Bartek Mówi Jak Jest: Pojedynki z Howardem i dwucyfrowe zbiórki

0
fot. Sport.tvp.pl
fot. Sport.tvp.pl

Sezon na Bartek Mówi Jak Jest uważam za rozpoczęty. Tym razem na spotkanie ze światem Marcina Gortata zapraszać będę co drugi tydzień, ale obiecuję, że będzie nie mniej ciekawie. Poza tym formuła podobna, bo delikatnie zmieni się jedynie rubryka „Dwa pytania do:”,  a konkretniej sam system oceniania występów środkowego Wizards przez waszyngtońskich blogerów i dziennikarzy – amerykańską szkolną skalę zastąpi tradycyjna, od 1 do 10 (z połówkami). Zapraszam!

Gortat i amerykańskie media

Przed startem sezonu w kilku znaczących mediach pojawiły się tradycyjne rankingi graczy NBA. Pozycja Marcina waha się dość mocno.

  • W rankingu ESPN, Gortat zajął 106. pozycję, notując spadek aż o 32 miejsca. Tuż przed nim znalazł się Rajon Rondo, a jedną pozycję za nim Jonathon Simmons.
  • Sports Illustrated z kolei, łodzianina umieściło na wysokim, 55. miejscu., między Reggiem Jacksonem i Georgem Hillem. To awans o osiem pozycji.
  • W rankingu Washington Post, Marcin nie załapał się do czołowej setki.
  • Dla przypomnienia, w Rankingu Szóstego Gracza, Gortat zajął 78. lokatę, spadając o jedno miejsce.

***

Mimo braku wyborów w Drafcie 2016, Washington Wizards mają w składzie czterech debiutantów: Tomasa Satoransky’ego, Sheldona McClellana, Danuela House’a i Daniela Ochefu. Wchodzący w 10-ty sezon weteran z Polski, od początku uczy ich dobrych manier prawdziwego profesjonalisty, takich jak dawanie napiwków pracownikom szatni.

 ***

W sieci ukazał się krótki podcast Bena Standiga (w przeszłości reportera CSN Mid-Atlantic), a w nim około ośmiu minut rozmowy z „Polskim Młotem”.

Ciekawy fragment dotyczył reputacji Markieffa Morrisa na parkiecie, jako osobie wdającej się w pyskówki z innymi:

„Markieff nie rzuca tych słów do każdego. Jest kilku zawodników w tej lidze, mógłbym wymienić co najmniej dwa, trzy nazwiska, którzy…gadają bzdury, nie przestają gadać, zachowują się jak jacyś twardziele, są od 10-ciu lat w lidze, a nigdy nawet nie zapłacili małej kary za jakieś popchnięcie czy faul niesportowy, także nie rozśmieszaj mnie. Ci goście to jakiś żart, znam takich co najmniej dwóch czy trzech. A Markieff, to nie jest zły człowiek, to świetny chłopak, który po prostu jest głodny rywalizacji, chce wygrywać i gra twardo. Ten zespół potrzebuje agresywności i on ją ma.”

Jeśli zastanawialibyście się zaś, co MG13 robił w Halloween:

„Pół Halloween przespałem w domu, a wieczorem wyszedłem z przyjaciółmi na miasto.”

– Czyli nie dawałeś dzieciom cukierków?

„Nie, muszę trzymać je dla siebie.”

***

Marcin Gortat Camp po raz pierwszy w Stanach. Szóstego listopada w Waszyngtonie, wraz z kolegami z Wizards oraz, jak głosi notka prasowa, „profesjonalnymi trenerami z Polski”, Gortat przeprowadzi swój pierwszy trening dla dzieci w USA. Serię ćwiczeń zakończyć ma sparing między najlepszymi uczestnikami „Marcin Gortat Camp DC” a MVP poszczególnych campów organizowanych ubiegłego lata w Polsce. Organizatorami są Fundacja MG13, Ambasada Polski i Polski Instytut Kultury w Nowym Jorku. Poniżej plakat promujący wydarzenie (kliknij by powiększyć).

postimage

#GortatWatch

@ Hawks – 99:114 – 4 punkty (2/6FG), 11 zbiórek, 1 asysta, 1 blok, 1 przechwyt, 3 straty, -14 w 32 minuty gry.

Marcin przez większość czasu dobrze radził sobie z bronieniem jeden na jeden Dwighta Howarda (4/9 FG), ale był kompletnie bezradny w pojedynkach o zbiórki. Scott Brooks słusznie miał po tym meczu pretensje do niskich graczy swojego zespołu, bo Gortat niejednokrotnie dobrze zastawiał, ale brakowało mu zbiegających po piłki kolegów. Nie zmienia to jednak faktu, że pozwolił swojemu byłemu koledze z Orlando Magic, na aż 19 zbiórek, z których aż siedem było w ataku. Czasami Dwight bezlitośnie wykorzystywał swoją przewagę fizyczną, niemal skacząc Gortatowi po głowie.

