Gorący Ekspres (07.09): Kto nie załapał się do Top-50 #rank6G ?

13
fot. newspix.p
fot. newspix.p

Ruszyliśmy dziś na naszym Twitterze z tegorocznym rankingiem Szóstego Gracza i zaprezentowaliśmy miejsca 50-46. Oto te miejsca:

50. Steven Adams (C, Oklahoma City Thunder)
49. Rudy Gobert (C, Utah Jazz)
48. Bradley Beal (SG, Washington Wizards)
47. Goran Dragić (PG, Miami Heat)
46. Nikola Vucević (C, Orlando Magic)

Ale pewnie chcielibyście wiedzieć kto nie załapał się do Top-50. O tym między innymi traktuje dzisiejszy Ekspres. Przypomnę tylko, że bawimy się na Twitterze i używamy hashtagu #rank6G

Dzisiejszy dzień wygrał Maciek Staszewski:

Macie jednak jeszcze czas na skomentowanie innych graczy niż Beal (chyba, że ktoś przebije Maćka). Jutro rano opublikujemy najlepsze komentarze przy danym graczu. Im więcej ktoś zbierze takich najlepszych komentarzy, tym fajniejsza nagroda.

Gramy:


1. Który gracz powinien być w Top-50, a nie ma go i jesteś w szoku?

Olek Żerelik: Rodney Hood (68). Myślę, że wraz z rozwojem drużyny i większą ilością zwycięstw, a także udziałem w PO 2016/2017 zauważony zostanie wkład Hooda w grę Utah. Z roku na rok zalicza on duży progres i w tym sezonie wejdzie na poziom TOP-40 ligi.

(pynnk, punkt, bo się zgadzam – powinien być w Top-50)

Bartek Bielecki: Dwyane Wade (55). Szok to może za duże słowo, ale przed obrońcą Bulls jeszcze przynajmniej jeden rok gry na poziomie TOP-50 NBA. Może to mój romantyzm i chęć zatrzymania czasu, aby tacy gracze jak Wade się nie starzeli, ale mimo wszystko, kolegę Chydzińskiego chyba za bardzo poniósł weekendowy melanż, że za niemal dwukrotnie lepszego zawodnika, uznał gracza, który rozegrał w NBA tyle minut, co każdy z Ekspresowiczów, czyli Joela Embiida.

(pynnk pynnnk, thats a nice trashtalk)

Jędrzej Mirowski: Chris Bosh (84). To było dla wielu z nas bardziej jak typowanie – czy wróci do gry w przyszłym roku, czy nie wróci. Takie trochę wróżenie z fusów. Tylko dlaczego Bosh, którego widzimy na parkiecie od ponad 10 lat i gdyby nie problemy z zakrzepami byłby na dzień dzisiejszy TOP-25 tej ligi, dostaje niższe oceny niż Embiid, którego nikt jeszcze na parkietach NBA nie widział? Embiid (83) nad Boshem (84) to największy szoker tego rankingu.

Michał Tomaszewski: Khris Middleton (59). Z roku na rok coraz lepszy, w zeszłym sezonie zrobił duży progres i spodziewam się, że to będzie jeszcze lepszy jego sezon pod wodzą Kidda. Myślę, że w tym roku przekroczy granicę średnio 20 punktów zdobywanych na mecz. Świetne rzut zza łuku, dobry obrońca, 25 lat czyli najlepszy okres jeszcze przed nim! Mam nadzieję, że Khris pokaże wszystkim dlaczego powinien się znaleźć w TOP-50 graczy w NBA a do teraz nie rozumiem jak można było mu dać ocenę 5 (w skali od 1-10) ? Może dlatego, że gra tylko w Bucks?

(5 dali Piotrek Kolanowski i Krzysiek Ograbek)

Marcin Chydziński: Andre Iguodala (63). W szoku nie jestem, ale trochę dziwne, ze się nie dostał. Proponuję test – ułóż 4 dwunastoosobowe składy. Żaden zawodnik nie może się powtarzać. Spróbuj nie wybrać Iguodali. Ja nie umiem.

