Flesz: To nie mewa, to Pelikan. Houston, Indiana i Philadelphia (!) z 3-0. Rose, Irving i Sanders szukają formy

11
fot. Associated Press

Sam Hinkie i Daryl Morey są już 6-0 w tym sezonie. Low-five Hinkie, High-five Morey. Derrick Rose i Kyrie Irving mają ciężki pierwszy tydzień, Indiana Pacers wrócili do dominacji w obronie, a Golden State Warriors już pokazują czemu tak bardzo ich lubimy. Nicolas Batum za to naraził się Spurs tym w jaki sposób dobił do triple-double.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułSixers znowu zaskoczyli, są już 3-0
Następny artykułPlaybook: nowa broń Brooklyn Nets

11 KOMENTARZE

  1. Ciekawe czy Dwight czuje się taki szczęśliwy w Texasie w porównaniu z Lakers, skoro póki co oddaje mniej rzutów niż oddawał LAL, zamiast stać pod koszem, czasem będzie musiał się pouganiać za stretch-4. Tutaj zamiast Bryanta jest Harden, a Parsons i Lin nie wyglądają do końca na tak potulnych gości jak Gasol i nie zrezygnują ze swoich rzutów meczu, żeby Dwighty nie płakał.

    Lubię to: 0
  2. Chyba nie bardzo rozumiesz czemu Howard odszedł z Lakers Kluczowe jest zdanie „Tutaj zamiast Bryanta jest Harden” oraz osoba trenera i szacunek dla Howarda jaki od początku okazuje mu Houston. Tam Kobe jasno powiedział na dzień dobry, że dopóki On będzie tu grał, to Howard będzie co najwyżej No2, ale No1 w zbiórkach ;-). Oczywiście po rzutach Kobego. W Rockets wszyscy przyjęli go jak „króla” i nie przypominam sobie aby Harden jasno stawiał sprawę, że Dwight jest mu potrzebny tylko do pomocy.
    Duma i charakter Kobego są często pomocne, ale równie często zniechęcają i/lub ograniczają FA do/w Lakers.

    Lubię to: 0
    • Na sprawę wydaje mi się, że można patrzeć z dwóch perspektyw: Houston – super, że go fajnie przyjęli, jak króla, nadzieję i zbawienie, tutaj będzie wygrywał (potencjał jest, ale konkurencja wcale słabsza się nie zrobiła), ale pytanie, kiedy się wkurzy, że opcją nr 1 w ataku to on nie będzie. Sorry, ale Harden w tym momencie jest w Top5 graczy w NBA, a Howard nie. W ważnych momentach, crunchtime itd. piłka nie pójdzie pod kosz do D12. W Houston, tak długo jak będzie Harden, Dwight właśnie będzie no1, ale tylko w zbiórkach. Z tą różnicą, że nikt tego nie powie na głos.
      W LAL było jasne i klarowne, że dopóty będzie KB w składzie, LAL to jego drużyna. Gdyby Dwight został w Lakers, to byłaby jego drużyna już w tym momencie i byłby no1. W posiadaniach piłki również.

      Lubię to: 0
      • Pomijając całą resztę, w ostatniej akcji piłki Howard i tak by nie dostał, przynajmniej dopóki nie poprawi rzutów wolnych.

        Także jakiś go-to-guy z obwodu albo skrzydła jest obok niego potrzebny, czy to będzie Kobe, Harden czy kto inny.

        Lubię to: 0
  3. To jest tak jak było z Shaqiem, nie chodziło tak na prawdę o to, kto jest no. 1, chodziło o wzajemne uznanie, coś czego Bryant nigdy się nie nauczył. Howard woli być tym za Hardenem, który nie skacze do mediów ze swoim legacy i nie kieruje organizacją jakby sam bawił się w piaskownicy.
    Poza tym w Huston będzie wygrywał i myślę, że będzie wiódł szczęśliwy żywot na kształt KG w Bostonie – może nie formalnego lidera, za to tej osoby, która ukształtuje charakter drużyny (nie porównuję go teraz mentalnie do KG, chodzi mi o wpływ na drużynę).

    Grając z Bryantem możesz liczyć na pewno na jedno – nie poczujesz się ważnym.
    Kobe jak na topowego gracza ma bardzo słaby magnetyzm. Tak na szybko trudno mi przypomnieć sobie by za jego sprawą sprowadzono jakiegokolwiek topowego grajka.

    Lubię to: 0