Dwunasty Gracz: Dallas Cowboys o krok od wygrania NFC (podsumowanie Week 12)

2
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Maciek Kwiatkowski

Mówi się, że prawdziwy futbol zaczyna się po Dniu Dziękczynienia i dopiero wtedy poznajemy kim/czym drużyny są naprawdę. Jeszcze przed kilkoma tygodniami New England Patriots wyglądali jak najlepszy team w NFL, ale potem w Week 10 przegrali u siebie z Seattle Seahawks. W ostatnią niedzielę z kolei Seahawks zdobyli tylko 5 punktów w Tampa Bay i wyglądali jak najgorsza wersja siebie (a zeszłotygodniowa kontuzja C.J’a Prosise’a, kilka dni po zwolnieniu Christine’a Michaela, może ich ugryźć w dupę).

Dziś to Dallas Cowboys wyglądają jak zespół nr 1 i to oni przewodzą w power-rankingach. Ale czy tak będzie na koniec grudnia?

Oakland Raiders może nie dla wszystkich są „for real”, ale są za to bardzo blisko „bye-weeku” w pierwszej rundzie play-offów i miejsca 1/2 na koniec sezonu w AFC.

Tylko, że kontuzji palca doznał ich lider Derek Carr, więc czy to co najlepsze w wykonaniu Raiders już widzieliśmy?

Week 12 w NFL był podzielony na trzy dziękczynne mecze w czwartek, wyjątkowo mało interesującą niedzielę i poniedziałek, w którym Aaron Rodgers przypomniał w Philly, że Green Bay Packers mogą nie być jeszcze „done”.

Niedziela potwierdziła za to, że „done” są już Cincinnati bez kontuzjowanego A.J’a Greena, Carolina bez Luke’a Kuechly’ego i Arizona bez Carsona Palmera z ubiegłego sezonu.

W weekend podsumujemy i zbierzemy nasze typy, bo trochę się tego nazbierało. W ostatnim tygodniu Karol był 3/3, ja potulne i grzeczne 1 z 3.


(6-4-1) Washington Redskins @ (10-1) Dallas Cowboys 26-31

Najlepszy atak ligi to już w tym momencie maszyna – kombajn oparty o biegi Ezekiela Elliotta, Deza Bryanta na skrzydle, Cole’a Beasley’a w slocie, Jasona Wittena w środku i coraz lepszego z tygodnia na tydzień Daka Prescotta. Nawet 449 jardów, 41/53 completions i 3 touchdowny Kirka Cousinsa – w jego kolejnym wielkim meczu – nie wystarczyły w tej demonstracji dwóch peakujących ofensyw, która była zdecydowanie najlepszym meczem dziękczynnego czwartku.

Cowboys zdobyli punkty Elliottem już w pierwszym drivie, prowadzili 17-3 i w drugiej połowie odpowiadali na wszystko. Wyglądało to trochę jakby bawili się z Redskins – co pokazuje do jakiego momentu niespodziewanie dotarł team, który poza spadającymi ratingami stał się historią nr 1 w tym sezonie.

Prescott w samych ostatnich tygodniach słusznie za to jest osobną historią – jego mobilność w kieszeni, precyzja, zdobywanie 1st downów i touchdownów dołem, plus długie podania do Deza. Czuje się pewniej i dawno już wyprzedził Carsona Wentza w wyścigu po miano najlepszego QB ostatniego draftu – przynajmniej w ich pierwszym sezonie.

Ale Elliott to – przynajmniej dla tych oczu – prawdziwy MVP tej drużyny. To, że wielokrotnie już w tym sezonie rósł w siły im dalej w mecz i z Waszyngtonem raz jeszcze pokazał, że jest równie dobry na samym początku, jak i na końcu – to sprawia, że Cowboys mogą być pewni Elliotta i tylko coraz więcej graczy NFL udaje pałaszowanie niewidzialną łyżką – znak rozpoznawczy po kolejnych 1st downach zaliczanych przez Zeka’a. 120 jardów ze scrimmage-line, 2 touchdowny – kolejny dzień w pracy.

