Carmelo Anthony zagra w Portland Trail Blazers

14
fot. instagram

Carmelo Anthony nie rozegrał jeszcze swojego ostatniego meczu w NBA.

Houston Rockets zrezygnowali z niego po ledwie 10 spotkaniach poprzedniego sezonu i minął już rok od momentu, gdy po raz ostatni widzieliśmy go na parkiecie najlepszej ligi świata. Wiele było plotek o tym, która drużyna może go zatrudnić, ale bardzo długo nikt nie zdecydował się wziąć go do siebie. Nikogo nie przekonywały zapewnienia Melo, że jest w formie i gotowy na poświęcenia dla dobra zespołu. Sezon ruszył bez niego i mogło już się wydawać, że to koniec jego kariery.

Teraz jednak wraca. Jak donosi Adrian Wojnarowski, Portland Trail Blazers postanowili zaryzykować i dać szasnę 35-letniemu Anthony’emu, z którym podpiszą niegwarantowany kontrakt.

Blazers mają bardzo kiepski początek sezonu z bilansem 4-8, a przede wszystkim przegrali już sześć z siedmiu ostatnich meczów. Jednym z ich największych problemów jest pozycja silnego skrzydłowego, gdzie stracili na kilka miesięcy Zacha Collinsa i najwidoczniej w swojej desperacji liczą, że Melo pomoże im wypełnić tę lukę.

Warto przypomnieć, że Damian Lillard w przeszłości mocno lobbował za pozyskaniem Anthony’ego. Próbował przekonać go do przeprowadzki do Portland już gdy New York Knicks szukali transferu swojego gwiazdora. Potem ponownie po nieudanym sezonie Melo w Oklahomie, ale on wolał inne miejsca. W minione wakacje Dame zapewniał, że Anthony zasługuje na grę w NBA, stwierdził jednak, że dla Blazers ten temat jest już zamknięty. Anthony tutaj nie przyjdzie.

Ale skoro nikt inny go nie chciał, ostatecznie Melo wyląduje w Portland.

Ma dołączyć do swojej nowej drużyny w ich 6-meczowej trasie wyjazdowej, która rozpocznie się w sobotę wizytą w San Antonio (kolejnym przystankiem będzie Houston).

LeBron James i Dwyane Wade już zdążyli wyrazić zadowolenie z powrotu swojego przyjaciela do ligi.

Poprzedni artykułCaris LeVert wypada z gry na 4-6 tygodni
Następny artykułWake-Up: Phoenix Suns są „for real”, Carmelo w Portland, Porzingis okrzyczany „dupkiem” w MSG, comeback George’a

14 KOMENTARZE

  1. I’m sensing… #desperation mode. Oprócz tych nieszczęsnych nagród za sezon regularny NBA, ktoś powinien przyznawać jakiś odpowiednik Złotych Malin. Oshley miałby mocną kandydaturę w tym roku dla najgorszego GMa.

    Lubię to: 7
  2. Welcome dziadzia! Melo to jest taki niespełniony Paul Pierce, niby młodszy o 7 lat, a jednak starszy. Ale podziwiam tą sportową fantazję, on kocha tę grę bardziej niż by się niektórym wydawało.

    Lubię to: 11
  3. Niby beka, ale ja z nostalgią wspominam te mecze playoffowe w okresie wielkanocy, gdy Knicks z Melo, Chandlerem i innymi Novakami walczyli dzielnie z Celtics. A gdy Melo kozłował w transition to mimo, że obrońcy wiedzieli, że zatrzyma się i rzuci za trzy to i tak byli bezbronni. Jeden z moich ulubionych graczy pod względem czystej estetyki gry.

    Lubię to: 13