Gorący Ekspres: Co zrobić z problemem „DNP-Rest”?

18
fot. NBA League Pass
fot. NBA League Pass

Ekspres zatrzymuje się po raz pierwszy od dwóch tygodni i dziś krążymy wokół dwóch palących kwestii, w tym jednej bardzo.

Co zrobić z „DNP-Rest”? Nas tutaj to raczej nie dotyczy – ot, włączymy sobie inny mecz, trudno. Pomyśl jednak o tym, że zawczasu kupiłeś bilet na mecz NBA i nie możesz się doczekać, tym bardziej, że miejsce dobre i pieniędzy dużo nie masz, a tu klops – Kay Felder i Jordan McRae, zamiast LeBrona Jamesa i Kyrie’ego Irvinga.


1. Dwa kolejne, sobotnie mecze w ESPN/ABC zostały potężnie osłabione przez „DNP-Rest”. Adam Silver wystosował list do właścicieli, w którym napisał m.in. że to co się stało to bardzo poważny problem. Doc Rivers powiedział, że NBA powinna traktować te 'national-TV’ mecze jak te rozgrywane w godzinach południowych – zespoły nie grają dzień wcześniej, ani dzień później. Czy to najlepsze rozwiązanie?

Bartek Bielecki: Nie. Najlepszym rozwiązaniem jest po prostu wydłużenie terminarza o jakieś dwa-trzy tygodnie, by natężenie meczów nie było tak duże. Kolejna sprawa, to zmiana oznaczeń „DNP-Rest” w boxscore’ach, bo to źle wygląda. Może lepiej już wpisywać „DNP-Fatigue”? To kosmetyczna zmiana, która nie rozwiązuje problemu, ale chociaż stwarza lepsze pozory. Nie podoba mi się idea „restowania” graczy. Też chciałbym móc nie przyjść do biura, „bo potrzebuje odpocząć”. Jak jesteś zdrowy, to możesz grać. Za to ci płacą, po to kibice przychodzą na mecze, dlatego w ogóle masz tę pracę. Inna rzecz, to wkurzająca „patrz jak mam was wszystkich w dupie”-postawa trenerów NBA, którzy dają odpoczynek swoim najlepszym graczom w tych wielce afiszowanych pojedynkach. Jak już muszą sadzać swoich graczy, to niech robią to w meczach nietransmitowanych przez telewizje ogólnokrajowe, przeciwko tankującym rywalom. W każdym razie, Adam Silver musi coś zmienić, bo obecna sytuacja to kpina.

Olek Żerelik: Bardzo dobre rozwiązanie. Z pewnością ograniczy to występowanie „DNP-Rest”. Jednak jeszcze lepszym rozwiązaniem (na pewno nie finansowo-marketingowym) pod względem sportowym byłoby zmniejszenie ilości meczów każdej z drużyn. Liga bez b2b byłaby ciekawsza.

Jacek Rachwał: Tak. Rivers ma rację. Każdy trener wykonuje swoją pracę najlepiej, jak umie. To oznacza, że jeśli chce oszczędzać gwiazdy, to najlepiej robić to w meczach back-to-back, bo wtedy jest statystycznie większa szansa na wygranie meczu dzień przed, gdy wszyscy gracze są na świeżości. NBA powinna dbać o jakość swojego produktu, wszyscy chyba widzimy, że wypoczęci gracze dają dużo lepsze widowisko, więc spodziewam się rozwiązania sprawy właśnie w sposób zaproponowany przed Riversa i wszyscy na tym skorzystają.

Ola: Poważny problem to raczej nie jest. Poważniejszymi sprawami niech się zajmą. Bzdury jakieś.

