Gorący Ekspres (25.10): Czy Draymond Green zniszczy Warriors od środka?

12
fot. Nhat V. Meyer / Newspix.pl
fot. Nhat V. Meyer / Newspix.pl

Wracamy po długiej przerwie, ale wracamy. Zawsze starałem się to właśnie tak wytłumaczyć mamie w sobotę o 5 rano. Już dziś w nocy wreszcie startuje nowy sezon NBA. Gorący Ekspres będzie towarzyszył mu/nam we wtorki i w czwartki. Być może też w soboty.

Dziś bez długich wstępów. Wracamy w składzie z ostatniego Ekspresu.

Dwie zmiany.

Pierwsza – punkty przyznawane będą nie w trakcie, ale przy kolejnym Ekspresie.

Druga – możecie mieć wpływ na to kto dostaje punkty, ale musicie się postarać i napisać mi na maila mac.kwiatkowski@gmail.com komu się należy i za co. Wystarczy wkleić cytat, albo krótko napisać dlaczego komuś należy się punkt. Będą bowiem punkty za podesłane „punkty” i to też stanie się drogą do awansowania do grona pytających. Nie tylko pytania.

W czwartek rankingi odpowiadających i pytających. Gramy:


1) Czy Sam Presti dał Kevinowi Durantowi w Oklahomie team, z którym powinien był zdobyć mistrzostwo?

Krzysztof Ograbek: Oczywiście. OKC powinni byli zdobyć mistrzostwo w tym roku po tym, jak pokonali San Antonio i prowadzili z GSW 3:1. Nawet nie umiem sobie wyobrazić, ile miejsc w All Time Best by skoczył Kevin Durant, gdyby OKC zdobyli Mistrzostwo 2016, po tym jak kilka lat z rzędu kończyli sezon za wcześnie, ale ogromną rolę przy tym odgrywały kontuzje. Dodatkowo winę można było jeszcze przerzucić na przeciętnego trenera bez pomysłu. Mielibyśmy narrację, że zdrowi i z lepszym trenerem mieliby już 2-3 pierścienie a Durant jest Real MVP.

Bartek Bielecki: Nie. Wbrew pozorom, drużyny, o których z przekonaniem można powiedzieć „powinna zdobyć mistrzostwo”, to rzadkość. Presti miał pecha, bo swoje najlepsze drużyny zmontował w latach, w których przyszło mu konkurować właśnie z drużynami, które powinny zdobyć mistrzostwo, czyli Heat LeBrona, Wade’a i Bosha, a także Warriors w zeszłym sezonie, czyli najlepszy zespół w historii Regular Season. Presti, poza oddaniem Jamesa Hardena, zrobił jednak co mógł, by dać Durantowi jak najlepszą szansę na zdobycie tytułu.

Michał Tomaszewski: Nie. W sezonie 11/12 OKC miało coś czego nie miało w późniejszych sezonach. Wchodzącego z ławki Jamesa Hardena i dzięki bardzo dobrej pierwszej piątce i świetnego wtedy Ibakę pod koszem, gdzie Tony Parker bał się wchodzić pod kosz w finale konferencji zostali i tak zatrzymani przez Miami z wielką trójką. Wtedy byli najbliżej zdobycia mistrzostwa i w następnych sezonach a to kontuzje lub braki w drużynie nie dawały szans na zdobycie mistrzostwa.

Przemek Napierzyński: Tak. Ok, zaraz się podniosą głosy „ale jak to, przecież mógł nie oddawać Hardena, wtedy mieliby superteam i na pewno zdobyliby mistrzostwo bla bla bla”. Tylko konia z rzędem temu, kto potrafiłby upchnąć w jednym zespole Westbrooka, Duranta i Hardena w ich primie w taki sposób, żeby się nie pozabijali o piłkę. Tymczasem w poprzednim sezonie OKC prowadziło 3-1 w finale konferencji i już witało się z gąską. Mieli wszystkich zdrowych, mieli trenera, który w PO robił rzeczy, o których Scottowi Brooksowi się nie śniło, mieli w zapasie jeden mecz u siebie. Powiedzmy to otwarcie – mieli autostradę do finałów. To był ten sezon, w którym Sam Presti zbudował drużynę, która mogła zdobyć mistrzostwo i twierdzenie, że przez niego się to nie udało, jest szukaniem wymówek i obarczaniem odpowiedzialnością nie tego aktora, co trzeba.

