All-Starowy Ekspres: Westbrook, Harden, Curry – kto odpada?

3

Już teraz w tę niedzielę 25. grudnia o godz. 17 oficjalnie ruszy głosowanie na uczestników Meczu Gwiazd. Potrwa ono do 16. stycznia. Codziennie można oddać jeden głos za pośrednictwem Nba.com i apki NBA (Android, iOS) oraz kilka głosów przy użyciu Twittera, Facebooka i Google Search.

Strona oficjalna głosowania to NBA.com/vote. Strona oficjalna Meczu Gwiazd jest tutaj. Z kolei na Twitterze i fejsie należy napisać imię i nazwisko gracza (albo jego twitterowy/fbookowy handle) i dodać do tego hashtag #NBAVote.

Raz jeszcze: A N T E T O K O U N M P O

Ważna rzecz: wg zasad z nba.com, głosując na Twitterze/Facebooku codziennie można zagłosować na 10 różnych graczy

Jeśli ominąłeś, to w czwartek napisałem czym kierować się przy głosowaniu. Oczywiście każdy ma swoje zasady i warto hołdować swojej nonkonformistycznej postawie, ale jeśli ktoś ma mimo wszystko wątpliwości, to może ten FAQ okaże się pomocny.

Myśląc wczoraj głośno w Palmie o tym kogo wybrać, pojawiło się kilka pytań i moje wątpliwości. Ekspresowicze pomagają je rozwiać i zarabiają za to punkty. Więc gramy!

Prezent świąteczny od Ekspresu: do końca roku nikt nie odpada. Zachęcam do wysyłania pytań na mac.kwiatkowski@gmail.com, jeśli chcecie sami dołączyć do grona odpowiadających.


1. Stephen Curry, James Harden i Russell Westbrook to guardzi w Konferencji Zachodniej. Ale miejsca są tylko dwa. Kto na dziś nie łapie się do pierwszej piątki Zachodu?

Jędrzej Mirowski: Kury.Kary.Keri. Czy ustalono wreszcie jaka jest poprawna wymowa tego nazwiska? Steph zalicza oczywiście bardzo dobry sezon i ma momenty (a nawet kwarty), gdy przejmuje mecz i wygląda jak gracz z innej galaktyki. Ale to tylko momenty… Westbrook i Harden mają takie całe mecze. I to seriami. Poza tym… rzuty z ławki rezerwowych to odległość w sam raz dla Curry’ego! Dajmy ludziom to zobaczyć!

(PLUS za nietuzinkowy żart!)

Ola: James Harden.

Jacek Rachwał: Stephen Curry. Pozostała dwójka to gracze, którzy sami ciągną całe ofensywy swoich zespołów i zaliczają historyczne indywidualne statystyki, których nie sposób zlekceważyć. Swoją drogą to niesamowite, ile talentu mamy dzisiaj w lidze, skoro taki gracz jak Curry może w ogóle się nie załapać do pierwszej piątki w All Star.

Przemek Napierzyński: Stephen Curry. Nawet nie tyle chodzi o to, że Harden i Westbrook na swoich barkach niosą swoje zespoły, a Curry gra obok trzech innych All-Starów. Brak wyboru Stephena do Meczu Gwiazd przez kibiców byłby tutaj kontynuacją narracji, że GSW to w tej chwili czarna owca NBA i nikt ich nie lubi. A to właśnie te wszystkie narracje, dylematy i dywagacje, kto powinien, a kto nie, są najciekawszym elementem tej imprezy. Drobna kontrowersja nie zaszkodzi.

(PLUS)

Piotr Sitarz: James Harden. W highlightach z All-Star Game chcę zobaczyć efektowne zagrania, alley-oopy z przewyższeniem, podania lobem łapane daleko od obręczy, crossy, trójki z 9 metrów, kontrolę piłki pod/nad nogami, za plecami, głową, łydkami. Sprowadzam tutaj wybór do tanich efektów dla mas i trochę monotonny, usypiający na szczycie z piłką Harden – co nie oznacza, że a) jest gorszym graczem, b) nie potrafi robić rzeczy, które potrafią, ale z większą jednak łatwością Curry i Westbrook – ze stylem gry faktycznie chroniącym go przed zmęczeniem, akurat w tej trzyosobowej grupie odstaje chociażby finezją od Curry’ego i agresją od Westbrooka. A te rzeczy, tak jak napisałem, powinny dominować skróty z meczu o nic.

