Kobe Bryant złamał kość w lewej nodze, opuści 6 tygodni

30
fot. newspix.pl

Przedłużenie kontraktu, które Los Angeles Lakers wystosowali zanim Kobe Bryant wrócił do gry po kontuzji Achillesa dziś wygląda jeszcze gorzej niż 26 listopada.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDniówka: Reggie Jackson podzieli los Hardena? Czy Harden ma lepszy sezon niż Wade, Kevinie Durancie?
Następny artykułFlesz + Podcast: Spurs bez gwiazd wygrali w Oakland, Durant MVP?

30 KOMENTARZE

  1. Maciek chyba przesadzasz. Przypominam, że Lakers nie negocjowali tej umowy tylko ją Kobemu zaproponowali. I sądzę, że dziś zaproponowali by taką samą. I na koniec sezonu też.
    Wszyscy krytykujący ten deal powinni wziąć pod uwagę dwie sprawy:
    1. Respect zawodników. Proszę znaleźć jednego zawodnika (poziom all star), który by skrytykował tą umowę. Taki Wade powiedział wprost, że to świetne zachowanie ze strony zespołu i każdy z nich (wielkich zawodników) chciałby zostać tak potraktowany. W domyśle: a nie być proszonym o zejście z zarobków aby starczyło dla innych. Tyle słów, zobaczymy czy w off season Wade podejmie opcje czy odstąpi od umowy oczekując np. trzyletniego maksa.
    2. Respect organizacji. Lakers też bardzo chcieli pokazać jak traktują swoich największych zawodników. I to może być lepszym magnesem dla najlepszych niż wszystko inne.
    Umowa według wszystkich jest nieadekwatna do tego co Kobe może wnieść do gry ale z jej ostateczną oceną powinniśmy poczekać do końca sezonu i zobaczyć jaki ona będzie miała wpływ na ruchy Lakers ale też i innych drużyn/zawodników.
    I jeśli 24 mln $ w przyszłym roku Kobego są śmieszne to co powiedzieć o 22 mln $ Arenasa w tym roku?

    Lubię to: 0
    • Ja się z tym nie zgodzę. Bo na koniec sezonu kwota tej umowy mogłaby być zupełnie inna i nawet Kobe nie kwestionowałby tego gdyby np.zaproponowali mu 10 milionów za sezon biorąc pod uwagę że w zasadzie nie jest zdolny do gry w 100%, a w chwili obecnej możemy zakładać taką ewentualność widząc jakie ma problemy. Nic wielkiego by się nie stało, gdyby poczekali z przedłużeniem do końca sezonu. Oczywiście, jeżeli ta kontuzja będzie ostatnią, która uniemożliwia mu grę przez dłuższy okres, a po niej wróci do swojego ponadprzeciętnego poziomu, to jak najbardziej na te pieniądze zasługuje.
      Wade popiera tą umowę bo sam pewnie liczy na podobny ruch ze strony Miami.

      Lubię to: 0
      • Myślisz że Wade chce maksa? To jest równoznaczne z rozbiciem zespołu, który w 3 sezony 3 razy dotarł do finałów. W ogóle w życiu nie dostanie takiej umowy dopóki w tym samym zespole gra James

        Nikt nie krytykuje tej umowy pod względem podejścia organizacji do Kobego, tylko pod kątem teoretycznych szans LAL na jakikolwiek sukces sportowy do końca jej trwania. A te, jak widzimy, są bliskie zeru

        Lubię to: 0
        • bingo. w zasadzie chodzi mi o to samo. elastyczność mocno ograniczona ale organizacja w żadnym wypadku nie chciała brać pod uwagę jego kontuzji jako argumentu do zbicia ceny. A co to przyniesie to wolę poczekać do końca sezonu.
          Co do Wade’a nie mam pojęcia co zrobi po sezonie. Piszę co powiedział. I jestem pewny, że tak właśnie czuje – „chcę być doceniony a nie tylko proszony o kolejne ustępstwa”. Swoje już zrobiłem – teraz czas zarobić na dzieci, wnuki i wnuki wnuków. Czego by nie zrobił Wade będzie o tym ruchu Lakers myślał podejmując swoją decyzję.

