Gorący Ekspres (18.09): Który trener jako pierwszy straci pracę?

4
fot. newspix.pl
fot. newspix.pl

We wtorek nasz tegoroczny ranking Szóstego Gracza zostanie skompletowany i ogłoszony. W piątek wrzuciliśmy pozycje 15-11 i o nich trochę dziś, a jutro rano wyróżnimy najlepsze odpowiedzi.

15. Karl-Anthony Towns

14. Klay Thompson

13. Blake Griffin

12. DeMarcus Cousins

11. Kyrie Irving

W Top-10 znaleźli się więc: Kevin Durant, Kawhi Leonard, Chris Paul, Paul George, LeBron James, Russell Westbrook, Damian Lillard, James Harden, Anthony Davis, Stephen Curry i żaden center. Dziś do Ekspresu wraca Sebastian, korzystając ze specjalnej przepustki redaktorskiej.

Punktacja po dziś: 1. Przemek Kujawiński (13.5), 1. Maciek Staszewski (13.5), 3. Bartek Bielecki (12.5), 4. Piotr Sitarz (11.5), 4. Przemek Napierzyński (11.5), 6. Olek Żerelik (10.5), 7. Michał Tomaszewski (10), 7. Ola (10), 9. Krzysiek Ograbek (8.5), 10. Sebastian (8), 11. Jędrzej Mirowski (7), 12. Marcin Chydziński (5.5).

Kursywą Ci, którzy muszą powalczyć w przyszłym tygodniu. Zagramy tylko we wtorek i środę.

Gramy:


1. Blake Griffin (#13) czy Kyrie Irving (#11) – który z nich powinien być w Top-10?

Olek Żerelik: Blake Griffin. W dobrym zdrowiu! Jego niektóre zagrania w najwyższej formie wrzuciłyby go nawet do Top-5. On potrafi, ale niestety nie ma szczęścia i dotykają go coraz częściej kontuzje. Ponadto jego talent ewoluuje przy CP3… tylko czy mają razem jeszcze czas? ten sezon to ostatni gwizdek. Życzę mu Finałów Konferencji ;)

Bartek Bielecki: Z tej dwójki – Blake Griffin. Griffin, podobnie jak Chris Paul balansować będzie na granicy Top-10 graczy ligi w czerwcu. Blake będzie zmierzał w kierunku Top-10, a CP3 będzie z niego powoli wypadał. Gdzieś w tych okolicach są też Cousins i Irving, ale ani jeden, ani drugi nie ma pojęcia o obronie, co w moich oczach przekreśla ich w tym wyścigu do elitarnej dziesiątki NBA. Griffin, po sezonie pełnym zawirowań, teraz powinien wrócić i udowodnić wszystkim, że jest topowym silnym skrzydłowym ligi.

Jędrzej Mirowski: Griffin. Ale zdrowy. Pamiętacie ten okres w październiku i listopadzie 2015, gdy Griffin kręcił cyferki 25/8/5, trafiając przy tym 54% z gry i napędzając ataki Clippers? Po niektórych akcjach nie pozostawało nic poza odpaleniem youtube’a. Dammm – gość wyglądał wtedy jak Top-5 gracz NBA, któremu do szczęścia brakuje już tylko regularnego rzutu za 3. Kontuzje pokrzyżowały mu plany w zeszłym roku, ale liczę że tym razem rozegra wreszcie cały zdrowy sezon (chociaż trochę w to nie wierzę, bo jeszcze w lipcu pojawiały się doniesienia o problemach z pachwiną) i uciszy tych wszystkich ludzi, którzy pomimo ogromnego postępu Giffina w ostatnich latach, wciąż kojarzą go tylko z dunków i flopowania. Oglądacie Wy w ogóle mecze Clippers? Nie wstyd Wam?

(pynnnk)

Marcin Chydziński: Kyrie Irving. Nie wiem czy umiejętnościami technicznymi. Ale to co lubię w nim od początku kariery, to że im większa stawka, tym lepiej gra. Coś co mają nieliczni. Pytanie za kogo miałby tam wejść :)

Ola: Blake. Nie bede uzasadniac, kazdy logicznie myslacy czytajacy na pewno sam znajdzie wlasciwa dla siebie odpowiedz na to pytanie:) a jesli nie, to wtedy Kyrie;D

Przemek Napierzyński: Blake Griffin. Jeśli będzie zdrowy, przejmie na stałe pałeczkę pierwszej opcji ofensywnej Clippers, wobec niestety nieuniknionego regresu formy CP3. To właśnie od tego, co zaprezentuje Griffin w kolejnym sezonie uzależniam szanse LAC na zagrożenie Warriors w ich drodze do finałów. W przypadku Irvinga, dopóki samodzielnie nie wejdzie w buty lidera drużyny, choćby nie wiem jakie miał fantastyczne statystyki, zawsze będzie postrzegany przez pryzmat gracza wychodzącego zza pleców LeBrona, co skutecznie uniemożliwi mu wejście do TOP-10 ligi.