Cowboys to ofensywny power-football w najlepszym wydaniu.

(8-3) Kansas City Chiefs @ (7-4) Denver Broncos 30-27 (OT)

Field-goal Kairo Santosa w ostatniej minucie dogrywki odbił się od słupka i wpadł do środka, kończąc ten jeden z najlepszych/najdłuższych meczów tego sezonu. Można sobie wybrać. Bo nie dla wszystkich było pewnie ekscytujące patrzeć jak oba teamy długi czas miały kłopoty ze zdobyciem 1st downów przeciwko fantastycznemu pass-rushowi z obu stron.

Ten mecz był podobny do 75-minutowego Seahawks-Cardinals (3-3), ale z touchdownami. Oba teamy ponoć mają dostać teraz cztery tygodnie wolnego… Nie wiem czy widziałem w tym sezonie mecz, w którym sacki i tackle były mocniejsze. To było jak reklama wstrząśnień mózgu.

W swoim dopiero drugim meczu po powrocie (ACL) pass-rusher Chiefs – i jeden z dwóch moich ulubionych graczy w NFL – Justin Houston sterroryzował do przerwy ofensywną linię Broncos i – mojego drugiego faworyta – Trevora Siemiana.

Houston miał już do przerwy wszystkie swoje 3 sacki i razem 10 tackli w meczu, co jest nie byle czym, gdy mowa o defensive-endach. Do tego zdobył 2 punkty z safety.

To zwierzę. Przypomina Johna Coffey z Zielonej Mili i wygląda jakby miał cię zabić. Powinien nazywać się John Coffin, bo w trumny pakuje ofensywne linie rywali. Houston opuścił sporo z ostatniego półtora roku, ale w 2014 miał 23 sacki w 16 meczach i był prawdopodobnie najlepszym pass-rusherem w tamtym sezonie.

I prawie historią tego meczu stało się to, że Siemian – 368 jardów, 3 touchdowny – był dużo lepszy niż Alex Smith i po tych wszystkich ciosach wrócił w drugiej połowie, aby koneksjami z Emmanuelem Sandersem (kilka) i Benniem Fowlerem jechać z cornerem Chiefs Phillipem Gainesem i dać Broncos duuuże zwycięstwo. Tylko, że Smith w ostatnich chwilach czwartej kwarty był super-clutch i poprowadził drive, który w ostatnich 12 sekundach dał Chiefs dwa touchdowny i osiem punktów. To była klasa klas co Chiefs zrobili w tej końcówce.

Von Miller też miał 3 sacki (Mitchell Schwartz – jego nemezis – został zjedzony żywcem) i ci dwaj z czterech najlepszych pass-rusherów ligi (+ Joey Bosa, Khalil Mack = WSZYSCY SĄ W AFC WEST ARRRRG!) byli gwiazdami tej rzezi. Do przerwy zwłaszcza, był to pojedynek wagi superciężkiej, a bicie było nieporównywalne chyba z żadnym innym meczem tego sezonu.

To był wielki comeback i bardzo ważne zwycięstwo dla Chiefs po zeszłotygodniowej przegranej w czwartej kwarcie z Tampą (która dziś nie wygląda tak źle). Kluczem – po cichu – był brak strat. Chiefs nie mogą tracić piłki – granica błędu dla nich jest tak cienka. Kontuzja palca Dereka Carra otwiera jeszcze malutkie okno na wygranie przez nich dywizji, ale najpewniej Denver i Kansas bronić będą dwóch miejsc w Wildcard. O tym więcej na samym dole.

(4-7) Carolina Panthers @ (9-2) Oakland Raiders 32-35

Derek Carr to badass. Młody QB Raiders wybił z przemieszczeniem mały palec w rzucającej dłoni, ale po jednym drivie przerwy, wrócił do gry i poprowadził jeszcze jeden w tym sezonie comeback.

Panthers mogli tylko z zazdrością po meczu stwierdzić, że ich limit szczęścia wyczerpał się po zeszłym sezonie. Była to jeszcze jedna ciężka porażka Caroliny i z Lukem Kuechly’m wciąz w protokole powstrząśnieniowym, Panthers są done.

