Gorący Ekspres (20.09): LeBron James znów nr 1

25
fot. League Pass
fot. League Pass

Tylko zNYKający nie dał w naszym rankingu – przewidującym sezon 2016/17 – maksymalnej „10-tki” LeBronowi Jamesowi. Rok temu zNYK też tego nie zrobił przed sezonem 2015/16 i mówił, że „10” to poziom huhu, niedościgniony i ojej. Jeśli James nie jest wart „10”, to z podnieceniem czekam na kolejne 50 lat w NBA.

Oczywiście można tu rozpocząć dyskusję o tym czy w kontekście tego jak dużym faworytem do tytułu w 2017 roku są Warriors, James faktycznie – gdy przegra Finały – będzie „10”. Tu kontrargument, że gdy rok temu przegrał z Warriors, to mógł powiedzieć „I’m the best player in the world” i nie pamiętam, żeby ktoś go za to skrzyczał.

Na koniec James jest nr 1 Stephen Curry jest nr 2 (mimo tego, że jest done i może już nigdy nie być taki miękki i koci przed pull-up trójkami po tym jak skręcił MCL wiosną), Kevin Durant jest trzeci (mimo tego, że jest wiecznie drugi), Russell Westbrook jest czwarty, a Kawhi Leonard piąty.

Jutro opublikujemy najlepsze komentarze z Top-10, a dalej w tygodniu ranking najlepiej komentujących, całe Top-50 w jednym miejscu i rozdamy nagrody.

Gramy dziś. Dziś sporo plusów i dobrych odpowiedzi, które zahaczyły o plusy, ale nie chciałem przesadzać z ilością:


1. Zaczynasz zespół. Wszyscy wymienieni tu gracze mają po 22 lata. Wybierasz duet Durant + Curry czy LeBron + Kyrie?

Olek Żerelik: LBJ i wujek. Nie boję się kontuzji Kyrie’go, a LeBron to maszyna gwarantująca grę na najwyższym poziomie przez 10-12 sezonów. Curry’emu trochę zajmie zanim się rozwinie i zniweluje swoje niedyspozycje kostkowe. Durant… niepewna psychika i dosyć ciężkie kontuzje. LeBron na drugie imię powinien mieć „pewność”. Nawet jeśli czasem musi odpocząć, to jego zdrowie jest godne pozazdroszczenia, obok umiejętności oczywiście.

Przemek Napierzyński: LeBron + Kyrie. Budowę każdego zespołu rozpocząłbym od LeBrona.

Piotr Sitarz: LeBron + Kyrie. Nie mogę wybrać inaczej wiedząc co osiągnie ten pierwszy, tym bardziej jeśli stworzymy alternatywną rzeczywistość, w której opieramy się tylko na tym jak tych czterech graczy wyglądało w wieku 22 lat. Albo jeszcze inaczej – mają po 22 lata teraz, po sezonie, w którym dwóch pierwszych przegrało serie prowadząc 3-1, a dwóch drugich wygrało wszystko co można było wygrać w koszykówce NBA po 13 kwietnia tego roku. Nawet jeśli nie znam przyszłości, to biorę samego, jednego LeBrona ponad dwójkę z Warriors i liczę na to, że w tych koszykarskich czasach James będzie a) trafiał 45% rzutów za trzy punkty b) dominował przez kolejną dekadę jak przez ostatnią dekadę c) duet Durant – Curry nie dogada się i ten pierwszy odejdzie do Oklahomy, a ten drugi na Brooklyn czy gdziekolwiek chce.

(pęg pęk)

Bartek Bielecki: Curry+Durant. LeBron to w moich oczach najlepszy gracz XXI wieku, ale Kyrie najbardziej odstaje od wymienionej czwórki. Odpowiedź na to pytanie sprowadza się do tego, czy wolisz mieć najbardziej dominującego gracza wraz z dobrym sidekickiem, czy dwie równorzędne supergwiazdy? To mniej więcej jak Jordan/Pippen vs Kobe/Shaq, tylko że w tej samej erze. W naszej erze kluczem są rzuty trzypunktowe, więc para Curry+KD bardziej do mnie przemawia.