          Lubię to: 0
    • Lakers wysłali już sygnał jak traktują inne wielkie gwiazdy, ten sygnał nazywał się Dwight Howard. Poza tym spójrzmy na Pau Gasola i to jak z nim obchodzą się Lakers.
      Ta umowa to raczej utwierdzenie przekonania „We are Kobe”. Koniec kropka.

      Lubię to: 0
      • Jasne, jeszcze zobaczcie jak traktują Roberta Sacre. I jak Fishera potraktowali.
        A niby jak potraktowali Howarda? Chcieli mu dać 30 baniek więcej niż każdy inny zespół beż żadnego targowania, i po odejściu Kobego zrobić go franchise playerem. To Howard zażądał pozbycia się Kobego (amnestia) i sam wybrał Houston, gdzie też nie jest opcją nr1. Wydaje mi się, że już wtedy przekaz Lakers był jasny – zostań z nami, daj coś organizacji, a potem organizacja ci się odpłaci. Howard jednak chciał od razu grać na swoich warunkach. I wybrał jak chciał. Nowy kontrakt Kobego jest konsekwencją tamtej decyzji a nie jej zaprzeczeniem.

        Lubię to: 0
        • Szanowny kolega jest w błędzie :-) owe 30 mln więcej i tak zostały by zżarte przez podatek stanowy i tyle by kasy DH12 widział. Howard wybrał klub w którym by go ktoś szanował z trenerem na czele. Co do szacunku to widać to np w obecnym uwielbieniu panów MDA-Gasol. :-D

          Lubię to: 0
          • To Ty jesteś w błędzie. Kolega pisał, ile chcieli mu dać, a nie ile z tego by dostał na rękę.

            Lubię to: 0
          • Jednak chyba to ty jesteś w błędzie qwerty123. Raczej nie można komuś dać więcej niż naprawdę dostaje, inaczej to się logiki nie trzyma. Z punktu widzenia Howarda dawali mu tylko tyle co HOU, a że tytułem podatku realnie kosztowało niestety ich to w Kalifornii aż 30 mln więcej to nie gracza problem.

            Pozdrawiam

            Lubię to: 0
          • No właśnie akurat niestety problem Lakersów w tym przykładzie. Bo jeżeli w jednym stanie masz jak to np. w US tax 0% a w innym 10%, to drużyna musi liczyć się z dołożeniem na tax niejako z własnej kieszeni. Jeżeli nie, to może nie dobić deala, bo kładąc taką samą pulą na stół player dostaje mniej kasy realnie.

            Pozdrawiam

            Lubię to: 0
    • Dziwne, żeby którykolwiek zawodnik krytykował podpisanie jak najwyższej umowy, przecież większości z nich chodzi o to, żeby zarobić jak najwięcej.Społeczność zawodników ogólnie zawsze trzyma się razem, nie przypominam sobie żeby jakiś z zawodników podczas lockoutu obrał stronę właścicieli więc to trochę śmieszny argument.Poza tym ilu zawodników ma taką pozycję jak Bryant?Miałby go skrytykować jakiś role-player na dorobku albo 24 letni gwiazdor, który sam stoi przed szansą podpisania pierwszego maxa w życiu?

      Nie przekonuje mnie też argument z organizacją, która tym sposobem honoruje swoich graczy i daje sygnał innym.Jak obchodzą się ze swoimi graczami można zobaczyć na przykładzie Gasola.Facet jest traktowany jak gówno, od przeszło dwóch lat jego nazwisko nieustannie wisi na liście transferowej a on sam jest obarczany winą za wszystko.Gości jak Fisher, Odom czy Bynum nie wspominam bo pozbyto się ich bez żalu mimo iż mieli duży wpływ na zdobyte tytuły i stanowili ważną część historii Lakers.
      Jestem przekonany, że z takim Kevinem Love, który grałby dla nich ale nie pomógł w zdobyciu tytułu nikt by się nie cackał do 36 roku życia tylko pozbyto by się go w dogodnym momencie.
      W tym elemencie Lakers wcale nie różnią się wiele od innych drużyn bo Spurs, Heat czy Dallas też potrafią zadbać o swoje gwiazdy.

