Dwunasty Gracz: Cudowny Le’Veon Bell, dominacja Aarona Rodgersa przeciwko Seattle Seahawks (podsumowanie Week 14)

1
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Karol Górkiewicz:

Mam taką teorię, że w każdym dużym turnieju różnych dyscyplin drużynowych, typu Mistrzostwa Świata/Europy, Liga Mistrzów czy Igrzyska Olimpijskie, każda drużyna zagra (przynajmniej) jeden fatalny/słabszy mecz – nawet te najlepsze. Kwestią szczęścia i umiejętności pozostaje kiedy ten mecz się zdarzy i w jaki sposób słabszą dyspozycję przełoży się na wynik. Przypominacie sobie tegoroczne Mistrzostwa Europy w piłce kopanej i świetną grę Polaków w grupie? Moja teoria znalazła potwierdzenie i ze Szwajcarią w 1/8 finału zagraliśmy bardzo słabo – szczęśliwie przeszliśmy dalej po karnych. A teraz popatrzmy na ten amerykański futbol i np. Dallas Cowboys.

Michael Irvin – ekspert NFL.com, a w przeszłości gwiazda Cowboys z lat 1988-1999 na pozycji wide receivera, twierdził jeszcze przed meczem z Redskins w 12 tygodniu, że drużynie z Dallas dobrze zrobi przegrana pod koniec sezonu regularnego. Miało to spowodować aby ci troszkę zeszli na ziemię z euforii rookies, troszkę zresetowali głowy i ponownie rozpoczęli serię zwycięstw, aż do Super Bowl. Jeszcze w meczu z Redskins gracze z Teksasu zagrali bardzo dobry mecz, ale już w kolejnych dwóch tygodniach było znacznie gorzej. Wyrachowane zwycięstwo wyszarpane Vikings przed tygodniem – mimo fatalnych statystyk i teraz bardzo słaby mecz przeciwko Giants. Może ta porażka ich nieco obudzi i Cowboys znowu ruszą, zachwycając świat NFL swoimi pierwszoroczniakami. Tymczasem pomyślcie co by było, gdyby taka dyspozycja miała miejsce w pierwszym tygodniu playoffs.

Maciek

Bije się z myślą od dwóch dni – o czym poniżej napisałem więcej – że ta porażka wynikała w największej mierze z pogody i stanu murawy. Jakoś tak dziwnym trafem akurat gracze Cowboys w Nowym Jorku i gracze Seahawks w Green Bay byli właśnie tymi, którzy ślizgali się i dużo częściej nie łapali piłek, niż gospodarze. O ile jednak idzie tym tłumaczyć porażkę Cowboys w N.Y., tak to Aaron Rodgers stał za blowoutem Packers na Seattle.

Oczywiście Cowboys mieli wcześniej tylko 17 punktów w Minnesocie, ale to była obrona Vikings w powrocie do swojej wysokiej formy ze startu sezonu. Podobnie nie byle czym jest obrona Giants. Twoja teoria Karol moim zdaniem doskonale tu pasuje i kibice Cowboys mogą spać spokojnie (tzn nie ta część, która po najsłabszym meczu w karierze Daka Prescotta chce powrotu Tony’ego Romo).

Jedna myśl. Wszyscy – Prescott, Derek Carr i Russell Wilson byli w Week 14 jakby innymi ludźmi, grając w temperaturze minusowej lub prawie minusowej.

Karol

W innych meczach działo się sporo – wygrane underdogów w meczu Titans z Broncos, Dolphins z Cardinals (choć wydaje się, że Delfinki straciły Ryana Tannehilla), czy Texans z Colts.

Do gier!

Maciek

Jeszcze tylko nasze typy. Gratulacje Karol: 4-1, ja 3-2.

Karol 25-16-2

Maciek 24-17-2

Maciej Kwiatkowski

Monday Night Football (7-6) Baltimore Ravens @ (11-2) New England Patriots 23-30

To Patriots sprawili, że Monday Night Football był bardziej interesujący, niż powinien być.

Przy stanie 22-3 w trzeciej kwarcie dwie kolejne straty odbierających punt Cyrusa Jonesa, a zaraz Matthew Slatera ustawiły Joe Flacco łącznie 25 jardów przed end-zone i dały Ravens razem 14 punktów.