Marcin Tomaszewski: Kyrie Irving. Miałem go w Top-10, Maciek dał mu tylko 7 co mnie smuci. Poprzedni sezon zaczął w styczniu i rozkręcał się w powoli, aż w końcu w playoffs zobaczyliśmy świetną wersję Irvinga. Teraz od początku sezonu jest zdrowy i jeśli ominą go kontuzje to miejsce w Top-10 mu się należy. Kyrie i jego ball-handling to jest jedna z moich ulubionych rzeczy do oglądania <3

Sebastian Hetman: Kyrie Irving. Zastanawiałem się od czasu jego jedynego sezonu w Duke, czy czasem nie skończy jak John Wall. W sensie, że talent będzie długo szlifował się na parkietach NBA. I jeszcze zastanawiałem się nad jedną rzeczą (po 30-tce człowiek zastanawia się co chwilę) – czy comeback LeBrona nie udusi kariery Irvinga. Stało się inaczej, bo o ile w pierwszym sezonie u boku Jamesa Irving dopiero dostosowywał się do roli tego „drugiego”, to w drugim sezonie wszedł na poziom wyżej – koszykarsko i mentalnie. Wydoroślał, będąc w zasadzie momentami liderem tego teamu. Jego cichy „glory run” trwa w zasadzie od Mistrzostw Świata 2014, ale myślę, że zobaczymy od niego jeszcze więcej.

Maciek Staszewski: Mam takie samo Top-10 jak w rankingu, więc trudno mi z nim dyskutować. Jeśli mam kogoś wskazać, to byłby to chyba Klay Thompson, ponieważ dzięki swojej two-way grze jest według mnie lepszy od takiego Jamesa Hardena, który, i to chyba żaden spoiler, załapał się do Top-10. Mam wrażenie że go trochę nie doceniłem, bo może się nagle okazać, że to on będzie zdobywał najwięcej punktów dla Warriors w nowym sezonie.


2. Marcin Chydziński pyta – po raz drugi – która z gwiazd NBA zaliczy w przyszłym roku największy regres?

Olek Żerelik: Carmelo Anthony. Zabiorą mu piłkę, bo i Rose i KP będą musieli mieć swoje akcje. Przewiduję na pewno regres statystyczny, choć jest iskierka nadziei, że przekuje się to w progres efektywności.

Bielecki: Statystycznie Draymond Green, faktycznie Jimmy Butler. Osiągnięcia tego pierwszego pójdą w dół ze względu na spadek roli w zespole po przybyciu Kevina Duranta, którego Green sam natrętnie rekrutował. Butler pozostanie świetny w defensywie, ale obserwując to, jak fatalnie wypadł w Rio oraz biorąc pod uwagę fakt, że w Bulls otoczony będzie dwoma graczami, którzy nie są shooterami, jego gra zejdzie na niższy poziom. Do póki nie poprawi swojego rzutu, będzie się w Chicago męczył.

Mirowski: Jimmy Butler. Czy to pytanie się już nie pojawiło jakiś czas temu? Lubię JB, ale gra obok Rondo i Wade’a na pewno nie pomoże mu w rozwoju (czy nie po to handlowano DR, aby Butler miał więcej piłki w rękach? Jak Butler ma poprawić rzut za 3, jeśli w tej drużynie nie będzie żadnego spacingu?) i spowoduje, że będziemy mniej zauważać grę defensywną Butlera, a częściej jego kiepskie osiągi punktowe (fantasy-tip nr 1 – omijaj Butlera w tegorocznych draftach fantasy). Swoją drogą Bulls powinni podczas draftu przehandlować Butlera za Dunna i Muhammada i rozpocząć solidną przebudowę. A tak dalej będą taplać się w smrodzie 6-10 miejsca, bez żadnych jasnych perspektyw na przyszłość.