Po atakowanej stronie boiska Marcin był zupełnie niewidoczny, co jest, przynajmniej po części, zasługą obrony Howarda. Wizards mało grali pick-and-roll, a więcej szukali okazji do zdobywania punktów po ścięciach i izolacjach.

@ Grizzlies – 103:112 OT – 14 punktów (2/3 FG; 10/10 FT), 12 zbiórek, 1 asysta, -10 w 38 minut gry.

Inaczej niż przeciwko Hawks, pick-and-rolle były jedną z głównych opcji Wizards w Tennessee. Zdobyli aż 54 punkty z pomalowanego, o 20 więcej niż rywale, przeciwko tej nowej, skupionej na grze dystansowej, odsłonie Memphis Grizzlies. Łupem Gortata padły jednak tylko cztery z nich, bo najczęściej był w polu trzech sekund faulowany.

Według danych Basketball-Reference, meczem tym, Marcin ustanowił rekord kariery, jeśli chodzi o ilość celnych rzutów wolnych bez pudła w jednym meczu. Miał tylko sześć spotkań, w których oddał sześć lub więcej rzutów za jeden i trafił je wszystkie. Poprzedni rekord to dziewięć na dziewięć przeciwko Celtics w grudniu 2014.

O ile za grę w ataku, a zwłaszcza efektywność na linii, można środkowego tylko chwalić, to w obronie było już sporo gorzej. Nie jest tajemnicą, że łodzianin źle czuje się musząc bronić rywali dalej od kosza i pewnie nie spodziewał się, że akurat w takiej sytuacji znajdzie się grając przeciwko ex-grit&grind Grizzlies. Marc Gasol czterokrotnie trafił za trzy, a Z-Bo (Gortat krył obu) 10 ze swoich 16 rzutów oddał spoza pola trzech sekund. W zdecydowanej większości przypadków, Gortat był do nich spóźniony, jak tu i tu.

vs Raptors – 103:113 – 15 punktów (6/10FG; 3/4FT), 10 zbiórek, 2 asysty, 2 bloki, 1 przechwyt, 1 strata, -7 w 43 minuty gry.

Marcin wygrał bezpośrednią rywalizację z Jonasem Valanciunasem i Wizards zdominowali strefę podkoszową (wygrane zbiórki i 68:28 w punktach spod kosza), ale ponownie zawiodła ich ławka rezerwowych, która straciła w pierwszej połowie 12-punktowe prowadzenie wypracowane przez starterów. W drugiej połowie Scott Brooks mocno ograniczył zaufanie dla zmienników, przez co gracze wyjściowi grali po około 40 minut.

Gortat wykorzystywał swoje okazje, ale nie zabłysnął niczym specjalnym, może poza dwoma efektownymi blokami na DeRozanie i Lowrym. W oczy rzuciło się kilka nieporozumień z Johnem Wallem i wściekłość rozgrywającego na centra w samej końcówce.

vs Hawks – 95:92 – 12 punktów (5/8FG; 2/2FT), 15 zbiórek, 1 blok, 1 przechwyt, 2 straty, -5 w 31 minut.

Pierwszy wygrany mecz Wizards był też pierwszym,  w którym zdobyli mniej punktów z pomalowanego od rywala. To było słabe widowisko, w którym dominowała obrona i rzuty osobiste. Gortat zdobył najważniejsze punkty spotkania, dobijając rzut Johna Walla na 47 sekund do końca. Było to ostatnie trafienie Waszyngtonu.

57 wybór draftu 2005 miał problemy z faulami, które powstrzymały Scotta Brooksa przed trzymaniem go na parkiecie przez 40 minut. Skorzystać na tym próbował Jason Smith, ale zagrał wręcz katastrofalnie. Sytuację uratował świetny mecz Markieffa Morrisa, który dostał kilka minut na centrze. Gortat zrehabilitował się też za słaby występ przeciwko Howardowi w meczu otwarcia. Tym razem świetnie wypadł na desce i dobrze bronił środkowego Hawks. Naprawdę udany mecz „Polskiej Maszyny”.

@ Magic – 86:88 – 8 punktów (3/10FG; 2/4FT), 14 zbiórek, 2 asysty, 1 przechwyt, 2 straty, +13 w 37 minut.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: LeBron został 10. strzelcem w historii, Cavs są już 6-0
Następny artykułCoraz trudniejsza sytuacja Pelicans, tracą kontuzjowanego Stephensona