Bez tego atak Ravens nie był w stanie utrzymać się w grze z Tomem Brady’m, który po ciężkim starcie i puntach w dwóch pierwszych drive’ach, rzucił potem 3 touchdowny i wyprodukował 406 jardów. Na 6 minut przed końcem meczu, już w pierwszym snapie drive’u, znalazł Chrisa Hogana w środku zagubionej obrony Ravens na 79-jardowe przyłożenie, które dało Pats prowadzenie 30-20.

Obrona Ravens trzymała Brady’ego pod presją przy 15 z jego 39 dropacków, ale Cloverfield był innym graczem, niż quarterback, który dwa tygodnie temu z Jets potykał się o swoje kontuzjowane kolano. Jeden kroczek w przód – ciach i presji nie ma. Jeden w bok i papa. 39 lat – to nie jest samba, ale walc. Precyzyjny – ze spotkań austriackich emerytów przechwycony – walc. Brady miał 57% completions i rzucił pod presją aż 160 jardów. Był 9 na 11 kiedy był blitzowany (Karol: Brady jest najlepszy w lidze przeciwko blitzowi od lat, a nie zawsze to widać) i raz właśnie wtedy znalazł Jamesa White’a, który zrobił 61 jardów. Touchdowny oprócz Hogana łapali jeszcze rookie Malcolm Mitchell i Martellus Bennett (27 jardów), który zdjął piłkę z głowy Zacha Orra i był 4/4 gdy targetowany. Poza jednym overthrowem w pierwszej kwarcie i INT pod presją, rzuconą do end-zone w ręce Erica Weddle – Brady był praktycznie bezbłędny. Raz Julian Edelman spowolnił na chwilę w swojej ścieżce i tylko dlatego Pats nie prowadzili już 29-3 do przerwy.

Wynik kłamie, ale to już 8 strat Patriots przy punt-returnach (najwięcej w sezonie) i cztery Cyrusa Jonesa, który już pewnie nigdy nie otrzyma okazji. Zanim doszło do tych błędów, najpierw safety po znakomitym slidzie przed snapem Malcoma Browna, potem zablokowany przez Sheę McClellina field-goal najlepszego kickera ligi Justina Tuckera (11 punktów) i INT Jasona McCourty’ego na podaniu Flacco w two-man zone, pokazały w jak kompletny sposób są w stanie wygrywać Patriots.

Nie mniej Bill Belichick zostawiony sam w pokoju z Jonesem i Slaterem mógłby zrobić im krzywdę.

(11-2) Dallas Cowboys @ (9-4) New York Giants 7-10

Holy Moly …co to było za brzydactwo na oblodzonej murawie w Meadowlands.

Cowboys i Giants wyprodukowali razem tylko 520 jardów. Ale właśnie tylko takie paskudy są w stanie wygrywać Giants, którzy pokonali Cowboys mimo fatalnego meczu swojego quarterbacka (co za nowość…).

Odell Beckham jest za to właśnie od tego, żeby jednym zagraniem zmienić mecz.

Na ponad minutę przed końcem trzeciej kwarty,  przy stanie 3-7, Beckham Jr zgubił krycie w pierwszym kroku i po szybkim slancie pobiegł w samo serce obrony Cowboys, przeciwko wysoko ustawionemu safety. Na koniec wyprzedził go i nie dał się dogonić. 61 jardów, touchdown. Field-goal ustalił wynik i w czwartej kwarcie nikt nie zdobył już punktów. 56 antylop i 32 misie koala zamarzły, gdy rozgrywano ten mecz.

Powiedzieć, że warunki atmosferyczne miały wpływ na grę Cowboys, to jak nic nie powiedzieć. Interception Prescotta przy 3rd&15 w pierwszej połowie była efektem poślizgu Deza Bryanta, który nie dotarł nawet do linii podania.

Połknięcie Dez przez Janorisa Jenkinsa i secondary Giants było historią nr 1. Bryant był targetowany przez nieprecyzyjnego w tej pogodzie Prescotta 8 razy, ale złapał tylko jedno podanie. A kiedy już je złapał, popełnił fumble na 2 minuty przed końcem meczu. W ostatnim drivie Cowboys Jenkins przy 4th downie na 34 sek. przed końcem wsadził rękę w grill Dezowi i Bryant nie opanował podania. Game-over.