Przemek Napierzyński: Nie. Takie rozwiązanie to leczenie skutków choroby, a nie jej przyczyn i może być jedynie doraźnym remedium. Ponadto, jeśli wyrzucić mecze b2b z transmisji w ogólnokrajowych stacjach, to siłą rzeczy przybędzie ich w tych spotkaniach, które pokazywane są jedynie przez lokalne telewizje. Trochę to śmierdzi segregacją kibiców – ja rozumiem , że mecze w ESPN czy TNT to wizytówka ligi, ale chyba nie tędy droga. NBA musi zastanowić się, jak ogólnie rozwiązać problem sadzania zawodników dla odpoczynku. Pierwszym co przychodzi do głowy, jest zmniejszenie ilości meczów w sezonie, ale realistycznie patrząc nie widzę szans na coś takiego, bo każdy mecz to jednak olbrzymie przychody dla drużyn, a zawodnicy nie zgodzą się na obcięcie kontraktów razem ze spadkiem liczby spotkań. Innym sposobem jest znacznie rozciągnięcie sezonu w czasie, ale to z kolei spowoduje skrócenie wakacji i preseason, a także wyrzuci w niebyt rozgrywki międzynarodowe. Natomiast nie uważam, że drużyny sadzające zawodników powinny być za to karane – po prostu trenerzy i zawodnicy wiedzą, że to najlepszy sposób na maksymalizację szans na sukces. Jasne, kibice zostają pozbawieni możliwości oglądania swoich idoli na parkiecie, ale niestety zawodowy sport to już dawno nie jest rozrywka, w której na pierwszym miejscu byłoby stawiane dobro widza. Nie zazdroszczę Adamowi Silverowi pozycji, w jakiej się znalazł.

(Plus)

Maciek Staszewski: Tak. Kluby i tak będą robiły co chciały, ale takie rozwiązanie odbierze im większość wymówek i będzie wskazywało wyraźnie na ten mecz jako na „nie warto odpuszczać”. Z drugiej strony już widzę Popa, który patrzy na terminarz i myśli: „Hmm, jak tu dam im wolne, będą mieć 3 dni odpoczynku…”

2. Rajon Rondo organizuje wewnętrzne obchody 10-lecia zdobycia przez Celtics mistrzostwa NBA. Ray Allen ma zostać niezaproszony. Czy powinien być?

Bartek Bielecki: Powinien być zaproszony. To śmieszne. Organizujesz obchody 10-lecia zdobycia mistrzostwa, czy spotkanie z kumplami, Rajon? Jeśli to pierwsze to zaproszeni powinni być wszyscy gracze, którzy byli w składzie na Playoffs i cały sztab. Tu nie ma miejsca na żadne manewry.

Olek Żerelik: Powinien być zaproszony. Choć wątpię aby miał ochotę przyjeżdżać na tego typu obchody, skoro nie chce tam być widziany. Co więcej na miejscu innych graczy (choć nie znam ich relacji osobistych) też bym się zastanowił nad odziałem w tego typu imprezie, która jeszcze przed rozpoczęciem budzi kontrowersje.

Jacek Rachwał: Powinien. Argumentacja, że „odszedł do wrogów” jest totalnie z dupy. LeBron też nie powinien być zaproszony na 10-lecie zdobycia mistrza z Miami? NBA to biznes i czasem gracze odchodzą do innych drużyn, gdzie dostaną więcej $ ,albo będą mieli większe szanse na zwycięstwo. Zresztą gdyby Rondo był taki kozak, to i bez Allena mógłby walczyć o najwyższe laury. Niestety, nie potrafi rzucać i Allen był absolutnie kluczowym graczem na drodze do mistrzostwa Celtics, bo Rajon miał komu podawać. Bardzo nie lubię Rondo i mogę być subiektywny, ale niezaproszenie Raya Allena to moim zdaniem bardzo zła decyzja.

(Cavaliers nie byli rywalem Heat, gdy LeBron odchodził do Cleveland. Celtics przegrali z Heat w playoffach i Allen jeszcze tamtego lata poszedł do Miami. Subiektywnie – pół minusa za niedokładne porównanie. Te zawsze są niebezpieczne…)

Ola: Niezaproszony powinien zostać Rajon Rondo. Co Allen zawinił, ze Rondo miernotą jest.

Przemek Napierzyński: Albo powinien być, albo nie powinno być tych obchodów. Ja rozumiem, że panowie mogą się nie lubić, że może sposób w jaki Allen opuścił zespół i fakt, że zrobił to na rzecz Heat nie przynosi mu chluby wśród kibiców Celtics, ale jednak tak jak uważam, że gdyby nie on, to nie byłoby tego mistrzostwa, tak samo uważam, że bez niego obchody rocznicy nie powinny mieć miejsca.

Maciek Staszewski: Nie. Jeśli chłopcy się nie lubią to zmuszanie ich do wspólnego urlopu nie byłoby zbyt mądre.

