Flesz: Stabilizacja, czyli podsumowanie offseason w Central Division

6
fot. newspix.pl

Central Division: serce amerykańskiego snu lat 50-tych, a dziś dywizja najlepszej drużyny sezonu regularnego i niestety czterech innych drużyn nieatrakcyjnych dla topowych wolnych agentów. Jestem świeżo po przeczytaniu tekstu legendarnego beatwritera Boba Kravitza (teraz „The Athletic”, przez lata „Indy Star”) o tym, że drużyny z miejsc typu Indianapolis stoją na pozycji przegranej i pomarzyć tylko mogą o spotkaniach z Kawhi’em Leonardem czy Kevinem Durantem. Przez lata wydawało nam się, że miejscem przyciągającym topowych wolnych agentów może być Chicago. Tymczasem dziś Bulls wydają się raczej uosabiać to co najlepsze z przebrzmiałych czasów amerykańskiego heartlandu.

W przeciwieństwie do omawianej w niedzielę Atlantic Division, wskaźnik kontynuacji w Central Division jest bardzo wysoki. Nie powinno dojść więc do przetasowań. Mamy pięć zespołów, a każdy z nich wydaje się w innym punkcie budowy składu.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (792): Top 10 najlepszych duetów w NBA
Następny artykułZion Williamson dołącza do Jordan Brand

6 KOMENTARZE

    • Serio?
      Podana rotacja Bulls, szczególnie opis „jedynki” oraz „trojki” w Pacers to nic innego jak „kocopoły”.
      Jak można takie rzeczy pisać Panie Kwiatkowski?

      Lubię to: 0