To co wyglądało w drugiej kwarcie na blowout Raiders na grających bez życia Panthers, obróciło się w aż 25 kolejnych punktów Caroliny na tej mocno przeciętnej back-7 Oakland – w tym jeden wielki 88-jardowy touchdown Cama Newtona do Teda Ginna Jr.

Ale Carr w między czasie wrócił – grając z rękawiczką na prawej dłoni – i po dwóch drive’ach, w których widać było u niego naturalnie gorszą precyzję (m.in. rzucił INT do Thomasa Davisa), Carr poprowadził drive, w którym rewelacyjny Clive Walford dwoma catchami doprowadził do 32-32. A w kolejnym, Sebastian Janikowski na 2 min. przed końcem dał Raiders prowadzenie 35-32.

Mecz rozstrzygnął się dopiero w ostatniej minucie. Najpierw przy 3rd&10 Greg Olsen – który ZAWSZE łapie takie piłki – upuścił podanie Newtona, które ustawiłoby Panthers w strefie field-goal. A za moment przy 4th&10 Khalil Mack zaliczył strip-sack na Newtonie, przechwycił piłkę i mecz dobiegł końca.

Mack od miesiąca rządzi i dzieli, grając jak najlepszy pass-rusher ligi. To do niego należało interception na Newtonie tuż przed end-zone Panthers (jak on to przeczytał!). To jednak jeden z niewielu jasnych punktów obrony Oakland. Mack ma np więcej sacków (9), niż pozostali Raiders. Secondary nie jest takie złe, ale nie jest też takie dobre. Oakland jest bardzo nierówne i ten mecz to pokazał doskonale.

Panthers są done, choć kudos dla nich za podjęcie rękawicy. Tę założył jednak Carr i teraz największy take-away z tego meczu to, to co dalej z jego palcem. W ostatnich drive’ach Raiders – znajdując w jednym dwukrotnie Walforda, a w drugim dwukrotnie Michaela Crabtree – pokazał, że jest w stanie grać z kontuzją, ale atak Raiders opiera się na tak dużej ilości throwów ich QB,, że zobaczymy jaki – i czy – dalej będzie to miało wpływ na Top-3 ofensywę NFL.

Póki co, na wtorek wiadomo było, że Carr ma przemieszczony palec w dwóch miejscach, ale będzie grał dalej.

(7-3-1) Seattle Seahawks @ (6-5) Tampa Bay Buccaneers 5-14

Dopiero co w niedzielę obejrzałem słynny mecz Bretta Favre’a, rozegrany dzień po śmierci jego ojca… Corner Tampy Alterraun Verner stracił swojego tatę w sobotę. W niedzielę ukradł podanie Russella Wilsona (zobacz to pierwszy raz albo raz jeszcze) i Buccaneers zaliczyli swoje zdecydowanie największe zwycięstwo w tym sezonie.

To była już trzecia z rzędu imponująca wygrana Buccs od czasu powrotu Douga Martina – po blowoucie 36-10 na Bears i zwycięstwie przed tygodniem w Kansas City. To Buccs w niedzielę byli legionami boomu, sackując Wilsona aż 6 razy, wymuszając dwie interceptions i jeden fumble. Po zdobyciu 14 punktów w dwóch pierwszych drive’ach – dzięki niezawodnej koneksji Jameis Winston-Mike Evans, który wyrósł na jednego z Top3/4 receiverów tego sezonu – Buccs nie zdobyli już potem punktów. Ale tych w drugiej połowie nie zdobywali też Seahawks i mecz był do końca grindem, acz efektownym.

Safety Steven Terrell przechwycił fumble Martina i razem z K.J’em Wrightem i Kamem Chancellorem obrona Seahawks przetrwała brak Earla Thomasa, Michaela Bennetta i Deshawna Sheada. Poza pierwszą kwartą, to nie obrona Seattle była problemem, ale Germain Ifedi, który pozwolił na 3 z 6 sacków oraz reszta tej fatalnej linii ofensywnej Seahawks. Kieszeń wokół Wilsona zaciska się szybciej, niż jakakolwiek inna (poza tą Vikings) i Tampa dała blueprint na to jak pokonać Seattle, wyciszając swoim back-7 wszystkich receiverów poza Jimmy’m Grahamem. Verner, Vernon Hargraeves i LaVonte David zagrali świetne mecze.