Krzysiek Ograbek: LeBron + Kyrie. Kyrie w wieku 22 lat został MVP Mistrzostw Świata. Curry w tym wieku rozgrywał debiutancki sezon. Durant nigdy nie stał się lepszy od LeBrona. Żaden z tej czwórki nie jest dobrym obrońcą, ale LeBron jak miał 22 lata, to jeszcze mu się chciało i z tej strony parkietu też robił różnicę. Wybór ogólnie trudny, ale więcej przemawia za dwójką najlepszych picków w drafcie w historii Cavs.

(Booou za nie jest dobrym obrońcą James, LeBron, Raymone)

Ola: Kobi i Szak

Sebastian Hetman: LeBron + Kyrie. Patrząc na fizyczność LeBrona i wszechstronność Irvinga, który w wieku 22 lat był trochę w innym miejscu niż Curry i dojrzał szybciej do roli lidera. No i mając 22-latka, który robi 29-7-7 w każdym meczu, może grać na pozycjach 1-4 (a nawet 1-5) oraz 22-latka grającego mentalnie jak 30-letni PG w prime… Wybór nie jest co prawda prosty i oczywisty, ale stawiałbym na tę dwójkę. Wow, szkoda, że nie spotkali się rzeczywiście w tym samym czasie.

Marcin Chydziński: LeBron. I nie interesuje mnie kto jeszcze jest do wyboru z obecnie grających. Nie będę wymieniał osiągnięć, tytułów. LeBron jest koszykówką. Przerażający jest fakt, że być może za 10 lat od teraz będziemy się zastanawiać, czy przypadkiem jego najmocniejszym atutem nie była… głowa. Ta sama, za którą zebrał najwięcej uwag. Kilkanaście lat pod niewyobrażalną presją. Brak poważnych kontuzji, który byłby niemożliwy bez, między innymi, odpowiedniego stylu życia. Świadomość gry. Za każdym razem, jak mam ochotę sobie odpuścić, przychodzi mi do głowy LeBron. Nie zawsze mnie to zmotywuje, ale zawsze się na niego wkurwię.

Maciek Staszewski: LeBron i Kyrie. Bo LeBron. Jak możesz wziąć Top5 gracza w historii na początku kariery to go kurwa bierzesz.


2. Najbardziej przereklamowany gracz Top-5 rankingu to… (i nie możesz wybrać Westbrooka): (1-5: James, Curry, KD, Westbrook, Leonard)

Olek: Leonard. Musi na siebie wziąć więcej odpowiedzialności w ataku w najważniejszych meczach. Cały czas się rozwija, także możliwe, że będę musiał odszczekać te słowa.

Napierzyński: Kevin Durant. No więc spójrzmy na fakty: facet ma już 28 lat, w ostatnich sezonach męczą go ciągle jakieś kontuzje, nie zdobył jeszcze pierścienia, a w poszukiwaniu upragnionego misia zdezerterował ze swojej ukochanej Oklahomy na rzecz zespołu, w którym jest szansa, że będzie dopiero trzecią opcją. Top-5 ligi?

(Penk penk)

Piotr Sitarz: Leonard. Bo na skrajnej pozycji, bo nikt nie zauważyłby różnicy gdyby był siódmy za Chrisem Paulem i Jamesem Hardenem, bo gra w San Antonio, w którym nie ma już Tima Duncana i w zasadzie czym tu się ekscytować jak pytanie „Czy to ostatni sezon Duncana w NBA?” wyszło i nie wróci. Poza tym jest najmłodszy z całej piątki i ma jeszcze czas, chociaż to zła argumentacja, ale innej nie wymyślę jeśli nie mogę wybrać Westbrooka.

Bielecki: Kawhi Leonard. Nie ma tu przereklamowanych graczy. Kawhi to najlepszy obwodowy obrońca ligi, który już ma w CV MVP Finałów. Ale Kawhi to też najgorszy ofensywnie gracz Top-5 rankingu i jeszcze nie ten poziom gwiazdorstwa, co reszta Top-10. Najbardziej anonimowy zawodnik czołowej dziesiątki, dla niedzielnego kibica NBA. Poza tym, gdybyśmy stworzyli pięć zespołów złożonych z przeciętniaków i do każdego z nich włożylibyśmy po jednym graczu z Top-5, zespół Leonarda byłby według mnie zdecydowanie najsłabszy.