(To nie jest skomplikowane. Plus)

3. Kto powinien zostać wybrany najlepszym GM’em sezonu 2016/17 w NBA?

Bartek Bielecki: Daryl Morey. Podjął latem ryzykowne ruchy, dzięki którym Rockets zanotowali gigantyczny postęp. Można powiedzieć, że postawił wszystko na jedną kartę i wygrał. Zrezygnował z problematycznego duo Howard-Harden, stawiając na niedoświadczonego Clinta Capelę. Ściągnął owianego w ubiegłych sezonach złą sławą Erica Gordona, który wreszcie gra na miarę oczekiwań, zatrudnił Ryana Andersona za duże, ale uczciwe pieniądze, podpisał Nene znacznie poniżej jego wartości, w okienku zrobił doskonały ruch sięgając po Lou Williamsa, który jest perfekcyjnym wzmocnieniem ławki. Przesunięcie Jamesa Hardena – niespodziewany ruch, który okazał się genialny – też na pewno jest w sporej mierze jego zasługą. Wreszcie, powierzył zespół Mike’owi D’Antoniemu, który w ostatnich latach nie miał żadnych sukcesów, ale w Houston okazał się być strzałem w dziesiątkę i idealnym trenerem do tej wizji zespołu. Wizji, której Morey konsekwentnie trzyma się w tym co robi i która daje dobre wyniki. Brzmi jak najlepszy GM sezonu.

Olek Żerelik: Daryl Morey. Po odejściu Howarda umiał dopasować odpowiedniego trenera do Jamesa Hardena. Ponadto obudował go bardzo bardzo solidnym składem, z (chyba) najlepszą ławką rezerwowych w lidze.

Jacek Rachwał: Daryl Morey. GM Rockets zbudował jedną z najlepszych maszynek ofensywnych XXI wieku opartą właściwie o skillset jednego gracza. Otoczył go strzelcami i dynamicznymi podkoszowymi w pick&rollu co sprawia, że właściwie są nie do zatrzymania. Wzorowa współpraca z trenerem, świetne pickupy wydawałoby się skończonych i zapomnianych już graczy – Erica Gordona i Ryana Andersona. Wielu z nas łącznie ze mną stawiało ich poza playoffami i Morey pokazał nam wszystkim, jak mocno się myliliśmy. Dla mnie absolutny nr 1.

Ola: Znam tylko Phila i jego 11 pierscieni:) No to on. Choć Maciek wczoraj mowił, ze się nie zgadza:D

Przemek Napierzyński: Daryl Morey. Po kiepskim poprzednim sezonie wydawało się, że to koniec idei „Morey-ball”. Ruchy w offseason, czyli podpisanie plejady zawodników o podejrzanym zdrowiu i przekazanie dowództwa w ręce trenera, który od dwóch lat był bez pracy, po tym, jak zaliczył upadek razem z całą organizacją Lakers, malowało w moich wyobrażeniach obraz totalnej katastrofy. Tymczasem otrzymaliśmy idealnie nastrojony instrument, który gra w sposób, w jaki nikt jeszcze nigdy nie grał. Być może nie jest to najładniejszy dźwięk na świecie, ale nie można mu odmówić innowacyjności i efektywności.

Maciek Staszewski: Sam Hinkie. Spójrz ile jego ruchów wypaliło w tym sezonie: Sixers mają super utalentowanego franchise playera w osobie Joela Embiida i drugą potencjalną dużą gwiazdę w osobie Bena Simmonsa. Dario Saric zaraz dostanie tytuł dla najlepszego debiutanta. Bob Covington podpisany za grosze jest znakomitym i uniwersalnym 3&D (może grać na 3 pozycjach). Jahlil Okafor broni się jako ofensywna siła z ławki, Holmes pokazuje że powinien być w tej lidze co najmniej backupem, TJ McConnell bardzo dobrym backupem, nawet Stauskas jest ok. Do tego Philly ma opcję swapu picków z Sacramento i spore szanse na pick Lakers, co może oznaczać nawet dwa picki w top4-5 najmocniejszego od lat draftu. Dołóż jeszcze jakieś 3 drugie rundy które dostaną za swoją tegoroczną (w dużym uproszczeniu). Proces się udał, Colangelo żrą.