W 34 minucie tego zimnego trupa obie drużyny remisowały w puntach już 6-6 i jedyne punkty zdobyli Cowboys (7-0) po tym jak Prescott ogłupił safety Andrew Adamsa i w drugim drivie 30-jardowym throwem wprowadził niepilnowanego Terrence’a Williamsa do end-zone. Ale Prescott nie był potem już tak precyzyjny i to był jego najgorszy mecz sezonu – 46% completions, 165 jardów.

Zresztą nikt nie był precyzyjny w obu ofensywach. Niezawodny w ssaniu Eli Manning – 17/28, 193 jardy – miał 2 stracone fumble, 1 interception (Anthony Brown) i miał też szczęście, bo Barry Church upuścił dwie kolejne.

Przez dwie i pół kwarty Jenkins, linebacker Cowboys Sean Lee i kandydat do MVP Ezekiel Elliott byli jedynymi, lśniącymi rzeczami w tej poniżej zera sepii. Zanim i Zeke został spowolniony – 107 jardów z 24 carries, ale tylko siedem jardów w czwartej kwarcie – i wreszcie nie kończył meczu gorący (bo było bardzo zimno?) i nie rozkręcał się z kwarty na kwartę, jak robi to zwykle. Run-defense Giants miała kilka dominujących posiadań w czwartej kwarcie, ale to było już wtedy, gdy back-7 Nowego Jorku mógł podejść wyżej, wiedząc że throwy Prescotta w tej pogodzie są niedokładne.

Cowboys są 0-2 z Giants i 11-0 przeciwko reszcie NFL. Porażka w Nowym Jorku to jak lodowaty prysznic, ale jak pisałem wyżej – spokojnie. Nauka z tego meczu płynie taka, że Cowboys niech lepiej zachowają przewagę boiska w play-offach, aby grać w cieple Teksasu.

Karol

(8-5) Denver Broncos @ (7-6) Tennessee Titans 10-13 

Istotna porażka Broncos, która chyba pozbawia ich szansy na walkę o zwycięstwo w AFC West, a na ten moment przesuwa ich za Dolphins w walce o dziką kartę. W tym meczu martwiono się o dyspozycję Trevora Siemiana po kontuzji stopy, natomiast ten był jednym z najlepszych zawodników Broncos w meczu i to pojedyncze błędy od graczy na skill positions przegrały im ten mecz. Bennie Fowler i Emmanuel Sanders upuszczali bardzo dobre, długie podania od Siemiana, a dwa fumble od Justina Forsetta (pierwsze carry w Broncos) i A.J.’a Derby’ego dały Titans kolejno field-goal na 10-0 w I kwarcie i posiadanie piłki na niecałą minutę do końca meczu przy tylko jedynym time-oucie Broncos.

W Titans na medal spisała się linia ofensywna, która dała im możliwość wybiegania w sumie 180 yardów + TD DeMarco Murraya i przewagę w czasie posiadania. Warto też podkreślić świetną grę FB Jalstona Fowlera w run-blocku, który od PFF dostał najwyższą notę w meczu 90.2, nie dotykając piłki w ofensywie. Marcus Mariota grał bardzo kiepskie zawody i był bardzo niedokładny (6/20 i 88 yardów), nadrabiając na ziemii, gdzie w kluczowych momentach swoimi runami potrafił przesuwać łańcuchy – w sumie 8 carries na 38 yardów.

Momentem zapalnym meczu była sytuacja pod koniec pierwszej połowy, gdy po bezsensownym i cholernie groźnym dla nóg Chrisa Harrisa Jr’a bloku w kolana Harry’ego Douglasa, w kolejnej akcji Aqib Talib na własną rękę chciał wymierzyć sprawiedliwość Douglasowi i doszło do szarpaniny. Całą sytuację można zobaczyć tutaj, a to idiotyczne wejście w nogi Harrisa w 2:41.

Przed Broncos teraz mecze z Patriots, z Chiefs na Arrowhead i ostatni mecz przeciwko Raiders… To może być bolesny koniec sezonu.