Piotr Sitarz: Tak. Prowadzili Trzy do Jednego, ale… Możemy zastanawiać się czy pożałowanie 5 milionów dolarów podczas negocjacji w sprawie przedłużenia kontraktu z Hardenem (2012 rok) i rozbicie prawie mistrzowskiego teamu było błędem. Z drugiej strony bez tego dealu nie byłoby w Oklahomie Stevena Adamsa, całkiem możliwe, że Serge’a Ibaki i jednego meczu od występu w Finałach 2016. Takie rzeczy jak w Golden State, gdzie kontrakt MVP ligi plasuje się na poziomie zarobków Marcina Gortata, nie zdarzają się. Wychodzę z założenia, że grasz tym co masz, a Thunder i Durant mieli dwa punkty przewagi na 2:22 do końca Game 6, po czym 4 straty popełnił… Russell Westbrook. Drugi All-Star. Losy tej dwójki to materiał na dobrą książkę. To, że na dobrą sprawę (pomijając sezony zweryfikowane przez kontuzje) do dzisiaj nikt nie wiem kto był liderem tego zespołu, to wina zawodników (może też po części trenera), a nie GMa. Chociaż tak, mógł jednego z nich wymienić, mógł ściągnąć weteranów na brak których skarży się teraz KD, później stracić drugiego i szorować dno ligi razem z Lakers.

Olek Żerelik: Dał. Ale niestety team ten nie zdobył mistrzostwa, mimo, że doszedł do Finałów. Szkoda. Później cały czas poziom był utrzymywany, ale niestety inne teamy ich przeskoczyły.

Maciek Staszewski: Tak. Powinni byli zdobyć mistrzostwo w zeszłym sezonie, gdyby się nie obsrał.


2) Czy Draymond Green zniszczy Golden State Warriors?

Ograbek: Nie. Uważam, że zagranie LeBrona z meczu nr 4, które ostatecznie doprowadziło do zawieszenia Green’a jest bardzo underrated. Draymond Green widział w czerwcu, jak na jego hali Cleveland Cavaliers odbierają puchar i piszą nowy rozdział w historii koszykówki NBA. Widział, jak LeBron James dokłada największą cegłę do swojego legacy. Za swoją głupotę już zapłacił. To że gra nieczysto, to nie znaczy, że jest idiotą. Będzie uważał.

Bielecki: Nie. Jestem zdziwiony, jak poważnie traktujemy niektóre doniesienia prasowe i zapominamy o tym, że liczą się tylko gra i wyniki. Nie tak dawno temu opinia publiczna zaczęła przebudowę Waszyngtonu, gdy John Wall stwierdził, że nie zawsze dogaduje się z Bradleyem Bealem na parkiecie, a teraz Draymond Green ma zniszczyć od wewnątrz Golden State Warriors. Wyjmij Greena z GSW, Johna Walla i/lub Brada Beala z Wizards i wtedy zobaczysz, co to znaczy zniszczyć zespół.

Tomaszewski: Nigdy. Próbowałem sobie to wyobrazić ale nie widzę tego w ogóle. Mam wrażenie, że Green to taki zawodnik który by nie zniszczył a polepszył wszystkie drużyny w NBA nie tylko na parkiecie ale także po za nim. Jeśli już to Draymond może naprawić jakieś nieścisłości między zawodnikami. Pan Green to wojownik, on nie pozwoli żeby atmosfera w szatni GSW upadała.

Napierzyński: Nie. Z wiadomych względów Green nie jest zawodnikiem, którego darzyłbym jakąś wielką sympatią. Jednocześnie mam do niego szacunek za to, co osiągnął i w jakiego zawodnika się rozwinął. I o ile dla rywali i widzów przez swoje zachowanie na boisku może być tylko nieznośnym, małym chujkiem, o tyle wydaje mi się, że w szatni jest największą siłą Warriors. Jeśli będą powstawać jakieś wewnętrzne napięcia, to nie u Greena doszukiwałbym się problemu.

