Gorący Ekspres: Rose, Knicks, Minnesota (+ Przerwa na Żądanie EXTRA)

15
rose
fot. AP Photo

W szalenie reprezentatywnych słowach, które słyszę często „o kurde”. O kurde jak to szybko potoczyło się w Washington Wizards (spokojnie, to nie odnośnik do Scott Brooks Fired) Nie jestem nawet zaskoczony, że ostatniej nocy przegrali w Filadelfii, bo wiesz – to miała być katastrofa i jest.

Ale jest i trwa – większość typów nie była tak krytyczna, a ja z kolei w ostatnich dwóch sezonach dwukrotnie przestrzeliłem mocno swój typ na Wizards-jak-się-teraz-okazuje-Koszykówki.

Waszyngton to chyba w tym momencie największe gie. Ale do momentu, w którym kilka dni temu Kristaps Porzingis nie powiedział staruszkom „okay guys, move back” i swojemu zrzędliwemu tetrykowi prezydentowi, że jest jedyną rzeczą, na którą może powiesić swoje cojones, New York Knicks (również i wciąż jeszcze) Koszykówki dumnie trzymali sztandar.

Dziś Wizards podejmują Knicks. Oba teamy są w back-2-back, co otwiera szansę na doskonałe gówno najwyższych lotów i rywalizację o to kto wyjdzie z tego jak najbardziej czysty i dlaczego sylabizuję te słowa, gdy je piszę, chyba dlatego że siedzę od czwartej rano przy komputerze i mam nadzieję że Bartek Tomczak wrzuci zaraz Przerwę co powinien zaraz zrobić tu. Jest.

Uf.

Gramy, sory za to wyżej. Piękne dzięki za Waszą aktywność. Sporo nowych punktów, ale o nich we wtorek bo mie zamkną chińczyka. Mail to mac.kwiatkowski@gmail.com – wysyłajcie punkty dla odpowiadających i propozycje pytań. Dzisiejsze sponsorują Maciek Kędziora i legendarny Damian zwany w pewnych kręgach Rekinem:

1. Maciek Kędziora pyta – Czy Derrick Rose do końca kariery będzie hypowany przed sezonem (to ten sezon w którym Wroci!!) I nie spełni tych oczekiwań?

Olek Żerelik: Nie. Zauważmy, że z roku na rok ten hype w Chicago był mniejszy… zmalał, aż do tego stopnia, że za drobne go oddali. Nie możemy się dziwić, że na początku tego sezonu znów było szaleństwo… to Nowy York, miasto gdzie żyje się z minuty na minutę, z jednego hot-doga, na drugi, z jednego meczu na kolejny… ale to też Nowy Jork, który nie wybacz i nie zapomina… jeśli Rose nie będzie spełniał oczekiwań to nie będzie dla niego taryfy ulgowej.

Bartek Bielecki: Nie. Derrick Rose już nigdy nie wróci do swojego MVP-poziomu, ale myślę, że za dwa-trzy lata umrą już nadzieje i przestaniemy słyszeć głosy „to jest ten sezon!”. Niemniej, myślę, że właśnie za jakieś trzy lata, Rose będzie mógł być fajnym zmiennikiem w jednej z lepszych drużyn ligi. Chciałbym go zobaczyć w takiej roli.

Jędrzej Mirowski: Derrick Rose? A kto to jest Derrick Rose? Już większy hajp odczuwam na wracającego do formy z 2012 roku Danillo Gallinariego albo Wesleya Matthewsa [Miłość za czasy spędzone w Blazers]. Nie pałam i nigdy nie pałałem sympatią do Rose’a, zwłaszcza po tym jak dałem się na niego nabrać i wybrałem go w 2012 roku w naszej dynastycznej lidze.3 lata musiałem potem naprawiać drużynę. Samolubny PG, bez rzutu za 3, który nie lubi kreować kolegów w drużynie. W dodatku z jego wypowiedzi można wywnioskować, że w tym wszystkim chodzi po prostu o $$$.

