Gorący Ekspres: Kto jest nr 1 w wyścigu po MVP?

8
fot. newspix.pl
fot. newspix.pl

Bukmacherzy typują, że wyścig po MVP rozegra się między czwórką: James Harden, Russell Westbrook, Kawhi Leonard i LeBron James. W tej kolejności. To jednak szybko potrafi się zmieniać. Harden jest rzucającym obrońcą, który lideruje NBA w asystach. Westbrook idzie po pierwszy od pół wieku sezon ze średnią triple-double. Leonard na nowo definiuje dominowanie gry po obu stronach parkietu na swojej pozycji. A James? Cóż, LeBron wciąż jest najlepszym graczem w lidze.

„MVP Race” towarzyszył nam będzie (na szczęście) przez 5 ostatnich tygodni sezonu. W Ekspresie dziś głęboki marzec, mnóstwo nieobecności i powrót Oli, która lubi odpowiadać na pytania i będzie to robić poza konkursem.

Czekam na propozycje pytań na mac.kwiatkowski@gmail.com

Gramy:


1. Kto jest nr 1 w wyścigu po MVP? 

Olek Żerelik: Russell Westbrook. Ja się trzymam tego, że tak kosmiczne statystyki indywidualne przyćmiewają trochę mniej imponujący bilans drużyny. Biorąc pod uwagę to, że indywidualne statystyki mogą być na poziomie triple-double i to jak udało mu się odnaleźć po odejściu KD, to jego postawa jest naprawdę imponująca.

Ola: Chłopak, który się nie uśmiecha. Zgadnij kto.

Jacek Rachwał: James Harden. Nadal stawiam na Brodacza, bo wciągnął na swoich barkach drużynę na 3 miejsce zawsze silnego Zachodu. A jeszcze przed sezonem były typy, że Houston ledwo wejdą, albo nawet w ogóle nie wejdą do playoffów. Nie przekonuje mnie narracja jednego meczu – nagroda MVP jest za cały sezon.

Maciek Staszewski: LeBron James. Cavs są momentami bardziej Warriors, niż sami Warriors, piłka fruwa po obwodzie szybciej niż w rugby. Extra pass to idea sama w sobie i Cleveland w takich chwilach wyglądają nie mniej groźnie niż och, ach, czterech Top-15 graczy Golden State. Wyjmij z tego Lebrona i masz indywidualnie i mało zespołowo grający team, który w tym sezonie jest 0-4, a od początku sezonu 14/15 jest 4-19. Irving jest Top-15 graczem ligi tylko obok Jamesa, bez niego nie jest All Starem. Jeśli Warriors to 4 x Top 15 gracz ligi, to sam LeBron to 3 x Top 15 gracz ligi: 2 x on sam, 1 x Irving. To, że gra tak ciężkie minuty w tym momencie (co słusznie jest krytykowane w perspektywie PlayOffs) to też świadectwo tego jak bardzo jest Valuable. Możesz też dodać, patrząc na różnicę w stylu gry z nim i bez niego, że LeBron to nie tylko lider swojej drużyny, ale też jej glue-guy i to jest naprawdę szalone… Na koniec, całkiem istotnym argumentem pozostaje to, że na najbardziej wartościowego zawodnika ligi, warto raz na jakiś czas wybrać jej faktycznie najlepszego gracza.


2. Kto jest obecnie nr 2 w wyścigu po MVP

Olek Żerelik: Kawhi Leonard. Bo wolę jego fryzurę od brody Hardena.

Ola: Antekmakumpo.

Jacek Rachwał: Kawhi Leonard. Jest tuż tuż. Jeśli San Antonio uda się wskoczyć na 1 miejsce na koniec sezonu regularnego, to może to wygrać, bo to będzie jeszcze większy wyczyn pokonać Warriors niż 3. miejsce Rockets. Super, że ktoś trzeci poza Hardenem i Westbrookiem (który nadal jest kandydatem, ale pewnie musiałby wskoczyć wyżej w tabeli niż 7. miejsce) dołączył do wyścigu i że na koniec sezonu to może być naprawdę close-call. Przynajmniej jest czym się ekscytować przed playoffami.

Maciek Staszewski: Kawhi Leonard. Spurs mają 2 bilans w lidze i realne szanse na wygranie Regular Season. Historycznie daje mu to większe szanse na MVP niż np: średnio triple double Westbrookowi lub generowanie ponad 50 punktów na mecz dla drużyny Hardenowi. Dodatkowo Kawhi jest nie tylko jedynym All Starem w swojej drużynie, ale też jedynym pierwszoplanowym graczem w ich składzie, który nie rozczarowuje. Tak, w być może najlepszej drużynie RS w tym sezonie, powyżej oczekiwań gra tylko lider i role playerzy. Cała reszta to mniejsze lub większe zawody lub starość i kontuzje. To aż śmieszne. Można do niego użyć też argumentu dotyczącego Jamesa. O ile Lebron to 3 x top15 gracz ligi, tak Kawhi to 2xtop15 gracz ligi: jeden w Spurs i -1 u przeciwnika. Jak Kawhi kryje Twoją gwiazdę, to lepiej miej w zanadrzu coś więcej, bo ona od razu przestaje produkować jak gwiazda.


