Wake-Up: 60 punktów Klay’a Thompsona

35
fot. twitter.com/ESPNNBA
fot. twitter.com/ESPNNBA

KLAY THOMPSON przypomniał jak potrafi zrobić się niesamowicie gorący i wreszcie wyszedł z cienia swoich kolegów, robiąc sobie strzelaninę na Pacers. Grał tylko trzy kwarty, ale to w zupełności mu wystarczyło, żeby ustanowić swój rekord kariery i rekord tego sezonu całej ligi.

Tym samym, Klay ukradł tę długą noc, podczas której rozegrano 11 meczów, było kilka cruch time’ów, a większość spotkań wygrywali goście.

Wcześniej Houston Rockets zatrzymali Donatasa Motiejunasa, wyrównując ofertę Brooklyn Nets, którym już po raz trzeci nie udało się przejąć zastrzeżonego wolnego agenta.

Denver @ Philadelphia 106:98 (Gallinari 24)
Cleveland @ Toronto 116:112 (James 34 – DeRozan 31)
Washington @ Brooklyn 118:113 (Wall 25 – Lopez 25)
Oklahoma City @ Atlanta 102:99 (Westbrook 32 – Millsap 24)
Portland @ Chicago 112:110 (Lillard 30 – Wade 34)
San Antonio @ Milwaukee 97:96 (Leonard 21 – Parker 23)
Memphis @ New Orleans 110:108 2OT (28 – Davis 28)
Boston @ Houston 106:107 (Horford 21 – Harden 37)
Charlotte @ Dallas 109:101 (Barnes 29)
Utah @ LA Lakers 107:101 (Hayward 23 – Williams 38)
Indiana @ Golden State 106:142 (Thompson 60)

* 40 punktów rzucił już w pierwszej połowie.

W trzeciej kwarcie dołożył 20, a jako, że był to potężny blowout, w ostatniej części Steve Kerr już nie wystawił go ponownie do gry.

Skończył z 60 punktami (21/33 z gry, 8/14 za trzy i 10/11 z linii) grając tylko 29 minut.

Ale nie tylko był Klay

Warriors zaliczyli aż 45 asyst przy 54 trafieniach.

Russell Westbrook już w połowie trzeciej kwarty spotkania z Hawks miał na swoim koncie szóste z rzędu triple-double i przedłużył też serię Thunder do sześciu zwycięstw. W drugiej połowie rozstrzelał się zdobywając 27 ze swoich 32 punktów, a do tego zaliczył 13 zbiórek i 12 asyst.

Hawks przegrali po raz 7 z rzędu. Nie pomógł im powrót Paula Millsapa (24 punkty), ani zmiana w pierwszej piątce (Thabo Sefolosha zastąpił Kyle’a Korvera, który był najlepszym strzelcem z ławki z 15 punktami). Nie uratował ich też Tim Hardaway, który nie trafił dalekiej trójki równo z końcową syreną.

OLADIPO!

Cavaliers przerwali swoją serię porażek, po raz trzeci w tym sezonie pokonując Raptors i równocześnie zakończyli ich serię 6 zwycięstw. Gwiazdy gości zrobiły co do nich należało. LeBron James zanotował 34 punkty, 8 zbiórek i 7 asyst, Kevin Love miał 28-14 i 6 celnych trójek, a Kyrie Irving 24 punkty i 7 asyst.

Cavs przejęli kontrolę trzeciej kwarcie i utrzymywali prowadzenie, ale na finiszu czwartej straty zmniejszał jeszcze DeMar DeRozan. Przybliżył Raptors na 5 punktów na 24 sekundy przed końcem, a za chwilę trafił trudną trójkę z rogu, jednak nie została ona zaliczona, ponieważ powtórka pokazała, że stanął na aucie. Ostatecznie DeRozan po siedmiu meczach przerwy wrócił do poziomu 30 punktów (31).

JR Smith doznał kontuzji lewego kolana w pierwszej kwarcie i już nie wrócił do gry, ale na szczęście prześwietlenie nie wykazało nic poważnego.