Przemek Napierzyński: Nie. Rose już teraz nie jest zawodnikiem, który jest hajpowany (przez poważnych ludzi i poważne media, zajmujące się koszykówką). Raczej zastanawiamy się, czy po tych wszystkich kontuzjach i utracie atletyzmu w ogóle może stać się zawodnikiem, który jest przydatny na parkiecie. Hajp na Rose’a może mieć miejsce w nagłówkach na Onecie czy w głowach koszykarskich Januszy, ale czy naprawdę musimy się tym zajmować?

Piotr Sitarz: Nie. Klątwą Rose’a jest to, że dzisiaj mógłby bazować na inteligencji grając obok trzech bardzo dobrych strzelców i biegającego do kontr centra, ale nie bazuje, bo nie jest mądrym graczem. Chociaż kończy najwięcej rzutów pod obręczą od kilku sezonów, to zespoły w NBA nie potrzebują rozgrywających bez obrony, rzutu za trzy punkty (21.4%) i z ograniczonym polem widzenia. Problemem jest to, że wieku 28 lat ciężko te rzeczy poprawić, zwłaszcza mając tak duże kłopoty ze zdrowiem, które rzutują w późniejszych latach na formę i decyzje. Po tym sezonie kończy mu się kontrakt, typuję, że ktoś go przepłaci, ale docelowym kierunkiem wydają się niestety Chiny i jakieś 3-4 miliony za sezon w zespole, w którym może grać jak chce.

Krzysiek Ograbek: Nie. W sumie to nawet nie wiem, kto go w tym roku hypował. Na pewno nie ja.

Maciek Staszewski: Nie. To ostatni taki sezon. Potem dostanie poniżej 10 mln $ za rok gry i to ludzi otrzeźwi.


2. Damian „Rekin” Pietrzak pyta – Jaki ruch powinni zrobić Knicks, żeby włączyć się do walki o play-offy?

Olek: Żaden. Moim zdaniem tym składem i z tym trenerem spokojnie doczłapią do 7-8 seeda na Wschodzie. Jednak perspektyw na lepszą przyszłość to tam nie widzę. Jeśli ominą ich kontuzje to powinni grać coraz lepiej dzięki zgraniu i przyzwyczajeniu do zagrywek nowego trenera.

Bielecki: Wzmocnić ławkę oddając wybór w Drafcie. Knicks nie bardzo mają kim handlować. Tam problem nie leży w składzie a w managemencie i być może trenerze. Nie jestem fanem coacha Hornacka, a Phil Jackson już stracił wyczucie – zarówno w zarządzaniu zespołem jak i udzielaniu wypowiedzi. W Nowym Jorku tworzyć zaczęła się ostatnimi laty kultura przegrywania i nie wiem, czy ten zespół może wejść do Playoffs z obecnym trzonem. Jeśli koniecznie miałbym uczynić z nich zespół z Top-8 Wschodu już w tym sezonie, to próbowałbym wzmocnić niezbyt dobrą ławkę, ale ponieważ nie ma w Knicks, poza starterami, zbyt wielu graczy, których dałoby się zamienić na kogoś pożytecznego, trzeba by oddać pick. Dlatego wolałbym przebudowę wokół Porzingisa.

Jędrzej Mirowski: Przehandlować swój 1rd pick za solidnego shootera na ławkę. Problem jest tutaj brak kontraktów, którymi można handlować.Ja bym puścił w eter Derricka Rose’a i jego 21-milionowy kontrakt [+ oczywiście pick]. W zamian z Suns wziąłbym PJ Tuckera i Brandona Knighta. A dziurę na PG załatałbym Mario Chalmersem z FA, który nie jest minusowym obrońcą i nie zjadałby posiadań KP i Melo w ataku.

Przemek Napierzyński: Powinni zachować spokój i zapomnieć o trójkątach. Knicks, jakby nie patrzeć, są w walce o play-offy i aby tam pozostać, powinni nie wykonywać pochopnych ruchów i dać każdemu wykonywać rzetelnie swoją pracę. Jasne, mogliby poszukać wzmocnień w obronie i próbować wyciągnąć Noela albo Cauley-Steina, którzy zdaje się, że są na wylocie ze swoich klubów, tylko co mają dać w zamian? Picku w 1 rundzie draftu 2017 chyba oddać nie mogą, a poza nieruszalnymi Melo i Porzingisem nie mają w składzie nikogo, kogo Divac i rodzina Colangelo jakoś bardzo pragnęliby przejąć. Najważniejsze więc jest, żeby Phil Jackson nie próbował na siłę wciskać swojej wizji koszykówki i dał temu zespołowi zgrać się i nauczyć się wykorzystywania swoich mocnych stron.

