Nowojorskie impresje 715… czyli – gdzie jest energia CHI?

11
fot. AP / podpis własny

CHI są tak poharatani przez historię ostatnich tygodni, że cofnęli się do lat 70 (Wietnam, flower power, Watergate). Nie są w stanie od czterech spotkań przeskoczyć magicznej granicy 80 pkt., więc kiedy NYK wdrapali się na ten pagórek było bezpiecznie. Antykoncepcyjnie. Szczerze mówiąc atak Bulls jest ohydny. Toporny jak twory paleolitu wykonane przez nietrzeźwego neandertalczyka. Kontuzja Różanopalcego, potem Kamerdynera a teraz jeszcze z piszczelą kłopoty tego czarnoskórego Chińczyka Denga sprawiły, że tego nie da się oglądać bez uderzenia się w głowę siekiera. Naprawdę na tę chwilę powinni się przemianować na Chicago Ból. Finał tego wytrzebienia S5 jest taki, że T. Snell, który wygląda jak uciekinier z Darfuru, nagle staje się kimś od kogo oczekuje się czegoś więcej niż tylko entuzjastycznego podskakiwania na ławce po trafionej trójce. N. Mohammed nie spędził tylu minut na parkiecie od czasu kiedy się na nim zdrzemnął w high school. Taki przeskok to musi być szok termiczny.

Mam wielki szacunek dla Trenera T. Gdybym mógł na miejscu premiera powołałbym go na stanowisko Ministra Finansów. Ten facet potrafi ukręcić bicz z piasku. Nalać coś z niczego. I żąć tam gdzie nikt nie posiał. Z budżetem by sobie nie poradził? Dziury by nie zatkał? Jednym palcem. Nie wiem jak on to robi. Ale mimo tego ofensywnego turpizmu, ten zespół nadal broni i jest jak to mówią Rosjanie – „hard act to swallow”. Ich trzeba dobić sztachetą, żeby przestali się ruszać. Gloria Victis.

CHI co dalej?

D. Rose już nie ma. Piszę takie małe epitafium. O róży, która zwiędła o świcie. Zdradzona? On nie wróci. W każdym razie nie do gry, w której wykręca ludziom kolana, powoduje zeza, czy nabija rachunki psychoanalitykom zawodników drużyn przeciwnych. Skończyło się. Niet. Nada. Nie da się przy takim stylu gry z tak wątłym ciałem prowadzić takiego boiskowego życia. To by zniszczyło każdego Johnie Rambo. Motoryka nie nadąża za anatomią. A jeżeli D. Rose nie będzie w stanie grać tak jak do tej pory to kim będzie? Kolejnym DJ Augustinem Egurrola? S. Livingstonem? Potęga jego gry opiera się na dynamice, umiejętności przemieszczania się z szybkością neuronu, grze którą postrzega się dopiero w slo mo. Aaaaaa, więc on to tak zrobił. Przecież nie na rzucie, czy wysublimowanej inteligencji – zwanej również pieszczotliwie cwaniactwem boiskowym. Jeżeli to mu się odbierze, to co zostanie? Ja nawet nie próbuję dotrzeć do tego, co teraz dzieje się w jego głowie. On nie wygląda na takiego, któremu się tam za wiele koagulatu przelewa w puszcze, ale też nie wygląda na człowieka, który potrafi jak Fileas Fogg dramat swojej sytuacji strzepnąć jak popiół z surduta. Dwa lata bez gry. Dojmująca żmudna rehabilitacja. Każdego dnia basen, bicze wodne, rozciąganie na gumach, leżenie na piłce, spacer wzdłuż tężni. Rutyna jak w Ciechocinku. I ta myśl, która kiełkuje ciągle z tyłu głowy i ma już postać sekwoi – że kontuzja może się znowu czaić za winklem. Pojawia się lęk, obawa. Każdy ruch zaczyna być wysublimowany. Przejście chodnikiem zaczyna być mentalną walką człowieka, który stoi nad przepaścią. Myślę, że można się w głowie zakręcić, do poziomu w którym nie jest się w stanie otworzyć powieki, ze strachu, że czeka Cię kolejny wieczorek zapoznawczy na turnusie. Do tego prasa, radio, telewizja. Dopytywania. Zastanawiania. Analizowania. Twardszy by pękł Johnie Rambo.