Buccs są 6-5 i zagrają jeszcze m.in. dwa razy z Saints. Od czasu powrotu po kontuzji Martina, to inna drużyna, ale historią jest ich obrona. Na przestrzeni 3 ostatnich tygodni Buccs są nr 1 NFL w wymuszonych stratach, w punktach straconych i obronionych 3rd downs. RIP Panie Verner, Go Buccs.

(9-2) New England Patriots @ (3-8) New York Jets 22-17

Nieważne w jakim stanie są Jets, Patriots grają z nimi ciasne mecze.

To był ich już siódmy pojedynek z rzędu zakończony różnicą 7-miu punktów lub mniejszą. W swoim najgorszym występie w tym sezonie, to Tom Brady i Pats zdobyli jednak dziewięć ostatnich punktów.

Na 3 min. przed końcem, przy 16-17 i 4th&4 na 37 metrze Jets, Bill Belichick postanowił grać dalej. Brady znalazł Diona Lewisa, który zdobył 1st down, a za chwilę rzucił touchdown do Malcolma Mitchella. Po błędzie Lewisa przy 2-pt convertion, Chris Long na 1.44 min. przed końcem przedarł się ze ślepej strony Ryana Fitzpatricka i wymusił fumble, który zabezpieczył Trey Flowers. LaGarrette Blount zdobył kluczowy 1st down przy 3rd&2 i to było wszystko co ona napisała.

Brady (kolano) i Rob Gronkowski (klatka piersiowa) opuszczali treningi w poprzednim tygodniu i było to widać. Cloverfield do przerwy wyglądał jak swoja 55-letnia wersja i dopiero z czasem zaczął żyć w kieszeni. Gronk natomiast nie mógł się uwolnić, a gdy już mu się to udało, nie łapał podań.

Bez tej koneksji Pats wyglądali jak ligowy średniak i tym razem to obrona utrzymała ich w meczu (i atak Jets). Jets popełnili dwie straty, a Malcolm Butler wyciszył Brandona Marshalla. Gwiazdą meczu był Quincy Enunwa z Jets, ale crunchtime należał do Pats.

To już trzy przeciętne mecze z rzędu Patriots: porażka z Seattle, kłopoty z „atakiem” 49ers w Cisco i kłopoty ze swoim atakiem na bagnach w Jersey. Zobaczymy co teraz się stanie.

(5-6) San Diego Chargers @ (6-5) Houston Texans 21-13

Chargers stracili jeszcze jednego obrońcę (Jerry Attaochu), ale wygrali 4 z 5 ostatnich meczów i jeszcze są w grze. To nie powinna być niespodzianka, że zamknęli w Houston Brocka Osweilera i liderów AFC-ech-South. Byli i są lepszą drużyną.

Joey Bosa po kilku spokojniejszych tygodniach znów siał terror, a Philip Rivers po rzuceniu przed tygodniem 4 interceptions, popychał atak do przodu i uniknął błędów. Reszta wokół była wystarczająco dobra na Texans. Osweiler po niezłym meczu z Oakland znów był niezły na 22/37 i 246 jardów, ale „był niezły” w meczu na 3 interceptions. W dodatku Texans nie mogli ruszyć dołem i Lamar Miller po dobrym starcie sezonu zalicza tylko 2,9 jarda na carry.

To będzie bardzo ciężkie dla San Diego wyprzedzić Kansas lub Denver, ale to lepszy team niż 5-6, więc nie są jeszcze done.