(Dario Saric dostanie tytuł debiutanta, bo utalentowany franchise-player Joel Embiid zagrał w tylko 31 meczach!  Piękna laurka, nawet Stauskas jest ok! Hinkie nie może otrzymać tej nagrody, bo nie jest GM’em w NBA. Minus)


AKTUALNA TABELA:

50.0% – Maciek Staszewski (25/50)
50.0 – Grzegorz Obszański (4/8)
42.4 – Przemek Napierzyński (25/59)
39.2 – Krzysiek Ograbek (14.5/37)
36.9 – Piotr Sitarz (17/46)
33.3 – Olek Żerelik (19/57)
33.3 – Jacek Rachwał (8/24)
32.8 – Bartek Bielecki (22/67)
30.0 – Maciek Kędziora (3/10)

Poprzedni artykułDniówka: Silver zajmie się problemem DNP-Rest. Podsumowanie sezonu Sixers
Następny artykułWake-Up: Bójka w Toronto. Raptors pokonali Bulls. 42 punkty Cousinsa. Game-winner Brooka

18 KOMENTARZE

  1. Rozwiązanie jest proste. Dodać dwie nowe druzyny podzielić ligę jak dawniej na 4 dywizje zagrać każdy z każdym i mamy 62 mecze w sezonie, można dorzucić mecze wewnacz dywizji i sezon zamyka sie w 69 lub 76 .Proste ale nie do zrealizowana w dzisiejszych realiach NBA. Za dużo pazernych właścicieli. Gdydy zastosować rozwiązanie z 62 meczami sezon nba przestał być nudny i kazdy miesiac wyglądał by jak październik lub marzec. Walka od poczatku do końca

    Lubię to: 1
    • Pazernych właścicieli?To weź teraz powiedz tym wszystkim gwiazdom zarabiającym po 20-30 mln$ za sezon, że trzeba będzie im uciąć zarobki o 1/4.Ilu według Ciebie przyjmie to z zadowoleniem?Ilu na to się zgodzi zważywszy na to, że połowa z klubów nawet nie walczy o playoffs?Uwielbiam takich cudotwórców co jednym zdaniem potrafią rozwiązać każdy problem.

      Lubię to: 3
  2. ja lubię te 82 mecze, ale najlepiej byłoby, gdyby grali je miesiąc dłużej – w ten sposób i zawodnicy są mniej zmęczeni i my możemy ogladać NBA przez dłuższy okres

    Lubię to: 25
  3. Jeśli nie masz tu Boba Myersa to jesteś albo głupi albo masz chujową pamięć. Ja miałem chujową pamięć. Albo jestem głupi biorąc pod uwagę że 3 razy musiałem edytować ten komentarz.
    Ciężka sprawa

    Lubię to: 11
  4. Rondo ma prawo nie zapraszac Allena do którego wiele osób w Bostonie miało żal.Jego sprawa z kim chce świętować.Przynajmniej traktuje to poważnie. Pewnie za jakiś czas to się zmieni ale brak zaproszenia to też sygnał ze pewne sprawy mają znaczenie a wybory swoje konsekwencje.

    Lubię to: 5
  5. Pytanie do fachowców: O ile by się wydłużył sezon, gdyby zupełnie skasować back-2-backi? Na moje wychodzi, że NIC.
    Od 1 listopada do 15 kwietnia jest 165 dni. Grając 82 mecze co 2 dni potrzeba 164…..
    OK, Wigilia, Finał NCAA, koncerty Madonny i Justina Biebera, Super Bowl, jakieś dodatkowe przeloty, rotacje drużyn grających w „parzyste” i „nieparzyste” dni, przekładanki na niedzielne double headery i tym podobne.
    Wystarczyłoby zacząć ok. 15 października.

    Panie Silver, nie wierzę, że nikt na to u Was w biurze nie wpadł. Więc jakie są merytoryczne powody, dla których jest to niemożliwe do wykonania, choćby od następnego sezonu? Może warto przedyskutować z właścicielami i telewizją?

    No chyba, że się mylę, poproszę o komentarze :-)

    Lubię to: 3
  6. 1. Skrócić lub całkiem wywalić preseason wydłużając w ten sposób sezon.
    2. Wydłużyć sezon skracając pierwszą rundę PO do „best of 5”.
    3. Skrócić przerwę na AllStar Weekend – tego się już nie da oglądać.
    4. Dorzucić $ drużynie wygrywającej mecz transmitowany w National TV. Albo zamiast kasy jakiś bonus niefinansowy jak dodatkowe % szansy w drafcie, czy to możliwość dodatkowego amnestiowania gracza, czy jakiś wyjątek do wymiany, albo dodatkowy wybór w 2 rundzie draftu.

    Lubię to: 4