Wpis poświęcony Kevinowi Martinowi

5
Associated Press

Czy istnieje przeznaczenie, czy istnieje ufo, życie po śmierci, kto wierzy w magię, czy istnieją wampiry, duchy, kosmici, granice udzielania pomocy innym ludziom?

To najpopularniejsze z rozwinięć, które automatycznie narzuca nam Google po wpisaniu w oknie wyszukiwarki pierwszej części pytania o byt i egzystencję.

 

Czy istnieje Kevin Martin?

Historia na boku (w sensie, siedzę, ale historia jest poboczna): układając przez kilka miesięcy drugie wydanie rankingu Top100, dwa dni przed jego oddaniem do niegdysiejszego wydawcy, przejrzałem raz jeszcze, po raz trzeci, czwarty, któryś, czy przypadkiem o kimś nie zapomniałem…

HOUSTON, OKLAHOMA CITY 94:124

W ósmej minucie pierwszej kwarty pojawił się na parkiecie. Dla niepoznaki zmienił podobnego mu Thabo Sefoloshę, publiczność w Houston nie zareagowała. Żadnego buczenia, żadnych oklasków, tylko głuche i odgrywane z taśmy „Let’s go Rockets”. Ktoś przeżuł hot-doga, uświnił dijonem białego McGrady’ego, wyjął colę spomiędzy stóp, spojrzał na parkiet:

Sefolosha, no co?

OK. Clyde Drexler powiedział, że trafia 45,7% za trzy, że pasuje do Thunder, że jest 'fenomenalnym strzelcem’, ale gdy akurat mówił to ostatnie, zachwiał się na krześle i odsunął usta od mikrofonu. Prawie nie do usłyszenia. Redaktor prowadzący Bill próbował jeszcze zawiązać rozmowę o Martinie, ale Serge Ibaka akurat coś zrobił i tyle z tematu.

Dwie minuty później Thunder wznawiali piłkę zza linii końcowej, po lewej stronie. Jeremy Lin krył Martina, ale na chwilę stracił go z oczu, pomyślał „Kryłem Martina… chyba”.

„Switch?” pomyślał Greg Smith.

„Kevin Martin” pomyślał Sefolosha.

„Sefolosha” pomyślał Lin.

„Swish” pomyślał Kevin Martin, zrobił krok do tyłu i trafił za trzy.

Minuta później:

Niektórzy mówią, że gra Martina dlatego jest tak nieuchwytna, tak nienarzucająca się oczom, bo Martin nie zwleka, nie przetrzymuje piłki, decyzje podejmuje szybko. Mówią, że tak najlepiej, tego uczą na treningach, a potem przyjeżdża taki God Shammgod piętnaście lat temu na sezon do Słupska, wchodzi z ławki, a jak wróciłem na święta to pojawił się w trzech rozmowach

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułPodsumowanie dnia: Eric is back
Następny artykułFlesz: 17

5 KOMENTARZE

  1. Oj, Panie Redaktorze, w ostatnich akapitach zapachniało manipulacją – niczego nie ujmując wybitnym statystykom Kevina Martina, pomijanie w tym 2-osobowym zestawieniu silent kilerów Steve’a Nasha z sezonu 2007/08 z dużo większym PER, ale tylko 90.1% FT i aż 50.4% FG jest tutaj drobnym epatowaniem, żeby nie powiedzieć nadużyciem. :)

    Lubię to: 0
    • Ty tez chyba nadużywasz:), gdzie tam autor o PER wspomina? Jest jasno odpowiednio wysokie – 15.9 punktów w 29.8 minut przy 1.4 straty na mecz. Trafia 46,6% z gry, 46.7% za trzy i 93.3% z linii, ot tyle albo aż tyle.

      Lubię to: 0
      • Ależ skąd :) Wystarczy obniżyć poprzeczkę o „całe” 3% rzutów wolnych i na liście pojawia się ktoś, kto ma znaczny wyższy i ważniejszy %FG.
        Po prostu, tak a nie inaczej skonstruowane kryteria to znakomita skądinąd instrumentalizacja statystyk do udowodnienia własnej tezy.

        Lubię to: 0