Gorący Ekspres: Kto dostanie Twój pierwszy głos na udział w All-Star Game?

16
fot, Jim Cowsert / Newspix.pl
fot, Jim Cowsert / Newspix.pl

Na szczycie bez zmian. Cleveland Cavaliers i Golden State Warriors nie tylko są nieustannymi faworytami do trzeciej z rzędu potyczki w Finałach, ale w dodatku są na czele konferencji. Za 10 dni nieoficjalnie otworzy się zimowe okienko. Być może ono pozwoli niektórym drużynom, które znajdują się pod Cavs i Dubs, zrobić ruch, który podda w wątpliwość, to co jak na razie jest chyba nieuchronne – kolejne Finały z LeBronem i Currym.

W drugiej części grudnia powinno ruszyć głosowanie na uczestników Mecz Gwiazd i zastanawiam się jak NBA traktować będzie na Twitterze/Facebooku głosy oddane na Giannisa, jeśli ktoś napisze np „Antedokumpo”. Mam nadzieję, że będzie tu obowiązywać jakaś specjalna taryfa ulgowa.

Wygląda na to, że w tym sezonie w obu konferencjach kandydatów do Meczu Gwiazd może być więcej, niż przed laty. Mam w głowie 11 nazwisk na Wschodzie jako pewniaków lub prawie-pewniaków i przekroczyłem „12” na Zachodzie, więc przestałem je tu wypisywać. Dlaczego głosować? Raz – jeżeli dany zawodnik gra na debiutanckim kontrakcie (np Towns, Embiid – kandydaci w tym roku) i dwukrotnie w trakcie trwania umowy zostanie wybrany głosami kibiców do Meczu Gwiazd, może się wtedy ubiegać o wyższy, drugi kontrakt (Reguła Rose’a). Dwa – ilość występów w All-Star Game przydaje się na koniec kariery przy nominacji do Galerii Sław.

Dziś w Ekspresie pytamy od kogo zacząć przy głosowaniu na All-Star Game i o rywali Cavaliers/Warriors na wiosnę. Gramy:


1. Kto w Konferencji Zachodniej będzie wiosną najpoważniejszą przeszkodą dla Golden State Warriors?

Krzysiek Ograbek: LA Clippers. Jeśli już im się uda przejść drugą rundę…

Olek Żerelik: San Antonio Spurs. Jak zawsze. Choć może łatwiej byłoby wskazać kontuzje. Jeśli te ominą zawodników Wojowników, to tylko taka organizacja obrony jak Spurs może ich powstrzymać. Ale trzeba pamiętać, ze Playoffy to zupełnie inna gra, i że tak jak w ostatnich latach, znów może się zdarzyć, iż Spurs nie dojdą do finałów konferencji.

Przemek Napierzyński: San Antonio Spurs. Chciałem tu wpisać Clippers i choć naprawdę, ale to naprawdę bym chciał, żeby w tym sezonie udało im się stawić czoła Warriors – bo patrząc na ich skład to mają na to potencjał – to jednak nie jestem w stanie postawić na zespół, który w poprzednich latach rok po roku marnował szansę na zrobienie wielkiego wyniku (ok, nie zawsze z własnej winy, ale jednak). Wybieram więc Spurs, choć trochę bez przekonania, a trochę z przyzwyczajenia, bo ten zespół można niejako z automatu wpisać na listę faworytów już na starcie sezonu. Jednak żeby poważnie zagrozić Golden State będą musieli wspiąć się na wyżyny swoich koszykarskich umiejętności (i mieć Parkera i Gasola w idealnym zdrowiu). Stać ich na to.

Jacek Rachwał: Oklahoma City Thunder. Wciąż mają drużynę, która gra w stylu, który bardzo nie pasuje GSW. Mogą wystawić „big-ball”, mogą switchować absolutnie wszystko z ich altetyzmem na obwodzie (Russ, Dipo, Roberson). Russ będzie na misji i będzie wyprowadzał zabójcze kontry, mają trenera, który już prawie rozgryzł jak się matchupować z systemem Kerra. Spurs mają dziurę w obronie pod koszem i niepewną pozycję PG (Tony już za górką, a Patty – uwielbiam Cię, ale Curry Cię zje), a w Clippers i Rockets jakoś nie jestem w stanie uwierzyć. W Clippers nie wyobrażam sobie switchów Redicka na Duranta/Greena (no i to wciąż Clippers), a Rockets to chyba mimo wszystko drużyna na RS, a w playoffach wygrywa się obroną. Oby doszło do spotkania GSW – OKC, trzymajmy wszyscy kciuki!