AFC WEST

  1. Oakland Raiders (10-3)
  2. Kansas City Chiefs (10-3)
  3. Denver Broncos (8-5)
  4. San Diego Chargers (5-8)

(8-5) Pittsburgh Steelers @ (6-7) Buffalo Bills 27-20

Steelers pokazali jak wygląda typowy mecz na śniegu. Big Ben miał 17/31 na 220 yardów i aż 3 INT’y, ale goście meczu nie przegrali, bo mają tego faceta. Le’Veon Bell. Facet w pojedynkę utrzymuje Steelers na powierzchni. 298 (!!!) scrimmage yards, w tym 38 carries na 236 rush yards i 3 TD. To jest najlepszy i najbardziej kompletny RB w lidze, mimo mojej miłości do Davida Johnsona i zachwytu nad Zekiem Elliottem. Jego luz, spokój, cierpliwość, zwrotność i momentalne przyspieszenie są piękne do oglądania. Zobaczcie jego highlighty, czy to momentami nie jest taniec?

Bills mają jeszcze tylko matematyczne szanse na playoffy w tym roku, ale w tym meczu zupełnie nie mieli odpowiedzi na Bella. Wynik nieco zakłamuje przebieg meczu – Steelers mieli po jednym TD na kwartę, oprócz ostatniej w której Chris Boswell wykorzystał 2 FG, a Bills 13 puntków zaliczyli w ostatniej kwarcie. Ich gra biegowa tym razem nie działała – McCoy miał tylko 27 yarów z 12 carries, a ich najlepszym rusherem był Mike Gillislee z dwoma carries 22 i 12 yardowym.

Steelers awansowali na pozycję lidera AFC North dzięki porażce Ravens. Ich ostatnie trzy mecze to pojedynki wewnątrz dywizji, najpierw z Bengals na wyjeździe, a później z Ravens i to ich im zabije teraz dzwon.

https://www.youtube.com/watch?v=bg92QpjRcJk

AFC NORTH

  1. Pittsburgh Steelers (8-5)
  2. Baltimore Ravens (7-6)
  3. Cincinnati Bengals (5-7-1)
  4. Cleveland Browns (0-13)

(7-6) Houston Texans @ (6-7) Indianapolis Colts 22-17

AFC South, eh. Nick Novak był 5/5 z field goali i miał jeden extra point. Jedynym plusem ich gry ofensywnej był Lamar Miller i ich ofensywna linia. Za to defensywnie Texans momentami dalej wyglądają elitarnie. Jadeveon Clowney i Whitney Mercillus cały czas siedzieli na Andrew Lucku i we dwójkę mieli sack (strip-sack Clowneya na 1 yardzie od ich pola punktowego), 5 hitów i 7 hurries.

Sam Luck miał bardzo up&down mecz, potrafił znajdować swoich receiverów w niełatwych sytuacjach, natomiast miał trzy straty w tym meczu, co kosztowało ich mecz i możliwe, że playoffy.

AFC SOUTH

  1. Tennessee Titans (7-6)
  2. Houston Texans (7-6)
  3. Indianapolis Colts (6-7)
  4. Jacksonville Jaguars (2-11)

(3-10) Chicago Bears @ (9-4) Detrot Lions 17-20

Matt Stafford grał od pierwszej kwarty w rękawiczce na rzucającej ręce, po tym jak Leonard Floyd zahaczył o jego dłoń przy próbie blokowania podania. Okazuje się, że nie dość, że złamał środkowy palec to jeszcze pourywał więzadła w tym palcu. Jak się jednak okazało nie było to dla niego problemem, żeby poprowadzić kolejny comeback w IV kwarcie po zwycięstwo, no chyba, że chciał komuś pokazać fucka. To nie był jego idealny mecz – rzucił pick-6 w czwartej kwarcie na prowadzenie Bears 17-13, natomiast w przekroju całego meczu prezentował się pewnie, również w grze biegowej. Na uwagę zasługuje jego gra pod presją – na 15 przypadków miał 6/9 skutecznych podań, 3 biegi (w sumie 96 yardów) i był 3 razy sackowany, co dało mu 102,1 QB rating (141,1 przeciwko blitzowi). Lions są 9-4 i trzeba się powoli zastanowić, czy Staffordowi nie należy się choćby włączenie do grona kandydatów do MVP.