(PLUS)

Bartosz Bielecki: Stephen Curry. Przy typowaniu All-Starów w znacznie mniejszym stopniu patrzę na bilanse zespołów. Westbrook i Harden rozgrywają fenomenalne sezony i nikt nie zasłużył bardziej od tej dwójki na występ w piątce Zachodu. Takie statystyki jakie wykręcają obaj panowie (i show jakie dają przy okazji) nie mogą nie znaleźć odzwierciedlenia w wynikach głosowania. Stawiałem niedawno LeBrona jako numer jeden w wyścigu po MVP, ale w głosowaniu na piątki meczów gwiazd moim numerem jeden jest Westbrook. Jeśli chodzi o Curry’ego – nie mam wątpliwości, że powinien być w Meczu Gwiazd, ale przy takiej grze Russa i Jamesa, powinien być rezerwowym.

Olek Żerelik: Stephen Curry. Ku mojemu niezadowoleniu wygląda najsłabiej z tej trójki, jeśli chodzi o dokonania statystyczne i nie tylko. Dodatkowo wątpię, żeby wielu z zawodników na niego zagłosowało… wydaje mi się, ze mogą nie lubić GSW. I tak zagra w ASG, ale czy będzie w pierwszej piątce? Jest to wątpliwe, choć głosów kibiców i dziennikarzy pewnie mu nie zabraknie. Dwóm pozostałym też nie, przeważyć wiec mogą głosy zawodników.

Maciek Staszewski: James Harden. Dostałem zgrzytu mózgu jak nad tym myślałem. Ale mam jedno kryterium dla Meczu Gwiazd: Niech grają najbardziej efektowni zawodnicy. Curry i Russ będą błyszczeć niezależnie od warunków, a James wygląda najlepiej w zbudowanym wokół siebie systemie. Podejrzewam, że nawet, jeśli Mike D’Antoni poprowadzi Zachód, gracze nie kupią hardenowego moreyballu na ten mecz.

(PLUS)


2. Kto na dziś powinien tworzyć duet starterów na pozycjach guardów w Konferencji Wschodniej?

Jędrzej Mirowski: Irving, DeRozan. Chociaż długo zastanawiałem się nad samym duetem graczy z Raptors… Dwaj najlepsi obwodowi gracze dwóch najlepszych zespołów na Wschodzie – proste. Poza tym … Wall woli liczyć hajsy swoich kolegów, a Kemba i Antek są za mało elektryzującymi graczami, żeby grać w S5 (Teraz czekam na minusa za nazwanie Antka nieelektryzującym graczem), a Butler… niech szuka swojej szansy jako gracz front-courtu. Irving, Lowry, DeRozan, IT, Kemba i Antek – gdzie miejsce dla JB?

(Chyba dostaniesz, ale pół-minusa za nazwanie Giannisa guardem w rozumieniu głosowania na ASG. Cofnę, jeśli faktycznie nim będzie)

Ola: Irving, Dragic.

(Pół-plusa za miłość do Gorana na przekór wszystkiemu, w tym mnie)

Jacek Rachwał: Thomas, DeRozan. Ciężkie wybory, konkurencja nie śpi (chociażby Walker, Lowry czy Irving), więc kieruję się tutaj sympatią. Podoba mi się to, jak obaj gracze idą pod prąd. Isaiah gra niewyobrażalnie dobrze jak na swój bardzo skromny wzrost i niesamowite, że potrafi to robić z taką skutecznością. Bardzo lubię też jego ekwilibrystyczne asysty, gdy w ogóle nie patrząc, gdzie posyła piłkę, potrafi to zrobić w bardzo efektowny sposób, ale niezwykle precyzyjnie. DeMar za to ma mnóstwo talentu atletycznego, ale znając swoje ograniczenia rzutowe stwierdził, że pieprzy ligowe trendy i nadal będzie robił to co umie najlepiej, czyli operował na półdystansie. I też jest w tym niesamowicie efektywny, mimo że mnóstwo rzutów oddaje przez ręce. Wydawałoby się, że w większości to nie są dobre rzuty, ale jednak znajdują drogę do kosza.

Przemek Napierzyński: Thomas, DeRozan. Grają świetnie i swoją postawą na parkiecie dają złudną nadzieję, że są na Wschodzie ekipy, które choć trochę będą w stanie zagrozić w tym sezonie Cleveland w ich marszu ku finałom.