Bartek Bielecki: San Antonio Spurs. Będą chcieli się zrehabilitować za słabe w ich wykonaniu Playoffy 2016, poza tym wysoko pokonali już w tym sezonie Warriors. Podczas gdy Clippers złapali pierwszy dołek w tym sezonie, to Spurs wyglądają mi na drużynę, która koniec końców dostanie się do Finałów Zachodu. Nie będzie miało to jednak znaczenia, bo tylko katastrofa może powstrzymać Warriors przed udziałem w Finałach po raz trzeci z rzędu.

Michał Tomaszewski: L.A Clippers. Mimo tych głupich porażek w ostatnim czasie (do teraz nie wierzę, że przegrali z Nets). GSW ostatnio pokazuje jakie jest cholernie mocne i nigdy nie wiesz kto rzuci sobie nagle 60 punktów. Pierwszy sparing tych drużyn już w nocy z środy na czwartek. Najbardziej ciekawi mnie jak Jordan i Griffin będą wyglądać w tym starciu. Może zobaczymy więcej w tym meczu będzie grał Speights kosztem Jordana? Ławka Clippers wydaje się mocna w tym sezonie ale nie grali z drużyną, która w każdej chwili ma dwie ze swoich czterech gwiazd.

Jędrzej Mirowski: L.A. Clippers. Bo w tym roku wreszcie będą zdrowi. Bo w tym roku wreszcie ich ławka nie wygląda jak pośmiewisko. Bo w tym roku Doc Rivers wreszcie nauczy się rotować składem i łączyć rezerwowych ze starterami. No dobra, z tym ostatnim to się rozmarzyłem, but still… Clippers na mistrza NBA 2017!

Ola: Clippers i Spurs. Go Spurs!:)

Maciek Staszewski: San Antonio Spurs. Pop od dwóch lat myśli jak ich ograć i cóż, jeśli wreszcie będzie miał szansę, może rzeczywiście sprawić im wiele, tfu, trochę problemów. Mają dobrych obrońców na 2 z 3 ich gwiazdorów i żyrafi fire-power od duetu LMA/PAU, na który Warriors totalnie nie mają odpowiedzi. Problem w tym, że jak Spurs znowu trafią wcześniej w PO na Clippers, to nie zobaczymy tego matchupu. Sami Clippers zaś to żaden przeciwnik dla Warriors. Brakuje im obrońców na snajperów, brakuje im ludzi do post-upowania Stepha i skrzydłowych. Tylko Spurs i lekko już szalony naukowiec Pop mogą coś tu wskórać.


2. Kto w Konferencji Wschodniej będzie wiosną najpoważniejszym rywalem dla Cleveland Cavaliers?

Ograbek: Toronto Raptors. To wciąż najlepsza drużyna na Wschodzie, w której nie gra LeBron. Co roku w playoffach grają poniżej oczekiwań, ale w zeszłym sezonie to i tak wystarczyło na finał konferencji. Zebrali dużo doświadczenia i powinni mieć lepszy postseason, niż poprzednio.

Olek: Boston Celtics. Choć tak naprawdę najchętniej wpisałbym, że nikt. LeBron po raz kolejny będzie w Finałach… nie ma innej opcji.

Napierzyński: Nikt. O ile na Zachodzie można na upartego w Clips, Spurs, OKC czy nawet w Rockets doszukiwać się jakiegoś tam punktu zagrożenia dla Warriors, o tyle po drugiej stronie Stanów po prostu nie widzę żadnego zespołu, który miałby jakiekolwiek szanse zagrozić Mistrzom. Jest tutaj cała masa solidnych drużyn z potencjałem na finał konferencji, ale każdą z nich dzieli przepaść w stosunku do Cavs.