Marc Gasol doprowadził do pierwszej dogrywki w Nowym Orleanie trafiając step-back trójkę na 7.6 sekund przed końcem. Na finiszu doliczonego czasu gry ponownie próbował trafić z dystansu na remis, to się nie udało, ale zebrał piłkę i znalazł Troy’a Danielsa, który doprowadził do drugiej dogrywki. W niej, na 76 sekund przed końcem Marc ustalił wynik spotkania trafiając jumpera nad Anthony’m Davisem.

Miał 28 punktów, 11 zbiórek, 11 asyst, 2 bloki i 2 przechwyty. To drugie triple-double w karierze Gasola.

Daniels pozostał gorący rzucając 7 trójek na 29 punktów i Grizzlies wygrali już trzeci mecz rzędu mimo nieobecności Mike’a Conely’a.

Anthony Davis zaliczył 28 punktów, 17 zbiórek i 4 bloki, a największe wsparcie dostał od wchodzącego ławki Langtsona Galloway’a, który miał 26 punktów i 6 celnych trójek. Jrue Holiday nie grał z powodu urazu palca u stopy.

Rockets mieli już właściwie wygrany mecz, kiedy mając 3 punkty przewagi zebrali piłkę po niecelnym rzucie Jamesa Hardena, a do końca pozostawało już tylko około 20 sekund. Ale podwojony przy linii Harden faulował Marcusa Smarta uderzając go łokciem i sędziowie odgwizdali flagrant faul 1. Celtics dostali szansę, żeby wyrwać zwycięstwo.

Smart wykorzystał oba wolne i mieli 16 sekund na oddanie zwycięskiego rzutu, jednak najpierw Isaiaha Thomas nie wykończył swojej penetracji, a w kolejnej próbie Al Horford spudłował łatwego laypua. Rockets przetrwali.

James Harden zaliczył 37 punktów, 8 zbiórek i 8 asyst, ale też 10 strat.

Spurs przedłużyli do 12 swoją serię wygranych na wyjeździe, a punkty na zwycięstwo zdobył LaMarcus Aldridge na 21 sekund przed końcem, po tym jak Giannis Antetokounmpo spóźnił się z blokiem i zrobił goaltending.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDniówka: Czy Rockets wyrównają kontrakt Motiejunasa? Cavs-Raptors. Kryzys w Atlancie
Następny artykułFlesz: Zmierzamy do trzecich kolejnych finałów Cavaliers-Warriors, reszta to szum

35 KOMENTARZE

  1. Pogrom drużyn ze wschodu trwa w najlepsze. Najbardziej szkoda Bucks, brak Middeltona bardzo boli, z tym składem mogliby już teraz być na górze a tak trzeba będzie pewnie czekać do przyszłego sezonu. Celtics też jak widać nie mieli szczęścia tej nocy. Duże wrażenie robi to, że Memphis ciągle wygrywa mimo kontuzji Mike’a Conley.

    Lubię to: 1
  2. „Marc Gasol doprowadził do pierwszej dogrywki w Nowym Orleanie trafiając step-back trójkę na 7.6 sekund przed końcem.” – jeszcze rok, dwa lata temu to zdanie było by poprzedzone wykrzyknikami, oredziem prezydenta i czerwonym paskiem na TVN24 a dziś ledwie kropki na końcu się doczekało. Taka sytuacja…

    Lubię to: 63
  3. Jadę do pracy słuchając radia i we wiadomościach sportowych wspomnieli o tych 60 punktach Klaya. Myślę sobie ok może jakaś dogrywka, może których z dwóch pozostałych superstrzelców odpoczywał, albo coś innego. Przyjeżdżam, wchodzę na box score a tu 60 oczek w 29 minut! Łał :)

    Lubię to: 4
  4. Tak sobie kiedyś myślałem ze jak ma byc problem w GSW to może byc nim Klay, bo może chcieć większej roli dla siebie i byc strzelcem na +30, ale jak coś to nastąpi to po sezonie

    Lubię to: 1
    • Ale jak widać nie ma takiego problemu. W jednym meczu rzuca Curry, w innym Kd, a kiedy przychodzi czas na Thompsona to wszyscy się cieszą że jest on fire.
      Myślę że tam nie ma problemu i go nie będzie.

