Zapowiedź „Dziękczynnego” Thursday Night Football (Week 12)

3
fot. AP Photo
fot. AP Photo

It’s football day!

NBA robi sobie dzień przerwy, żeby po 13-meczowej środzie, w piątek zaserwować nam pełen talerz, czyli 15-meczowy piątek.

Dziś za oceanem Dzień Dziękczynienia, czyli dzień obchodzony 395 lat po tym jak brytyjscy koloniści w Nowej Anglii uczcili pierwsze udane żniwa, po pierwszej zimie spędzonej niedaleko skały w Plymouth. Po zimie, która wykosiła blisko połowę z nich.

Trzeba było iść dalej. Dalej idzie NFL, która dziś wkracza już w Week 12 i gorący ostatniej niedzieli Washington Redskins nie chcą o tym słyszeć.

Dziś aż trzy mecze. Pierwszy z nich już o 18:30. Wczoraj wypadała za to druga rocznica „The Catch” Odella Beckhama Juniora.

Tu oczywiście przypominane są zawsze inne catche jedną ręką, ale dlatego, że był to catch receivera New York Giants, w dodatku wykonany właśnie w Święto Dziękczynienia i dlatego, że złapał tę piłkę nie jakiś receiver wzrostu i z łapskami Mike’a Evansa czy AJ’a Greena, tylko mierzący 181 cm Beckham – sory batory, akcja przechodzi do historii.

Godz. 18:30 (6-4) Minnesota Vikings @ (6-4) Detroit Lions

W NFC North tylko Chicago Bears mogą już myśleć o offseason. Tymczasem choć Green Bay Packers są prawie-done, chociaż Vikings przegrali 4 z 5 ostatnich spotkań, a plus/minus Lions to zaledwie +6, ktoś będzie musiał wygrać tę dywizję.

Dziś NFC North krwawi brakiem eksplodującego talentu ofensywnego. Vikings nie mają takich graczy, Matthew Stafford bywa wielki dopiero w crunchtime, nie mówmy o Bears proszę, a w Packers nawet Aaron Rodgers ma przeciętny sezon jak na swoje standardy.

W zeszłą niedzielę – w jakże potrzebnym 30-24 z Arizoną – widać było po ilości koronkowych rozwiązań przed snapem rękę nowego OC Vikings Pata Shurmura. Vikings zdobyli aż 30 punktów w dwóch ostatnich drugich kwartach i grający najczęściej w slocie Adam Thielen wyrasta na jakże potrzebny cel podań Sama Bradforda. Temu przez kilka coraz dłuuuższych tygodni zostawał tylko tight-end Kyle Rudolph, po tym jak gorący na starcie sezonu Steffon Diggs zaczął mieć na sobie najlepszych cornerów. Ten zespół jest nadal kompletnie pozbawiony gry biegowej, dlatego lepsza gra Thielena i Cordarelle’a Pattersona to błogosławieństwo dla arrrggg-taku Minnesoty.

Przed kilkoma tygodniami Lions – team z najgorszą 32. obroną wg DVOA (Ziggy Ansash był 3. w sackach rok temu, w tym sezonie ma ich ZERO) – jako pierwsi i jedyni tym w sezonie podbili nowy stadion w Minnesocie. Golden Tate w dogrywce miał wielkich catch w end-zone. Zwycięstwo dziś mocno przybliży Detroit do wygrania dywizji. Obrona Vikings tymczasem znów może nie być w pełni sił, bo mecz najprawdopodobniej opuści jeden z kluczowego trio linebackerów Chad Greenway.

Zobaczymy jednak czy pokonanie bardzo dobrej obrony Arizony, w jednym z najbardziej kompletnych występów Minnesoty, przypadkiem nie wróciło Vikings na właściwe tory.

Nie kupuję tego – jeszcze. Ale nie kupuję też Lions.

UPDATE: Diggs nie gra. Starterem po raz pierwszy w tym sezonie będzie wybrany w I rundzie ostatnio draftu Laquon Treadwell. Jego pierwszy catch w tym sezonie będzie dopiero jego drugim w tym sezonie.

Typ: Minnesota +1.5

Godz. 22:30 (6-3-1) Washington Redskins @ (9-1) Dallas Cowboys

I tu zaczynają się jaja.

Gorący jak diabli Redskins skończyli swój ofensywny cakewalk na secondary Packers po godz. 24 z niedzieli na poniedziałek czasu waszyngtońskiego.

Cztery dni później będą już po przelocie do Dallas i przede wszystkim po meczu Cowboys…

6-3-1 to najlepszy od 20 lat wynik Redskins po dziesięciu meczach. Kirk Cousins z pełnym, czteroosobowym składem receiverów eksplodowali w niedzielę, a o-line bez Trenta Williamsa nie spuszcza z tonu. W czwartek mogą się jednak wcale nie zmęczyć, bo Cowboys są w trakcie opanowywania do perfekcji stylu power-football. Ich sunący od 1st downu do 1st downu atak nie wpuszcza na boisko słabej obrony. Ta z kolei wypoczęta i oportunistyczna wygląda na pewno lepiej, niż wtedy gdyby miała grać o te 30-40% czasu dłużej.

Redskins mają dopiero 22. run-defense ligi (także 22 obronę wg. DVOA) i nie trzeba chyba dodawać dlaczego (czy DLAKOGO) jest to istotne.

