Wake-Up: Wielki mecz Townsa zakończony game-winnerem Melo. Kolejne triple-double Westbrooka

11
fot. League Pass
fot. League Pass

Russell Westbrook zepsuł powrót Scotta Brooksa do Oklahomy, zaliczył kolejne triple-double i po 20 meczach ma średnie na takim poziomie. Tymczasem w Minnesocie Carmelo Anthony popsuł wielki mecz Karla-Anthony’ego Townsa.

Sacramento @ Philadelphia (przełożony)
Detroit @ Boston 121:114 (Caldwell-Pope 25 – Thomas 27)
Memphis @ Toronto 105:120 (Harrison 21 – Lowry 29)
LA Lakers @ Chicago 96:90 (Butler 22)
Washington @ Oklahoma City 115:126 OT (Beal 31 – Westbrook 35)
New York @ Minnesota 106:104 (Porzingis 29 – Towns 47)
San Antonio @ Dallas 94:87 (Mills 23 – Matthews 26)
Miami @ Denver 106:98 (Whiteside 25)
Atlanta @ Phoenix 107:109 (Schroder 31 – Knight 23)
Indiana @ Portland 109:131 (Teague 25 – Lillard 29)

* Russell Westbrook po raz czwarty z rzędu zanotował triple-double prowadząc Thunder do czwartego z rzędu zwycięstwa.

Rozpoczął mecz od tylko 9 punktów z 15 rzutów w pierwszej połowie, ale na finiszu był nie do zatrzymania. Na 8.5 sekund przed końcem czwartej kwarty celną trójką doprowadził do remisu

A potem zdominował dogrywkę, zdobywając 14 punktów (4/6 z gry, 6/6 z linii) i Thunder wygrali te dodatkowe pięć minut 21:10. Ostatecznie miał na swoim koncie 35 punktów (z 35 rzutów), 14 zbiórek i 11 asyst. Victor Oladipo dołożył 25-6-6.

* Scott Brooks w swoim pierwszym powrocie do Oklahomy został gorąco przywitany przez publiczność w Chesapeake Energy Arena.

Dla Wizards 31 punktów zdobył Bradley Beal, John Wall zanotował 15-15, natomiast Marcin Gortat miał 12 punktów, 11 zbiórek i 2 asysty.

* Karl-Anthony Towns rozegrał wielki mecz w pojedynku z Kristapsem Porzingisem. Zdobył najwięcej w karierze 47 punktów, zebrał 18 piłek i miał 3 bloki (26 punktów i 9 zbiórek w pierwszej połowie, podczas gdy reszta drużyny złożyła się na 23 i 10). Natomiast Wolves zrobili duży comeback po tym jak jeszcze na początku czwartej kwarty przerywali 17 punktami i w ostatniej minucie doprowadzili do remisu.

Ale skończyło się na kolejnej bolesnej porażce Wolves, ponieważ najważniejszy rzut należał do Carmelo Anthony’ego, który nie pozwolił Knicks oddać tego meczu. W całym spotkaniu zanotował tylko 5/16 z gry, ale 2.3 sekundy przed końcem był clutch trafiając game-winnera nad Andrew Wigginsem.

Potem jeszcze przeciął piłkę wybijaną z autu przez Zacha LaVine’a, pozbawiając Wolves szansy na oddanie ostatniego rzutu.

* Porzingis nie miał aż tak imponujących cyferek co jego rywal, ale też był najlepszym zawodnikiem swojej drużyny – 29 punktów, 8 zbiórek, 4 asysty i 2 bloki.

* Spurs ponownie zagrali z Mavs w nieco rezerwowym składzie (Nicolas Laprovittola zastąpił Tony’ego Parkera, Dewayne Dedmon Pau Gasola) i gospodarze w trzeciej kwarcie wyszli na 13-punktowe prowadzenie, ale w czwartej kwarcie gorący Patty Mills pomógł Spurs utrzymać serię zwycięstw na wyjeździe. Mills zdobył wtedy 15 (6/7 z gry) ze swoich 23 punktów.

Spurs są dopiero trzecią drużyną w historii, która rozpoczęła sezon od 11-0 poza własną halą. Rok temu zrobili to też Warriors (14-0), a wcześniej w 1969-70 Knicks (12-0).

* Wesley Matthews kontynuuje swoją znacznie lepszą grę i zdobył najwięcej w sezonie 26 punktów (5/11 za trzy), ale w czwartej kwarcie trafił tylko 1/6 z gry.

* Grizzlies mieli tylko 9 zawodników do dyspozycji Toronto, ale długo prowadzili wyrównaną walkę z gospodarzami, a zastępujący Mike’a Conley’a Andrew Harrison zdobył najwięcej w karierze 21 punktów (4/5 za trzy), jednak w czwartej kwarcie Raptors im uciekli.

29 punktów i 8 asyst zanotował Kyle Lowry. DeMar DeRozan dołożył 24 punkty, 9 zbiórek i 6 asyst, ale też popełnił 7 strat.

* Dwight Howard w roli playmakera…

* Dennis Schroder rozegrał kolejny dobry mecz zdobywając 31 punktów, z czego 14 w czwartej kwarcie i zaliczając 9 asyst, ale to nie wystarczyło i Hawks zakończyli swoją trasę wyjazdową w Phoenix przegrywając po raz czwarty z rzędu. Grali bez kontuzjowanego Paula Millsapa.

* Julius Randle zaatakował Nikolę Mirotica, dostał się pod kosz i na 45 sekund przed końcem dał Lakers prowadzanie, którego już nie oddali. Całe spotkanie zakończył mając 13 punktów i rekord kariery 20 zbiórek.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułPrzerwa na Żądanie EXTRA: Najbardziej niedoceniani gracze/drużyny w historii
Następny artykułFlesz: Bitwa o Oklahomę (cz. 1). Obrona Minnesoty to kameleon

11 KOMENTARZE

  1. melo prawie przegrał ten mecz knicksom, (kolejny) beznadziejny mecz
    gdzie się podział podający i broniący melo z zeszłego sezonu? ;_;

    z jenningsem na pg gra knicksów ma flow, jak piłka trafi w ręce tego kasztana rose’a to staje i nie da się tego obrzydlistwa oglądać
    meeeeeeeeeh

    Lubię to: 1