Z nr 1 Draftu Boston Celtics wybrali trenera Brada Stevensa

14
fot. AP Photo

Są czasem – rzadko bo rzadko, ale są – takie ruchy trenerskie, kiedy myślisz sobie „Kurcze, mam nadzieję, że będzie trenerem w tym teamie przez kolejnych 30 lat”.

Ale wiemy, że takie rzeczy w NBA się nie dzieją, że nowy trener Boston Celtics będzie musiał w przyszłym sezonie odpowiadać za team, który wygra 25-30 meczów, że pojawią się wątpliwości, kpiny, memy, ale oto jest, tak właśnie – Adrian Wojnarowski z żoną na szybkiej kolacji w L’Artusi, tweetujący pod stołem:

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDwightmare 2: Czas decyzji
Następny artykułRaport: Tyreke Evans przyjął ofertę Pelicans

14 KOMENTARZE

  1. Swietny ruch Celtow! Mlody trener z pasja na dlugim konrakcie w sam raz na lata przebudowy i tworzenia nowego rosteru. Wierze ze sobie poradzi. Autor mowi ze Bulldogs dominowali w slabej konferencji ale na wielkiej scenid w turnieju z Bradem na lawce mieli swietne wyniki!

    Lubię to: 1
  2. Ainge podjął odważną decyzję, 6 lat! 6 lat! Bardziej się spodziewałem, że z jakimś ogórkiem będą nurkowali, a tu mr. Ainge zaryzykował, oby nie skończyło się to kazusem Pitino.
    Chciałbym aby Boston wyciągnął z draftu top 5, Wiggins czy Parker to byłoby to. Dodatkowo, ogrywający się Sully i Melo, oraz Bradley na PG, może spowodować tym, że Rondo w następnym sezonie raczej będzie przedmiotem wymiany w zamian za wysoki pick od jakiegoś klubu np. Pistons? Kings? whatever. Ten scenariusz wydaje mi się całkiem realny, szczególnie gdyby tak wszechstronny zawodnik jak Wiggins trafił do TD.

    Lubię to: 1
      • To, że jest Stevens, a nie jakiś ogórek pokroju Del Negro, nie znaczy, że Boston nie będzie nurkował. Nie ma Rondo, jest Bradley, któremu ten sezon jako PG, bardzo dobrze zrobi.
        Poleciałem czystym chciejstwem, apropos Wigginsa, ale gdyby założyć, że faktycznie on trafi do Beantown to przy tak kreatywnym zawodniku jakim jest Kanadyjczyk, lubiącym mieć piłkę we własnych dłoniach, Bradley będzie idealną 1.
        Świetnie broni, przyzwoicie wyprowadza piłkę, musi tylko usystematyzować rzut za 3 i voila.

        Lubię to: 0
    • Pitino to była jednak trochę inna historia, ale co do przebudowy Bostonu, to Ainge wybrał chyba najlepszy moment, ma już fajnych prospektów, ciekawe drafty się szykują no i trener, który potrafi zrobić coś z niczego. No i fajnie, że Stevens ma czas, strata Riversa nie musi być tak odczuwalna jak się wcześniej wydawało

      Lubię to: 0
        • Inna, bo po pierwsze, Stevens nigdy nie był asystentem w NBA, a Pitino pracował wcześniej w NY Knicks skąd poszedł do Providence, by potem wrócić na NBA; a po drugie, jak rozumiem Maćkowi w artykule chodziło jednak o jego pracę w Bostonie, gdzie przyszedł już jako dojrzały i sprawdzony trener uniwersytecki z doświadczeniem z NBA. Ale też jest jedna rzecz ciekawa, w swojej pierwszej pracy w NBA, jako head coach w NY, Pitino potrzebował tylko 2 lat by wygrać dywizję. Więc jest szansa dla Bostonu :)
          P.S. ale fajnie, że takie rzeczy wyłapujesz, dzięki temu możemy dyskutować na poziomie ;)

          Lubię to: 0
          • Był asystentem Hubiego Brown’a:) te zwycięstwo w dywizji to faktycznie był ówczesny sukces, bo Knicks głęboko nurkowali poprzednie 3 sezony, nie kwalifikując się do PO. Zresztą pomiędzy nim, a Brownem był również Bob Hill (ktoś tego gościa pamięta??)
            Wtedy też wyciągnęli z draftu Ewinga (85/86), a w pierwszym sezonie Pitino, szalał nieustraszony Mark Jackson. Ale to dygresja.
            Co do ich curriculum vitea, wiadomo, że nie będą identyczne, w końcu jeden urodził się, wychował się w Hoosier, a drugi kupował w tym samym warzywniaku co Vito Andolini.
            Bardziej mi chodziło, że młody zdolny coach, robiący przyzwoitą robotę w średnim klubie akademickim, ba! bardzo dobrą robotę dostaje szansę aby sprawdzić/zweryfikować swoje umiejętności tak na 100%.
            Również pozdrawiam.
            PS. Pitino w C’s to faktycznie inna bajka.

            Lubię to: 0
  3. Ja bym wyluzował z tym hajpem.
    Jak już koledzy przytoczyli historię Pitino, to warto pamiętać jak skończył swoją przygodę z NBA i nomen omen z C’s…

    Ale standardowo ściskamy kciuki ;)

    Lubię to: 0