Flesz: Youngin Celtics nie punktują. Nie bój się Pop! Nowe eksperymenty D’Antoniego

6
fot. Youtube.com
fot. Youtube.com

Panie Waldku, Pan się nie boi. 

Gregg Popovich jeszcze we wtorek rano w Georgii uczestniczył w pogrzebie Craiga Sagera, aby wieczorem być już w Houston. Manu Ginobili – 89-procentowy shooter z linii – przegrał z demonami Meczu nr 6 i spudłował oba rzuty wolne na 3 sek. przed końcem pojedynku wewnątrz Southwest Division, ale James Harden w odpowiedzi po timeoucie nie trafił niezłego step-backa za trzy przed syreną i (23-5) San Antonio Spurs uciekli ze 102:100 z (21-8) Houston Rockets. Był to pierwszy mecz Rockets bez Clinta Capeli, który wg wyapdejtowanego szkedżulu opuści 4 do 6 tygodni.

Pisałem przed niespełna dwoma tygodniami o tym co nie dzieje się, a co mogłoby dziać się w Spurs. Czyli o tych niskich line-upach, do których Spurs mają ludzi – i to ludzi których mogłoby pozazdrościć im 75% NBA. Przekora Pop jednak drugi sezon z rzędu nimi nie gra i zamiast tego oglądamy zwłoki Davida Lee, przetaczanie Pau i LaMarcusa Aldridge’a, który jest ulubionym koszykarzem nikogo.

Ale po 45 minutach gry wysoko przeciwko Houston – nawet przeciwko Houston! – Pop wreszcie zdecydował się obniżyć skład przy 86-96 i mecz efektywnie wygrał mu line-up Patty Mills (trafił czystą trójkę na 12 sek. przed końcem), Manu (podawał), Danny Green, Kawhi Leonard i Aldridge. Pomyśl teraz ilu graczy Spurs mogłoby pojawić się jeszcze na pozycjach 1-4 i ilu mogłoby zagrać zamiast Aldridge’a…

Pop w obecnych czasach jest już jednym z tych konwencjonalnych trenerów w NBA (stąd zresztą wzięło się wiosenne San-And-Done-Io). Kiedyś był traktowany jako innowator, ale oddał tę rolę innym. Choćby Erikowi Spoelstrze, który po zeszłorocznych eksperymentach, zakończonych wystawieniem Justise’a Winslowa na centrze w meczu nr 7 play-offów, teraz gra z ławki Winslowem i Jamesem Johnsonem jako duet 4/5, a niekonwencjonalne jest to (bo granie tak nisko już nie jest, Panie Waldku), że obaj są na parkiecie rozgrywającymi. To inwersja ofensywy Spoelstry 2.0. Fun to watch.

W trzech meczach Spurs z Rockets wygrywają dotychczas tylko goście (2-1 dla Spurs). Ciekawe czy zobaczymy ten matchup w drugiej rundzie play-offów.

Mike D’Antoni był innowatorem ponad dekadę temu. Teraz wrócił do robienia tego, co robił kiedyś i pokazuje dlaczego może być najlepszym w te small-ballowe/pick-and-roll klocki. MDA – jak narkotyk – wraca też z czymś zupełnie nowym, niewidzianym wcześniej.

Wspominałem już o tym wczoraj, ale D’Antoni już w pierwszym kwadransie meczu NBA używa nie dwóch, ale trzech centrów. I robi to regularnie. To jest coś czego nie robi w tym momencie żaden inny trener w lidze. O co dokładnie chodzi MDA? To może być spowodowane potrzebą oszczędzania Capeli, który musi biegać od obręczy do obręczy, stawiać 1-2-3 zasłony w posiadaniu i skakać przy tablicy. Także potrzebą oszczędzania niekońskiego zdrowia Końskiego Nene. Ale nie jestem pewien czy to powody i nie dotarłem na razie do wytłumaczenia.

Trzecią opcją było wcześniej granie Harrellem – przeważnie od połowy drugiej kwarty, którą potem bardzo często kończył – a teraz już w pierwszym meczu bez Capeli (zaczął go Nene w piątce, potem wszedł Harrell) widzieliśmy ustawienie z Samem Dekkerem i Ryanem Andersonem na pozycjach 4/5. To nie poszło jednak najlepiej – przypominało ustawienie Jerebko/Olynyk z Celtics, o których zaraz – bo ani jeden, ani drugi nie są w stanie zrobić hard-rolla do obręczy i zassać obrony. Mądra obrona będzie zmieniać krycie. Lepsze paradoksalnie może być granie tylko jednym z nich obok Trevora Arizy jako small-czwórki. Takie ustawienie zrobiło ostatnio Houston cudowny comeback w Minnesocie.