Remedium? Transfer. Ruch mega agresywny. Adidas robi pod siebie. Ludzie krzyczą. Że to draństwo, że nie dostał szansy, że to jak zostawienie rannego na ryneczku w Mogadiszu. Że to narusza honor polskiego oficera. J. Reinsdorf dostaje telefony z pogróżkami a wulkanizator nie nadąża ze zmianą opon. Ale organizacja robi krok do przodu. Reaguje. Zamiast czekania na diagnozę lekarską i zakupu kilometrów bandaża elastycznego, przechodzimy do nowego życia. Odcinamy 60m USD papieru. Zawsze znajdzie się jakiś wariat, który wciągnie to nosem i powie – proceed to the gate. Zamieniam się.

Nierealne. Wiem. CHI będą więc czekali pod drzwiami jakiegoś doktora i studiowali wyniki usg.

CHI nie mają łatwej sytuacji. Upuścić C. Boozera (główny cel targetowy NYK 2015), żeby przedłużyć L. Denga? Jak to będzie nadal słabo szło (takie mymlanie się w od miejsca 5-8 to Jerry może pociągnać za cyngielek i puścić Luola już w lutym za jakieś picki. Tankowanie? Chyba nie. Na to trzeba by się pozbyć Tima T. bo on na CPN się nie wybiera. A to być może jest największy asset wokalny tej organizacji.

Przepraszam Cię Jano Vesely. Marcus Teague jest faktycznie najgorszym koszykarzem NBA. Ty jesteś tylko oczko wyżej. Ale jednak. Marzenie – pojedynek one –on –one młodszych braci. Teague v. Smith. Jaka by była nieprawdopodobna oglądalność. Dziwię się, ze jeszcze nikt nie schylił się po tak łatwe pieniądze. Pay per view by oszalało.

PS. Znaczek Bulls nie starzeje się wcale.

Kiedy koszmarnie grające CHI doszło do stanu 74-74 tak w czwartej kwarcie czwartej kwarty niektórym chyba musiało znowu zrobić się gorąco. To by już była przesada. Nawet ja muszę to przyznać. Mógłbym tego nie przeżyć, a trenerowi Woo trzeba by było podawać glukozę. Zwolnienie byłoby już chyba nieuniknione. Tak jest kolejna przedłużka. Jest zwycięstwo, ale niesmak chyba pozostał. I to pytanie, czy pokonanie drużyny dziesiątkowej przez kontuzje jest jeszcze uczciwe moralne? Czy jest etyczne? Czy można budować na tym jakiś hype? Wątpliwe. To tak jak ograć przedszkolaki w monopoly. Nie oszukujmy się. NYK nie zagrali dobrze. Zagrali bardzo źle. I więcej powiedzieć się już nie da.

Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że STAT może coś jeszcze wygrać poza loterią fantową organizowaną przez pensjonariuszy oddziału ortopedii, gdzie główną nagrodą jest kaczka. Niesamowite. I po ludzku cieszy. Widać wielką moc i determinację człowieka. Ludzie to kupują. Są brawa, oklaski, wiwaty. To trzeba docenić. To trzeba oglądać. To był jego pierwszy be-to-be od dawien dawna. A on jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Nawet Ty byś już nic nie rzekł Johnie Rambo. Atak szczytowy na S5 (K-2) właśnie się zaczął. A. Bargnaniemu zaczyna brakować tlenu i jest w fazie „obrzęk mózgu”. To dobry pomysł wrzucić go w bloki startowe? Podoba mi się, że Amare chce sportowo umrzeć na swoich warunkach. Mimo wszystko. Melozagrał samego siebie. I. Shumpert (kolejny mecz na wstecznym) puknął się w kolano i to może być bardzo dobra informacja dla T. Hardaway’a. Status Imana jest na chwilę obecną nieznany. Podobnie jak jego wartość transferowa. P. Prigioni był tak miły, że kontrze poczekał na wracającego Kapitana Kirka. Dla mnie nagroda Fair Play roku. MWP poza grą. Amen. Reszta naprawdę jest milczeniem.