AFC WEST

1 – Oakland Raiders 9-2

2 – Kansas City Chiefs 8-3

3 – Denver Broncos 7-4

4 – San Diego Chargers 5-6

(5-6) Green Bay Packers @ (5-6) Philadelphia Eagles 27-13

Packers przerwali swój spadek prosto w niepewną przyszłość i Aaron Rodgers w poniedziałek poprowadził najlepszy występ pass-offense (313 jardów, 30/39) Green Bay w tym sezonie, biorąc pod uwagę siłę rywala (nr 1 obrona wg DVOA przed tym meczem). Davante Adams miał 2 przyłożenia i złapał 5 z 6 podań na 113 jardów, Jordy Nelson 8 z 12 na 91, a Randall Cobb 6 z 7 na 41. To był zdecydowanie najlepszy mecz receiverów Packers w tym sezonie.

I także najlepszy od dawna mecz secondary Green Bay. Do tego Carson Wentz kontynuuje swój zjazd do przeciętności (i poniżej) i miał duże kłopoty pod presją. Ofensywna linia Eagles dała ciała, pass-rush zginął na linii rywali i Packers zaliczyli kompletne zwycięstwo. 71% Packers na 3rd downach to rekord całego sezonu.

Nie są done. Ale nie mogą być w dywizji z Detroit, Minnesotą i Chicago…

(1-10) San Francisco 49ers @ (7-4) Miami Dolphins 24-31

W ostatnich 5 sekundach Dolphins wybronili dwie akcje 49ers pięć jardów przed end-zone i uciekli z 6. zwycięstwem z rzędu. Najpierw Byron Maxwell przeciął podanie, a zaraz Ndamukong Suh zsackował Colina Kaepernicka tuż przed linią w trzecim solidnym występie z rzędu quarterbacka 49ers i zdecydowanie jego najlepszym w tym sezonie. W poniedziałek po raz pierwszy od trzech miesięcy założyłem mój fullcap San Francisco i nie spadł mi ze wstydu z głowy.

49ers zatrzymali Jay’a Ajayi biegającego bez 60% startującej i kontuzjowanej ofensywnej linii Fins. DeVante Parker drugi kolejny tydzień był ulubionym targetem Ryana Tannehilla, ale 2 z 3 big-plays tej pary było incomplete, bo Parker dwukrotnie minimalnie przekroczył linię boczną. Jedna z tych akcji odebrała Fins touchdown, który mógł im dać już spokojne prowadzenie 21-7 do przerwy.

Historią był Kaepernick, biegając po +90 jardów za linią, która podwajała Suh. Dopiero jednak w drugiej połowie swoim ciężkim ramieniem zaczął znajdować receiverów i ich tęsknota w oczach staje się historią nr 1 tego sezonu Niners.

Dolphins kontrolowali ten przeciętny mecz i prowadzili 31-14, zanim dwa ostatnie drive’y sterowane przez Kaepernicka, przyprowadziły strach przed oczy kibiców w Miami. Nowy prawy-tackle Ja’Wuan James był świetny w pass-protection, Dolphins będą jednak potrzebować w zdrowiu LT Brandena Alberta, LG Laremy’ego Tunsila i centra Mike’a Pouncey. ASAP.

(4-7) Los Angeles Rams @ (5-6) New Orleans Saints 21-49

Drew Brees zjadł i wypluł bardzo dobrą obronę Rams i było to zaskakujące jak łatwo to zrobił. Brees miał 28/36 completions na 310 jardów, 4 touchdowny i dwa touchdowny Jareda Goffa w pierwszym kwadransie meczu szybko zostały przyćmione. Goff niedługo później zaliczył kupka-w-majtkach fumble i to szybko przestał być mecz. Zaskakująco jak nagle i jak szybko.

Karol Górkiewicz:

Nie Maćku, obrona Rams nie jest bardzo dobra.

Maciek:

Semantyka Karolu – bardzo dobra czy dobra. Byli na 9. miejscu wg DVOA i wygrali trzy mecze w tym sezonie bez touchdownu.