Ograbek: Kevin Durant. Jak w 2014 roki odbierał statuetkę MVP, to miał skończone 25 lat i pytanie brzmiało nie czy, ale kiedy strąci LeBrona z tronu najlepszego zawodnika na świecie. Minęły 2 lata, a on nie ma nawet swojej drużyny w NBA. No ale Oakland to nie Waszyngton.

(pyng! za 'nie ma nawet swojej drużyny w NBA’ półtora punkta. Ekstraklasa!)

Ola: Kuri/Keri,Kary/Kury

Seba: Leonard. Czy to gracz w Top 5 za rok? Na bank w Top 7, ale wydaje mi się, że Leonard czysto skillowo jest trochę niżej, chociażby kosztem Paula George’a (jest pomiędzy nimi naprawdę cieniutka linia). Fakt, że Spurs to będzie teraz jego team, a mając u boku weteranów jego gra wejdzie na wyższy poziom zespołowy, ale to jeszcze nie ten poziom gracza, którego po prostu nie jesteś w stanie zatrzymać w każdym meczu. Mimo, że ma swoją własną wyspę…

(pyng pyng – jest coś w tym Leonard/George)

Chydziński: Curry. Każdy wybór będzie kontrowersyjny, więc można wyluzować :) Wybrałem Currego, z powodu obrony. Pisząc to widzę, jak po drugiej stronie kanapy Marv Albert puka się w czoło.

Staszewski: Kawhi. Z olbrzymim bólem serca. Chciałbym żeby atak i obrona były równie ważne w tej lidze, ale tak po prostu nie jest. Great offense beats great defense, to odwieczne prawo koszykówki. Kawhi być może jest tak dobry w obronie jak każdy z pozostałych w Top-5 w ataku, a w ataku lepszy niż oni w obronie (wiem że to zawiłe). To niestety nie oznacza jego wyższości, albo nawet równości. On jest ultimate wersją gracza 3&D, ale raczej nigdy nie oprzesz na nim ataku, nie będzie tam pierwszą opcją. Spurs już próbowali zrobić z niego opcję 1B i się od tego odbili. Niezależnie od obrony Kawhi musi nauczyć się regularnie rzucać ponad 30 punktów, żeby być bezdyskusyjnie Top-5 graczem ligi. Nie wiem czy to się kiedykolwiek wydarzy. (Sam miałem go w Top-5, to przemyślenia po fakcie)


3. Najbardziej niedoceniany gracz miejsc 6-10 rankingu to… (6-10: George, Davis, Harden, Lillard, Paul):

Olek: George. Wydaje się lepszym graczem od Leonarda. Na pewno bardziej kompletnym po obu stronach parkietu. W Rio również udowadniał, jak znakomity potrafi być zarówno w ataku, jak i w obronie.

Napierzyński: Paul George. Nie powiem, chciałbym poprzez tą odpowiedź w pewien sposób uhonorować tego zawodnika, który przecież po tak fatalnej kontuzji wrócił, i to jak wrócił! I być może troszkę mu brakuje do rywali, którzy w rankingu zajęli miejsca 1-5, ale z drugiej strony pamiętajmy, że w przeciwieństwie do nich, George nie miał w drużynie do pomocy drugiej gwiazdy, z którą mógłby współdzielić obowiązki lidera. Sam ciągnie wózek o nazwie Indiana w kierunku finałów konferencji i jest spora szansa na to, że jego misja zakończy się sukcesem.

