DeMarcus Cousins i Rondo dołączyli do Los Angeles Lakers

26

LeBron James w Los Angeles Lakers pomógł przekonać Anthony’ego Davisa, teraz Davis pomógł nakłonić DeMarcusa Cousinsa.

Cousins podpisze jednoroczny kontrakt z Lakers – dowiedział się Adrian Wojnarowski.

„Boogie” dołączył tym samym do zatrudnionych dziś przez Lakers Danny’ego Greena, Kentaviousa Caldwella-Pope’a, JaVale’a McGee i Quinna Cooka.

Choć Lakers nie udało się nakłonić Kawhi’a Leonarda, to odbijają się budowaniem być może najlepszego składu w Konferencji Zachodniej. Cały czas jednak bardzo potrzebują graczy kozłujących i kreujących, zwłaszcza jako zabezpieczenie na wypadek kontuzji Jamesa.


UPDATE 20:54

Perk Bomb!

Chwilę później Wojnarowski potwierdził, że faktycznie Rajon Rondo podpisze kontrakt z Lakers i jest to dwuletnia umowa. Rondo, Cousins i Davis grali już oczywiście ze sobą razem w Nowym Orleanie. Pelicans wygrali 7 z ostatnich 8 meczów przed kontuzją Achillesa Cousinsa, pokonując m.in. Houston, Boston i Portland.

Poprzedni artykułQuinn Cook pierwszym rozgrywającym podpisanym przez Lakers
Następny artykułIvica Zubac zostaje w Clippers na cztery lata

26 KOMENTARZE

        • A nie widzisz tego potencjału katastrofy w Clippers? Tyle się gada o kontuzjogenności Davisa który w 2 z 3 ostatnich sezonów zagrał 75/82 meczów a tendinopatia Leonarda i operacje barków George po których nie może obecnie podnieść rąk nie są problemem? Zresztą akurat komuś kto ma logo Warriors w avatarze nie trzeba tłumaczyć że kontuzje mogą spotkać nawet graczy teoretycznie niezniszczalnych jak Thompson. Jeśli już „mierzyć prawdopodobieństwo katastrofy” to w Warriors jest ono większe. Sfatygowane kostki Currego będą musiały być obciążone over 35 minut w meczu jeśli ten team bez wingmanów nie chce się wyrzucić z play-off przed powrotem Klaya.

          Lubię to: 1
          • Miałem też logo Clippers w avatarze, także o kontuzjach w ulubionym teamie wiem bardzo dużo.

            Menedżerowanie minutami to będzie kluczowa kwestia w obu zespołach.

            Patrząc na oba teamy to LAC są jednak młodsi i atletyczniejsi, mają bardziej dopasowany team. LAL obok najlepszego koszykarza na świecie (kilka lat temu) i najlepszego podkoszowego w LA mają graczy, którzy nie rzucają na kolana (generalnie kiepsko rzucają), za to mogą być problemami w szatni (i w obronie). Czekam jeszcze na JRa i Lance’a w tym kociołku.

            Oba sezony Davisa na 75 meczów to jego rekord, w pozostałych nie dojechał do 70 Średnio opuszcza więcej meczów w sezonie niż Blake Griffin. Liczyłem. Nie nazwałbym go ostoją zdrowia.

            Lubię to: 0
  1. Lakers powinni kończyć z Jamesem jako kozłujacym a w rogach sami wielcy strzelcy: Cousins, Davis, McGee, Dudley, nie będą to jednak miejsca za linią za 3, ale rogi pomalowanego,

    Lubię to: 22
  2. Boogie może być lepszy w Lakers niż w GSW. W poprzedni sezon wszedł w połowie po rehabilitacji z okropnej kontuzji. Teraz przepracuje cały obóz z drużyną, co więcej z Rondo i Davisem już się zna z Pels. Pytanie jest jednak takie, czy w Lakers nie jebnie z powodu nagromadzenia dość wybuchowych charakterów. Jest Rondo, jest Boogie a w sztabie jeszcze Kidd. Czy jeden LeBron i Frank dadzą radę ogarnąć to towarzystwo?

    Lubię to: 16
  3. Podoba mi się, jak w zeszłym sezonie wszyscy wkurwieni na Warriors, bo podpisali Cousinsa, który jeszcze się leczył.
    Teraz Cousins wrócił do zdrowia i nagle narracją jest, że ok, takie tam uzupelnienie składu. Wtf. Fakt, w finałach grał słabo, ale ewidentnie wrócił za szybko. Jako koleś z ławki? Więcej niż ok.
    Pożyjemy, zobaczymy, ale wolalbym mieć go w składzie niż nie, i to jeszcze za minimum.
    Jak będzie marudził, to strejduja jego dupe.

    Lubię to: 10
  4. No oczywiście. W Lakers był showtime więc show must go on. Ja tego nie widzę, ale będzie ciekawie. Super ciekawie.

    Byle wszyscy byli zdrowi, a kontuzjowani szybko wrócili. I jeszcze Westbrooka do Miami czy coś i niech się tłuką!

    Lubię to: 2