Lance Stephenson trafił w końcu do New Orleans Pelicans

4
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Jest artykuł do napisania dla jednego z ludzi Lance’a Stephensona dla „The Players Tribune” o przetrwaniu i o czekaniu na kolejną szansę. 10 tygodni oczekiwania skończyło się w końcu kontraktem w NBA. Choć rejsy lotnicze do Chin były sprawdzane. Tymczasem dwa lata i 18 mln dolarów po tym jak „Born Ready” zrezygnował z pięcioletniego kontraktu na 44 mln dol. od Indiany Pacers, Larry Bird siedzi na porczu, rozwiązuje krzyżówki i nie wygląda już za róg. Nie czeka.

Stephenson natomiast cały czas traci dolary. Ale jeszcze nie kończy.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułAbdul-Rauf, zapomniany strzelec
Następny artykułDwunasty gracz: Życie znów nabiera sensu

4 KOMENTARZE

  1. Na papierze roster NOP to dla mnie jakis sklad szrotu. Jest AD, Holiday (ktory znow wypada) i potem dlugo, dlugo nic. Zreszta wydaje mi sie, ze w dzisiejszej NBA jesli nie masz zasiegu za 3, to w ataku Twoja wartosc spada praktycznie o polowe

    No i dwa pytanka:
    1) Czy sposrod zdrowych zawodnikow Pelicans, Lance nie jest w tej chwili drugim MVP?
    2) @Maciek: Wypadniecie Jrue ze skladu na ponad miesiac gry to TYLKO 2 mecze roznicy? Az tak go hejtujesz? ;)

    Jak dla mnie kolejny team, ktory bedzie walczyl z Kings i LAL o top-3 loterii.

    Lubię to: 0