Marcin Chydziński: Dwyane Wade. Znacie ten moment, kiedy po intensywnym okresie w pracy idziecie na urlop i w pierwszy dzień dopada was przeziębienie? Wade nigdy się nie oszczędzał, a jednym z najważniejszych jego atutów jest fizyczność, sprawność. Według mnie odchodzi do Chicago na urlop. Nie idzie do lepszej drużyny, nie idzie do lepszego trenera, nie idzie do lepszej organizacji. Spodziewam się, że organizm upomni się o swoje, a Wade rozgrywał będzie 40 meczów na sezon do końca kariery.

(pęęnnk)

Ola: Durant Kevin

(pynnk)

Przemek Napierzyński: Dwyane Wade. Jak już kiedyś pisałem – jego wiek, kolana, partnerzy i nieudolność managementu brutalnie zrzucą go na półkę legend, które już przeminęły.

Michał Tomaszewski: Carmelo Anthony. Kiedy przeczytałem pytanie od razu na myśl przyszedł mi Carmelo. Ostatni sezon nie był zły w jego wykonaniu ale gdy patrzę na jego statystyki to jest skuteczność spada, ilość zdobytych punktów również. Z gwiazd NBA wydaje mi się, że on wydaje się głównym kandydatem do zaliczenia największego regresu. Chris Paul? Nie sądzę. LeBron? Tym bardziej.

Sebastian: Jimmy Butler. Po fatalnych Igrzyskach Olimpijskich, po dodaniu Wade’a i Rondo, po zgrzytach z Fredem Hoibergiem… Najbliższy sezon Butlera może być dość ostrym zderzeniem ze ścianą, nazwijmy to – ścianą lidera? O ile Butler nadal tym liderem będzie, a powinien. Mimo wszystko Chicago zalicza konkretną przebudowę, a podpisanie Wade’a i Rondo nie ma z nią nic wspólnego (tickets please!), dlatego w tym całym mini burdelu Jimmy będzie miał popsutą głowę, co przełoży się na wyniki i staty. Wiemy, że to raptus, a piłki na bank zabraknie. Thibs zapala cygaro…

Maciek Staszewski: Tony Parker. Może on nigdy nie był full time gwiazdą, ale teraz nie będzie nią po trzykroć. Stawiam, że Patty Mills będzie grał od niego większe minuty i Spurs będą wtedy lepsi. Regres zaczął się już dawno, ale kiedy nasze oczy przestanie przesłaniać cień odchodzącego Tytana Duncana, zobaczymy jeszcze wyraźniej, że gra Tony’ego też już jest cała pomarszczona.

(Pół w dół)


3. Grzegorz Szybieniecki pyta – który trener zostanie zwolniony jako pierwszy?

Olek Żerelik: Erik Spoelstra. Po odejściu Wade’a, LeBrona i wraz z problemami zdrowotnymi Bosha skończyła się era wielkiego Miami. Możliwe też, że potrzebna będzie zmiana na stanowisku trenera, by to wszystko zacząć budować od nowa. Dragić, Whiteside i armia młodych jest do tego fundamentem, ale czy pod tym trenerem? Czy jemu będzie się chciało to wszystko budować od nowa? Zobaczymy. Drugi kandydat: Alvin Gentry.

(Pół w dół)

Bielecki: Earl Watson. Standardowa odpowiedź na to pytanie to: „trener Sacramento,” ale wierzę, że z Joergerem będzie inaczej, choć to wciąż mocny kandydat do bycia kolejną ofiarą superduetu VV, czyli Vlade-Vivek. Stawiam na Watsona, bo to prawdopodobnie najmniejsze nazwisko na ławce w tym roku, a management Suns nie należy do najbardziej cierpliwych. Moje Top-3 trenerów do zwolnienia zamyka Nate McMillan, bo wygląda na najsłabszy punkt Pacers w tym sezonie. Gdyby cierpliwość rządzących nie była czynnikiem, stawiałbym na Hornacka i/lub Hoiberga.

Mirowski: Brett Brown. Fuck you Colangelos #TeamHinkie. Gdyby 25-ta godzina była kręcona dziś to idę o zakład, że w genialnym monologu postaci granej przez Edwarda Nortona wspomniana zostałaby rodzina Colangelo i to co zrobili z Hinkiem. Brown Brown ma kontrakt ważny jeszcze 3 lata, ale jak pamiętamy został on przedłużony na krótko przed tym jak do 76ers przyszedł Jerry Colangelo (Hinkie już wiedział co się święci). BB pewnie pozostanie do końca sezonu, ale podczas wakacji 2017/2018 76ers rozpoczną poszukiwania bardziej doświadczonego trenera, który będzie w stanie wprowadzić ich do PO. Wydaje mi się, że w trakcie sezonu żaden z trenerów nie straci pracy, a wynika to głównie z tego, że sporo drużyn zrobiło na tym stołku przetasowania podczas wakacji.

