Bielecki: Bealieve

2
fot. Harry E. Walker / Newspix.pl
fot. Harry E. Walker / Newspix.pl

Bradley Beal podpisał latem spodziewany przez wszystkich maksymalny kontrakt z Washington Wizards, opiewający na kwotę $128 milionów płatną w pięć lat. Wizards nie mogli po prostu pozwolić odejść swojemu drugiemu najlepszemu zawodnikowi, chociaż nie brak było w środowisku głosów, że może takie rozwiązanie byłoby rozsądniejsze. Chodzi oczywiście o historię kontuzji Beala i dość pesymistyczny scenariusz – mówiący o ograniczeniu minut do końca kariery – zarysowany zresztą przez samego zainteresowanego. Wizards wierzą jednak w swoją młodą gwiazdę. Wierzę też ja.

Problemy ze zdrowiem Bradleya rozpoczęły się już w debiutanckim sezonie 2012-2013. Zaczęło się od niewinnego skręcenia prawej kostki w jednym z marcowych spotkań. Mimo urazu, sztab zespołu wraz z zawodnikiem podjęli decyzję o dalszym graniu, chociaż Wizards po raz kolejny zmierzali w kierunku loterii draftu. Wkrótce okazało się, że granie na skręconej kostce doprowadziło do reakcji zmęczeniowej w prawej kości strzałkowej. Beal opuścił resztę sezonu, poddając się sześciotygodniowej rehabilitacji.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułTrener Litwy o Valanciunasie: Ta bajeczka może się pewnego dnia skończyć
Następny artykułKiedy zagrasz w NBA, Milos?

2 KOMENTARZE

  1. Dobry tekst. Jeden z moich ulubionych graczy. Ten game winner ze Spurs to cudo. Mi się on od zawsze kojarzy z Danielem Sturridgem, ci co oglądają piłkę nożną, wiedzą o kogo chodzi. Na boisku kot, czysty skill, oglądać go to sama przyjemność, ale zawsze na przeszkodzie by wejść poziom wyżej stoi zdrowie… Z drugiej strony tylko 24 lata, czas ma.

    Lubię to: 0
    • Dzięki. Mi osobiście kojarzy się z młodym Rayem Allenem (moim All-Time ulubionym graczem), kiedy ten był głównie shooterem, ale potrafił mocno skończyć przy obręczy. Głównie przez technikę – bardzo płynny strzelec, jak Ray. Świetnie się go ogląda. No i tak jak mówisz, czas ma, bo dopiero dwa miesiące temu skończył 23 lata.

      Lubię to: 0