28% z gry pierwszej piątki Warriors w pierwszym meczu preseason

6
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Nie było gracza formatu LeBrona Jamesa, gdy w 1996 roku Michael Jordan i Chicago Bulls wygrali 72 mecze w sezonie regularnym i zdobyli tytuł. Byli za to 20 lat później Warriors, czyli po polsku Wojownicy, którzy przedsięwzięli próbę pobicia tego rekordu i potem ugryzło ich to najpierw w kostkę, potem kolano, a na koniec pozostawiło bez energii, gdy w meczu nr 6 Finałów przegrywali już -20 po pierwszej kwarcie i oddali prowadzenie 1-3 w decydującej serii.

Dziś Draymond Green mówi otwarcie „nie chcemy wygrać 74 meczów”, a GM Bob Myers i trener Steve Kerr przyznają, że zawodników w drugiej części sezonu czeka odpoczynek, którego zabrakło im w marcu i kwietniu tego roku.

Nie było więc przypadkiem, że w pierwszym meczu preseason, rozegranym ostatniej nocy w hali Rogers Arena w Vancouver, Kerr w drugiej połowie nie skorzystał z żadnego ze swoich czterech All-Starów.

Rookie Pascal Siakam w ostatnich sekundach zebrał piłkę po niecelnym pull-up jumperze Normana Powella, dobił ją o tablicę spod kosza i Toronto Raptors pokonali Golden State Warriors 97:93 (BOXSCORE). Najwięcej punktów zdobył Klay Thompson – 16, wszystkie w pierwszej połowie.

Nie było niespodzianki i Warriors wyszli piątką Stephen Curry, Thompson, Kevin Durant, Draymond Green i Zaza Paczulia. Nie było agresywnej obrony na szczycie pick-and-rolla, tylko klasyczna, z wysokim Zaurem zostającym 5-6 metrów od obręczy. Atak nie hulał jeszcze – ani w grze pierwszej piątki, ani gdy na ostatnie pięć minut pierwszej połowy Warriors przeszli w nowy lineup śmierci. Wyraźne było za to przesłanie, aby szukać punktów w pierwszych sekundach akcji.

Komputer Klay mówił latem, że nie zamierza nic poświęcać w swojej grze na rzecz rzutów, które miałby oddawać Durant. Był moment, gdy zbiegli do tego samego prawego rogu i to Klay trafił trójkę. Nie poświęcił nic, oddając aż 11 trójek w 19 minut gry. Ale kiedy latem pytany był o to jak teraz po przyjściu Mr Game Six może zmienić się Usage dotychczasowych liderów Warriors, nikt nie zapytał „A co np w meczu z Raptors, gdy będzie krył Ciebie DeMar DeRozan? Czy zamierzasz coś poświęcić?”.

A może to właśnie na to pytanie odpowiadał Thompson? Bo DeRozan był nie do znalezienia, gdy Thompson wychodził do góry.

36 trójek oddali Warriors, ale trafili tylko 12 z nich – Mr Game Six 1 z 4 na 9 punktów (2/9 z gry), Mr Done 1/5 na 8 punktów (2/6). Wiem, że był to dopiero pierwszy mecz preseason, ale Curry nie pokazał nic ze swojej lekkości ruchów, którą stracił po kontuzjach w serii z Houston. Nie pokazał nic co atletycznie odróżniłoby go od występów w finałach Konferencji Zachodniej i Finałach NBA. Miał za to akcję meczu.

Najwięcej minut dla Warriors zagrał bardzo dobry w lidze letniej, drugorundowy rookie Patrick McCaw, fizycznie będący jeszcze jakieś dwa lata od grania z dużymi mężczyznami. Poza tym, gotowy do gry z ławki od zaraz. McCaw rzucił 11 punktów z 7 rzutów, w tym jedną trójkę, ale przede wszystkim miał 4 asysty – trzy w odstępie dwóch minut drugiej kwarty, gdy przytomnie kierował podaniami ludzi do samej obręczy – i aż 5 przechwytów, w czwartej kwarcie ośmieszając przez kilka minut Bruno Caboclo. Brazylijski złoty chłopiec reagował na rzeczy na boisku z opóźnieniem pomelanżowego kaca. Wyglądał jak ktoś kto obudził się o 7 rano na przystanku autobusowym w Sopocie. Był najgorszy. McCaw zjadł go i wypluł.

David West zmienił Paczulię jako rezerwowy center, ale 16 minut dostał grający o gwarantowany kontrakt w Warriors JaVale McGee. Pokazał, że kontuzje i wiek (ma już 29 lat) zabrały mu już dawno ten błysk z atletyzmu, a na przystanku obudził się godzinę przed Bruno.

Było też już widać, że Kerr planuje zawsze na parkiecie mieć dwóch ze swojej topowej czwórki. To na koniec powinno okazać się kluczem do tego, by przez całe play-offy mieć przewagę parkietu. Durant rozpoczął więc drugą kwartą i grał razem z Thompsonem. Ostatecznie jednak pierwsza piątka Warriors trafiła tylko 9 z 32 rzutów i żaden ze starterów nie był na koniec na plusie.

Raptors wyszli spodziewaną piątką z Jaredem Sullingerem na czwórce. Pierwszą zmianę dał Patrick Patterson, ale zaskakująca była druga. Nie nr 9 draftu Jakob Poeltl, nie Bebe Nogueira, ale Siakam wszedł na parkiet jako drugi wysoki z ławki i choć pogubił się kilkukrotnie, faulując od razu głupio Westa i tracąc w obronie Duranta, to zablokował go w akcji 1-na-1 i skończył solidnie na 9 punktów i 8 zbiórek w 21 minut. Więcej grał tylko Lowry. Na obwodzie więcej grał też do przerwy najlepszy w Raptors Terrence Ross – 11 punktów z 9 rzutów – niż Powell, który był w zasadzie jedynym plusowym graczem NBA, który kończył ten mecz.

Pierwsze koty za płoty. Warriors zagrają teraz we wtorek z Los Angeles Clippers, a Raptors już w poniedziałek zainaugurują preseason Denver Nuggets.

Poprzedni artykuł„Mam dosyć tego gówna” – LeBron James o negocjacjach z J.R.’em Smithem
Następny artykułDwunasty Gracz: Witam w Londynie podły footballu (zapowiedź week 4)

6 KOMENTARZE