Sitarz: Sprowadzić defensywnego koordynatora. Knicks mają najgorszą obronę w lidze (oddają ponad 107 punktów na 100 posiadań) i nie wiem ile jest w niej Kurta Rambisa, Phila Jacksona, słabego w obronie Rose’a, gorszego niż w prime-latach Noah, ludzi z ławki i Anthony’ego. Jeśli ten team nie zacznie bronić, nie pomogą wymiany, schematy, 35 punktów Porzingisa czy dobrze podający Melo. Wcześniej chciałem napisać: „wymienić Carmelo Anthony’ego”, ale poczekajmy do Świąt albo na moment gdy bilans Knicks gwałtownie oddali się od poziomu 50% zwycięstw.

Krzysiek Ograbek: Zwiększyć IQ na pozycji rozgrywającego. Oddanie ataku w ręce i „głowę” Derricka Rose’a wpływa negatywnie na ball movement drużyny. Potrzebują pass first point guarda, który umie rzucać. Nie potrzebują Rose’a, żeby grać o play offy. Carmelo Anthony po bardzo cichutku rzuca sobie 22.5 pkt na mecz, Kristaps będzie coraz lepszy. Porządny rim protector też by znacząco zwiększył ich szanse na post season.

Maciek Staszewski: Przecież oni już są w walce o playoffy, a żeby się w niej utrzymać potrzebują tylko zdrowia – wstaw tu jakiś czerstwy dowcip na ten temat. W tym momencie sezonu, w obecnej NBA, 27 drużyn jest w walce o PO. Mądrzej byłoby zapytać o to co mogą zrobić żeby poprawić swoje perspektywy na przyszłość i tu odpowiedź byłaby trudniejsza bo Knicks osiągnęli rzadką sztukę posiadania Porzingisa i Melo i bycia długoterminowo w dupie.


3. Znów Maciek pyta – Który zawodnik z trio Minnesoty najszybciej osiągnie najwyższy poziom swojej kariery?

Olek: LaVine. (mam nadzieję, że dobrze zdefiniowałem trio: LaVine, Wiggins, Towns). Wydaje mi się, że jego szczyt jest najniżej i najłatwiej tam dotrzeć, choć może go nie doceniam (mimo, że jest moim faworytem i chciałbym, żeby fizycznością dorównał Westbrookowi z lepszym rzutem).

Bielecki: Karl-Anthony Towns. Całe trio LaVine-Wiggins-KAT jest z tego samego rocznika (’95), więc powinni wchodzić w swój prime mniej więcej w tym samym czasie. Skoro Towns jest najlepszym, według mnie, w tej chwili zawodnikiem z tego grona, to stawiam na niego.

Jędrzej Mirowski: [nie wysłał odpowiedzi na to pytanie]

Przemek Napierzyński: Zach LaVine. Nie bez przyczyny został wybrany z najniższym numerem w drafcie spośród trójki młodych gwiazd Wolves. Nie wydaje mi się, aby mógł być kimś więcej niż bardzo dobrym, ale jednak nieco jednowymiarowym strzelcem. Celem dla niego powinno być ustabilizowanie celownika i próba poprawienia się w obronie.

Sitarz: Karl Towns. Ponieważ utrzyma go przez długie lata. Chciałbym to jakoś poważniej uzasadnić, ale Ci goście mają po 20-kilka lat i jakieś setki meczów przed sobą, w których pobiją rekordy kariery w punktach, zbiórkach, asystach, trójkach, pokażą zupełnie nowe rzeczy a w tych starych, które oglądamy teraz, zaliczą progres. Zresztą najważniejsze aby wszyscy osiągnęli prime w mniej więcej tym samym czasie i byli zdrowi.

