Wake-Up: Game-winner McConnella i kolejna wygrana Sixers. 38 punktów Thomasa

16
fot. League Pass
fot. League Pass

Philadelphia 76ers wygrali już po raz czwarty w ostatnich pięciu meczach i w 2017 roku znajdują się w gronie najlepszych drużyn ligi. I co z tego, że nie minęły nawet jeszcze dwa tygodnie stycznia? Dla kibiców w Filadelfii, którzy przez ostatnie lata oglądali tylko ciągłe porażki swojej drużyny, ta obecna passa to ogromny sukces. Jest się z czego cieszyć.

Zupełnie inna atmosfera panuje w ekipie z Nowego Jorku, do której wrócił Derrick Rose i niemal uratował ich na finiszu, ale na koniec ta noc należała do TJa McConnella.

New York @ Philadelphia 97:98 (Anthony 28 – Embiid 21)
Memphis @ Oklahoma City 95:103 (Conley 22 – Westbrook 24/13/12)
Houston @ Minnesota 105:119 (Harden 33 – Wiggins 28)
Washington @ Boston 108:117 (Beal 35 – Thomas 38)
Orlando @ LA Clippers 96:105 (Gordon 28 – Redick 22)
Cleveland @ Portland 86:102 (James 20 – McCollum 27)

* Knicks byli na dobrej drodze, żeby zanotować drugie zwycięstwo w ostatnich 10 meczach, kiedy na 2:29 przed końcem prowadzili 10 punktami, ale ostatecznie udało im się ponownie przegrać.

Sixers zakończyli spotkanie runem 15-4, a po tym jak na 8 sekund przed końcem Kristaps Porzingis spudłował otwartą trójkę z rogu rzucając airballa, nie poprosili o czas, tylko od razu ruszyli do ataku i McConnell równo z końcową syreną trafił game-winnera nad bezradnym Melo.

Znowu Joel Embiid nie dostał tego ostatniego rzutu, ale to on chwilę odegrał wcześniej kluczową rolę i poprowadził comeback gospodarzy zdobywając 8 z 15 ostatnich punktów. Cały mecz zakończył z dorobkiem 21, a do tego dołożył najwięcej w karierze 14 zbiórek.

„Playoff time, baby.” JoJo

Derrick Rose po meczu nieobecności zdobył 25 punktów (11/16 z gry) i niewiele zabrakło, żeby na finiszu uratował Knicks przed oddaniem tego zwycięstwa. Miał świetną akcję na 34sek, kiedy zakończył penetrację reverse laypem w starciu z Embiidem. Potem też w kolejne akcji swoją penetracją ściągnął obrońców, co pozwoliło znaleźć wolnego Porzingisa w rogu…

Carmelo Anthony miał 28 punktów, ale żadnego z nich w czwartej kwarcie.

* Dzień po oddaniu prowadzenia w czwartej kwarcie i porażce w Toronto, tym razem Celtics zdominowali ostatnie minuty, zapewniając sobie zwycięstwo w pojedynku z Wizards. Jeszcze na pięć i pół minuty przed końcem mieli punkt straty, ale wtedy uciekli rywalom zaliczając run 13-0.

Kolejną fantastyczną czwartą kwartę rozegrał Isaiah Thomas, który zdobył wtedy 20 ze swoich 38 punktów. Zdecydowanie wygrał pojedynek z Johnem Wallem, który trafił tylko 4/21 z gry i miał najmniej w sezonie 9 punktów.

Bradley Beal zdobył 35.

Marcin Gortat – 10 punktów (5/8 z gry) i 9 zbiórek

* W czasie meczu w Bostonie nie brakowało emocji, przepychanek, trash talkingu i jeszcze po końcowej syrenie doszło do starcia Walla z Jae Crowderem.

* Thunder zrewanżowali się za porażkę sprzed dwóch tygodni w Memphis, pokonując Grizzlies na własnym parkiecie. Przez cały mecz utrzymywali się na prowadzeniu, ale też goście cały czas byli blisko i dopiero na samym finiszu zapewnili sobie zwycięstwo.

Kropką nad i była sekwencja, podczas której najpierw Steven Adams zablokował na dystansie Mike’a Conley’a, po czym Victor Oladipo trójką w transition powiększył przewagę do 7 punktów na 1:13 przed końcem.

Russell Westbrook zanotował 24 punkty, 13 zbiórek i 12 asyst. To jego pierwsze w karierze triple-double przeciwko Grizzlies, a już 18. w tym sezonie, tak więc 40 meczów wystarczyło mu, żeby wyrównać swoje osiągnięcie z poprzednich rozgrywek.

* Tym razem w Minnesocie wyjątkowo obyło się bez oddawania wysokiej przewagi przez gospodarzy i Wolves pewnie pokonali zmęczonych Rockets. Przerwali ich serię 9 wygranych, a sami dopiero po raz drugi w sezonie zanotowali dwa zwycięstwa z rzędu.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDniówka: Przereklamowany D-Rose. Nowa CBA już działa, Cousins zostanie w Sacramento
Następny artykułFlesz: New York Knicks przegrywają przez obronę. Chandler Parsons nadchodzi

16 KOMENTARZE

    • A ten mu odpowiedział, że pewien stały pacjent szpitala dostał maksa i zarabia więcej, a niby on jest liderem.

      Obaj sfrustrowani, dobrze, że tego palca Crowder nie włożył mu do nosa haha

      Lubię to: 12
  1. Niesamowity jest głód zwycięstw w Philadelphi, tam każde zwycięstwo smakuje jak wygranie serii w PO, na które jak dla mnie szans nie mają, ale dobicie do 25-28 zwycięstw to już będzie sukces.

    Lubię to: 7
    • Masz w pełni racje. Byłem na tym meczu. Cała hala stała. Euforia jak przy zdobyciu mistrzostwa :) i JoJo obiecujący playoffy. Celebrują każde zwycięstwo! Tankowanie się skończyło.

      Lubię to: 15