Jacek Rachwał: Boston Celtics. Gdy zdrowi, mają moim zdaniem najlepsze duo obrońców na LeBrona i Kyrie’ego (Crowder + Bradley). Blisko są Raptors (Carroll + Lowry) i Hornets (MKG + Kemba), ale jednak stawiam na Boston. Doliczmy do tego fenomenalną ostatnio formę Ala Horforda i jego uniwersalność w obronie, no i Isaiah Thomasa, który powinien zmęczyć trochę Irvinga, zmuszając go do pracy w obronie. Coach Brad Stevens też niczego sobie, na pewno lepszy niż Casey, chociaż Steve Clifford też jest świetny. Mimo wszystko w Bostonie jest chyba więcej talentu, a przecież od co najmniej roku jakiś gruby trade wisi w powietrzu. Gdyby ściągnęli jeszcze jednego All-Stara za picki, to powinna być naprawdę ciekawa rywalizacja z Cavs i może w końcu to już nie będzie Konferencja LBJ.

Bielecki: Toronto Raptors. Raptors delikatnie postawili się Cavs już w zeszłym roku. Podobnie jak w przypadku Warriors, nie widzę szans na zatrzymanie Cavs przed powrotem do Finałów. Obecnie Wschód w moich oczach wygląda tak: Cavs – przepaść – Raptors – mniejsza, ale znowu przepaść – Hornets, Celtics – przepaść – reszta.

Tomaszewski: Boston Celtics. Liczę, na to że Celtics wzmocnią przede wszystkim swoją ławkę. Potrzebują kogoś kto będzie w stanie zdobywać punkty, bo cały czas jedynym zawodnikiem, który regularnie przekracza granicę 20 punktów jest tylko Isaiah Thomas. To jest moje życzenie aby jedna z tych drużyn (Celtics, Raptors) wzmocniła się tak, by Cleveland chociaż przez chwilę mogli się czuć zagrożeni.

Mirowski: Boston Celtics. Gracz który jest w stanie imitować stopera na LeBrona? Check – Crowder i Amir Johnson. Buldogi na obwodzie do powstrzymywania Irvinga i biegania za JR’em Smithem? Check – Avery Bradley i Marcus Smart. Poukładana gra i oko TOP5 trenerów ligi? Check – Brad Stevens wciąga nosem wszystkich pozostałych trenerów Konferencji Wschodniej. Może poza SVG, bo jego to ciężko do dziurki w nosie zmieścić. C’s dodali także do składu Ala Horforda, weterana rozgrywek posezonowych i całkiem zgrabnie dopasowaną opcję ofensywną, więc teraz mają już prawie wszystko czego trzeba, by próbować swych sił w Finałach Konferencji. Prawie wszystko, bo nie mają LeBrona Jamesa. A tylko on jest gwarancją gry w Finałach.

Ola: Hmm hmmm hmm hmmmmmm no po prostu sama nie wiem, taki wybór hy hy:)

Staszewski: Detroit Pistons, oczywiście. Jeśli widziałeś ich tegosezonowy mecz, to tylko prychniesz. Jeśli widziałeś tylko wynik serii PO z zeszłego sezonu, znowu prychniesz. Jednak jeśli widziałeś tę serię PO, to wiesz, że już wtedy to Detroit-bez-ławki było najtrudniejszym przeciwnikiem dla Cavs na Wschodzie. SVG jest fenomenalnym trenerem i fantastycznie zarządzał drużyną w matchupie z Cleveland. Nagłówek z tej serii jest taki, że późniejsi mistrzowie doskonale zamykali spotkania, ale te mecze rozstrzygały się w minutach rezerwowych. To wtedy Dellavedova mordował Steve’a Blake’a, a Channing Frye, nie wiem, Anthony’ego Tollivera? Dodatkowo Pistons nie mieli matchupu na Love’a. Teraz nie dość że wszyscy gracze Detroit zrobili krok do przodu (poza Stanleyem… chlip, chlip), to jeszcze Stan nagle ma kozacką ławkę. Teraz to nie Delly będzie katował emeryta Blake’a, tylko Ish Smith każdego kto będzie backupem dla Irvinga… czyli być może emeryta Steve’a Blake’a :) Jon Leuer da radę z Channingiem i jest jedną z lepszych odpowiedzi na Love’a jakie możesz wymyślić… Szykuje się fajny finał konferencji.


