Kajzerek: Rodzina Kerr i ludobójstwo Ormian

2
AP Photo
AP Photo

Koszykówka NBA to koszykówka osobowości. Wychowani przez ulicę, pół-sieroty nieświadome walki o własny los albo klasyczni marzyciele z przeciętnych rodzin, ewentualnie synowie byłych gwiazd. Przeszłości – schematy, z małymi i większymi twistami. Niewiele jednak postaci może opowiedzieć historię swojej rodziny sięgając po tematy, które wykraczają daleko poza obyczajową rzeczywistość. Korzenie Steve’a Kerra oraz jego życie przed koszykówką to jeden z tych właśnie przypadków. Wychował się w rodzinie, której przeszkadzała obojętność wobec krzywd na społecznościach Bliskiego Wschodu. Niestety ceną za udzielaną pomoc było życie jego ojca – Malcolma Kerra.

W styczniu 1984 roku ojciec Steve’a został postrzelony w głowę przed Amerykańskim Uniwersytetem w Bejrucie, którego został rektorem osiemnaście miesięcy wcześniej. Po latach wyszło na jaw, że to Hezbollah. Jego syn był wówczas zawodnikiem college’u w Arizonie. O śmierci ojca dowiedział się na kilka godzin przed meczem ligi uniwersyteckiej.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: Grizzlies wklepali Warriors (aż miło), LeBron pierwszy do 27-7-7 (tysięcy…)
Następny artykułDwunasty Gracz: Wilson vs Rodgers. Palec Carra był problemem w Kansas City (zapowiedź Week 14)

2 KOMENTARZE

  1. Wspaniała historia. Świetny artykuł.
    Jak tu nie lubić Kerra? Wielki szacunek dla rodziny – trzeba podziwiać takich ludzi w dobie ogromnej nieczułości na wszelkie krzywdy.

    Lubię to: 6
  2. „10 lutego 1920 roku, francuska armia biorąca udział w kilkutygodniowej bitwie o Marash, wycofała nagle swoje wojska dając Turcji wolną rękę i zwalniając wszelkie barykady.”

    Co za niespodzianka.

    Świetny artykuł, nie znałem tej armeńskiej przeszłości rodziny Kerrów.

    Lubię to: 7