Zobaczymy co dalej będzie robił D’Antoni, bo kontuzja Capeli może zmusić go do dalszych eksperymentów. To wszystko jest ciekawe w grudniu i będzie w styczniu, do czasu trade-deadline.

W piątek D’Antoni został zapytany dlaczego nie podwajał Anthony’ego Davisa. Odpowiedział „Bo rzuca dwójki”. W meczu z San Antonio Mike D zaczął więc mecz od zapraszania do gry post-up Pau i Aldridge’a, switchując ich pick-and-pop z Tony’m Parkerem – akcję, która przy skuteczności z półdystansu Pau i LMA, potrafi być 'deadly’ bronią nr 1/2 w ataku Spurs. Zobaczymy czy taki zespół jak Warriors nie podpatrzy tego w przyszłości, bo Dubs nie robili tego w pierwszym starciu ze Spurs w dniu otwarcia sezonu.

Na koniec, Spurs są 23-5.


Evan Turner to interstellar, ukryty w piątym wymiarze, w zasadzie między ścianami i tylko wazony się poruszają. Turner to mis-fit w Portland i brakuje go w (16-12) Boston Celtics. W efekcie jest nigdzie.

Ostatniej nocy LORD ISAIAH rzucił career-high 44 punkty i zrobił coś, co w tym sezonie udało się tylko jednej z 13 drużyn NBA – pokonał (18-12) Memphis Grizzlies w crunchtime 112:109, po dogrywce (trzecia z rzędu porażka Memphis u siebie, ale Mike Conley – po trafieniu 22% z gry w pierwszych dwóch meczach – wyglądał w końcu okej). W dodatku Thomas i Celtics zrobili to w Memphis. Thomas efektywnie wydarł ten mecz z paszczy lwa, bo Boston przegrywał już w połowie drugiej kwarty 26-43.

No właśnie, Boston miał tylko 26 punktów po 18 minutach meczu i to jest mały problem, o którym wreszcie trzeba napisać. W drugiej połowie Brad Stevens musiał dlatego trzymać do końca trzeciej kwarty dwóch starterów na boisku, a czwartą rozpoczął z Isaiah na parkiecie.

Here’s the deal. Pierwsza piątka Celtics powinna stać się jedną z najlepszych w lidze. Thomas ewoluował w już 27-punktowego strzelca, jest w istocie Perłą League Passa (mały spoiler dzisiejszej Przerwy) i prawdopodobnie powinien być starterem w pierwszej piątce Konferencji Wschodniej obok DeMara DeRozana. Amir Johnson był ulubieńcem analityków, zanim zaczęto używać tego słowa. A obok nich gra 3 z 12 najlepszych two-way players ligi: Al Horford, Jae Crowder i coraz lepszy z roku na rok Avery Bradley. Ten lineup zdobywa 113,4 punktów na 100 posiadań, traci 102,9. Grał jednak dopiero 13 meczów (kontuzje Horforda, Crowdera i ostatnio Lorda Isaiah) i stawiam, że będzie coraz lepszy. Zwłaszcza defensywnie ma szansę zejść do 97-98 punktów na 100 pos. i kończyć sezon jako jedna z najlepszych piątek NBA.

Ale kłopot jest tu poniżej.

Punkty na mecz zdobywane w drugiej kwarcie:

28. Detroit Pistons (23,8)
29. Utah Jazz (23,5)
30. Boston Celtics (22,8)

Trzech pierwszych graczy wchodzących z ławki Bostonu na obwodzie to Dzieciaki Danny’ego Ainge’a – trzy jego najwyższe picki w trzech ostatnich draftach. Czyli są to nr 6 Draftu 2014 22-letni Marcus Smart (30,5 minut na mecz – zawyżone przez wspomniane wyżej kontuzje starterów), nr 16 Draftu 2015 22-letni Terry Rozier (19,2 min.) i nr 3 Draftu 2016 20-letni Jaylen Brown (14,0 min.).

Smart trafia 37% rzutów z gry i 27% za trzy… Rozier trafia 39% z gry i 32% za trzy… Brown trafia najlepsze z nich 46% z gry (dostaje się najlepiej do obręczy) i obiecujące 35% za trzy (ale tylko 1/6 w ostatnich 5 meczach).