3. Gracz, na którego oddasz swój pierwszy głos przy wyborze uczestników All-Star Game, to:

Ograbek: Nikt. Nie głosuję na zawodników, nie oglądam meczu gwiazd. Specjalnie sprawdziłem i w ostatnim meczu gwiazd oddano 139(!!!) rzutów za 3 oraz 7(!!!!!) rzutów za 1 punkt. Nie jestem przeciwnikiem rozgrywania takich spotkań, ale nie jest to koszykówka, którą jestem zainteresowany.

Olek: Russell Westbrook. Zasługuje jak nikt inny. Prawie sam wciągnie Oklahomę do Playoffów i to pewnie z wyższego miejsca niż 8.

Napierzyński: Russell Westbrook. Chyba wszyscy wiedzą, czemu.

Jacek Rachwał: Nikt. Kiedyś jak byłem początkującym fanem NBA, to jarałem się strasznie All-Star Game, a teraz trochę mi to już niestety wisi. Same nominacje ok, na pewno są jakimiś wymiernymi wyróżnieniami dla graczy. No ale skoro i tak raczej nie oglądam meczu gwiazd, bo uważam że to nie ma nic wspólnego z koszykówką, którą kocham, to zwyczajnie nie czuję potrzeby żeby głosować. Gdybym już musiał na kogoś oddać głos, to na zachodzie byłby to KAT, bo jest najlepszym graczem mojego ulubionego teamu, a na wschodzie Embiid. Po pierwsze, jestem już na jego bandwagonie, a po drugie, byłaby to świetna historia, która dostarczyłaby mnóstwo ciekawego i zapewne, jak to już bywa z JoJo, w większości zabawnego materiału „pozameczowego”.

Bielecki: Bradley Beal na Wschodzie i Damian Lillard na Zachodzie. W przypadku Lillarda sprawa jest jasna. To jeden z czołowych graczy ligi, wybitny zawodnik, lider liczącej się drużyny na Zachodzie…który nigdy nie grał w All-Star Game i to jest skandal. Nie możemy dopuścić, by znów został pominięty. Przypadek Beala jest nieco inny, też zagłosuję na niego dlatego, że nigdy w Meczu Gwiazd nie grał, ale dodatkowym czynnikiem jest fakt, że na ten występ dotychczasową grą naprawdę zasługuje, a mam wrażenie, że fani NBA o tym nie wiedzą. Brad ciągle postrzegany jest przez pryzmat kontuzji i wśród kibiców nieoglądających Waszyngtonu panuje wielka niechęć do tego gracza i lekceważenie jego osiągnięć ze względu na reputację.

Tomaszewski: Chris Paul. Pierwszy głos zawsze idzie na ulubionego gracza. Więc wybieram CP3, kolejny świetny sezon, kolejny sezon fantasy z nim w składzie i co najważniejsze przyjemność oglądania jego na boisku.

Mirowski: Marcin Gortat. Bo nie widzę przeciwwskazań, by robić to co robią inne kraje świata [Gruzja, w zeszłym roku niemalże wepchnęła do ASG Pachulię… czy ktoś mówił, że to obciachowa akcja? Nope] – promować swojego rodaka w najlepszej lidze świata. Zwłaszcza, że zalicza naprawdę niezły sezon. I w dupie z tymi opiniami, że Gortat to byłby nadmuchany All-Star. Że nie zasługuje, że obciach tak robić…etc. All Star Game nie jest od pokazywania najlepszych graczy w lidze a od dawania nam show jakiego chcemy. Jakiego chcemy MY, KIBICE. Występ Gortata sprawiłby, że po raz pierwszy od chyba 5 lat obejrzałbym ASG.

Ola: Jest to gracz, którego koszulkę będę nosić już niedługo:D

Staszewski: Jon Leuer. Nie traktuję głosowania do All Star Game poważnie. Mam raczej w dupie kto tam zagra. A Jon Leuer to moje najnowsze man-crush. Kiedy gram w najlepszej amatorce/ 3 lidze, to właśnie Leuerem jestem. W tej gorszej Boogie Cousinsem, ale ona naprawdę jest gorsza. Jon jest królem i dam mu głos mimo tego, że go nie będzie na liście.

