od kiedy mam dzieci, patrzę na świat przez pryzmat organizowania sobie czasu i otoczenia w koło siebie, więc zawsze praca Adama będzie odrobinę bardziej ceniona przeze mnie. Mam w głowie to, ile musi się nagimnastykować pracując z domu, w chorych godzinach, mieszkając w bloku. Za to szacun po stokroć.
      Adamizmy są urocze, uwielbiam je i z radością piętnuję/uwypuklam. Adam dostarcza porcję informacji o NBA której na co dzień potrzebuję, Maciek to artysta – absyntowy analityk sportowy – zawieszony gdzieś w oparach swoich narracji, wyrzucony daleko poza orbitę historii typowego czytelnika, oderwany od świata rzeczywistego, co też jest piękne i co też uwielbiam, ale znowu – moje życiowe doświadczenie każe jednak te dwie historie traktować nieco nierównorzędnie.

      Lubię to: 16