Lions zaczynają znajdywać pozytywy słabego sezonu. QB Matt Barkley to wybrany w 4 rundzie draftu 2013 zawodnik, który przed sezonem był trzecim w depth chart’cie za Jayem Cutlerem i Brianem Hoyerem. Tymczasem w trzech ostatnich meczach ma średnio 240 rzuconych yardów i to tylko tyle, dlatego, że gra z receiverami wyciągniętymi prosto z practice squadu + świeżo odwieszonym Alshonem Jefferym. Gość naprawdę pokazuje się z dobrej strony i zbiera dobre recenzje po ostatnich meczach. I gdyby tylko w ofensywnej linii i secondary nie było mnóstwa flag to Bears by ten mecz wygrali. Zobaczcie skrót, ale ważne jest to, że Bears oprócz Jordana Howarda i Leonarda Howarda wydają się mieć jeszcze jeden (względnie) młody talent w drużynie.

NFC NORTH

  1. Detroit Lions (9-4)
  2. Minnesota Vikings (7-6)
  3. Green Bay Packers (7-6)
  4. Chicago Bears (3-10)

Maciek

(8-4-1) Seattle Seahawks @ (7-6) Green Bay Packers 10-38

Aaron Rodgers jest w grudniu 16-2 na boisku w Green Bay.

W niedzielę to boisko było śliskie – jak to w grudniu. Temperatura poniżej zera – jak to w grudniu w Wisconsin – ale tylko gracze jednej drużyny ślizgali się po murawie i nie byli w stanie złapać piłki.

Packers wciągnęli nosem Seahawks, a Doug Baldwin i Troymaine Pope pomogli Russellowi Wilsonowi zaliczyć ostatnie dwie z career-worst aż 5 interceptions. Grający za to z kontuzją ścięgna udowego (i teraz też łydki w prawej nodze) i utykający już w drugiej kwarcie Rodgers zagrał swój najlepszy mecz sezonu i przeszedł się w tych warunkach po obronie Seahawks. Ta zagrała już bez Earla Thomasa, ale Rodgers i tak nie miał żadnych throwów down-field, tam gdzie operuje przeważnie safety Seahawks, tylko sprytnie rozrzucał Seattle na boki boiska, by ograniczyć ryzyko popełnienia w tej pogodzie interceptions.

Świetny w ostatnich tygodniach Davante Adams ogłupił Jeremy’ego Lane ścieżką przy prawej linii bocznej i Rodgers znalazł go na touchdown już w drugiej minucie meczu. Po pierwszej INT Wilsona w drugim drivie Seahawks, Ty Montgomery podwyższył na 14-3 krótkim biegiem. W drugiej kwarcie ślizgający się K.J. Wright popełnił kolejny błąd i Rodgers znalazł w end-zone Jordy’ego Nelsona. Było już 21-3, zanim w trzeciej kwarcie kolejny throw Rodgersa do Nelsona praktycznie skończył ten mecz (28-3). Jeśli ominąłeś, włącz koniecznie highlight quarterbacka, który wg Pro-Football Focus jest najwyżej rankowanym QB ligi od Week 7. Yeah, he’s done…

To było kompletne dzieło zniszczenia w wykonaniu Packers i ich statement-game, choć muszą wygrywać wszystko do końca, jeśli chcą wejść do play-off i będą musieli to robić z niezdrowym Rodgersem.

Pass-rush Seahawks nie był w stanie dotrzeć do Mr Relax. Z kolei w secondary Packers Morgan Burnett i Damarious Randall czytali Wilsona, który był szalenie nieprecyzyjny i już w pierwszej kwarcie dwukrotnie przerzucił receiverów w akcjach, które mogły dać Seahawks touchdowny. Potem zaczął już rzucać w ręce obrony Packers, a jego receiverzy nie mogli złapać piłki. Jimmy Graham nie złapał żadnej, bo nie był targetowany ani razu (dude?).

Packers są 7-6 i atakują z tyłu AFC North, za plecami Detroit Lions z kontuzjowanym Matthew Staffordem i za plecami Vikings z Adrianem Petersonem, który próbuje wrócić na końcówkę sezonu.