      Przypominam też, że to Kobe był największym z krytykantów Shaqa, który domagał się więcej pieniędzy przed jego wytransferowaniem do Heat.Wówczas twierdził, że żądania O’Neala przedkładają jego prywatny interes nad interes drużyny i organizacji.Teraz historia zatoczyła koło, Bryant sam ma kontrakt który pozbawia Lakers elastyczności ale jakoś sam z siebie nie doszedł do wniosku, że w ten sposób osłabia drużynę.

      Lubię to: 0
      • Widzisz Kobe nie postrzega tego w ten identyczny sposób, bo Shaq chciał 'sam’, a za Kobiego robił to pewnie agent, on biedny o niczym nie wiedział i jak złożył podpis to się biedny zorientował, że tak LA skrzywdził, ale cóż już się stało ;)

        A tak co w ogóle co do playerów występujących przeciw zawodnikom w lockoucie ciekawostka:

        Billy Hunter, the ousted former executive director of the National Basketball Players Association, has identified Kobe Bryant and his agent, Rob Pelinka, as the power brokers who pushed him to accept a 50-50 labor deal that Hunter claims was negotiated behind his back during the 2011 lockout. In a 21-page court filing this week in Hunter’s lawsuit against the NBPA, its former president, Derek Fisher, and his business manager, Jamie Wior, Hunter laid out the case for how he believes he was sandbagged by Fisher during the labor talks. Hunter is alleging defamation and breach of contract in the lawsuit, and Fisher’s alleged role in a so-called secret deal with the owners to end the lockout would be relevant if Fisher usurped Hunter’s authority as the sole bargaining agent for the players under the NBPA’s by-laws. Hunter, who was voted out as executive director in February 2013, is seeking as much as $10.5 million in pay and benefits owed to him under a 2010 contract extension that Fisher, as union president, approved. Hunter, whose actions as union chief also have been the subject of several criminal investigations, filed statements with the California Superior Court in Los Angeles from three former executive committee members who stated that his contract with the NBPA — never voted on by the full board of player representatives — was valid.

        But the most interesting series of events outlined by Hunter were those linking Bryant and Pelinka (who also represents Fisher) to the surprising collapse of negotiations at the Waldorf Astoria in New York on Oct. 28, 2011 — about a month before a new labor deal finally was struck, salvaging a 66-game season and reordering the financial and competitive landscape of the sport. “Late in the evening before the Waldorf Astoria meeting, I was already in bed for the night when my phone rang,” Hunter wrote in the court filing. “The caller identified himself as the ‘Black Mamba.’ I knew it was Kobe Bryant, a superstar player for the Los Angeles Lakers and the highest paid player in the NBA.” Bryant informed Hunter that his agent, Pelinka also was on the phone. At that point, Hunter said that Bryant urged him to accept a 50-50 split of revenue in the meeting the following day and “put this thing to bed. … Do the deal.” Hunter said Bryant also told him, “I got your back.”

        Tak więc jednak Mamba wiedząc, że swoje zarobi, nie przejął się kolegami…

        Pozdrawiam

        Lubię to: 0
      • Z tym Gasolem też ostro przesadzasz. Widzę, że już się tak przyjęło, że niby jest „traktowany jak gówno”. Tylko, że to „gówno” zarabia wciąż dużo więcej niż by na to swoją grą zasługiwało i żadnego GMa jakoś ruch transferowy wokół osoby Gasola nie dziwi. Do tego, czy naprawdę trzeba być „gównem”, żeby być bohaterem plotek transferowych? Co to, on jeden na świecie w całej NBA jest co rusz na sprzedaż? Nie zapędzajcie się. Jego rzekomy konflikt z D’Antonim to też żaden argument na to, że jest traktowany jak gówno. Swoją drogą, to biedne, maltretowane gówno co chwilę powtarza, że chciałoby zostać w LAL. Nie daje do myślenia?