Krzysiek Ograbek: KAT. Nie ma z nim już KG. To jest bardzo duża strata. To prawdopodobnie obniżyło sufit zawodowej kariery Towns’a. Jest zawodnikiem, który przyszedł do NBA z arsenałem umiejętności i prawdopodobnie nie ma takiego elementu koszykówki, który doda do swojej gry. Zamiast tego będzie po prostu rozwijał to, co już potrafi. Wiggins i LaVine (zakładam że to on jest „trzecim” w trio Minnesoty) będą z kolei dodawać kolejne aspekty koszykówki do swojej gry i ten proces będzie trwał dłużej.

Maciek Staszewski: KAT. Mam wrażenie że on ma najwyżej sufit i potencjalnie najdłuższy prime, w którym będzie takim Duncanem 2.0. LaVine’a czeka 8-10 lat stopniowych postępów w picku i kreowaniu gry dla innych, a Wigginsa czeka długi powolny rozwój w stylu DeRozana, tylko poziom wyżej.

Poprzedni artykułDniówka: Porzingis znowu podbija Nowy Jork. Pierwsze starcie Towns vs. Embiid
Następny artykułPrzerwa na Żądanie EXTRA: Superdrużyny, superproblemy?

15 KOMENTARZE

      • Chodziło mi bardziej o fakt pogodzenia się przez ostatnie sezony z rolą zadaniowca z ławki,nie chodzi mi o jego charakter być może chodzi wieczorami po ulicy i bije się z innymi :) nie ważne chodzi mi o pocieszność w sensie że nie psuje atmosfery bo czuje się na siłach grać więcej czy robić to i to po prostu robi swoje i trzyma się z resztą paczki,u Rosa nie widzę takiej możliwości raz sportowej czyli co wnosił by 31 letni Derrick z ławki w NBA a dwa mentalnej że raczej nie godził by się na taką rolę.

        Lubię to: 0
        • Trochę się nie zrozumieliśmy. Wiem do czego zmierzałeś przytaczając postać Livingstona. Do grania solidnych minut z ławki i bycia wartościowym, poukładanym i bezkonfliktowym wsparciem dla drużyny.
          Tylko ukłuł mnie w oczy ten przymiotnik. Nie chodzi mi o to czy Shaun jest kozakiem na dzielni i nie możesz mu fiknąć bez obawy o własne kości. po prostu 'pocieszny’ to nie jest wg mnie odpowiedni epitet w stosunku do gościa, który przeżył w swoim życiu to https://www.youtube.com/watch?v=2M5I4yw02kk
          później pozbierał się, wrócił i założył pierścień mistrzowski jako ważny elementy teamu takiego jak Warriors.

          Nie chodzi mi o jakieś sprzeczanie się z tobą bo masz racje, tylko uderzyło mnie po oczach to jedno słówko, a mam do Livingstona naprawdę wielki szacunek więc jestem czepialski ;)

          Lubię to: 0
  1. Zawodnik który na początku keriery swoja grę opiera tylko na atletyzmie a niekoniecznie na rozumku, poźniej często ma problem i staje się takim piątym kołem u wozu. Przez kontuzje czy zwykłe zmecznie materiału atletyzm się kończy, zaczyna doskwierać brak tego „pierwszego kroku”. Rozwiazaniem jest rozwijanie swojej gry, dostosowanie jej do warunków, np. dodanie rzutu za 3, przyjecie mniejszej roli w zespole itp. Taki Vince C. jest takim przykładem na szybko. MJ gdy zaczął tracić dynamit w nogach rozwinął rzut z dystansu.
    Na dłuższe kariery ale mniej spekrakularne w tej lidze IMO mają zawodnicy typu Mike Conley, wczesniej C. Billups.
    Darek Róża żyje sobie w przekonaniu że nadal może szukać swojej przewagi w szybkości czy dynamice, a nie może. I nie wygląda na to żeby sobie kiedyś wbił to do tego zakutego łba. A dla mnie szkoda,bo ja jestem z tych co uwazają, że wtedy na MVP zasłużył.

    Lubię to: 2
    • Bo Vince C ma tylko 0.373 za 3 i 0.462 za 2 w karierze
      Masz rację beznadziejny strzelec
      Raczej po tym jak on teraz gra mimo lat, chociaż daje nadal 360 z góry, można by sie pokusić o tezę, że nie grał na miarę potencjału, bo skill był i jest, a atletyzm był kiedyś nieziemski

      Lubię to: 0