Seahawks praktycznie wygraną NFC West mają już w kieszeni, ale to zaledwie 15 punktów w dwóch ostatnich wyjazdach (Tampa, Green Bay) i ich najgorszy mecz od dawien dawna. Wilson po raz pierwszy w karierze przegrał różnicą +10 punktów. Nie mogę się doczekać co stanie się dalej.

NFC WEST

  1. Seattle Seahawks (8-4-1)
  2. Arizona Cardinals (5-7-1)
  3. Los Angeles Rams (4-9)
  4. San Francisco 49ers (1-12)

(5-8) New Orleans Saints @ (8-5) Tampa Bay Buccaneers 11-16

Gdybyś cztery tygodnie temu powiedział mi, że pojedynek Drew Breesa z Jameisem Winstonem będzie defensywnym starciem, pomyślałbym 'nope’. Ale tak właśnie było w już 5. kolejnym zwycięstwie Buccs.

Brees rzucił interception na 54 sek. przed końcem, świetnie przejętą przez Keitha Tandy’ego i było to jego 3 INT w niedzielę. 3 interceptions, ZERO touchdownów. Buccs wymusili trzy kolejne straty w tym sezonie (byli 3-0 w takeaways) i to już razem 14 strat wymuszonych przez ich obronę w tej serii wygranych.

Doug Martin w pierwszej kwarcie zdobył/wybiegał jedyny TD w tym meczu. Ale przy stanie 13-3 fatalna decyzja i niezłapany punt 1 jard przed swoim end-zone kosztowała Buccs najpierw safety, a potem field-goal (8-13) i zamieniła kontrolowany blowout w mecz, który rozstrzygał się do samego końca.

Przewrotne w tym wszystkim jest to, że małą gwiazdą tego meczu był pass-rush Saints z lepszym z miesiąca na miesiąc Cameronem Jordanem w roli głównej. Tym co zawiniło, był natomiast atak – nie sam Brees, bo Brandin Cooks nie złapał w trzeciej kwarcie krótkiego touchdownu (błąd Tandy’ego), który dałby Saints prowadzenie 14-13.

Na koniec jednak dwa genialne punty Buccs uratowały twarz ich special teams i obrona Tampy raz jeszcze była historią.

Tampa nie jest bardzo dobrą drużyną futbolu, ale jest dobra, solidna po obu stronach i będzie bardzo niewygodnym rywalem, jeśli dostanie się do play-offów. Ten mecz tylko podkreślił zmianę w stylu gry Buccs, którzy jak przed tygodniem pisałem wygrywają teraz mimo Winstona. Jameis nie ryzykuje już tylu długich throwów co w pierwszej części sezonu – pomaga temu powrót Martina – przez co Buccs mniej tracą piłkę i bardziej polegają na obronie kierowanej przez DC Mike’a Smitha.

NFC SOUTH

  1. Atlanta Falcons (8-5)
  2. Tampa Bay Buccaneers (8-5)
  3. Carolina Panthers (5-8)
  4. New Orleans Saints (5-8)

Karol:

(5-7-1) Arizona Cardinals @ (8-5) Miami Dolphins 23-26 (OT)

4 straty Cardinals, 3 Dolphins, równo 30,8% skuteczności obu drużyn przy 3rd downs, różnica 8 sekund w czasie posiadania piłki. Co zatem zdecydowało? Np nietrafiony extra point przez Chandlera Catanzaro, który może okazać się kolejnym po Mike’u Nugencie z Bengals zwolnionym kickerem w tym sezonie. Meczu nie oglądałem, a Dolphins tą wygraną utrzymują się w walce o playoffy w AFC, natomiast ich problemem mogą okazać się kontuzje. O dziwo mam na myśli Ryana Tannehilla, który urwał się ze stryczka – zachodziło podejrzenie zerwania ACL i MCL, okazało się, jedynie naciągnięciem – ale jednak wydaje się, że już w sezonie regularnym może nie zagrać i to Matt Moore będzie starterem.

W Cardinals już tylko liczą kolejne mecze Davida Johnsona z co najmniej 100 scrimmage yards w meczu – z Dolphins kolejny i to może być jedyny taki przypadek w historii NFL. Johnson jest też liderem ligi w scrimmage yards (1084 rush i 745 rec) i jest jednym z niewielu jasnych punktów swojej drużyny w tym sezonie.