Krzysztof Ograbek: Dwyane Wade (55). Mimo, że co roku jest coraz słabszy, to w play-offach pokazał, że jest w nim jeszcze bardzo dużo i przychodzi do gry, kiedy drużyna go potrzebuje. Może i w grudniu nie będzie w TOP-50, ale w czerwcu już na pewno.

Maciek Staszewski: Nikola Jokić (51). Przegrał 50. miejsce o zaledwie 0,035 punkta, za co możemy podziękować Olkowi Żerelikowi, który tylko 3 graczom z 88 dostępnych dał niższą ocenę niż jemu. Kolega ewidentnie nie lubi jak gracze za dużo myślą i komplikują grę, bo równocześnie ma w swoim Top-30 Zacha LaVine.

(pynnk pynnnk pynnnnnk)

Piotr Sitarz: Andre Iguodala (63). Powinien być za samą obecność w potencjalnie najlepszym lineupie przyszłego sezonu, a może całej galaktycznej historii koszykówki. Brakuje mi w Top-50 tego piątego z ultra-legionu Warriors, który przecież broni na pięciu pozycjach (ta piąta, to środek w mismatchach przeciwko równie niskim rywalom) i w play-offach oprócz tego, że trafiał niekontestowane rzuty (chociaż na tym poziomie, to nie powinno być traktowane jako wynosząca go 10 pozycji do góry zaleta), podawał piłkę stając się kreatorem na pozycjach nr 3/4 jakim miał być Harrison Barnes. Dzisiaj wydaje mi się, że zaniżyłem w rankingu jego wartość, ale z drugiej strony ma już 32 lata plus nie będzie już zmieniał gracza – czy grał obok niego – od którego był lepszy siedząc na ławce.

Przemek Napierzyński: Jonas Valanciunas (61). Szok to za dużo powiedziane, ale osobiście widzę tego zawodnika w czołowej 50 na koniec kolejnego sezonu. Pytanie, czy jego brak w rankingu to zbytnie zachłyśnięcie się oceniających jego fatalną postawą podczas Igrzysk, czy też realna ocena jego możliwości. Jeżeli faktycznie na koniec sezonu będzie poza najlepszą 50 graczy NBA będzie to oznaczało, że albo kontuzje zabrały mu sezon, albo JV sięgnął już głową sufitu i wyżej nie podskoczy. Szkoda by było, bo chyba wszyscy liczyli na więcej.


fot. David Blair / Newspix.pl
fot. David Blair / Newspix.pl

2. Który gracz znalazł się w Top-50, a nie powinien w nim być?

Żerelik: Victor Oladipo. Zanim zaaklimatyzuje się w nowym systemie minie sporo czasu. Ponadto nie będzie mógł dominować piłki i będzie musiał rozwinąć inne aspekty gry. Minie trochę czasu zanim wróci na swój poziom, ale w TOP 50 nie będzie.

Bielecki: Goran Dragić. Trochę przeceniony. Jeden z oceniających, którego nie ma w Ekspresie, dał mu notę o całe dwa punkty wyższą niż Johnowi Wallowi. Podejrzewam, że nawet mama braci Dragić by się zaśmiała.

(Nie zdradzę kto to, bo nie może się tu bronić)

Mirowski: Pau Gasol. Przy całej sympatii do Pau….ale facet za rok będzie miał 37 lat. W Spurs będzie trzecią opcją w ataku i dziurą w obronie. Ten sezon uwidoczni niestety wiek Gasola i nie wierzę po prostu, aby za rok od teraz był w TOP-50 tej ligi. 37 lat człowieku …where the hell is Kobe Bryant?

Tomaszewski: Bradley Beal. W czym Beal jest lepszy od Middletona? Aaa, faktycznie jest mistrzem w łapaniu kontuzji w czasie sezonu. Gdybym miał wybierać pomiędzy nim a Khrisem, na 100 przypadków wybrałbym 100 raz gracza Bucks. Na ten moment jest lepszy od Beala i będzie w najbliższych sezonach. Nigdy nie byłem fanem talentu Bradley’a i gdy w sezonie 13/14 były oznaki lepszej gry, to przyszły kontuzje, które kompletnie zatrzymały jego rozwój.

