Między Rondem a Palmą (790): Wielkie myśli o NBA i Retro Runningu

10
fot. Oskar Pilch

Dziś w Palmie.

Dziś w Palmie wymieniamy się złotymi myślami o NBA. Sprawdzamy czy istnieje zagrożenie lokautem, dlaczego jesteśmy tak słabi w nogę i co to jest ten cały Retro Running, o którym nagle wszyscy mówią.

[wpdm_file id=804] 

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDniówka: Knicks przegrali wakacje, ale przynajmniej ich nie spieprzyli
Następny artykułKajzerek: Jak to jest z tymi Chinami?

10 KOMENTARZE

  1. zNYK-u szkoda, że do tej pory nie zająknąłeś tutaj o spartolonym awansie twojego wielkiego RTS-u w ostatnim sezonie II ligi. Fajnie po wszystkich wokół napierdalać, a o własnym „podwórku” cisza jak makiem zasiał.

    Lubię to: 30
  2. Świetna Palma jak dla mnie! I trafne spostrzeżenia, nie tylko odnośnie NBA. Jestem też kibicem piłki i niestety mam co do tego sportu, w kraju, podobne zdziwienia co Maciek.
    W ogóle dla mnie taka analiza w jakim kierunku pójdzie NBA w najbliższych latach, jest dużo ciekawsza niż trade (oczywiście pomijając bomby jakie mieliśmy ostatnio – te były ciekawe).
    Ode mnie duże TAK dla podobnych Palm!

    Lubię to: 4
  3. Właściciele to jedno. Wiadomo, nie są zadowoleni, bo są trochę w tym momencie zakładnikami. Tu pojawia się pytanie co jak traktują drużynę: jako coś innego, element kultury, coś co wpływa na społeczeństwo, daje emocje, bardziej metafizycznie, czy jako firmę, która m odnosić sukcesy, zarabiać, pracownicy mimo wszystko są zobowiązani do jakiejś umowy. Pewnie jest to podzielone, ale na końcu właściciele są po prostu wkurwieni jako biznesmeni, że ktoś mający umowę nagle twierdzi, że nie chce tu być i tyle, a ich firma musi tańczyć jak ten im zagra.

    Z drugiej strony tak jak mówiliście mamy ligę graczy. Graczy, za którymi stoją kibice, którzy przedstawiają swoją wersję wydarzeń, którzy coraz częściej i bardziej otwarcie chcą przejmować decyzyjność. Mam wrażenie, że gracze chcę coraz częściej nie tylko decydować o sobie, ale też o lidze. Chociażby sprawa ze słowem „właściciel” które według nich jest nieodpowiednie. Nie chce wchodzić w polemikę, czy mają rację czy nie, ale chodzi o fakt: jak grupa pracowników która sprzeciwia się określać posiadacza większości udziału swojej firmy właścicielem, może zgodzić się podczas negocjacji nowego CBA, na większą zależność od kontraktów, czy też innych reguł?

    Właściciele będą chcieli się zabezpieczyć przed Butlerem, Irvingiem, Georgem, Leonardem, ale zawodnicy będą chcieli jeszcze więcej, bo i tak pozwolone im już na wiele. Nie wiem kto ma rację, ale wiem, że następny lockout będzie czymś dużo więcej niż rok 2011 czy 1998, a my jeszcze nie mamy świadomości jak duży problem liga ma przed sobą.

    Lubię to: 0