Karol:

Sam front obrony meczu nie wygra i w momencie, gdy ofensywna linia działa po drugiej stronie i Aaron Donald z ekipą są w miarę kontrolowani – Rams mają problem. Nie licząc pięciu podań, gdzie Brees wyrzucał piłkę, spike’ował, czy był uderzony, zanotował 28/31 czystych podań. To pokazuje jakość secondary Rams. QB Saints brylował szczególnie w podaniach między 10 a 19 yardów, gdzie był 5/7 i 3 TD. Ze skill positions wyróżnił się Michael Thomas, który miał 9 catchy na 108 yardów i 2 TD, a rzucający do niego Brees miał prawie idealny QB rating.

Dwa słowa o Goffie. Ten gość ma potencjał, ma bardzo dobre ramię i gra w totalnie niedostosowanej do jego umiejętności ofensywie.

Ewidentnie pasuje mu dłuższa gra podaniowa, co pokazał przy swoim pierwszym TD throwie do Tavona Austina i generalnie był 2/3 przy podaniach na +20 yardów (Rams gonią wynik i mają tylko 3 długie próby podań – coaching…). Do tego wydaje się nieźle spisywać pod presją – w 18 z 35 dropbacków, gdy był pod presją miał bardzo sensowny rating od PFF 91.9. Z gorszej strony – dwa rookie mistakes, fumble po sacku, co już widzieliśmy w preseason i totalny misr-ead krycia i podanie rzucone w double coverage, co zakończyło się intercepion. To są błędy do wyeliminowania z czasem i doświadczeniem. Generalnie sympatycy Rams mogą być optymistami.

(2-9) Jacksonville Jaguars @ (6-5) Buffalo Bills 21-28

Mecz na plus dla Blake’a Bortlesa, na którym siedzę od początku tego sezonu. Nie forsował zagrań, dużo grał nogami (8/81 yardów), ale nie bardzo miał do kogo grać. Przez większość meczu secondary Bills połknęła Allena Robinsona i Marquisa Lee, a Allen Hurns nie żyje, więc Bortles nie miał komu rzucać.

W Bills z kolei Richie Incognito kontunuuje swój All-Pro sezon na pozycji guarda (fajny wywiad u Colina Cowherda jakiś czas temu) i po raz kolejny był bestią w run-blockingu, co doprowadziło do mnóstwa miejsca dla Szejdiego McCoya (19/103 w tym ten 75 yard TD) i nóg Tyroda Taylora. Wtórował mu center Ryan Groy, ale gorzej było z grą tackli, co skutkowało w sumie 5 sackami, w tym dwoma od Malika Jacksona. We front-seven Bills Marcell Dareus pokazuje czego przede wszystkim brakowało w tej defensywie przez pierwsze cztery mecze tego sezonu – z dwoma sackami.

AFC EAST

1 – New England Patriots 9-2

2 – Miami Dolphins 7-4

3 – Buffalo Bills 6-5

4 – New York Jets 3-8

(4-6-1) Arizona Cardinals @ (7-4) Atlanta Falcons 19-38

To zajebiście smutne co stało się z Cardinals w tym roku, byli tacy fajni do oglądania w zeszłym sezonie – objawienie się Davida Johnsona, trzech świetnych receiverów i sezon życia Carsona Palmera. Do tego ta obrona z Honey Badgerem, Calaisem Campbellem i Patrickiem Petersonem na czele. Teraz z tego wszystkiego został osamotniony Johnson i przebłyski doświadczenia Larry’ego Fitzgeralda, a w obronie trzej wyżej wymienieni, a dalej nic hen hen daleko. Nawet Peterson, który świetnie sobie radził z Julio Jonesem zawalił kilkukrotnie z flagami i kryciem Justina Hardy’ego przy dalekich podaniach.

Matt Ryan lideruje lidze w yardach i w skuteczności i jakości zagrań na +20 yardów, ale w tym meczu trenerzy Falcons realizowali zupełnie inną taktykę. Tym razem Ryan miał jedynie 5 prób na +10 yardów, ale ofensywa regularnie przesuwała łańcuchy, a graczem meczu został Taylor Gabriel. Obrona screen-passów była słabym punktem obrony Cards już w zeszłym sezonie, ale te tańce, które zaprezentował Gabriel przy obu swoich TD’s były niczym strzały w oba policzki. Taylor Gabriel tańczył, tańczył, tańczył i tańczył. A Browns go zwolnili przed tym sezonem :).

