Dniówka: Świetny start George’a Hilla, Derrick Rose wraca do Chicago

45

pilka166

Podczas gdy cała liga czekała na pierwsze spotkanie Kevina Duranta z jego byłą drużyną, ja wczoraj wieczorem doczekałem się momentu, na który pracuję już od czterech lat. Mój starszy syn, sam z siebie chwycił jakiś archiwalny numer magazynu MVP, zaczął go przeglądać, komentować zdjęcia i wypytywać co to za 'piłkarze’. Na koniec stwierdził, że on zna tylko Shaqa (był rozczarowany, że jego zdjęcia nie znalazł)… oczywiście powiedziałem mu, że w takim razie wie to, co najważniejsze i zna najlepszego koszykarza.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (431): Baca broni się jeszcze
Następny artykułWake-Up: Koniec serii Curry’ego, Warriors znów przegrali z Lakers -20. Career-high Devina Bookera

45 KOMENTARZE

  1. Ach ci młodzi, wkręceni w swoje dzieciaki rodzice, którzy by chcieli już, teraz, zaraz …
    Sam przez to przechodziłem, he he.
    Prawda jest taka, że na wszystko musi przyjść odpowiednia pora, na sport również.
    Mój młodszy syn szwenda się ze mną po różnych halach odkąd skończył 3 lata.
    W tej chwili ma 9 i do tej pory na meczu jest w stanie utrzymać skupienie max przez jedną kwartę i to tylko wtedy gdy ma na bieżąco relacjonowaną grę i tłumaczone co się aktualnie dzieje na boisku.
    Nawet jeżeli jest okazja i pojawia się w halach na meczach w których ja sędziuję, bardziej woli gapić się w przemycony tablet lub telefon niż na boisko :)

    Z koszykówką nie ma sensu zaczynać aż tak wcześnie: 7-8 latek może zacząć oswajanie z piłką w formie zabawy i jeżeli wykazuje predyspozycje i przejdzie weryfikację to od 10-11 lat można rozpocząć przygodę z młodzikami młodszymi i regularnym graniem w okręgówce.

    Lubię to: 25
  2. Na silę nie zainteresuje się dziecka daną dyscypliną sportu. Ja sam zapisałem córkę na zajęcia ogólnorozwojowe dla 3-latków pod kątem koszykówki. Głównie zabawy, z piłką, bez piłki itd. Skończyło się jednak ogólnorozwojowymi zajęciami z baletu, gdzie dziewczynki widocznie bawią się lepiej. Są stroje, opaski, jest muzyka, kolorowe światła, jest szał. Mimo wszystko próbowałem puszczać jakieś mecze, coś kozłować w domu, ale na siłę nie wpoję dziewczynom mojego życia piękna tego sportu :) i nawet nie będę próbował. Aczkolwiek chętnie poznam jeszcze jakieś inne metody, może został mi „ostatni rzut” w tej kwestii :)

    Lubię to: 12
  3. Dobre foty
    Ja myślę że do zarażenia koszem potrzeba… kosza i piłki . U mnie w miarę sie sprawdza , stoi w pokoju, rzucamy z młodym już jakis czas, czasem mnie złoi :)))) Nie tak łatwo na siedząco taką małą, lekką piłką trafić ;-)
    Weekendowy poranny league pass też pomocny.
    Ale chyba najbardziej robi pierwsze trafienie na normalny kosz, radość nie do opisania . A po kilku miesiącach można razem ze starym grać do 10 trafień , młody swoją mniejszą piłką spod kosza, a stary cegli z dystansu ;)
    Pozdro dla dzieciatych

    Lubię to: 12
  4. Ja ze swoim synem już gramy w koszykówkę, a zaczęlismy grać, kiedy syn był sześciolatkiem. Początkowo „graliśmy” tylko na plastikowym mini koszu w pokoju, ale z czasem było coraz lepiej. W zeszłym roku szkolnym syn wygrał nawet turniej rzutów osobistych w szkole. Myślę, że byłoby świetnie jeżeli będziemy propagować grę jako rodzice, którym koszykówka dawała tyle radości kiedy byliśmy nastolatkami i jaraliśmy się kolejnym numerem „Magic Basketball” i plakatami, które ja wieszałem nawet na suficie. A o tym jak gramy z synem i o czymś jeszcze można przeczytać tu: https://rzutzdystansu.wordpress.com/2016/08/02/jak-zaszczepic-pasje/