Piotr Sitarz: James Harden. Po pierwsze Damian Lillard przed Chrisem Paulem, to lekki szok. Po drugie James Harden jest naprawdę bardzo dobrym koszykarzem, którego ciężko się ogląda – to, co robi najlepiej w lidze najczęściej przewija się do przodu. 8. miejsce jest pewnie podyktowane tym, że wielu widzi w Rockets rozczarowanie, brak playoffów, zmianę trenera w połowie sezonu, kłopoty w obronie itd. Dla mnie Mike D’Antoni w Houston to okazja, żeby James Harden rzucał ponad 30 punktów w meczu w super efektywnym i efektownym systemie ofensywnym, który będzie wygrywał mecze bez wielkiej filozofii. Po prostu większą liczbą zdobytych punktów, zamykając obronę rywala w analitycznej pułapce półdystansu. Rok temu Harden był moim typem na MVP sezonu regularnego, dzisiaj jest w ścisłej piątce kandydatów, jeśli pociągnie ten zespół do Top-4 Konferencji Zachodniej.

Bielecki: Chris Paul. Damian Lillard był najbardziej niedocenianym zawodnikiem NBA w poprzednim sezonie, ale 9. miejsce w Rankingu 6G to aż zbytnia rekompensata. Paul nie jest niedocenianym zawodnikiem i dziesiąte miejsce w czerwcu 2017 jest jak najbardziej adekwatne, tylko jakoś źle mi to wygląda, gdy widzę dziś Lillarda przed Paulem.

Ograbek: Anthony Davis. Jedyny zawodnik z tej grupy, który ma za sobą sezon, w którym zagrał dużo poniżej oczekiwań. Pomimo tego nadal jest najlepszym wysokim w lidze. Może być tylko lepiej.

Ola: Davis <3

Seba: George. Miał fenomenalny pełny sezon po kontuzji i mało brakowało, aby zaprowadził Pacers do półfinału Wschodu. Wydaje mi się, że kariera George’a wchodzi w nowy rozdział, szczególnie w Indianie, gdzie wszystko będzie tylko i wyłącznie budowane wokół niego. To niesamowicie fajny restart kariery, która niemal wisiała na włosku, a George odpłacił się fanom NBA grą na poziomie Top-5, bo pamiętamy, że zahaczał o ten poziom nieoczekiwanie w listopadzie i na początku grudnia. Za rok powinno być tylko lepiej.

Chydziński: George. Jeszcze pamiętam ten sezon, w którym był w TOP-3. I pukał wyżej. Potem ta cholerna kontuzja. I powrót w wielkim stylu. Nie zgadzasz się? Połamania nóg.

Staszewski: Chris Paul. Idę o zakład, że ma w sobie jeszcze co najmniej jeden sezon na najwyższym poziomie. Sam go miałem na miejscach 6-9 (z notą 9/10), ale gdybym miał uporządkować zawodników w kolejności to dałbym go na 6-tym. A po fakcie może nawet 5. Chris ciągle cały czas dominuje po obu stronach parkietu i jest obecnie tylko jeden gracz w lidze od którego zależy na boisku tyle samo co od niego – LeBron James. Paul nawet od niego jest dużo bardziej regularny w utrzymywaniu nieprawdopodobnej intensywności w każdej akcji w ataku i obronie… i to jest może właśnie jego błąd. Być może gdyby trochę odpuścił, miałby jak James siłę i zdrowie by być najlepszą wersją samego siebie w playoffach.

(pynk)

Poprzedni artykułSkarb Kibica 2016/17: Denver Nuggets
Następny artykułPierwsza dziesiątka #rank6G

25 KOMENTARZE

  1. BB piszący o budowaniu zespołu sprawił, że moje oczy krwawiły.
    Jak? Co? Co /#^#_?

    Czy ludzi nic nie nauczyło ostatnie 6-7 lat?
    Lebron + Łukasz Koszarek
    Lebron + ZNYK
    Lebron + cokolwiek
    Wybierz co chcesz.

    A z innej beczki.
    Great offense beats great defense,
    Spoko.
    Tylko, że to obrona wygrywa mistrzostwa. Tak słyszałem. Ale co ja tam wiem…

    Lubię to: 26
    • LBJ zdobył mistrzostwo z Wadem/Boshem, a potem z Irvingiem. To nie takie „cokolwiek”, tylko All-Stars. Gdy Irving był kontuzjowany w finałach, nie udało się. Gdy ciągnął zespół ze Snowem, Hughesem i Ilgauskasem, też się nie udało.