Maciek:

Ok, ale w Browns miał być/był pierwszym/drugim receiverem, a tu jest eeeeee Shanahan i Ryan mają tyle broni:)

Dlaczego bronię Browns?

:(

Karol:

Matt Ryan miał 50 mecz z rzędu na co najmniej 200 passing yards (konkretnie 269), a Devonta Freeman robił swoje, przede wszystkim w redzone – 16/60 i 2 TD’s.

Cardinals są oficjalnie done, a Falcons utrzymują się na czele NFC South.

NFC SOUTH

1 – Atlanta Falcons 7-4

2 – Tampa Bay Buccaneers 6-5

3 – New Orleans Saints 5-6

4 – Carolina Panthers 4-7

NFC WEST

1 – Seattle Seahawks 7-3

2 – Arizona Cardinals 4-6

3 – Los Angeles Rams 4-7

4 – San Francisco 49ers 1-10

Maciek

(6-5) Minnesota Vikings @ (7-4) Detroit Lions 13-16

Umarłem z nudów, oglądając to live w czwartek… Przerwałem w połowie (mecz był od 18) i dokończyłem dopiero następnego dnia.

Matthew Stafford raz jeszcze zgarnął dla Lions mecz w końcówce i ci drugi raz w ten sposób pokonali w tym sezonie Minnesotę (wcześniej 22-16). Lions są pierwszym teamem w historii ligi, który w pierwszych 11 meczach aż 7-krotnie wracał w czwartej kwarcie, by wygrać.

Tak, Lions wygrali w tym sezonie tylko 7 razy. 7 razy w comebacku.

Obaj QB’s grali krótko i precyzyjnie. Do czasu. Sam Bradford został pierwszym graczem w historii NFL, który miał minimum 30 udanych podań, ale bez touchdownu i poniżej 225 jardów. Tylko 3 z 33 podań Bradforda w tym meczu szły na więcej niż 10 jardów (3,5 jarda na cel podania to najmniej w całym tym sezonie NFL).  Ale w ostatniej minucie meczu Darius Slay wyrósł jak z podziemi, zaliczył interception i Lions wygrali.

To już inny team Minnesoty – przegrali 5 z 6 ostatnich spotkań. Nowy OC Vikings Pat Shurmur stara się jak najszybciej wypuszczać piłkę z rąk Bradforda (eee, o-line Vikes, eee), ale tylko tyle może zrobić…

NFC NORTH

1 – Detroit Lions 7-4

2 – Minnesota Vikings 6-5

3 – Green Bay Packers 5-6

4 – Chicago Bears 2-9

(6-6) Tennessee Titans @ (2-9) Chicago Bears 27-21

10 dropów receiverów w tym meczu to rekord tego sezonu NFL. Dwa z nich w ostatniej akcji, która mogła dać Bears zwycięstwo (którego nikt nie chciał, nawet pewnie w Chicago) było aż szkoda gadać…

Nie ma co dłużej o tym. Po prostu Marcus Mariota i meeeh-obrona Titans w ten sposób uciekli i pozostają w grze w AFC South. Są lepszym teamem, niż Texans, ale nie jestem tego już tak pewien jak jeszcze przed dwoma tygodniami.

Ktoś musi wygrać tę dywizję… i oberwać w pierwszej rundzie.

Oby był to Mariota.

Albo Luck.

AFC SOUTH

1 – Houston Texans 6-5

2 – Tennessee Titans 6-6

3 – Indianapolis Colts 5-6

4 – Jacksonville Jaguars 2-9

(3-7-1) Cincinnati Bengals @ (6-5) Baltimore Ravens 14-19

Bengals już bez A.J’a Greena, bez Giovani Bernarda i z Andym Daltonem tracącym piłki sprawili, że historią tego meczu jest bardziej to, że atak Ravens z Joe Flacco jest po prostu słaby.