AFC EAST

  1. New England Patriots (11-2)
  2. Miami Dolphins (8-5)
  3. Buffalo Bills 6-7
  4. New York Jets 4-9

(7-5-1) Washington Redskins @ (5-8) Philadelphia Eagles 27-22

Dobry mecz obu QB, którzy nie ustrzegli się błędów, ale byli mocnymi punktami swoich drużyn. Kirk Cousins dawał czadu długimi podaniami – 4/6 na co najmniej 20 yardów w powietrzu, czego efektem były dwa TD, w tym ten DeShawna Jacksona na 80 yardów. Spore wsparcie dostał od swoich receiverów running backów, którzy bardzo efektywnie pokonywali solidną przecież obronę Eagles.

Carson Wentz był najbardziej efektywny w podaniach na co najmniej 10 yardów – 9/13 na 133 yardy i TD, ale miał spore problemy pod presją – tylko połowa skutecznych podań z 14 i aż cztery sacki. Ze skill positions mógł najbardziej liczyć na swoich obu tight endów, natomiast zawiódł na całej linii Ryan Mathews. Miał jedynie 4 YPC i spore problemy w pass protection – pozwolił na sacka i 2 hurries.

Redskins utrzymują się w grze w playoffy, natomiast ich największym problemem jest dyspozycja Giants, którzy dali radę Cowboys i nie pozwalają się do nich zbliżyć. W 15 tygodniu czekają na nich Panthers, później wyjazd do Chicago i koniec sezonu właśnie z Giants. Jeśli ekipa z Waszyngtonu nie potknie się do tego czasu, a Giants tak, to możemy mieć ekscytujący finish sezonu regularnego na FedExField.

NFC EAST

  1. Dallas Cowboys (11-2)
  2. New York Giants (9-4)
  3. Washington Redskins (7-5-1)
  4. Philadelphia Eagles (5-8)

(5-8) San Diego Chargers @ (5-8) Carolina Panthers 16-28

Ten sezon jest przeklęty przez Charges ze względu na te cholerne kontuzje. Mają w tym sezonie już 18 (!!!) zawodników na IR w tym najlepszych zawodników na swoich pozycjach jak Keenana Allena, Brandona Flowersa, Jasona Veretta czy wartościowego 3rd down backa Danny’ego Woodheada. Kontuzja tego ostatniego otworzyła drzwi na świetny sezon Melvina Gordona, który właśnie w tym meczu kontuzjował biodro i kolano – na pewno nie zagra w 15 tygodniu. Tak samo ulubieniec Maćka Joey Bosa kontuzjował szyję (wyglądało groźnie), ale Bosa ma grać. I jak tu ocenić Chargers w tym sezonie?

MVP poprzedniego sezonu chyba stara się nas wszystkich przekonać, że poprzedni sezon to był fluke. W tym meczu miał ledwo 37% celnych podań i gdyby nie gra dołem, to Panthers przerżnęli by ten mecz. Zobaczymy do jakich zmian dojdzie w offseason, bo oni naprawdę źle wyglądają.

(7-6) Minnesota Vikings @ (2-11) Jacksonville Jaguars 25-16

Przed meczem pisałem z Kosmą Z. o tym czy na pewno mój typ -3.5 na Vikings jest pewny i czy nie lepiej postawić inaczej – np na TD od Bortlesa, linia 1.5. Stwierdziliśmy wspólnie, że znacznie pewniej postawić na to drugie i under 1.5. Check, check. Mój jedyny zawód to to, że Bortles nie rzucił kolejnego pick-6 ani nawet zwykłego interception :(.

Maciek:

(8-5) Atlanta Falcons @ (4-9) Los Angeles Rams 42-14

Teraz już wiadomo, że Jeff Fisher został pierwszym trenerem zwolnionym w tym sezonie, ale pozostawię to co napisałem wcześniej.

(Napisane w poniedziałek rano)

Oczywiście, Rams są historią – kompletny rozkład zespołu, który nie może nawet już ufać swojej obronie. Ale to była wielka niedziela dla Falcons, którzy bez Julio Jonesa zjedli i wypluli Rams.