    Lubię to: 8
  5. Ja mojego syna podszedlem sposobem. Poniewaz ma na imie Marcin to naopowiadalem mu jak mial z 5 lat,ze jest w NBA super zawodnik z Polski Marcin Gortat wiec zaczal go ogladac. Poniewaz pozycja Gortata nijak sie ma do wzrostu przedszkolaka to nastepnie pokazalem mu ze mali tez potrafia grac na przykladzie Curry’ego. I sam mi zaproppnowal ze on bedzie Currym a ja Gortatem. Zaczepilismy garnek na lozku pietrowym, Curry zaczal mijac Gortata i ladowac pilke z gory do … garnka.
    Teraz mlody ma 7 lat i wie juz o NBA wiecej niz jego Mama, ktora osiem lat edukuje w temacie. Codziennie rano jedzac sniadanie chwyta tablet i szuka Top10 z NBA.
    Rosnie miszcz a tata peka z dumy!
    Pozdrawiam tatusiow – coachow!

    Lubię to: 7
  6. Fajna sprawa Adam z tymi pogadankami w przedszkolu. Też mam dwóch chłopaków, starszy ma 4 lata i wiem jak trudno przekonać go do czegokolwiek, gdy akurat zajawka jest na coś innego. To jeszcze taki wiek, że to co się podoba, może się zmieniać jak w kalejdoskopie.
    A że piłka rządzi wszędzie, to jeszcze inna sprawa. Ja w dodatku mam większość przyjaciół „piłkarskich”, sam przez lata też zasiadałem regularnie na stadionie i mieszkam w Krakowie gdzie piłka króluje. Dlatego staram się młodemu pokazywać jak najwięcej różnych sportów, tak, żeby miał alternatywę od piłkarskich klimatów. Szczególnie w moim mieście…
    Kosz z tego co widzę mamy taki sam i to jest dobry pierwszy krok :) Młody już czasami sam chce sobie porzucać, nie za często, ale zawsze to coś. Najczęściej jak zobaczy mnie oglądającego jakiś meczyk. Ale to co najbardziej przyciąga uwagę w przypadku mojego syna, to puszczenie jakiegoś highlightu z wartką videoclipową akcją, dobrym dynamicznym podkładem muzyczny itp. :) Na analitykę przyjdzie czas później… :)
    Z mojej perspektywy najważniejsze to nauczyć dziecko tego żeby lubiło ruch i spędzanie czasu w ten sposób. A że będą mieć zajawki na różne sporty w różnym wieku to więcej niż pewne. Sam też tak miałem.
    Ze śmieszniejszych tekstów od syna, to słyszałem w tym roku przez jakieś 2 miesiące „nie będę teraz jeździł na rowerze, bo ja chce być piłkarzem, nie rowerarzem!” Co się natłumaczyłem przez ten czas, że ważny jest wszechstronny trening, to moje :) Dobre akcje były też z tzw „ćwiczownią” czyli przymiarkami do treningów judo (a raczej zabaw na macie). Generalnie, jak na razie, zwyciężyło budowanie z klocków Lego :)
    Ale taka chyba nasza rola rodziców. Pokazanie różnych alternatyw na spędzanie wolnego czasu, a co narybek wybierze, to już inny temat :)
    Tak czy inaczej, duży szacun Adamie za pomysł z przedszkolną edukacją :)

    Lubię to: 5
  7. Pozytywnie! za 25 lat TheRealMVP Adam :D
    Mój syn (prawie 3 lata) już w wózku widział jak gram. Jak zaczął chodzić i ogarniać świat dookoła, w trakcie gry widziałem, że chciałby porzucać piłką, więc kupilem mu (może mi? heh ;)) mini kosza do domu i sam się garnie do piłki. Najpierw wkłądał piłkę tylko z góry, teraz nawet z kilku kroków od obręczy trafia. Wiadomo, że nie codziennie. Na normalnym boisku ma radochę jak podaje mi piłkę, a ja trafiam. Na szczęście nie wykazuje propsu do nożnej :D Też z Poznania. Pozdro

    Lubię to: 3