Ale te ostatnie mecze Daka Prescotta i comeback Deza Bryanta fajnie pokazują jak powstają – bo wciąż powstają – ci rewelacyjni Cowboys.

Ten proces w kolejności od Week 11, wracając się do preseason, wyglądał mniej więcej tak:

– Prescott staje się Top-7 Quarterbacków
– Dez Bryant wraca po blisko dwóch miesiącach przerwy i jest gorący
– Cole Beasley staje się Top-7 slot-receiverów
– Ezekiel Elliot staje się szybko Top-3 running-backów ligi
– Tyron Smith, Travis Frederick, Zack Martin po prostu SĄ

To Elliot i Prescott mogą po sezonie odbierać nagrody Offensive Rookie of the Year i może jeszcze nawet MVP, ale Jason Garrett i Scott Linehan zbudowali tę potęgę na genialnym run-blocku swojej ofensywnej linii, która jest The Real MVP Cowboys.

Lewy-tackle Smith, center Frederick i prawy-guard Zack Martin to spokojnie trzech z pięciu najlepszych graczy Dallas, jeśli nawet nie 3 z 3. Lewy guard Ronald Leary nie jest dużo gorszy i tylko prawy-tackle Doug Free to słabszy element. Być może tam właśnie szukali będą szans Ryan Kerrigan i Trent Murphy, ale to w tym momencie jedyny, jedynusieńki słaby punkt ataku, który stał się w listopadzie nr 1 ofensywą NFL wg DVOA.

Typ: Dallas -6

Godz. 2.30 (5-5) Pittsburgh Steelers @ (5-5) Indianapolis Colts

Ten mecz niestety rozczarowuje jeszcze przed startem.

Andrew Luck ma wstrząśnienie mózgu i nie zagra. Bez niego T.Y. Hilton nie będzie pewnie nic znaczył, więc w gruncie rzeczy Colts wystawią jeden z najmniej atrakcyjnych do oglądania składów w tym sezonie, które nie nazywają się „49ers”.

Steelers są na 2. miejscu w AFC North i patrząc na to co dzieje się w Cincinnati (3-6 i kontuzje), powinni z Ravens (5-5) walczyć do samego końca o 1. miejsce. I to mimo tych wszystkich złych porażek, mimo nieco rozczarowującej i kontuzjowanej obrony (Cameron Heyward jest na IR), mimo kłopotów z receiverami nienazywającymi się „Antonio Brown” (i ich zdrowiem) i mimo problemów ze zdrowiem i formą podupadłego w ostatnim miesiącu – gorącego na starcie sezonu – Big Bena.

Steelers przegrali wszystkie cztery ostatnie mecze – ten wygrany w Week 11 z Cleveland tylko 24-9 się nie liczy. Teraz szczęśliwie trafiają na Colts bez najlepszego gracza, na koniec sezonu mają jeszcze jeden mecz z Browns – to powinno im dać razem 7 zwycięstw.

Ten mecz dziś to oczywiście must-win. Potem będą musieli wygrać 2 z 3 pojedynków z Giants (dom), Bills (wyjazd), Bengals (wyjazd).

Nie wydaje mi się, że Ravens z Joe Flacco i tym swoim dopiero 30. atakiem mogą przeszkodzić im w wygraniu dywizji. Z drugiej strony jeśli przeszkodzą, to o dziką kartę może być trudno, bo w AFC West Chiefs i Broncos są za Oakland z bilansami 7-3.

Inna rzecz, że Chiefs i Broncos grają ze sobą jeszcze dwa razy. Czyli znów Steelers mogą mieć szczęście.

Zobaczymy. W tym wyścigu o wild-card są też przecież jeszcze Dolphins, Bills i Titans, którzy w tym momencie wszyscy wyglądają na bardzo solidne drużyny.

Średniactwo w AFC. Mnóstwo średniactwa… Czy Steelers wrócą? Dziś muszą zacząć to robić. To byli tylko Browns, ale borykający się cały sezon z urazami Ryan Shazier pokazał tam właśnie kim miał się stać. Dziś on i Stephon Tuitt będą musieli powtórzyć to co zrobili w niedzielę, a run-defense Steelers stać twardo, bo linia na ilość carries Franka Gore’a to jakieś 30.

Scott Tolzien będzie dziś quarterbackiem Colts.

Typ: Pittsburgh -8

Poprzedni artykułPrzerwa na Żądanie Extra: Czy Draft 2011 jest lepszy niż 2003?
Następny artykułFlesz: Nagrody (MVP, DPOY, MIP itd) za pierwszy miesiąc sezonu

3 KOMENTARZE

  1. Końcówka Lions była piękna, Minny zupełnie pogubili się w ostatnich 5min. Po tak dobrym początku sezonu zupełnie stracili power w obronie. Szkoda, teraz jest drugie miejsce w NFC.

    Lubię to: 1
    • ech szkoda… głupio pisać że to był ich niezły mecz, ale ten błąd Pattersona i zaraz potem INT (Slay wyrósł jak spod ziemi). no szkoda. widać jak lepiej pod Shurmurem – z tymi wszystkimi wildcat plays – ich atak próbuje urodzić coś z niczego, ale szkoda. mocny cios na końcu. prawie łzy. Go Vikes…

      Lubię to: 1