Dwight nie ogląda playoffów, ma dosyć koszulek Tima Duncana

18

Drugi rok z rzędu center Los Angeles Lakers postanowił po przedwcześnie zakończonym sezonie wybrać się na ryby. Jest tutaj żart zahaczający o wycieczki łodzią w studio Inside the NBA, ale nie chcemy już używać żartów, gdy piszemy o mężczyźnie, który chcąc nie chcąc (ups) sam stał się żartem na przestrzeni ostatnich 18 miesięcy.

Czy chcemy?

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułCentymetry to nie wszystko, Roy Hibbert zapracował sobie na miano bohatera playoffs
Następny artykułFinał Wschodu: Miami połknęło obroną Indianę w meczu nr 7

18 KOMENTARZE

  1. Jako długoletni fan Houston…. wcale specjalnie nie drżę na myśl o Howardzie „u nas”. Albo inaczej – drżę z obawy.

    PS. A Howard zamiast opowiadać bzdury o koszulkach Duncana, powinien się zastanowić, jak to jest, że te koszulki są wszędzie? Hmm…

    Lubię to: 0
  2. Jak był w Orlando w czasach dobrej gry Nelsona (tak, to nie żart – Nelson miał świetny sezon 08/09 przed kontuzją), przeciętnej Lewisa, czy nawet jakiś tam przebłyskach raz na dziesięć Cartera nie robił z siebie nie wiadomo kogo. Później jak został „samcem alfa”, gdy do Magic trafili J-Rich, Turk i mr. Arenas, Howard błyszczał. Był najlepszym zawodnikiem Orlando, ale po przegranej serii z Hawks, powoli zaczęło mu się Orlando nie podobać. Już przenosiny, ale zaraz oświadczenie, że zostanie jeszcze na rok. Później znowu gadka, że przenosiny, ale nadal grał i ta kontuzja, która skończyła jego sezon i pobyt w Magic. Teraz historia się powtarza… szkoda słów. Jego błąd, że nie ogląda Duncana, wiele by się nauczył. Brakuje mi takich zawodników, którzy przywiązują się do klubów, chcą w nich grać i stać się ich częścią. Dla każdego teraz liczy się pierścień, nie ważne w jaki sposób, zostawić wszystko w tyle, byleby zdobyć ten pieprzony tytuł…

    Lubię to: 0
  3. Howard to dla mnie podwójna świnia.
    Najpierw dał się sprzedać za frytki z Orlando, zostawił wszystkich na lodzie, dał Orlando ostatnie (niemal) miejsce w lidze, a teraz robi w bambuko całe Los Angeles.
    Jaki jest sens podpisywać z nim kontrakt w Houston czy Dallas, jeśli on znowu za pół roku będzie „smutny”? Przecież wiadomo, że gdziekolwiek by nie poszedł, nie ma nawet cienia szans na walkę o mistrzostwo…. Każdy klub, który go weźmie, tak się wykrwawi na jego maxa, że nie starczy salary na innych.
    Wolałbym inaczej wydać te 118/90 milionów, czy ile tam ma dostać.
    Po prostu żenada. Niech idzie do Miami lizać tyłek Jamesowi, tak jak Bosh. I skończy bez szacunku, tak jak Bosh.

    Lubię to: 0
    • Ten rocznik z nicka to twój czy taty? Grasz w jakąś gre gdzie się zbiera punkty szacunku?

      Howard jest klaunem, a Buss junior jest debilem. Kto oddaje Bynum’a za 1 (słownie jeden) pewny rok gry gościa, który przez 2 lata zwodził swój poprzedni klub? Czyja tu wina, Howarda?

      A, Krzyś zarabia więcej niż powinien. Jest drugą opcją w miami. Ma pierścień. Pasuje mu to, pasuje i miami. Profit.

      Lubię to: 0
      • Do młodego Bussa można mieć mnóstwo zastrzeżeń (cześć Pringles!), ale trade Howarda akurat jemu (a raczej Kupchakowi) się udał. Owszem, Howard zwodził Magic przez dwa lata, ale:
        – Howard>Bynum
        – Bynumowi też sie kończy kontrakt
        – Dla Andrzejka wyczynem jest dogranie sezonu będąc względnie zdrowym, Howard miał jeden poważny uraz w karierze
        – Mało kto z własnej woli opuszcza LA, moim zdaniem Howard przedłuży
        – Nie jest powiedziane, że Bynum nie odwalałby takiej samej szopki jak Dwight. Obaj, ujmijmy to delikatnie, rozumem nie grzeszą.

        Lubię to: 0
        • Dla dobra nas wszystkich Howard powinien podpisać nową umowę z LAL. Jeziorowców czeka parę lat w niebycie, w czym tłusta umowa z Dwightem tylko pomoże. Tymczasem reszta ligi będzie mogła dalej pasjonować się najlepszym okresem w NBA od bardzo dawna. Nie potrzebujemy tu Dwightmare’ów, Dwightdram i innym, tym podobnych głupot

          Lubię to: 0
          • Chwała Ci !
            hej, hej, nalejcie mu piwa,
            hej, hej, słusznie prawi.

            Lubię to: 0
        • No, ba. W pierwszej kwarcie w 90% spotkań jest nawet pierwszą. Tyle, że trzeba oglądać mecze.

          Generalnie ciężko polemizować z systemem, który daje mistrzostwo – chyba logiczne. To tak w obronie Krzysia. A graczy owszem, można nie lubić, ale wrzuty o „lizaniu dupy”? Myślę 'gimbus kurwa, albo robi w porno’. Mam cię.

          Lubię to: 0