Poprzedni artykułDwunasty Gracz: Wielki Eric Berry i ciągle gorący Derek Carr (podsumowanie Week 13)
Następny artykułWake-Up: 52 punkty Johna Walla w porażce z Magic

16 KOMENTARZE

  1. ”To jeden z czołowych graczy ligi, wybitny zawodnik, lider liczącej się drużyny na Zachodzie…który nigdy nie grał w All-Star Game i to jest skandal” Faktycznie nie grał … o ile wykasujemy z pamięci ASG 2014.

    Lubię to: 24
  2. Konferencja wschodnia nazywa się Konferencją Lebrona Jamesa a nie Bradley „Do końca kariery muszę grać limitowane minuty bo nie zagram pełnego sezonu” Beal`a.
    Nie wiem jak reszta fanów ligi na N, ale ja myślę wschód i widzę LBJ`a. Raczej na tronie, zależy jaką macie wyobraźnie :)

    IMHO Beal kompletnie nie zasłużył na All-Star i gdyby dostał się tam zamiast Wall`a to już naprawdę były kwas w tej drużynie.

    Z tym Lillardem to chciałbym jakieś źródło jeśli można. :D

    Lubię to: 1
  3. TOP 10 graczy w NBA (oprócz LeBrona) to dla mnie Durant, Westbrook, Curry, Harden, Davis, Griffin, Paul, Lillard, George, Butler.

    8 gra na Zachodzie, George ma za słaby zespół, Butler zresztą też.

    To na tyle jeśli chodzi o pytanie „kto jest w stanie zagrozić Cavs na Wschodzie”. Dopóki na Wschodzie nie pojawi się naprawdę DUŻA gwiazda z DOBRĄ drużyną nie ma szans aby zatrzymać LeBrona James w marszu po jego konferencji.

    Lubię to: 3
    • Jak najlepszy gracz na świecie ma swój dzień, to żaden obrońca nie jest w stanie nic zrobić, nawet tak świetny defensor jak MKG. Jeśli opierasz swoją opinię o defensywie gracza na podstawie jednego meczu, gdzie akurat został zniszczony przez jednego z najbardziej dominujących ever, to sorry, ale do mnie ten argument nie trafia i brzmi jak zwykłe czepianie się :) Zresztą dałem go przecież jako trzeciego w kolejności, więc tym bardziej nie rozumiem :)

      Pozdro, dzięki za komentarz!

      Lubię to: 4
      • Nie na jednym, dodajmy do tego pamiętny występ Melo i zaczyna to wyglądać gorzej. Plus MKG do zdrowych zawodników nie należy, a na koniec spójrzmy jeszcze na bilans LeBron vs Hornets i niestety niemożliwe staje się mówienie o realnej konkurencji.

        Lubię to: 1
    • Gilchrist trochę dorósł od tamtego czasu.Mnie już tak nudzą te wszystkie teorie To jest stoper na LeBrona on go zatrzyma … I kończy się zawsze max w 6 meczach a Bron robi linijki jakie chce.”Straszenie” Cleveland w tym momencie Bostonami Toronto czy Detroit jest bez sensu nie mają argumentów by realnie myśleć o detronizacji.

      Lubię to: 1
      • Co racja to racja, tez uważam, że póki co nie ma mocnych na LBJ, no ale pytanie było kto będzie najpoważniejszym rywalem, więc kogoś trzeba było wybrać :) Zresztą z Bostonem jest nadzieja, że ściągną jeszcze jakąś gwiazdę, bo mają assety, więc jeszcze nie wszystko stracone. Piona!

        Lubię to: 0
  4. GORTAT! Mirowski uargumentował to, że nie trzeba więcej dodawać. Jeśli Marcin nie wystąpi (nie wystąpi), tradycyjnie już od lat nie będę oglądał tego 'spektaklu’.

    Ola w drugiej odpowiedzi rozpisała się prawie na dwie linijki, trochę szok ;) Hmm hmmm hmm hmmmmmm hy hy :)

    Lubię to: 6