Piotr Sitarz: Lowry, DeRozan. Najlepszy ofensywny duet małych graczy na Wschodzie, przynajmniej do momentu, kiedy Wizards wskoczą do Top8. Zasłużyli drugim miejscem w tabeli konferencji tylko za Cavaliers, trzymaniem tego zespołu na poziomie Clippers i Rockets i produkcją ponad 1.15 punktu w każdym rozegranym do tej pory przez Raptors posiadaniu – to ważne, bo kiedy są na parkiecie 99% posiadań przechodzi przez ich ręce; żaden startujący backcourt w NBA nie ma wyższego Usage% od pary z Toronto. Rozumiem, że za Kyle’a Lowry’ego łatwo wstawić tutaj Isaiah Thomasa lub Kyriego Irvinga jako, odpowiednio, lidera zespołu i lepszego strzelca, ale ze względu na chemię jaką ta dwójka rozwinęła pomiędzy sobą, nie warto ich rozdzielać.

Bartosz Bielecki: Wall, DeRozan. Obaj grają zdecydowanie najlepsze sezony w karierze. Wall znów jest najlepszym rozgrywającym na Wschodzie (jest i kropka), po tym jak opuścił się w obronie w ostatnich dwóch latach. DeRozan genialnie zaczął sezon i nadal trzyma wysoką formę w bardzo dobrych Raptors. Obaj grają bardzo efektownie, więc tym bardziej pasują do ASG. Na Wschodzie jest jednak bardzo duży problem z ilością graczy reprezentujących podobny, wysoki poziom, przez co zapowiada się rekordowa ilość snubs. Jest pięciu rozgrywających, którzy po prostu muszą być w tym meczu (Wall, Kyrie, Kemba, Isaiah i Lowry). Nie wyobrażam sobie All-Star Game bez Wade’a i Melo – ale oni na dziś po prostu nie mieszczą się w dwunastce. Mam 11 graczy, którzy powinni być w tym meczu bezwzględnie (poza wymienioną piątką i DeRozanem: LeBron, Antetokounmpo, Love, Butler, Whiteside), a ostatnie miejsce zajmie ktoś z grona: Beal, George, Carmelo, Porzingis, Wade, Millsap. Ja zagłosuję na Beala, ale jednocześnie jestem pewien, że kibice wepchną do dwunastki i Wade’a i Melo, więc przy ogłaszaniu wyników rozpęta się małe piekło.

Olek Żerelik: Irving, DeRozan. Trójka z Cleveland musi się znaleźć w tym meczu… a sztylet Irvinga z finałów powinien dźgnąć go do pierwszej piątki. Z drugim miejscem miałem większy problem, ale bilans Toronto i świetne statystyki powinny wprowadzić tam DeRozana. Jeśli kibice w Bostonie się zorganizują, to może im zagrozić Thomas.

(PLUS za argument o Finałach)

Maciek Staszewski: Thomas, Irving. Gdybyś miał pokazać komuś czym jest Mecz Gwiazd, pokaż mu Kyriego… a Thomas jest po prostu niesamowicie kozacki w tym sezonie. Fajnie by było zobaczyć tę małą torpedę na największej scenie. Wykasowałem w ostatniej chwili DeRozana, bo tylko bardzo mała grupa nerdów koszykarskich umie dostać orgazmu patrząc na jego pracę stóp. Reszta ma po prostu wrażenie, że ten typ ma mega farta przy tych swoich debilnych rzutach z midrange z ręką na twarzy.


3. Carmelo Anthony czy Kristaps Porzingis – który z nich to All-Star?

Jędrzej Mirowski: Porzingis! Bo jest wschodzącą nadzieją białych w NBA. Bo ma skillset, który całkiem nieźle będzie pasował do showtime podczas ASG – będzie ciepał tróje z 8 metrów, robił efektowne putbacki i blokował CP3. A nic nie ucieszy kibiców Nowego Orleanu jak blokowanie ich byłego gracza – CP3. (Dobra, przesadziłem z tą niechęcią Nowego Orleanu do CP3. Ale pasowało mi do narracji). Poza tym …jeśli KP wystąpi to może jest szansa, że zamiast miłosnych przyśpiewek Johna Legend (Lubię Cię stary, ale do weekendu gwiazd to Ty nie pasujesz) usłyszymy Kristaps….Porzingiiiiiis. Buja srogo, nie?

Ola: Porzingis. Europejski akcent i świeża krew!!!

