Kajzerek: Francuski upadek, ale co ze zmartwychwstaniem?

1
fot. NBA League Pass
fot. NBA League Pass

W najlepszym wypadku fani New York Knicks mają wobec Joakima Noah mieszane uczucia. Derrick Rose miał być ofiarą swoich fizycznych ułomności. Okazuje się tymczasem, że to niegdyś jeden z najlepszych defensorów ligi sprawia wrażenie tego, który nie może się podnieść z kolan. To co Noah zapewniał swoją grą wychodziło w dużej mierze z jego motywacji podpartej energią. Liczne urazy odebrały mu przekonanie we własną niezniszczalność. Zaraz po tym stracił zaufanie do własnego ciała. Jego reakcje są wolne, nie przewiduje już tak dobrze – jest rozkojarzony, co wpływa na jego ocenę sytuacji. Tak wyglądały ostatnie dwa sezony z Chicago Bulls.

Mimo to Phil Jackson postanowił przedłożyć mu ofertę 4-letniego kontraktu za 70 baniek. Po 1/3 sezonu regularnego trener Jeff Hornacek zastanawia się, czy powinien zastąpić go w pierwszej piątce znacznie mniej zarabiającym, ale znacznie bardziej zdeterminowanym Kylem O’Quinnem. Rezerwowy środkowy Knicks poprawił swoją egzekucję spod kosza, bo zaczął lepiej korzystać z tablicy. W obronie brakuje mu centymetrów, ale jego siła wprawia w rywali w poczucie dyskomfortu. Co w takim razie stanie się z wielką francuską inwestycją, gdy sztabowi skończy się cierpliwość? Będą na Noah czekać? Czy już przed końcem tej zimy poszukują naiwniaka?

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDwunasty Gracz: Cowboys już wygrali NFC, Steelers-Ravens w niedzielny wieczór (zapowiedź Week 16)
Następny artykułSitarz: Trzech rzucających za trzy centrów (i ich zespoły)

1 KOMENTARZ

  1. Jego przypadek przypomina mi równie spektakularny upadek Roya, bo byli w sumie podobnymi graczami dla swojego zespołu. Jeśli jest się drewnianym wysokim bez rzutu nawet ze świetną obroną na wysokim poziomie można pograć tylko kilka, krótkich lat, zwłaszcza teraz, gdy liga tak szybko się zmienia względem pozycji centra. Siada atletyzm, w obronie traci się na wartości a w ataku zespół gra praktycznie w 4 na 5, bo jedyne co może taki Noah teraz robić to stawiać zasłony. Następny w kolejce to Biyombo.

    Z drugiej strony są centrzy, którzy wnoszą coś do ataku, ale są dziurą w obronie. Zazwyczaj nie są oni takim drewnem jak tylko defensywi centrzy i potrafią przeżyć całe swoje kariery w NBA bez takich dramatów jak chociażby Al, czy nawet dostosować się do nowych realiów jak Brook.

    Lubię to: 1