        Lubię to: 0
      • zauważyli, dlatego KB dostał ten kontrakt. Dla LA to sytuacja win-win, nieważne jak Kobe będzie grał, jeśli grałby jak przed kontuzją – win, jak się posypie – też win, bo wstawią tekst o szanowaniu i nagradzaniu za grę dla Jezioranów przez cała karierę :)

        ps. KB to bóg itd to była delikatna ironia :)

        Lubię to: 0
    • Do profesora ciekawskiego:

      Jeżeli ten kontrakt miał być magnesem na innych graczy to chyba po zakończeniu kariery Bryanta, bo teraz to nie będzie zielonych, żeby te przyciągnięte opiłki opłacić. Logiczny wniosek, który wynika z tego, że skoro akurat ten deal ma ich zachęcić, to nie możemy oczekiwać, że będą grać za niskie kontrakty, right? Czyli taki trochę ruch bez sensu moim zdaniem. Bez względu na to jak się sprawa skończy (choć w happy end dla LA nie wierzę), to danie takiego kontraktu bez negocjacji na tacy, w zasadzie jeszcze w trakcie poważnej kontuzji (mogąc w dodatku spokojnie poczekać jak się sytuacja rozwinie) to jakaś abstrakcja.

      A co do Wade’a mógłby kolega wrzucić jakiś link na temat zarabiania dla dzieci, wnuków etc.? Bo ja na początku grudnia czytałem tylko o Lebronie stwierdzającym, że Wade podpisze „Kobe like deal”, na co ten odpowiedział coś w stylu: „When I get into that position, I’ll think about. You have to sit down and see what is best for you and for your team.” Dlatego to jakoś tak dziwnie w tym świetle wygląda.

      A na 6G to chyba jakaś schizofrenia panuje :) Po podpisaniu deala wystosowany długi art dlaczego to taki mega ruch z punktu widzenia marketingowego (z czym oczywiście się nie zgadzam). Dzisiaj czytam ostatnie 4 akapity i widzę zwrot 180 stopni :)

      Pozdrawiam

      Lubię to: 0
  2. „GM Lakers Mitch Kupchak mógł zaproponować Bryantowi niższą umowę, taką która zwiększyłaby możliwości przebudowy Lakers wokół rynku wolnych agentów w 2014 czy 2015 roku.”

    Jakich niby wolnych agentow by brali w 2014? Melo? Gimme a break.

    Lubię to: 0
  3. Ależ Panowie, tu nie chodzi o koszykówkę, po odejściu Howarda w LA zapanowała histeria, jak to, nie jesteśmy tacy zajebiści? A w związku z tym trzeba było wymyślić coś co sprzeda się w gazetach/tv/necie. Więc wymyślono że w LA szanują „prawdziwe” gwiazdy, stąd ten kontrakt dla KB. Cóż innego mogli zrobić?

    Lubię to: 0
  4. Mnie najbardziej w tej dyskusji slabil argument, że kasa dla Kobe się zwróci, bo będzie lepszy marketing, zyski z merchandisingu itp.. Czyli co, gdyby dostał 5 baniek mniej, to by się kibice oburzyli i zaprotestowali nie kupując koszulek KB24, tak?
    A z innej beczki, może Buss szykuje się na wariant Prochorowa i po prostu wszystkim będzie tyle kasy rzucał? :-)

    Lubię to: 0
  5. Przesadzacie, przecież to kontrakt na ledwie 3 lata – końcówka obecnego i 2 następne za tylko 79 mln usd, dla kobasa to jak jałmużna na waciki i docenienie całokształtu kariery, więc już nie powinien grać. Co do Arenasa to przecież był amnestionowany, a LAL nie mogą amnestionować Kobasa, więc porównanie nietrafne :D
    Mi się wydaje, że Kobe by podpisał kontrakt za 10mln/sezon ale, że taki mu wcisnęli siłą do podpisu to już mistrzostwo Buska i Kupczyka – „gigantów NBA” :D

    Lubię to: 0