Jacek Rachwał: Porzingis. To już chyba czas na przekazanie pałeczki w Nowym Jorku. Widziałem urywki meczów Knicks i wydawało mi się już, że Kris jest pierwszą opcją przez cały mecz, a Melo pojawia się na pewne momenty w meczu, a potem znika w cień. Oczywiście w końcówkach spotkań to Melo jest nadal samcem alfa, ale w przekroju całego spotkania Porzingis wydaje się bardziej kluczowym zawodnikiem. Do tego jest na pewno ważniejszym elementem defensywy niż Anthony. Kristaps w All-Star Game to też świetny chwyt marketingowy dla fanów ligi z całej Europy, którzy o brak Melo chyba się nie obrażą. Zresztą może się zdarzyć tak, że obaj się załapią, ale gdybym ja miał wybierać jednego, to stawiam na Porzingisa.

(Pół minusa. Nigdy nie przyznawaj się, że widziałeś tylko 'urywki’. Napisz, że całe mecze, kompleksowo, dwukrotnie i trzeci raz akcja po akcji w Synergy, do którego dostęp dzielisz z ojcem!)

Przemek Napierzyński: Porzingis. Może postawą na boisku jeszcze nie zasłużył na to wyróżnienie, ale dla mnie to naprawdę imponujące, że biały, chudy dwudziestolatek z jakiegoś małego kraiku gdzieś w Europie, półtora roku po tym, jak doprowadził do łez nowojorskie dzieciaczki, wyrasta na pierwszoplanową postać swojej drużyny. I to nie byle jakiej drużyny, tylko drużyny z Nowego Jorku, Wielkiego Jabłka, Centrum Świata, jednej z najbardziej rozpoznawalnych sportowych marek świata. Za to, czego już dokonał i co mam nadzieję, że jeszcze dokona – ma mój głos.

(PLUS, trafiło w serce)

Piotr Sitarz: Porzingis. Dobrze zrobi koszykówce 7-footer na dużej scenie, który sprawia, że ciężkie rzuty z obrotem przez ramię wyglądają na łatwe i są do zrobienia w domu, orliku, hali.

(PLUS)

Bartosz Bielecki: Obaj są na tym poziomie, ale dla żadnego nie widzę miejsca w dwunastce. Obaj zasłużyli na występ w All-Star Game, ale nie kosztem któregoś z moich 11-tu pewniaków wymienionych wcześniej. Jeśli jeden z nich miałby zająć ostatnie miejsce, wolałbym, żeby był to Carmelo, bo jest po prostu jedną z największych gwiazd, jednym z największych nazwisk w NBA. Tak jak ludzie głosowali na Kobego czy Duncana, nawet gdy już nie grali na poziomie All-Star, tak Carmelo będzie się pewnie jeszcze wiele lat nam pokazywał w tym widowisku, a przecież nadal gra bardzo dobrze. Kristaps jeszcze się nagra w Meczach Gwiazd. To dopiero początek jego kariery.

Olek Żerelik: Jeszcze Carmelo. Choć pewnie już niedługo. Co by nie mówić… Bycie All-Starem to nie tylko umiejętności.

(PLUS)

Maciek Staszewski: Carmelo. Bardzo lubię Zingisa, ale średnio lubię na niego patrzeć. Jego drewniane, sztywne ruchy jakoś nie pasują mi do Meczu Gwiazd, a nie jest jeszcze aż tak dobry, żeby swoją kozacką grą nie dać mi wyboru. Anthony po prostu jest dużo bardziej efektownym graczem, a kiedy jest in the zone potrafi stać się top-5 najlepszych show w NBA. Wciąż.


AKTUALNA TABELA:

20.5 – MACIEK STASZEWSKI
17.5 – Przemek Napierzyński
15.5 – Bartek Bielecki
14.5 – Piotr Sitarz
12.0 – Krzysiek Ograbek
12.5 – Olek Żerelik
9.5 – Ola
9 – Michał Tomaszewski
7.5 – Jędrzej Mirowski
2.5 – Jacek Rachwał

Poprzedni artykułDniówka: Wyścig po MVP (2)
Następny artykułBielecki: Pieniądze to nie wszystko

3 KOMENTARZE

  1. Pytanie z boku – czy macie problemy z league passem przy ładowaniu meczu? Jedynie co widzę to tekst „no matchup yet”. Pierwszy raz kupiłem pakiet na 8 spotkań i fajnie gdyby zadziałał w święta…

    Lubię to: 1