MŚ 2014: Ibaka wrócił i tylko dlatego warto było oglądać Hiszpanię i Egipt

1
Ibaka
fot. fiba.com

Była śliczna narzeczona Rudy’ego Fernandeza na trybunach, nawet wród hiszpańskich bród spektakularna broda Sergio Rodrigueza i debiutujący w tych mistrzostwach Serge Ibaka. Była też reprezentacja Egiptu o kilka klas słabsza niż ekipa gospodarzy. To równanie musiało przynieść nam mecz przeciętny, który z pewnością nie był dobrym przetarciem przed dzisiejszym starciem z Brazylią (o 22:00).

Hiszpanie rozpoczęli od runu 19-2, który właściwie zakończył fazę gry pod hasłem „trochę jeszcze nam się chce”. Marc i Pau Gasol byli dla Egiptu zbyt duzi, Rubio i Fernandez zaś zbyt szybcy i wszelkie próby powstrzymania ataku Hiszpanii kończyły się faulami. Drugą kwartę gospodarze w gruncie rzeczy w kompromitującym stylu wygrali raptem 16-14 i miejscowi komentatorzy, którzy swoją drogą nie okazywali rywalom swojej ekipy zbyt dużo szacunku, byli zdegustowani.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (142): Niech się święci
Następny artykułRaport: Rondo chce rozpocząć sezon w Bostonie

1 KOMENTARZ