Chydziński: Kristaps Porzingis. Idziecie na film z dziewczyną. Ona wybrała, spodziewacie się, ze będzie ckliwy i słaby. Okazuje się całkiem zabawny i nawet się nie nudzicie. Bezpośrednio po seansie wydaje wam się ZAJEBISTY. Co nie znaczy, że jest zajebisty, po prostu kwestia kontrastu jaki macie. Obejrzycie go po dwóch latach jeszcze raz i myślicie wtedy „WTF? Myślałem, ze to było lepsze”. Dokładnie tak samo jest z KP. Miał być cienki, zaskoczył pozytywnie. Ale Top-50?

Ograbek: Kristaps Porzingis. Trochę za wcześnie. Potencjał jest w nim duży i jeśli będzie się rozwijał, to miejsce wśród 50 najlepszych zawodników w lidze już na niego czeka. Za rok to jeszcze jednak nie nastąpi.

Staszewski: CJ McCollum. Rozumiem że ładnie rzuca, ale z rozgrywającego, to on nie ma w sobie rozgrywania, a z rzucającego obrońcy nie ma obrońcy. Typ na niego w Top-50, to typ na to, że mocno się podciągnie w którymś z tych elementów… Nie kupuję tego, zwłaszcza przy coraz ciaśniejszej rotacji Blazers.

Sitarz: Serge Ibaka. Z jednej strony napisałem, wydaje mi się, dużo pochwalnych słów w jego kierunku, z drugiej – stracił i elitarność w obronie i przede wszystkim wartość w ataku, która jeszcze dwa lata temu mogła go ustawić wśród czołowych silnych skrzydłowych w lidze. Może odejście od obręczy – w sezonie 13/14 oddawał mniej niż 1 rzut za 3 punkty na mecz – sprawiło, że spot-up rola obok topowych graczy przeniosła się na mniejsze zaangażowanie po bronionej stronie? Chociaż w Orlando jest trener, który lubi grać dwójką big-manów pod obręczą, to nie specjalnie wierzę w odrodzenie Ibaki w podobnym systemie jak Pacers 2013 w czasach, kiedy zespół musi mieć kim atakować z rogów i ze skrzydeł.

Napierzyński: Brook Lopez. Na początku przyznaję się bez bicia – nie oglądam meczów Nets. Być może więc z tego powodu nie zdaję sobie sprawy, z jak wysokiej klasy zawodnikiem mam do czynienia. Jednak żeby być w TOP-50 na koniec sezonu Lopez musiałby być a) zdrowy b) pociągnąć Brooklyn do lepszego bilansu, niż jest to przewidywane. Te dwie rzeczy jednocześnie się nie zdarzą, a Brook pozostanie wybitnym w ofensywie, ale jednowymiarowym i kontuzjogennym graczem, który młodszy też już nie będzie. Są zawodnicy, którzy nie zmieścili się w rankingu, a których cenię bardziej.

(boooou)


3. Pozycja, którego gracza w rankingu wprawiła Cię w największe osłupienie?

Żerelik: Wade, Nowitzki, Howard poza TOP50. Sądziłem, że jednak wielu z nas uwierzy w ich nadal duże umiejętności i umieści ich dużo wyżej. Jednak sporo zabrakło i panów nie uraczymy w tegorocznym rankingu Top-50. Kto by uwierzył?

Bielecki: Chris Bosh. Według części oceniających kariera Bosha dobiegła już końca. Jego pozycja w rankingu jest krzywdząco niska, bo wysoki Heat, nawet jeśli zagra tylko w połowie spotkań w przyszłym sezonie, nie zasługuje, by wystawiać mu notę poniżej skali. Rozumiem, że niejasna przyszłość mogła go wyrzucić z TOP-50, ale całkowite przekreślenie go to przesada.