      Nie zrozumcie mnie źle. Indywidualnie, LBJ to najlepszy gracz, ale nie da się wygrać Mistrzostwa samemu. W dzisiejszej NBA, Curry+KD wyglądają mi na lepsze *DUO*(!!!). Przynajmniej przed startem sezonu.

      Inna sprawa, że w żadnym wcześniejszym pytaniu w GE, nie zastanawiałem się tak długo nad wyborem odpowiedzi, jak tutaj. Ciężko odpowiedzieć jednoznacznie.

      Lubię to: 14
      • Durant – miał do dyspozycji WestBrooka. Czyli nawet nie AllStara, a po prostu drugiego gracza z TOP10 NBA. Do tego 3-krotny All-NBA Defensive First Team – Ibaka oraz swego czasu Harden. Zdobył tytuł? Nooooope

        Curry – miał All-Starow w postaci Thompsona, Greena i Iguadoli. Do tego świetny obrońca Bogut. Zdobył tytuł w tym roku? Noooope. Ba – powiem więcej. Curry jedyny tytuł jaki zdobył to w roku, gdy wszystkie drużyny z którymi się mierzył walczyły z plaga kontuzji.

        Oddaj królowi co królewskie.

        'LeBron + ZnYk’ <3

        Lubię to: 19
      • Możesz dominować ligę przez 10 lat, możesz wrócić w finałach z 1-3, zdobyć wymarzone mistrzostwo dla miasta. Możesz zrobić wszystko.

        A i tak znajdzie się ktoś kto powie Ci, że ten i ten są lepsi.

        Wstaw Currego do dowolnego zespołu Lebrona w którym grał.
        Wstaw Lebrona do dowolnego zespołu Currego.

        Potem zrób to samo z Durantem.
        A potem się zastanów.
        Nawet nie potrzeba Irvinga. A jak go dodajesz to uh uh uh. (chociaż nie przeceniajmy wujka)

        Goście mają po 22 lata. I stawiasz na Pana Nr2 i człowieka który przez pierwsze lata kariery leczył nogi a teraz (TFU TFU) znów może do tego wrócić. Mają po 22 lata i znasz ich głowy, ciała i etykę pracy na kolejne 10. I wybierasz Duranta i Currego.

        THIS IS MADNESS
        NO
        THIS IS BB

        Lubię to: 37
  2. Bartek Bielecki so predictable!!! Nie możesz wybrać gracza znienawidzonych Cavs…chyba nie oglądał NBA przez ostatnie kilka lat.

    Paul George lepszym graczem niż Leonard…hmm…obejrzyjcie mecz w San Antonio pomiędzy Spurs i Pacers…gdzie jest PG13 ?

    Czy ktoś mnie oświeci dlaczego Ola odpowiada na pytania w Expresie ? z góry dzięki ;)

    Lubię to: 12
  3. Bez przesady, każdy może mieć swoje zdanie i tyle. Gorzej, że tutaj co po niektórzy wpadają w szał, jak ktoś śmie kwestionować pozycję nr 1 Jamesa. Czyżby to była jedyna słuszna „prawda” i nie można mówić inaczej, gdyż wówczas niektórzy rozpoczynają tutaj swoją krucjatę obronną, zahaczającą wręcz o histerię?
    PS. Nie twierdzę, że James nie jest najlepszy, bo jest, niemniej spokojnie, nie ma co słownie linczować innych i skazywać na ostracyzm za to, że „ośmielają” się mieć własne zdanie.

    Lubię to: 13
    • Pełna zgoda, że każdy może mieć swoje zdanie. Dlatego nigdy nie komentuję wypowiedzi innych, niezależnie jak bardzo się nie zgadzam.
      Tak się jednak składa, że kilka ekspresów temu redaktor BB raczył wyrazić swoje zdanie na temat jednego z moich typów, twierdząc że „poniósł mnie weekendowy melanż”.
      Wychodzę więc od tamtej pory z założenia, że redaktor BB uważa dzielenie się swoją opinię, wypowiadaną w podobny sposób, za piękny prezent.

      Zawsze chciałem być Świętym Mikołajem, korzystam zatem z okazji.

      Lubię to: 2