Sitarz: Nie. Nie wiem w jaki sposób miałby to zrobić. To Warriors mają narzędzia potrzebne do tego, aby a) załagodzić potencjalne konflikty b) pozbyć się ich natychmiast. Ponad 20 zespołów w lidze chciałoby mieć u siebie Draymonda Greena, chyba że wiedzą to, czego nie wiemy my. To ich najlepszy obrońca obręczy nawet jeśli schodzi z elitarnego poziomu i – według raportów – lider szatni, co z drugiej strony nie wszystkim może się podobać. Jest 26 latkiem, który w offeseason zdobył złoty medal olimpijski grając w kadrze Mike Krzyzewskiego, ale poprzedził go incydentami. Tylko incydentami. Każda szatnia (oprócz Spurs) potrzebuje wariata, durnia, pajaca, będącego przy okazji jednym z 15 najlepszych graczy na świecie.

Olek Żerelik: Nie ma takiej opcji. Draymond będzie sercem tej drużyny. Może będzie miał kilka dziwnych ekscesów w ciągu roku, ale na pewno nie „zniszczy” tej drużyny. Ich siła leży też w tym, że potrafili odnaleźć chemię pomiędzy tak różnymi charakterami jak Klay Thompson, Draymond Green i Andre Iguodala. Myślę, że będzie dobrze i jeżeli gdzieś szukać dziury w całym to nie tutaj. Kerr też dobrze zdaje sobie sprawę do w trawie piszczy i potrafi temu w razie konieczności zaradzić.

Maciek Staszewski: A czy Bruce Bowen zniszczył San Antonio?


3) Ola pyta – Kłodawa, 7-tys., biedne miasto w byłym województwie konińskim. Dwa lata temu okazało się, że stamtąd pochodził niejaki Aaron Kośmiński, znany potem w Londynie jako Kuba Rozpruwacz. Załóżmy, że jesteś teraz prezydentem Kłodawy – czy wykorzystujesz postać Kuby Rozpruwacza do promocji miasta? („Ofiarami ataków przypisywanych Kubie Rozpruwaczowi zwykle padały prostytutki z ubogich dzielnic, mordowane przez podcięcie gardła. Większość z nich odniosła ponadto poważne rany brzucha. Co najmniej trzem ofiarom usunięto niektóre narządy wewnętrzne, co stało się podstawą dla przypuszczeń, jakoby morderca posiadał wiedzę anatomiczną lub chirurgiczną.”)

Ograbek: Czemu nie? Natomiast prezydent Piotrkowa Trybunalskiego do promocji miasta powinien wykorzystać postać Mariusza Trynkiewicza.

Bielecki: Nie. To nie jest przynosząca chlubę historia i bezpośrednie promowanie nią miasta raczej nie wydaje mi się dobrym pomysłem. W mieście urodzenia Adolfa Hitlera znaleźć można kamień-pomnik przypominający o Hitlerze, ale przesłanie ma takie, żeby nigdy więcej ta czarna historia się nie powtórzyła. Jako prezydent Kłodawy myślałbym o czymś podobnym. Przyznać się do Kuby Rozpruwacza, ale w sposób moralizujący i wyraźnie krytykujący tę postać. Co innego, gdybym był prywatnym przedsiębiorcą w Kłodawie. Wtedy organizowanie gier miejskich, czy zwykłych wycieczek „Szlakiem Kuby Rozpruwacza” jest naturalnym pomysłem na biznes, a i przy okazji wypromować można miasto.

Tomaszewski: Nie. Sprawdziłem z ciekawości jakie znane osoby pochodziły z Kłodawy i przy każdym nazwisku mówiłem sobie: „nie znam”. Wychodzi na to, że naprawdę Kuba Rozpruwacz to jest najbardziej znana osoba z tego miasta ale mimo wszystko nie promował miasta jego osobą, krótko mówiąc zbyt drażliwy temat tej osoby ;)

Napierzyński: Nie. Jakkolwiek Kuba Rozpruwacz niewątpliwie jest postacią bardzo rozpoznawalną na świecie, to jednak miałbym moralne opory przed oparciem kampanii promocyjnej na jego osobie. Tym bardziej, że w Kłodawa mogłaby się pochwalić np. tym, że ma największą w Polsce działającą kopalnię soli, o czym sam bym nie wiedział, gdyby nie to, że doskonale ją widać z okna pociągu jadącego z Warszawy w kierunku zachodnim (za każdym razem gdy ją mijam, obserwuję ją z zapartym tchem i szeroko otwartymi oczami – dla mnie widok kopalni albo stoczni to przeżycie jakby wylądowało UFO). Zdaję sobie sprawę, że kopalnia nie jest tak podniecającym i nośnym tematem, jak seryjny morderca, ale jednak chyba bezpieczniejszym i mniej kontrowersyjnym.

