Dniówka: Różnica

16
fot. NBA League Pass
fot. NBA League Pass

Wracając wczoraj z całodobowej poczty, która jest przepełniona ludźmi nawet po godzinie 22, skipowałem sobie płytę jednego z moich ulubionych raperów. Gdy rozebrzmiał ten kawałek, zacząłem rozmyślać co z tym naszym królem dalej. Oczywiście podważając jego szansę na kolejny tytuł, bo bycie po drugiej stronie barykady jest takie łatwe. Oczywiście Król, jak najbardziej z koroną, kolejny raz pokazał, że starszych kolegów warto słuchać, a milczenie jest złotem. Dziś wracamy na wciąż ciekawszy wschód i na mecz numer dwa tej serii Serge’a Ibaki.

Godz. 3:00 San Antonio Spurs – Oklahoma City Thunder (2:1)

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułPierwsze dobre informacje przed Mistrzostwami Świata
Następny artykuł40 punktów i 10 asyst Westbrooka w meczu nr 4 Finałów Zachodu. Koszmar San Antonio: Thunder są w tym sezonie 6-0 z Ibaką

16 KOMENTARZE

  1. Chciałbym 2:2 i serię do 7. Niech wygra lepszy szczęściarz ;-) i niech „leje się krew” i niech POP sypie żartami przez całą serię :P

    Ot takie mam życzenie ;-)

    Lubię to: 0
  2. Pawel widać ze boli Cię ta porażka Spurs. Co do faulu Millsa to byl ewidentny. Na 6G pisal o tym Twoj kolega juz dwa razy, wyrzucanie nog do przodu lub w bok to ewidentny faul przy rzucie. Bardzo dobra decyzja sędziów. Pozdrawiam

    Lubię to: 0
    • To nie do końca tak. Cieszę się, że jest 2:1. Mam nadzieję, że będzie statecznie 4:3 w obu seriach (ze wskazaniem na Spurs, na wschodzie obojętne), żeby była przyjemność z oglądania. Co do faulu to mam wątpliwości. Widziałem, że nie tylko, więc postanowiłem się tym podzielić.

      Lubię to: 0
  3. Tabela zawodników z największą liczbą meczów playoffowych z 25+ punktami, 5+ zbiórkami i 5+ asystami:
    1. LeBron James – 74
    2. Michael Jordan – 73
    3. Larry Bird – 53
    4. Kobe Bryant – 52
    5. Jerry West – 46

    Lubię to: 0
    • Kolejna nieznacząca statystyka. Po kiego grzyba takiego coś się tworzy w ogóle?
      W czasach Jordana grano w I rundach do 3 zwycięstw, LBJ jest większy od MJ’a i gra na innej pozycji, wiec łatwiej mu o zbiórki.
      Dajcie sobie spokój z powielaniem tych bzudrnych tabelek i rankingów

      Lubię to: 0
      • Przestań host3234 :))) Pewnie też masz swoje staty gdzie Twoi ulubieni zawodnicy mają dobre miejsca i nie negujesz ich sensowności. Mnie ta statystyka ziębi. Ale zwróć uwagę, że pomimo gry do 3 zwycięstw w I rundach na niby korzyść MJ, to rozegrali:

        LBJ – 151 spotkań
        Jordan – 179 spotkań
        Bird – 164 spotkań
        Bryant – 220
        West – 153

        No więc coś ten stat znaczy, dla jednych więcej dla innych mniej lub nic :-)))) Nawet hejtować to trzeba umieć :P

        Lubię to: 0
        • Hejtować umie, tylko tak jak to zwykle się robi, czyli policzyć ciężko (przykład z trzema meczami zarządził), szczekać łatwo ;)
          Punkty i asysty też musimy wykluczyć z tego porównania, bo Lebron wyższy od MJ-a, to ma bliżej do obręczy no i przegląd pola ma lepszy tam z góry :)

          Lubię to: 0
          • „szczekać łatwo”
            Zamknąłeś dyskusję ze sobą, dla mnie za niski poziom.
            @Jacko – ja nie napisałem nigdzie,że te 3 mecze są na niekorzyść MJ,aczkolwiek to się „nasuwa samo przez sie” :) Chodzi po prostu o to, że takie statystyki graczy z różnych epok nie powinny być porównywane.
            Jedynymi statystykami wszechczasów jakie uznaję są All-Time Leader w punktach, zbiórkach, asystach etc.

            Lubię to: 0
  4. Kevin Hart reprezentuje specyficzny typ humoru i nie da się tu nic wyjaśniać. Ja też za nim nie przepadam i uważam jego styl za raczej irytujący niż zabawny, ale generalnie podobne rzeczy można powiedzieć o innych komikach:

    Adam Sandler, Vince Vaughn, Seth Rogen, Seth McFarlane – choćby ta garstka dla przykładu. Humor to indywidulana sprawa i nie ma to nic do tłumaczenia ;) Jestem pewien, że i Charlie Chaplin nie wszysktich bawił.

    back to basketball

    Lubię to: 0