      Lubię to: 4
      • narazie nie ma ale jak zdobędą mistrzostwo może chcieć, pomyśl jesteś super strzelcem, a w drużynie spadłeś z pozycji 2 na 3, zdobywasz 2 mistrzostwa masz 27 lat, ja bym nie wytrzymał, kwestia charakteru, ja bym chciał być samcem Alfa

        Lubię to: 0
        • Wolisz być samcem alfa czy zdobywać mistrzostwa ?
          Myślę że Thompson może się spytać Boogiego Cousinsa czy wolałby być trzecią opcją w Warriors czy samcem Alfa w Sacramento i nie awansować nigdy do play-offów.
          Dla mnie wybór jest jasny w tej sytuacji.

          Lubię to: 6
        • Według mnie jest bez znaczenia czy będzie opcją numer 2 czy 3 jeśli będzie dostawał swoje rzuty.Klay nie jest naturalną opcją lidera, nie wydaje mi się nawet żeby miał takie aspiracje bo to typ zawodnika, który nie czuje się dobrze z piłką w rękach i tak czy inaczej jest zdany na innych w przeciwieństwie choćby do Hardena.Tak więc samcem alfa gdziekolwiek by nie poszedł to by nie był.Poza tym póki co ze statystyk nie wygląda żeby cokolwiek poświęcał, kręci zbliżone statystyki do tych zeszłorocznych, oddaje tyle samo rzutów, niemal identyczny % Usage.Curry poświęcił statystycznie znacznie więcej.

          Lubię to: 5
          • Wszystko się zgadza, tylko skąd ci przyszło do głowy że Klay to typ zawodnika, który nie czuje się dobrze z piłką w rękach?

            Klay jest własnie dlatego taki cenny dla GSW, że jest asem jeśli chodzi o catch and shoot co pozwala mu świetnie funkcjonować obok Currego (a teraz takze obok KD). Jednocześnie jak dasz mu piłkę do ręki to on sobie poradzi – wykreuje sobie rzut albo kolegę bez żadnego problemu.

            Lubię to: 2
          • Gdzie widziałeś Klaya grającego z piłką albo kreującego innych?Klay nie gra dobrze po koźle, nie ma dobrego pierwszego kroku ani go-to moves, nie gra też dobrze tyłem do kosza.Bliżej mu do Raya Allena czy Courtneya Lee niż Hardena bądź Derozana.To genialny strzelec ale nie ma w sobie nic z kreatora, który zwodem minie przeciwnika i rozrzuci piłkę po rogach.

            Lubię to: 1
  5. Marc Gasol trafia step-back trójki, Embid trafia więcej trójek w pierwszych meczach kariery niż Curry, Brook Lopez trafia z gry tylko trójki…czasy w NBA. Może czas zacząć podniecać się grą Isaiaha Thomasa w post-up lub dryblingiem Zazy Pachuli. Takie czasy w NBA.

    Lubię to: 11
  6. Szkoda, że Klay nie wrócił na parkiet w 4Q. Rozumiem, że Kerr nie chce aby parcie na indywidualne staty rozbiło team od środka (patrz Green i jego triple doubles), ale czasem mógłby zrobić ukłon w stronę kibiców ;p

    Lubię to: 2
    • A ja myślę, że zwyciężył zdrowy rozsądek, bo Kerr już się przekonał, że parcie na rekordy za wszelką cenę czasem odbija się czkawką. Po co ryzykować głupią kontuzję w wygranym meczu? Po co męczyć bez potrzeby gracza w długim sezonie? Gdyby coś się stało dopiero wszyscy by jechali po trenerze. I słusznie.

      Lubię to: 3
    • Ja rozumiem decyzję o tym, że przesiedział 4q na ławie, ale zastanawiam się czy z takim dniem konia nie był aby w stanie pobić 81 pkt Kobego. Swoją drogą Bryant w tym swoim super sezonie po 3q z Dallas, gdyby zagrał w ostatniej też miałby szanse rzucić więcej niż 81.

      Lubię to: 1