Sitarz: Tak. Według internetu w 2014 roku bezrobocie w Kłodawie wyniosło 26%. Należy wzmocnić rynek pracy, założyć, że postać ta zachęci młodych Kłodawian do obrania kariery policjanta lub medyka (oby nie prostytutki), otworzyć się na przyjezdnych. Można też wykorzystać fakt, że mordował w ubogich dzielnicach i poprzez strach wywołać impuls do ciężkiej nieefektywnej pracy, ale to niehumanitarne, tego nie chcemy.

Olek Żerelik: Nie. Nie wspieram takich praktyk.Co prawda przeszłość zaciera trochę rzeczy, które on robił, a nawet trochę go mitologizuje, ale wyobraźmy sobie, że jakieś miasto promuje się dziś, ponieważ jego mieszkaniec zabił kilka osób na zachodzie, czy wschodzie… Bzdura totalna.

Maciek Staszewski: Skoro Kuba jest swój, a jestem politykiem to na pewno dużo o nim mówię, a co, to zależy od opcji politycznej jaką reprezentuję:

a) Skrajny PiS: Mówię coś o czarnym proteście i o tym że współczesny Kuba Rozpruwacz miałby co tam robić

b) Normalny PiS: Porównuję Natalię Przybysz do Kuby Rozpruwacza

c) PO: Stawiam mu pomnik i równocześnie mówię, że był okropnym człowiekiem. Możliwe że z PiS. Ale też możliwe że wspaniały medyk. I dumny polski emigrant. To wtedy od nas. Sam już nie wiem.

d) Nowoczesna: Był prawdziwym Europejczykiem i jego osiągnięcia naukowe stanowiły przełom w angielskiej medycynie. Reszta to propaganda PiS. Myślę nad pomnikiem.

e) PSL: Nie bardzo wiem, kim był Kuba Rozpruwacz. Skoro rozpruwał to pewnie rzeźnikiem. Organizuję świniobicie imienia Kuby Rozpruwacza

f) Korwin: W tamtych czasach zabicie biednej dziwki to nie było morderstwo, tylko dobry uczynek bo i tak by umarły na sifilis hehehe. Kuba był światłym naukowcem, a Unia Europejska teraz próbuje zhańbić pamięć polskiego obywatela i naukowca.

g) Palikot: Bardzo głośno krzyczę o dziwkach i mordercach i Kubie i o tym że był z PiS i i tak nikt mnie nie słucha.

h) Kukiz: To wina Tuska i partiokracji, że wyjechał do Anglii, gdybyśmy my byli wtedy u władzy, Kuba wciąż dumnie prowadziłby działania w Kłodawie.

i) SLD: Bardzo głośno mówię o tym że nie chcę mieć z nim nic wspólnego. I że jest stąd. I nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Ale jest stąd, z Kłodawy, której obywatele nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Pamiętajcie, z Kłodawy. Ale nie jesteśmy z tego dumni. Z KŁODAWY.

Jeśli jesteś z opcji politycznej której nie dałem rady obrazić, podeślij email.

Poprzedni artykułDwunasty Gracz: Sunday, Ugly Sunday (podsumowanie Week 7)
Następny artykułKajzerek: Faried już nie taki fajny

12 KOMENTARZE

  1. Jestem z Piotrkowa i powiem wprost: panie Ograbek w chuj niesmaczna byla wypowiedz z Trynkiewiczem. Mozna ironizowac z wielu rzeczy, ale zeby ze smierci malych chlopcow? Zastanowilbym sie dwa razy niz pierdolnal taka glupote…mozna bylo podac przyklad pierwszego prezydenta miasta za krat albo elity z wiezienia na Wroniej ale nie goscia, ktorego uratowala przed smiercia chora zmiana przepisow…

    Lubię to: 7