Ta trójka gra najczęściej z rzucającymi z dystansu stretch-fours Jonasem Jerebko i Kellym Olynykiem. Spacing białych pseudo-wysokich Bostonu ma pomóc młodym guardom. Z kolei defensywny atletyzm młodego trio Celtics ma pomóc dwóm białym (choc Jerebko jest sneaky-okej w obronie) z drugiej strony. Teoretycznie jest to dobry balans, tylko ludzie nie domagają.

O ile trio Brown, Rozier i Smart traci razem na boisku fantastyczne 87,0 punktów na 100 posiadań i – grając przeciwko rezerwowym, co ważne – jest najlepszym defensywnym trio Bostonu, tak, ta trójka w 125 minut razem już 25 meczów zdobywa zaledwie 96,8 punktów na 100 posiadań.

Kiedy Brad Stevens przechodzi na ławkę, nie jest w stanie zachować ciągłości ofensywnego rytmu, który Boston miał w zeszłym sezonie. Teraz Celtics schodzą od 1 minuty coraz niżej i niżej, a potem się z tego od połowy drugiej kwarty zaczynają wykopywać.

To jest kłopot dla Bostonu, że Rozier – choć zapowiadał, że wejdzie w buty Turnera – nie zrobił tego. To kłopot, że zaczynam bać się tego, że Boston może być równie dobrze jedynym klubem w NBA, w którym Smart grałby w tym momencie tyle, ile gra.

Pick&Roll Ball Handler (via Synergy Sports, PPP – punkty na posiadanie):

Jaylen Brown 0.44 PPP (6% wszystkich posiadań)
Marcus Smart 0.65 PPP (22%)
Terry Rozier 0.86 PPP (25%)

To ostatnie jest okej. Kłopot w tym, że Rozier jest po prostu scoring combo-guardem i ma tylko 51 asyst w 27 meczach.

Patrząc na Celtics w ostatnich meczach po powrocie Thomasa, zaczynam się zastanawiać czy rozwiązaniem nie jest przypadkiem trade. Mały trade. Choć większy, niż granie Geraldem Greenem w akcie desperacji, zamiast jednym z wyżej wymienionej trójki. W drugiej połowie Stevensowi łatwiej jest znajdować rozwiązania (np granie Crowderem jako czwórką), bo rezerwowi z reguły dają ofensywnie ciała do przerwy i łatwiej ukrócić ich minuty (zrozumieją to). Oczywiście, Stevens mógłby skrócić rotację i grać nie trzema, ale dwoma młodymi rezerwowymi. Tylko, że chyba nie w tym sens.

Jak na razie trudno nazwać Celtics zespołem grającym przez pełne 48 minut, a był nim w sezonie 2016/17. To jest zmiana, że nie jest, chociaż wciąż typuje, że ten skład powinien wygrać +50 meczów w Konferencji Wschodniej i jeszcze wyprzedzić Toronto.

Dziękuję za przeczytanie.

Palma: dziś do 11

Poprzedni artykułWake-Up: 55 punktów Cousinsa. 44 Thomasa. Wygrana Spurs w Houston
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (444): All-Star reporterek

6 KOMENTARZE

  1. Fajna analiza Celtics. Ciekawe czy faktycznie wyprzedzą Toronto, które w tej chwili depcze po piętach Cavs.

    Uwielbiam Thomasa, ale serio powinien być w 1 piątce wschodu?

    Aaa zapomniałem, że Kyrie nie jest top 10 graczem w tej lidze. Jest tylko 11 :))))

    Lubię to: 10
  2. Bardzo ciekawa analiza gry Celtics. Ale czy to nie jest przypadkiem tak, że Smart bardzo często gra na sf, gdzie jest mniej efektywny niż na pozycjach 1-2 ? Do tego w tym sezonie jest inaczej wykorzystywany niż rok temu. Dużo rzuca za 3 na słabym procencie, ale mniej penetruje i mniej dostaje się na linię. Nie gra post up, gdzie miałby fizyczną przewagę niemal nad większością jedynek w lidze i myślę, że to błąd. Jestem zawiedziony grą Smarta w tym sezonie. Rok temu widziałem mecze w których miał momenty dominacji po obu stronach parkietu. Serio, dominacji. W tym sezonie tego nie ma, co w mojej ocenie może wynikać ze zmiany roli na parkiecie. Niestety to może również zatrzymać jego rozwój.

    Lubię to: 1