Wake-Up: Kevin Durant rzucił 39 punktów swojej byłej drużynie

24
fot. League Pass
fot. League Pass

Mecz w Oakland skończył się już w drugiej kwarcie, kiedy gospodarze zrobili potężny run, ale emocji nie brakowało. Był blok Durnata na Westbrooku i Westbrooka na Durnacie. Był trash-tak KD z siedzącym na ławce Enesem Kanterem. Ale przede wszystkim było show w wykonaniu Duranta, który od samego startu był ON FIRE.

Sacramento @ Orlando 94:102 (Cousins 33 – Fournier 29)
Indiana @ Milwaukee 107:125 (George 23 – Antetokounmpo 27)
Denver @ Minnesota 102:99 (Towns 32)
Boston @ Cleveland 122:128 (Thomas 30 – James 30)
Oklahoma City @ Golden State 96:122 (Oladipo 21 – Durant 39)

* Pojawienie się jego byłych kolegów w hali, wyzwolił to co najlepsze w Kevinie Durancie, jego strzelecki instynkt zabójcy. Zdobył pierwsze punkty w meczu i rozstrzelał się tak, że nie mógł przestać trafiać. Zaczął od 5/5 za trzy i już w pierwszej połowie miał na swoim koncie 29 punktów. W całym spotkaniu wyrównał swój rekord kariery z 7 trójkami i zdobył 39 punktów w 31 minut jakie spędził na parkiecie.

* Russell Westbrook przez większość czasu mógł tylko przyglądać się popisom swojego byłego kolegi. Nie był w stanie odpowiedzieć i ostatecznie uzbierał tylko 20 punktów przy 4/15 z gry. Do tego dołożył 10 asyst i 6 zbiórek, ale też popisał się efektownym blokiem na Durancie.

* Natomiast jeszcze przed meczem zrobił zamieszanie w internecie swoim ubiorem, w jakim pojawił się w Oracle Arena.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułPrzerwa na Żądanie EXTRA: Największe zmarnowane talenty 21. wieku
Następny artykułFlesz: Projekt „Giannis PG” ma się coraz lepiej. Warriors będą jeść rezerwowych

24 KOMENTARZE

  1. No i tyle wyszło z moich nadziei na dłuższe minuty big-ballem przeciwko Warriors. Szkoda, że b2b, bo nawet Russ dzisiaj bez swojego płomienia w ataku.

    Czekam na jakiś tekst o Bucks, bo po wynikach patrząc dzieją się tam fajne rzeczy.

    Lubię to: 2
      • Jeszcze Tobie nawet raz Lucek odpiszę, bo nawet mnie kolego bawisz porównaniami z tyłka :)
        Dzisiejsza przegrana OKC, to była rozwałka przez GSW i zmęczenie nie ma tu nic do rzeczy. Ale oni przynajmniej zagrali b2b na wyjeździe z dobrymi drużynami i mogliby (lamersko) próbować się tym zasłaniać. Na szczęście, jak widzę, nawet ich kibice mają jedynie ubaw z Twojego tłumaczenia biednych Floppersów.
        Przypomnę Tobie, bo pamięć masz krótką, że LA byli po zagraniu b2b ciastkomarszów u siebie, gdzie pierwszoplanowi zawodnicy zagrali po 30 minut, a trzeci mecz grali również u siebie i po 48h przerwy. Ale jak mówisz, w czwartym meczu sezonu, to było już za wiele dla nich. Nie wiem, czy bardziej się śmiać, czy płakać…

        A wracając do meczu, to właśnie się dziś pokazało, to co może być przeszkodą OKC, w kręceniu dobrego bilansu. Jak GSW pogoniło ich na przełomie 1. i 2. kwarty, to wchodzący z ławki Russ, był do końca meczu „Angry jeźdźcem bez głowy” i oglądaliśmy już tylko złego Westbrooka, z głową o temperaturze spalanie termitu. Gość musi zakumać, i to tak naprawdę do końca, że z zimną łbem i graniem z oczami otwartymi na innych, jest grajkiem kalibru MVP, który spaja całą drużynę i wszyscy z tego skorzystają. Ja nie widzę tej skali talentu, która sama sobie poradzi, a o której wspominał wczoraj Paul Gacol.

        Adams może będzie w tym sezonie centrem na double-double, zobaczymy. Super walczak, robi postępy, ale droga jeszcze daleka.
        Oladipo niby przyzwoity, ale nadal nie realizuje oczekiwań, które są wobec niego od rookie season. Miał być niby pseudo drugim Wadem, ale jeszcze ma kurewsko daleko i dla mnie wygląda na razie jak gość, który rządzi w garbage time i jeszcze ma problem z trafianiem do kosza.
        Dobrze wygląda młody Sabonis, ale na razie to nie ma co mówić o talencie i graczu, który wciągnie ich do PO.
        No i zostaje Kanter. Ten gość mimo, że jest dziurą w obronie, to faktycznie mógłby gwałcić rezerwowe lineupy, ewentualnie wariant z Adamsem na Twin Towers, jedzący wszystkie tablice, ale gdzie wtedy ławka i gdzie ci strzelcy z dystansu, żeby się za tłoczno nie zrobiło pod koszem z wjazdami Russem, dwoma wieżowcami i resztą gości bez rzutu?

        Bez dobrego Russa, z którego talentu korzystają wszyscy na parkiecie, będzie krucho.

        Ale przede wszystkim są młodzi i jest potencjał. Duży plus na którym można budować.

        Oby zwyciężyła w nim chęć gry dla drużyny, a nie kręcenie bez rezultatów cyferek MVP, na kiepskiej skuteczności i z duża ilością strat.

        Lubię to: 9
    • Ale gdzie tu hejt? Hejty to są na onecie albo na jutubie, a tutaj to tylko takie podśmiechujki… Nikt tu przecież nikogo nie obraża, co najwyżej czasem w ferworze emocji możne komuś wyrwać się jakaś obelga… Do monitora.

      Lubię to: 14
    • Czym jest hejt Twoim zdaniem? Bo krytykowanie Duranta za decyzję i nie lubienie GSW w kontekście tego jak dobrzy są i w jaki sposób do tego doszli w żaden sposób nie jest hejtem. Jest to uzasadnione okolicznościami zaprzeczenie sympatii do tej drużyny i do tego zawodnika. A czy mi i innym to się znudzi? Nie wiedzę powodu aby komuś miała znudzić się niechęć do Pussiego i drużyny którą tworzy.

      Lubię to: 12
  2. To co może trochę denerwować w Clevland to te sytuacje w meczach z Bostonem i Orlando gdzie mecz w 3 kwarcie jest ustawiony wszystko wydaje się rozstrzygnięte i trzeba to po prostu dograć a nagle patrzysz i na 3 minuty przed końcem są tylko 4 punkty do przodu i trzeba się spinać zamiast mieć +15 i grać Ligginsem i McRae.

    Lubię to: 2