Chydziński: Fred Hoiberg. Rondo i jego charakter. Butler i jego uwagi z zeszłego sezonu. Wade i standardy do jakich jest przyzwyczajony. Organizacja Bulls i atmosfera jaka tam panuje. Hoiberg stoi przed podobnym zadaniem jak bohater gry Endera (przeczytaj książkę). Tylko nie jest Enderem. I czeka go szybki The End.

Ola: Luke Luke, lucky Luke:)

Przemek Napierzyński: Fred Hoiberg. Kiepskie wyniki Bulls spowodowane przez słabość i niedopasowanie skompletowanego przez kierownictwo składu sprawią, że zdesperowany GM postanowi wymienić ogniwo, które wymienić jest najprościej – czyli trenera. Niestety dla fanów Byków nowa miotła nic nie pomoże i cyrk będzie trwał w najlepsze. Zastanawiałem się, czy nie dać Alvina Gentry’ego, ale w przypadku Pels dodanie do managementu Danny’ego Ferry’ego daje jakieś nadzieje na opamiętanie i dojście do konkluzji, że słabość tej drużyny nie wynika (a przynajmniej nie jest to główny powód) ze złego trenowania.

Michał Tomaszewski: Fred Hoiberg. Podpisanie w czasie offseason Rondo i Wade’a przez GM Chicago Bulls wydaje się być katastrofą z naszej perspektywy. Jednak inaczej za pewnie myślą władze Bulls i jeśli ich pomysł nie wypali, to nie będą szukać wymian, a raczej będąc zakochani w swojej filozofii, postanowią zwolnić biednego Freda i poszukają innego kandydata, który w rozmowach kwalifikacyjnych będzie ich pomysł na grę z Rondo, Wade’em oraz Butler’em kochał i podziwiał. Sorry Fred takie jest te życie.

Sebastian: Jeff Hornacek. Strzelam, ale tak naprawdę jaki inny klub będzie miał tak mało cierpliwości? Może jeszcze Kings i Dave Joerger, ale w przypadku Sacto stawiałbym na nieco dłuższą budowę teamu wokół utalentowanego ex-coacha Grizz. W Knicks oczekiwania będą duże, nazwiska są duże, miasto jest duże i… Phil Jackson nie ma zamiaru wracać do Montany, która na fotach w Google jest kozacka. Hornacek będzie na gorącym krześle, jeżeli Knicks do grudnia będą na minusie.

(JEST. Plus, tęskniłem)

Maciek Staszewski: Fred Hoiberg. Tylko on i Alvin Gentry przychodzą mi do głowy jako prawdopodobni kandydaci do zwolnienia w skali całego sezonu, a Fredzia dużo bardziej nie lubię i uważam, że NBA to dla niego za wysokie progi. No i ma tak wybuchową szatnię, że może go skutecznie wysadzić z NBA. Oby.

(Po pół plusa dla wszystkich, którzy zgodzili się przy Hoibergu)

Poprzedni artykułSkarb Kibica 2016/17: Washington Wizards
Następny artykułMiejsca 15-11 w #rank6G

4 KOMENTARZE

    • Zobacz il nowych trenerów pojawilo się na stanowiskach. Przecież praktycznie nie ma szans, żeby zostali oni zwolnieni juz w pierwszym roku swojej pracy. Doloz do tego trenerów nienaruszalnych [Pop, Stevens, Budenholzer, Kerr, Sttots, Carlise,Rivers itp…] i nagle ci zostaje w grze 76ers,Cavs, Raptors, Bulls i Pelicans.
      Cavs dopiero co wygrali tytul. Raptors dopiero co doszli do Finalow Konferencji, więc Casey zarobil duuuży kredyt zaufania.
      Pelicans…może, ale nie powinienes zwalniać trenera, jeśli pol jego skladu jest rozbite kontuzjami.

      Hoiberg? Sure – na niego najlatwiej będzie zrzucić winę za niepowodzenia Bulls, ale czy zapomnieliśmy już jak mocno managment Byków się o niego staral? Wedlug mnie gośc dostanie conajmniej jeszcze jeden sezon…

      A na temat Bretta Browna wypowiedzialem się już wyżej.

      Co do Spo – pelna zgoda. Zwolnienie go przez Rileya zupelnie nie wchodzi w grę.

      Lubię to: 3