Mirowski: Karl Anthony Towns. Hajp na KAT’a przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Spieprzyliśmy ten ranking. Niech Maciek i Adam w przyszłym roku robią go sami.

Tomaszewski: Blake Griffin. Jego miejsce jest dla mnie może nie ,wielkim osłupieniem ale lekkim zaskoczeniem. Patrzę na nazwiska, które są za Griffinem i jestem lekko zszokowany. Sam jestem ciekaw jak Blake będzie wyglądać w tym sezonie i czy będzie częstszym zagrożeniem zza linii za trzy. Jeśli L.A. Clippers ominą w końcu kontuzje i będą realnym zagrożeniem w finale konferencji z nim na czele, to jestem w stanie się zgodzić z jego miejscem w rankingu. Na ten moment nie widzę tego.

Chydziński: Kristaps Porzingis. Top-50 ok, ale w WNBA.

(booou, minus jeden)

Ograbek: Joel Embiid. Będzie kolejnym jednogłośnym ROY, ale ranking 6G jeszcze tego nie wie. W trakcie sezonu będziemy się zastanawiać, czy w przyszłości ta liga będzie należeć do KATa, czy Hansa.

Staszewski: To, że na liście 88 graczy do głosowania pojawiła się w ogóle wzmianka o zwłokach Tysona Chandlera. Skoro on tu jest to czemu nie ma KG Maćku? To dwa szoki w jednym.

(0 – liczba graczy Pistons, którzy mieli w zeszłym sezonie lepszy plus/minus niż zwłoki KG)

Sitarz: Draymond Green. Dzisiaj wygląda na to, że jest beneficjentem systemu Steve’a Kerra i gry z takimi, a nie innymi zawodnikami, ale za jakiś czas wspólnie będziemy zastanawiać się, czy jest ogniwem spajającym grupę super-gwiazd, najważniejszym człowiekiem w szatni, i jak pokazał mecz numer 7 Finałów, go-2-guy’em, kiedy ten pierwszy i drugi trafiają 12 z 36 rzutów z gry i 6 z 24 trójek – historią Game7 jest to, że Warriors oddali tylko 13 rzutów z linii. Tym samym, że jest MVP w skali zespołu, który pomaga swoim partnerom zostać MVP w skali całej ligi, a nie graczem, który ma szczęście, że nie gra w Minnesocie.

Napierzyński: Karl-Anthony Towns. Patrzę na jego pozycję w rankingu i widzę, że hajp na tego chłopaka jest potężny. Patrzę na ocenę, jaką mu dałem i widzę, że również dałem mu się ponieść. TOP-2 centrów po drugim sezonie w lidze? Wow…

Poprzedni artykułMnóstwo znaków zapytania w Waszyngtonie
Następny artykułMiejsca 50-46 w #rank6G i najlepsze tweety

13 KOMENTARZE

  1. A ile totalnych potworków, że tylko wyłowię nieliczne:

    „Chydziński: Kristaps Porzingis. Top-50 ok, ale w WNBA”

    „ma w swoim Top-30 Zacha LaVine.”

    „Napierzyński: Brook Lopez. Na początku przyznaję się bez bicia – nie oglądam meczów Nets. Być może więc z tego powodu nie zdaję sobie sprawy, z jak wysokiej klasy zawodnikiem mam do czynienia” – perła.

    Ale zabawa jest i i tak jest fajnie ;-)

    Lubię to: 0
  2. „Embiid (83) nad Boshem (84) to największy szoker tego rankingu.”

    SERIO?!

    Fakt, że Embiid jest wyżej od Bosh’a ciężko wytlumaczyc… ja rozumiem, że Embiid zdrowy i bez ryzyka odnowienia kontuzji może być super zawodnikiem ale gość nie zdobył nawet punktu w NBA i jest na drodze do zostania Greg’iem Odenem 2 (mimo ze trzymam za niego kciuki)

    Rozumiem, że Bosh ma ciężkie problemy zdrowotne, które mogą mu nie pozwolić grać ale w ostatnie dwa lata i tak zagrał więcej meczów od Embiida więc gdzie tutaj jest logika?