3. Która drużyna ma lepszą przyszłość: Brooklyn Nets czy Sacramento Kings?

Olek Żerelik: Sacramento Kings. Mają drugiego Stepha Curry’ego. W tym drafcie biorą drugiego Klaya. Za rok w drugiej rundzie znajdą Greena i w to mi graj.

Ola: Sacramento Kings. Fajniej brzmi nazwa.

Jacek Rachwał: Sacramento Kings. Przecież mają nowego Curry’ego! STAUSKAS!

Maciek Staszewski: Brooklyn Nets. Lepsza mądra organizacja bez assetów, niż głupia organizacja z assetami. To przede wszystkim. Poza tym spójrz, to, że Kings mają lepsze assety, to nie aż taki znowu no-brainer. Sacramento nie ma żadnego gracza wartego oddania za niego 1-rundowego picku i może dwa młode talenty: WCSa i Hielda. Obaj gracze nie mają zbyt wysokiego sufitu. Do tego będą mieć 2 picki w top 15 tegorocznego draftu… ALE żadnego w Top-5, a przy wyjątkowo niekorzystnym zbiegu okoliczności, żadnego w ogóle. Potem mają swój pick w 2018 roku… i oddali niezastrzeżony pick w 2019 roku do Philly! To tak naprawdę może spowodować, że jeszcze w 2020 roku będą tankować po pick… ALE prawdopodobnie zaraz będą znowu budować skład, który już w przyszłym sezonie będzie walczył o będące jego sufitem 8 miejsce w PO! Nets z kolei mają w tym roku 2 picki na miejscach 19-26, dwóch graczy wartych co najmniej jednego picku w 1 rundzie (Lin i Lopez) i co najmniej 3 młode talenty na poziomie tych Sacramento – RHJ, LeVert i Whitehead. Co prawda oddają przyszłoroczny pick do Bostonu, ale w 2019 roku mogą zatankować do samej ziemi i wyjąć kogoś w top3 draftu. Możliwe, że tak jak Kings będą w 2020 roku bić się o jak najwyższe miejsce w loterii, ale powinni do tego czasu uzbierać wyraźnie więcej talentu… i to będzie też sytuacja wynikająca z ich długofalowego planu, a nie wiecznej paniki jak w Sacto. Do tego dochodzi fame Nowego Yorku, gra na Brooklynie itd. Po cichu, rzadko oglądając ich mecze, kibicuję trochę Nets i trzymam w domu ich czapeczkę.

(Po dwa plusy dla wszystkich za partycypację!)


AKTUALNA TABELA

51.0% – Maciek Staszewski (25/49)
50.0 – Grzegorz Obszański (4/8)
41.4 – Przemek Napierzyński (24/58)
39.2 – Krzysiek Ograbek (14.5/37)
37.0 – Jacek Rachwał (8.5/23)
36.9 – Piotr Sitarz (17/46)
33.9 – Olek Żerelik (19/56)
33.3 – Bartek Bielecki (22/66)
30.0 – Maciek Kędziora (3/10)

Poprzedni artykułDniówka: Dirk o krok od 30 tysięcy punktów. Jeanie Buss walczy o utrzymanie władzy w Lakers
Następny artykułWake-Up: 30 005 punktów Dirka Nowitzkiego. 58 punktów Westbrooka w porażce z Blazers

8 KOMENTARZE

  1. Amerykanie kochają pełne liczby. Jeśli Russ wykręci na koniec sezonu 30/10/10 raczej nie ma cudu, żeby nie dostał MVP.
    Ciekawe co wtedy powie Barkley, który u Billego Simonnsa miał na drugiej pozycji All Time BigO, podając jedyny argument „hej, gościu miał TD w sezonie”. Russ wtedy będzie za czy przed BigO ? 5 czy 6 pozycji przed LeBronem ;-)

    Lubię to: 12
  2. Drużyny LeBrona sa dokładnie tak zbudowane ze jeśli go nie ma to jest taka dziura ze zbierają baty. To jest jedyna rzecz jaka GM LeBron nie przewidział nie uzglednil dla siebie zastępstwa w żadnej budowanej drużynie, uzależnia je od siebie w taki sposób ze nie mogą bez niego grac. Gdyby uwzględnił to ze może zdarzyć jego słabszy dzień i miał gracza który go zastąpi oczywiście w minimalnym stopniu bo drugiego LeBrona nie ma ale tak żeby drużyna była minimalnie stabilna jeli chodzi o styl gry et cetera consistent to byłoby pozamiatane. Taki skrót myślowy i hot take.

    Lubię to: 16
  3. Oj Maciek, jesteś mięciutki jak plastelina w ciepłych rączkach przedszkolaka … :)

    Już myślałem że wycięcie Oli to „ostateczna zemsta” za te notoryczne dywanowe upomnienia na fonii Palmy, ale jednak nie!

    Koleżanka Ola wraca z dziką kartą w wielkim stylu, he he!

    Lubię to: 32