Najlepszym graczem tego ataku jest kicker Justin Tucker, supergwiazda w Ravens. Tucker był 4/4 w tym meczu z field-goali i aż 3 z nich było kopniętych z +50 jardów. Może nie powinniśmy żartować z Ravens i tylko w tym kontekście mówić o Tuckerze. Jest naprawdę dobry, tylko zobaczymy czy ten team, który potrafi dominować obie scrimmage-line i ma fantastycznego kickera, jest w stanie wygrać AFC North.

To głównie pytanie do Steelers, bo Bengals są już done.

(8-3) New York Giants @ (0-12) Cleveland Browns 27-13

Cóż, może powiedzmy tak – kolejne tygodnie pokażą czy New York Giants to faktycznie dobry zespół, czy też team który jest jedną wielką maskaradą.

Eli Manning był ledwo lepszy, niż Josh McCown, będąc tylko 1/8 w completions powyżej 20 jardów, a słabi linebackerzy raz jeszcze nie dorównywali solidnemu pass-rushowi (najlepszy mecz sezonu Jasona Pierre’a-Paula) i secondary z jej nową gwiazdą Landonem Collinsem. Nawet 96 jardów z sześciu catchów, 2 touchdowny i kilka elektryzujących ścieżek Odella Beckhama Juniora krzyczało „OKEJ, Giants, chcemy wiedzieć czy jesteście for-real? Ale nie for-real jako kandydat do SuperBowl, tylko for-real jako team, który zasługuje na grę w play-offach”.

To było już szóste zwycięstwo Giants z rzędu i cztery z nich były u siebie (Baltimore +4, Eagles +5, Bengals +1, Bears +6). Na wyjeździe pokonali teraz 0-12 Cleveland i w Londynie 17-10 Rams. Teraz czas na test: Pittsburgh (wyjazd), Dallas i Detroit (u siebie), Philly i Washington (wyjazd).

Maciek Rabiniak typuje, że…

https://twitter.com/Yuuzek/status/803652546116001795

Walczą w tym momencie o wild-card, a w ich dywizji Redskins wyglądają jak lepszy team.

NFC EAST

1 – Dallas Cowboys 10-1

2 – New York Giants 8-3

3 – Washington Redskins 6-4

4 – Philadelphia Eagles 5-6

(6-5) Pittsburgh Steelers @ (5-6) Indianapolis Colts 28-7

Ben Roethlisberger wyglądał wreszcie bardzo dobrze, jego koneksja z Antonio Brownem znów była w ciemno, a ofensywna linia Steelers zdominowała ten już aż czwartkowy mecz z Colts, który jednak bez Andrew Lucka (wstrząśnie mózgu) tylko pokazał dlaczego QB Colts jest jednym z najbardziej wartościowych graczy tego sezonu.

Atak Colts był kompletnie bez życia, a Frank Gore miał tylko 15 carries na 28 jardów, bo 3&out, 3&out i 3&out… – tak to wyglądało ze strony Colts pod niezłym-ale-tylko Scottem Tolzienem. Kto zdołał obejrzeć to w całości, jest wielki. Nie wydarzyło się nic, co mogłoby być zaskakujące.

AFC EAST

1 – Baltimore Ravens 6-5

2 – Pittsburgh Steelers 6-5

3 – Cincinnati Bengals 3-7

4 – Cleveland Browns 0-12

https://twitter.com/Yuuzek/status/803657017332092928

https://twitter.com/Yuuzek/status/803659416192978944

 

Poprzedni artykułDniówka: Mike Conley wypadł z gry na kilka tygodni i Grizzlies mają duży problem
Następny artykułPrzerwa na Żądanie EXTRA: Najbardziej niedoceniani gracze/drużyny w historii

2 KOMENTARZE

  1. Rzetelna robota, dzięki.

    Nieprzewidywalność, no – w każdym razie nie do końca – to wielka zaleta NFL. Szkoda tylko, że często zamiast wielkich zwyżek formy drużyn good-bad teams mamy kiepski performance drużyn lepszych (jak seahawks z Tampa Bay).

    Lubię to: 0