0
Poprzedni artykułKings nadal czekają na debiut Rudy’ego Gay’a
Następny artykułDraft Ranking (5): Mocne trio z Kentucky

11 KOMENTARZE

  1. Chicago jest tragicznie poszatkowane a mimo to szarpie a duch i wola walki robią wrażenie. Mój 7 letni syn jest wielkim fanem byków, cierpi i uciekł w oglądanie boxscorów. Na mecze już patrzeć nie chce, oglada tylko skróty.
    NY jakimś cudem nie przegrało tego meczu. Dali sobie wydrzeć taką przewagę… aż się nie chciało wierzyć. Może to szkoda, że im się udało. Były by fajerwerki i coś by się działo ;)
    A powolny powrót Amare cieszy mnie ogromnie, szkoda mi chłopa. Jakoś tak darzyyłem go zawsze sympatią…

    Lubię to: 0
  2. Od jakiegoś czasu ( w sumie chyba każdy wie dokłądnie od kiedy :D ) debatujemy z kumplem co powinno w obecnej sytuacji zrobić Chicago.
    Nie zgadzam sie ze zNYKającym (chociaz pewnie przemawia przeze mnie sympatia do Derricka) i uważam że na Rosa warto poczekać i sprawdzić jak będzie wyglądał. Ma w koncu przed sobą kilka ładnych lat grania i jeśli, jakimś cudem, te problemy ze zdrowiem zostaną zażegnane, to może jeszcze będzie w stanie poprowadzić tą drużynę. Może też zdarzyć się tak, że nie będzie w stanie grac w starym stylu, ale np doszlifuje rzut i bedzie w dalszym ciągu groźnym zawodnikiem, nawet jesli nie bedzie, tak jak kiedyś, pakował się pod kosz z impetem rozwścieczonego byka.

    Natomiast dla przyszłosci Chic Town kluczowe jest rozwiązanie kwestii kontraktów Boozera i Denga. I tu pojawia sie pytanie czy nie powinni po prostu, w obliczu lawiny nieszczęść jaka wali sie na nich w tym sezonie, zacząć tankować po wysoki pick w drafcie. W Chicago mają prawa do Mirotica – nie jestem w stanie o nim wiele powiedziec wiec czytam i słucham opinii, które są, łagodnie mówiąc, optymistyczne. On plus jakiś utalentowany gracz z draftu plus amnestia na kontrakcie Boozera i mamy całkiem niezłe pole do popisu.
    Bo problem Chicago oczywiście polega głównie na połamanym Rosie, ale równocześnie takim samym, jesli nie większym, problemem są rozdmuchane kontrakty (w tym maksymalny kontrakt Rose’a który nie gra 2 sezony a płacic trzeba). Efekt jest taki, że drużyna balansująca na granicy salary cap nie ma solidnej rotacji. I tu już nie chodzi o to ze nie ma wartościowych zmienników tylko że nie ma ich wcale.
    Sytuacji wcale nie poprawia fakt, że jest np taki Taj Gibson który dotaje duze pieniadze a jednak starterem nie jest. Boozer, który co prawda jest dobrym ofensywnie graczem, mógłby zostać zastąpiony combo Mirotica z Tajem i od razu mogłby się zrobić luźniej w salary cap. Pytanie tylko co robić z Luolem? Zostawić go i iśc w zaparte grajac na pozycjach 2-3 Butlerem i Dengiem czy mozę handlować Dengiem, podpisać jakaś 2 i grać Jimmim na 3. A może po prostu zastapic Luola inna 3. Ja osobiście bardzo lubie Brytyjczyka i nie chciałbym żeby Chicago go straciło, ale problem jest taki że Deng chyba będzie chciał sporą podwyżkę i wtedy nawet amnestia na Boozerze możę nie pomóc, bo to co się zaoszczędzi na Carlosie pójdzie na kontrakt Denga i znowu nie będzie kasy na jakichkolwiek sensownych ludzi do rotacji. A tego byśmy nie chcieli.