    Iguadala definitywnie nie jest top50… to jest proste do ogarnięcia – jest świetnym zadaniowcem ale wstaw go do słabej drużyny i masz dalej słabą drużynę z dobrym defensorem. Gosc pozwoli im wygrac dosłownie kilak meczów w ciągu roku więcej. Ofensywy nie pociągnie, point-forwardem nie będzie. Dla mnie dobra decyzja.

    Lubię to: 0
    • Logika jest w czytaniu że zrozumieniem.

      To jest ranking Top50 graczy – gdzie bedą znajdować się koniec przyszłego sezonu. Jeśli zdaniem autorów Heat nie dopuszczą Bosha do gry że względów zdrowotnych a Embiid zacznie sezon w Philly (na co się zanosi) to i sensu można się doszukać.

      Lubię to: 0
      • Dzięki za informację ale akurat udalo mi sie to odczytac nie bylo to specjalnie zaszyfrowane… tylko problem jest taki, że ja uwazam ze szacowanie ze Embiid zagra wiecej spotkan od Bosha jest ryzykowne bo gosc do dzis nie zagral w nba nawet minuty… a historia uczy ze takie kontuzje bywaja problematyczne…

        Lubię to: 0
  3. Wade poza top50?
    Jeden z najlepszych sg w historii NBA całą swoją karierę był niedoceniany.
    Tak było, gdy przychodził do ligi, tak było, gdy zdobywał mistrzostwa, tak jest teraz.
    Jakiś Bradley Beal, który ma problemy z kontuzjami już teraz jest przed nim.
    Ehhh…

    Lubię to: 0
  4. Drogi Pamiętniku,

    pisze do Ciebie, bo tylko Ty mnie rozumiesz, mój Powierniku Tajemnic. Tak mi ciężko! Wszedłem dziś na ten portal o koszykówce o którym ci pisałem. Chciałem się przekonać co napisali inni komentujący w Gorącym Ekspresso. Wchodzę i co widzę – Bartek Bielecki mi pojechał!
    Nie chodzi mi nawet o to Drogi Pamiętniku, że to co napisał było szczególnie okrutne. Po prostu to trochę tak, jakby opluł cię najsłabszy chłopak w szkole. Albo jakbyś dostał kosza od wąsatej ekspedientki-nimfomanki. Albo jakbyś wszedł do celi i… nie, nawet nie chcę o tym myśleć.
    „Może miał rację?” – spytasz. Może faktycznie ocena 7 dla Joela Embilda, „zawodnika, który rozegrał w NBA tyle minut, co każdy z Ekspresowiczów”, jest za wysoka?
    Może powinienem dać mu 6,5, tyle co Bartek Benowi Simmonsowi?

    Och, sam już nie wiem :(

    W pierwszym odruchu chciałem wybiec na ulicę i krzyczeć, „Nieprawda! Niesprawiedliwość!”, bo przecież ten ranking to wróżenie, to pisanie o tym co BĘDZIE ZA ROK… Ale potem zrozumiałem, ze nie mogę tego zrobić. Zrozumiałem, ze nie napisał tego specjalnie. Że nie była to odpowiedź na apel Maćka o krew w komentarzach. Że nie zareagował na ten apel jak pies mojego sąsiada na lecący patyk i hasło aport.

    Po prostu nie załapał idei.

    Zostawię to wszystko między nami Drogi Pamiętniku. Boli i czuje się jak:

    https://www.youtube.com/watch?v=D8PFtt1P3TU

    Ale na zewnątrz będę twardy

    https://www.youtube.com/watch?v=XJNnDCOK_gw

    Lubię to: 2
  5. Jakie to dobre! Chapeau bas, redaktorze Kwiatkowski, dales uczestnikom ekspresu rankingi i spusciles ze smyczy, czekam na dalsze czesci jatki, jak w komentarzach o antytransseksualnym prawie w Karolinie Polnocnej!

    Lubię to: 1