Wake-Up: Mecz Brooka Lopeza na otwarcie finałów Wschodu

11
fot. League Pass

Rzucający zza łuku Brook Lopez przez cały sezon był kluczową postacią najlepszej drużyny NBA, pozwalając Mike’owi Budenholzerowi cały czas trzymać na parkiecie czterech strzelców wokół Giannisa Antetokounmpo, ale w playoffach jak na razie niewiele o nim mówiliśmy. Brakowało mu skuteczności i przez pierwsze dwie rundy trafiał tylko 28% trójek, a do tego nie miał najlepszej serii z Boston Celtics. W pięciu meczach półfinałów Wschodu uzbierał w sumie tylko 27 punktów. Teraz natomiast zdobył dwa więcej w Game 1 przeciwko Toronto Raptors, będąc bohaterem wygranej Milwaukee Bucks.

Toronto @ Milwaukee 100:108 (0-1)

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDanny Ainge wierzy w zatrzymanie Kyriego Irvinga w Bostonie
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (762): Kraina wulkanów

11 KOMENTARZE

  1. Bucks!

    Cały mecz gonili, było kilka momentów, gdzie Bucks dochodzili Raptors, a ci znowu ciepali trójkę i odskakiwali. Ale cały czas czekałem, aż wyjdzie z Toronto ten pampersiakowy brak charakteru. No i wyszła na końcu kupa.

    Giannis nie dominował, choć miał kilka Lebronowych fragmentów – fajnych asyst a na końcu monster blok. Lopez dziś był en fuego. Brogdon daje piąty bieg też drużynie.

    To tylko pierwszy mecz, ale boy oh boy, nie chce żeby Toronto weszło do finału. Jest jakieś takie jedno wymiarowe. Bucks klikają i nawet gdy Giannis gra taki so so mecz, odpalić może ktoś inny.

    Damn, głębia też jest fajna, jest pierwsza piątka, ale na ławce Ilyasova, Brogdon, G. Hill a tam dalej w odmętach Sterling Brown, Gasol czy Snell.

    Myslałem, ze będzie 7 meczów. Ale jeśli Bucks wygrają pierwsze 2 u siebie, to w Toronto jedno powinni urwać. Toronto nigdy nie wygrało pierwszego meczu u siebie.

    Lubię to: 7
  2. A ja ogólnie za ten mecz (do 4 kwarty) pochwaliłbym Raptors. Piłka ładnie chodziła w ataku, Lowry był agresywny, ale się nie śpieszył z rzutami jak to mu się zdarza, w obronie też nie dawali czystych trójek Bucks, a jak dawali to wszystkim Bledsoe tego świata. Kawhi też jadł jak trzeba przez pierwsze trzy kwarty, a w rzucanie Marca chyba już przestałem wierzyć.

    Raptors umarli w 4 kwarcie, ale ja jestem optymistą jeżeli utrzymają ten poziom gry. Pamiętajmy, że Raptors są po ciężkiej 7-meczowej serii, a i Nick Nurse mógł chyba dać trochę więcej odpoczynku Kawhiowi, bo dopiero dał mu usiąść na początku 4 kwarty, gdzie wcześniej grał wszystko chyba bez 3 minut.

    Jestem fanem takich Raptors i będzie z tego dobra seria, ale bez overreaction po pierwszym meczu.

    Lubię to: 8
  3. Raptors grali jak na siebie bardzo dobry mecz przez 3 kwarty, a szczególnie pierwszą połowę.Giannis po 6 szybkich punktach na starcie meczu później do końca 2 kwarty zdobył tylko 7 osaczany przez tłum w pomalowanym.Nie wiem czy można było zagrać na nim lepszą obronę niż to co robiło Toronto w pierwzse 24 minuty.Kawhi dostawał wsparcie od innych – Gasol niepilnowany trafiał trójki, Lowry był niemal bezbłędny i nawet Powell wykorzystywał okazje.Później Loenard się zmęczył grając prawie bez przerwy 3 kwarty, obrona już tak dobrze nie ograniczała drive’ów Antka i było po wszystkim.Lopez przypomniał dlaczego jest stealem i czemu kiedyś grał w Meczu Gwiazd, zaczęły wpadać trójki i było po grze.Ciężka przegrana dla Raps bo zwycięstwo było w zasięgu i to na terenie przeciwnika.To mogła być ich najlepsza okazja na W bo Bucks tym meczem udowodnili, że będzie ich trudno pokonać, nawet w ich słabszy dzień.

    Lubię to: 2