    Obawiam się też żeby amnestia na Boozinim nie skonczyla się tak, że kibice byków zaczną chóralnie powtarzać, ze zamienił stryjek siekierke na kijek…. bo niech mi któryś kibic Byków powie że nie kłuje go serce gdy patrzy w kierunku SAS i postawy Bellinelliego a poźniej zwraca swoje oczy na dokonania Mike Dunleavy’ego.

    Lubię to: 0
    • jako fan bulls mam podobne odczucia..Na Rose`a trzeba poczekac ta kontuzja ktora ma teraz to poprostu wielki pech o ile ACL moglbyc spowodowany stylem gry to ta lakotka to poprostu niefart przypadek nie wiem co jeszcze zreszta nawet lekarze mowili ze to byl pech..Jako fan bulls z jednej strony nie chce zeby tankowali ale prawda jest taka ze deng jest do przehandlowania lubie go ale chce duzo pieniedzy a co roku i tak trapia go kontuzje i warto go oddac poki jest cos warty niz pchac sie w kilka lat w umowe ktora wcale nie musi byc korzystna, Booz lubie patrzec na jego gre w ofensywie ale jakby to byl kontrakt za8-10mln to owszem nie pozbywalbym sie go ale za15czy16mln??za duzo jak na gracze ktory moze byc dopiero3opcja w druzynie..jesli bulls chca zrobic krok na przod musza handlowac Denga i amnestiowac Booza a nawet wiecej powiem mysle ze i sprawdzic wartosc Noah i jesli mozna tez go handlowac wyciagnac kilku mlodych graczy jakies picki w drafcie i poczekac na D.Rose`a i dac mu szanse wrocic do druzyny moze ktora nie bedzie walczyc narazie o za wiele ale dac mu szanse bez jakiejs presji odbudowac sie..a jesli mu sie nie uda to wtedy kompletnie zaczac od nowa i mowie to z zalem bo jestem wielkim fanem DR bo to on znow dal nam fanom chi nadzieje na lepsze jutro i spowodowal ze ktos taki jak ja znow zaczol ogladac NBA po nocach a nie tylko boxscore rano

      Lubię to: 0
  3. Panie Pawle lekko zmieniony cytat ;-):

    Od jakiegoś czasu ….. debatujemy z kumplem, co powinno w obecnej sytuacji zrobić Portland ad. 2009.
    … uważam że na Roya warto poczekać i sprawdzić jak będzie wyglądał. Ma w koncu przed sobą kilka ładnych lat grania i jeśli, jakimś cudem, te problemy ze zdrowiem zostaną zażegnane, to może jeszcze będzie w stanie poprowadzić tą drużynę. Może też zdarzyć się tak, że nie będzie w stanie grac w starym stylu, ale np doszlifuje rzut i bedzie w dalszym ciągu groźnym zawodnikiem, nawet jesli nie bedzie, tak jak kiedyś, pakował się pod kosz z impetem rozwścieczonego Blazera”.

    Historia lubi się powtarzać. Bardzo bym chciał aby Derrick wrócił zdrów, ale nie oszukujmy się, na to
    NIE MA SZANS.
    Na koniec jeszcze ciekawostka. Jeśli w google wpiszesz Brandon Roy, to jako drugi wynik wyskoczy 'Brandon Roy kontuzja”, jeśli w google wpiszesz Derrick Rose, to … również jako drugi wynik wyskoczy Derrick Rose kontuzja.

    Lubię to: 0
    • Heh… cięta riposta, muszę przyznać ;) To jest trochę tak, że chyba większość ludzi, którzy widzieli te parę sezonów NBA i znają przypadki karier rozbitych przez kontuzje zdaje sobie sprawę z tego, że Rose nie wróci. To bardzo smutne i chyba dlatego jest wciąż całkiem spora grupa ludzi, takich jak ja, którzy przez sympatię do Derricka dalej trzymają się myśli, że jednak nie zawsze historia musi sie powtarzać :) Bo przecież w googlach gdy wpiszesz „Derrick Rose” to wciąż wyskoczy ci jako 3ci wynik „Derrick Rose powrót” hehehe :)

      Lubię to: 0