Pick-six Deiona Jonesa dał im prowadzenie 21-0 już na starcie drugiej kwarty. Było już 42-0 (mecz był w Los Angeles…), zanim Rams zaczęli zdobywać punkty, w tym Jared Goff na koniec został prawie złapany w pół, gdy zone-read przed end-zone zamienił na swój pierwszy rushing TD w karierze.

Ale Goff był fatalny w tym meczu i Rams stracili piłkę aż 5-krotnie, w tym już w pierwszej akcji, gdy fumble przy punt-returnie dał Falcons posiadanie. Za moment, już w 8 sekundzie meczu, Matt Ryan rzucił touchdown-pass do Justina Hardy’ego (!).

To był jeszcze jeden w tym sezonie statement-game OC Falcons Ryana Shanahana. Bez Julio i bez Mohameda Sanu, Ryan – 18/28, 237 jardów, 3TD, 0 INT – rzucał touchdowny do ludzi takich jak Hardy, Aldrick Robinson czy śliczny 50-jardowy throw do Taylora Gabriela na 28-0. Vic Beasley miał 3 sacki i jeden wymuszony fumble Goffa, zamieniony od razu na 21-jardowy touchdown. Było to kompletne zwycięstwo Atlanty.

Po meczu młody running-back Rams Todd Gurley nazwał atak Rams „middle school offense”. Wcześniej, jeszcze w pierwszej połowie kamery pokazały jak przechodzi obok siedzącego Goffa i trenera QB’s, krzycząc coś w ich stronę. Domyślam się, że nie było to „I love you guys, our brilliant offense is a treat”

To jest żart, że Jeff Fisher dostał tydzień temu przedłużenie kontraktu.

(Napisane we wtorek rano)

I Jeff Fisher został w poniedziałek zwolniony. Kevin Demoff CEO Rams powiedział:

„We wanted to make sure games like yesterday didn’t happen again”

Uf. W 21 lat pracy w NFL Fisher miał tylko 6 sezonów z bilansem na plusie. Najgorszą częścią w tym sezonie było zatrudnianie Roba Borasa jako DC, a to co stało się w ostatnich tygodniach z obroną, która jest pod jego kuratelą, przechyliło szalę.

Od razu wysypał się ogrom nazwisk, które mogą być zainteresowane pracą w Rams. Są wśród nich m.in Jon Gruden i Jim Harbaugh. Póki co Rams poprowadzi do końca tego sezonu John Fassel, jeden z asystentów trenera z wąsem, który jest już bardzo zdenerwowany tym, że jego osobie towarzyszy nagle tak duże.

Karol: Josh McDaniels bandwagon! Osobiście, jako osoba, która chciała kibicować Rams, czekałem na zwolnienie Fishera długo, dłuuuugo i w końcu huraaaaa! Tymczasem ofensywny koordynator Patriots robi cuda (ok, ma Brady’ego) z tą ofensywą i może powinien dostać szanse. Ale sama zmiana trenera, bez innego GM’a nic Rams nie zrobią. Do Goffa należy dobrze dobrać ofensywny personel – zaczynając od ofensywnej linii i przynajmniej jednego receivera, a kończąc na secondary.

(1-12) San Francisco 49ers @ (4-9) New York Jets 17-23 (OT)

Matt Forte kontuzjował kolano i Bilal Powell wybiegał 179 jardów i miał 2 touchdowny w tym wielkim comebacku Jets, który nie miał najmniejszego znaczenia. Poza tym, że gdyby 49ers wygrali ten mecz, Browns praktycznie zapewniliby sobie wybór z nr 1 draftu.

(5-7-1) Cincinnati Bengals @ (0-13) Cleveland Browns 23-10

Robert Griffin miał 43% completions, tylko 104 jardy i to było smutne.

A.J. Green w środę ma wrócić do treningów i Bengals będą jeszcze trudnym rywalem w tym sezonie, który może w niedzielę przeszkodzić Steelers (Cincy jest u siebie), potem Texans w Houston i na koniec znów u siebie Ravens.

Poprzedni artykułDniówka: Jakie zamiany wprowadzi nowa CBA? Będzie łatwiej zatrzymać swoje gwiazdy?
Następny artykułWake-Up: RIP Craig Sager

1 KOMENTARZ