Kolejne 3 dogrywki w San Antonio. Fantastyczny finisz Damiana Lillarda

14
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Co za mecze są ostatnio rozgrywane w San Antonio. Gospodarze niestety nie grają w pełnym składzie, ale brak wszystkich gwiazd na parkiecie rekompensują kibicom w AT&T Center po raz kolejny dając im dodatkowe 15 minut crunchtime’u. Dwa dni po niesamowitym, długim finiszu w pojedynku z Memphis Grizzlies, odwiedzili ich Portland Trail Blazers i ponownie San Antonio Spurs biegali po boisku aż 63 minuty. Dwa mecze z rzędu z aż trzema dogrywkami – poprzednią drużyną, której zdarzyła się taka seria byli Baltimore Bullets w grudniu 1951 roku.

Tym razem nie było tak szalonych buzzer-beaterów jak poprzednio, ale oczywiście nie zabrakło dużych rzutów, ponownie gospodarzą zabrakło trochę szczęścia, natomiast gwiazdą wieczoru był fantastyczny Damian Lillard.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułGolden State Warriors. Najlepsza drużyna początku sezonu
Następny artykułFlesz: Noc w cieniu Damiana Lillarda

14 KOMENTARZE

  1. W drugiej dogrywce Blazers pomógł niestety sędzia, który nie odgwizadał ewidentnego przekroczenia lini końcowej przez Aldridga, kiedy ten ratował piłkę…kilka sekund później Blake trafił za 3 dając 2-punktowe prowadzenie. W 3OT wygrały już młodsze nogi Blazers.
    Dzisiaj przeciwko Dallas Popovich napewno posadzi Duncana i Manu, co oznacza dla Spurs najprawdopodobniej porażkę, byłaby to już 4 z rzędu…zastanawiam się kiedy Spurs po raz ostatni przegrali 4 mecze z rzędu.

    Lubię to: 0
    • Manu to mógłby odpocząć i trochę dłużej. Pomijając oczywisty błąd sędziów to Manu dziś przegrał mecz ostrogom. Pop niestety też nie pomógł robiąc zmiany całymi piątkami i zmiennicy w mig tracili wypracowane przewagi. Ale to Spurs, poradzą sobie.

      Lubię to: 0
  2. Człowiek po gorączce piątkowej nocy przebudza się na 4q Spurs vs Portland i trafia na taką perełkę – Lillard pokazał big cojones.

    Westbrook, Curry, Lillard, Wall i Irving – Top5 rozgrywających, których można podziwiać w jaki sposób potrafią przejąć spotkanie vide Lillard przeciwko Spurs lub Wall przeciwko Heat. Smart i Napier mają kogo podpatrywać i na kim się wzorować.

    Ciekawe jaki kurs wystawią buki na wygraną Mavs nad Spurs – nawet jeśli Pop nie posadzi Duncana i Manu [co raczej się stanie], to i tak w nogach ten 63 minutowy bój zostanie i odbije się na dyspozycji zawodników.

    Lubię to: 0
  3. Cudowne jest to ja ten chłopak używa mózgu. Zamiast siłować rzut wiedząc, że będzie kontestowany, mając 5 sekund robi drive i jest remis. Potem wytrzymuje presje i mimo minięcia Greena, wykorzystując swoją chłodną głowę i atletyzm go blokuje. Gościu jest perełką, a gra w tej lidze dopiero 3 sezon.
    Choć niestety ten mecz nie jest dla nas żadną odpowiedzią na przyszłość, w Spurs nie grali 2 najlepsi zawodnicy.

    Lubię to: 0
  4. lillard byl swietny ale pewnie skonczy, jako ten ktory nie zagra w meczu gwiazd, bo miejsce zajmie mu pewien starszy gosc, ktory znowy nie trafil rzutu na zwyciestwo

    Lubię to: 0
  5. Szkoda tej przegranej Spurs ale po takim meczu z Grizzlies i tak trzymali się lepiej niż ktokolwiek inny by potrafił a mogli nawet pokusić się o zwycięstwo.Teraz niestety bardzo ciężki kalendarz i podejrzewam, że przepaść między czołówką jeszcze bardziej się powiększy.

    Lubię to: 0